Zagadnienie prawne przedstawione Sądowi Najwyższemu:
Czy przedmiotem ochrony w przypadku przestępstwa z art. 270 § 1 k.k. jest wyłącznie dobro prawne ogólnej natury (wiarygodności dokumentów), czy też chroni ono także dobro indywidualne?
Sygn. akt I KZP 5/16
POSTANOWIENIE
Dnia 24 sierpnia 2016 r.
Sąd Najwyższy w składzie:
SSN Stanisław Zabłocki (przewodniczący)
SSN Dorota Rysińska (sprawozdawca)
SSN Roman Sądej
Protokolant: Maja Klubińska
przy udziale prokuratora Prokuratury Krajowej Aleksandra Herzoga
w sprawie M. G., E. G. i D. G.
po rozpoznaniu w Izbie Karnej na posiedzeniu
w dniu 24 sierpnia 2016 r.,
przekazanego na podstawie art. 441 § 1 k.p.k. przez Sąd Okręgowy w T.,
postanowieniem z dnia 13 maja 2016r., sygn. akt […], zagadnienia prawnego
wymagającego zasadniczej wykładni ustawy:
„Czy przedmiotem ochrony w przypadku przestępstwa z art.
270 § 1 k.k. jest wyłącznie dobro prawne ogólnej natury
(wiarygodności dokumentów), czy też chroni ono także
dobro indywidualne?"
postanowił
odmówić podjęcia uchwały.
UZASADNIENIE
Przedstawione na wstępie zagadnienie prawne zostało przekazane Sądowi
Najwyższemu do rozstrzygnięcia w następującej sytuacji.
Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prowadzone było w związku z
zawiadomieniem złożonym w dniu 22 grudnia 2014 r. przez J. G. i K. G. o
podejrzeniu popełnienia przez M. i E. G. szeregu przestępstw. W zawiadomieniu
wskazano na oszukańcze przywłaszczenie zysków spółki cywilnej „O.”, należnych
zawiadamiającym (przez wprowadzenie ich w błąd co do wysokości ich udziałów w
zyskach), na działanie na ich szkodę jako wspólników tej spółki oraz na
udaremnienie zaspokojenia ich jako wierzycieli, którym wymienione osoby
zobowiązały się zwrócić pobrane i nierozliczone zyski spółki za lata 2008-2012,
wreszcie wskazano na podejrzenie popełnienia przestępstw z art. 270 § 1 k.k. (także
przez D. G.), polegających na podrobieniu podpisów osób zawiadamiających w
deklaracjach podatkowych PIT 36 za lata 2007-2009. W dniu 25 maja 2015 r. ze
sprawy tej wyłączono materiały dotyczące ujawnionego faktu popełnienia
przestępstw innych, niż określone w art. 270 § 1 k.k. i po przeprowadzeniu
postępowania sprawdzającego, w którym J. i K. G. występowali jako pokrzywdzeni,
wydano w dniu 25 czerwca 2015 r. postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa o
przestępstwa z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k., oraz z
art. 300 § 1 k.k., mające mieć miejsce odpowiednio w okresie od 1 stycznia 2008 r.
do 31 grudnia 2012 r. oraz w dniu 4 listopada 2014 r. – wobec stwierdzenia, że czyny
te nie zawierają znamion czynów zabronionych. Decyzja ta, w związku z zażaleniem
pełnomocnika pokrzywdzonych, została utrzymana w mocy postanowieniem Sądu
Okręgowego w T. z dnia 29 września 2015 r.
W dniach 23 i 29 czerwca 2015 r. prokurator wystąpił natomiast do Sądu z
oskarżeniem wobec małżonków M. i E. G. oraz ich syna D. G., zarzucając im
popełnienie przestępstw określonych w art. 270 § 1 k.k., w ten sposób że:
M. i E. G. nieustalonego dnia przed dniem 25 kwietnia 2008r. w B., w celu
użycia za autentyczny, działając wspólnie i w porozumieniu podrobili dokument w
postaci deklaracji PIT 36 za 2007 r. przez naniesienie na nim w odpowiedniej rubryce
podpisu o treści „J. G. i G. K." i tak podrobioną deklaracją podatkową posłużyli się w
dniu 25 kwietnia 2008 r. w Urzędzie Skarbowym w B. (czyn I aktu oskarżenia),
2
D. G., w kolejnych nieustalonych datach: przed dniem 27 kwietnia 2009 r.
(czyn II aktu oskarżenia), przed dniem 28 kwietnia 2010 r. (czyn III) i przed dniem 29
kwietnia 2010 r. (czyn IV) w B., w celu użycia za autentyczny podrobił dokumenty w
postaci, odpowiednio, deklaracji PIT 36 za 2008 r. – przez naniesienie na niej w
określonych rubrykach podpisów o treści „J. G." i „K. G.", oraz w postaci dwóch
deklaracji PIT 36L za 2009 r. – przez naniesienie na pierwszej z nich podpisu o treści
„J. G.”, na drugiej o treści „K. G.” i tak podrobionymi deklaracjami posłużył się w dniu
27 kwietnia 2009 r. oraz w dniu 28 kwietnia 2010 r. w Urzędzie Skarbowym w B., a w
dniu 29 kwietnia 2010 r. w Urzędzie Skarbowym w P.
Po rozpoznaniu sprawy, Sąd Rejonowy w B. wyrokiem z dnia 29 grudnia 2015
roku przyjął, że popełnione czyny, zarzucone M. G. i E. G. w pkt I oraz D. G. w pkt II
stanowią wypadek mniejszej wagi z art. 270 § 2a k.k. i umorzył postępowanie w
przedmiocie tych czynów na podstawie art. 17 § 1 pkt 6 k.p.k. w zw. z art. 414 § 1
k.p.k. (z powodu przedawnienia karalności). Podobnie przyjmując, że przypisane D.
G. czyny, zarzucone oskarżonemu w pkt III i IV stanowią wypadek mniejszej wagi z
art. 270 § 2a k.k., na mocy art. 66 § 1 i 2 i art. 67 § 1 k.k. warunkowo umorzył
prowadzone przeciwko niemu postępowanie karne o te czyny, na okres próby roku
od uprawomocnienia się wyroku.
W jego pisemnych motywach Sąd Rejonowy zajął stanowisko m.in. w kwestii
ustalenia i oceny, że powyższe czyny stanowią wypadek mniejszej wagi określony w
art. 270 § 2a k.k. Podał m.in., że składanie podrobionych podpisów w deklaracjach
PIT następowało za zgodą przebywających wówczas za granicą J. i K. G., co miało
usprawnić działalność spółki, a treść złożonych zeznań podatkowych zawierała
prawdziwe dane (podatek został naliczony, podatnicy nie kwestionowali przed
organem autorstwa zeznań, ani prawdziwości ich treści, nie doszło do uszczuplenia
należności Skarbu Państwa). Sąd również podał, że motywy, którymi kierowali się
oskarżeni podpisując za J. i K. G. deklaracje podatkowe, nie były związane z chęcią
działania na ich niekorzyść, zwłaszcza z celem ich pokrzywdzenia przez ukrycie
przed nimi faktycznej (większej) wysokości dochodów spółki.
Szczególnego podkreślenia wymaga, że w trakcie postępowania przed Sądem
Rejonowym J. G. i K. G. występowali w charakterze oskarżycieli posiłkowych. Co
prawda, nie złożyli oni oświadczenia przewidzianego w art. 54 § 1 k.p.k., ale
przejawiali w tym zakresie procesową aktywność, w jednoznaczny sposób
potraktowaną przez Sąd. Sąd ten zresztą, powodowany również stanowiskiem
3
obrońcy, oponującego w procesie przeciwko przyznaniu wymienionym statusu
oskarżycieli posiłkowych, w uzasadnieniu wyroku podał przyczyny uznania J. i K. G.
za osoby pokrzywdzone czynem określonym w art. 270 § 1 k.k., w rozumieniu art. 49
§ 1 k.p.k. Rozważając na tle wybranych judykatów, czy przestępstwo to może godzić
tylko w dobra ogólne, czy także w dobra indywidualne, choćby chronione ubocznie,
zwrócił uwagę, że dobro prawne, jakim jest nazwisko zostało wprost wymienione w
otwartym katalogu dóbr osobistych, zawartym w art. 23 k.c., co uwzględniając
prawnokarną ochronę tożsamości wprowadzoną w art. 190a § 2 k.k., może skłaniać
do uznania, iż użycie dokumentu z podrobionym imieniem i nazwiskiem, w sytuacji
gdy osoba uprawniona nie wyraziła zgody na podrobienie, stanowi bezprawne użycie
imienia i nazwiska tej osoby, które narusza jej dobro prawne. Przychylając się do
poglądu, że ustalenie pokrzywdzenia określonej osoby w przypadku przestępstwa z
art. 270 § 1 k.k. zależy od konkretnych okoliczności sprawy uznał, iż Józef i K. G.,
jako osoby potencjalnie niewyrażające zgody na podrabianie ich podpisów, mogą
pełnić rolę pokrzywdzonych, aktywnie wykazujących w procesie opisany interes
prawny. Przeciwne podejście, zdaniem Sądu, w sytuacji gdy osoby te były
traktowane jako pokrzywdzeni w postępowaniu, w którym niniejsza sprawa stanowiła
jego „odłam", mogłoby się spotkać z niezrozumieniem jego uczestników.
Powyższy wyrok w całości zaskarżył na niekorzyść oskarżonych pełnomocnik
oskarżycieli posiłkowych. W apelacji postawił następujące zarzuty (streszczając):
- obrazy przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia – tj.
art. 2 § 2, art. 4, art. 7 i art. 92 k.p.k., polegającej na dowolnej interpretacji materiału
dowodowego przez uznanie zeznań pokrzywdzonych za niewiarygodne, przy
uznaniu za całkowicie wiarygodne wyjaśnień wszystkich oskarżonych w zakresie
szczegółowo i licznie podanych w apelacji okoliczności (wśród nich, co do działania
oskarżonych za zgodą pokrzywdzonych, ich motywacji bez woli pokrzywdzenia
oskarżycieli, co do nieosiągnięcia przez nich żadnej korzyści z tytułu popełnienia
przestępstw i ich postawy w zaistniałym sporze), co skutkowało przyjęciem błędnych
ustaleń faktycznych wyrażających się w tezie, że realizacja czynów zabronionych
przez oskarżonych kwalifikuje się jako wypadek mniejszej wagi z art. 270 § 2a k.k.,
gdy w rzeczywistości ich zachowanie wypełnia znamiona typu czynu podstawowego
z art. 270 § 1 k.k., co w rezultacie przełożyło się na błędną kwalifikację prawną czynu
i przyjęcie przedawnienia karalności, a w efekcie doprowadziło do obrazy przepisu
prawa materialnego – art. 270 § 1 k.k. w zw. z art. 101 § 1 pkt 3 k.k.
4
- błędów w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku odnośnie
do szeregu przytaczanych okoliczności sprawy, dotyczących dat różnych zdarzeń i
ich przebiegu oraz faktów, związanych z powzięciem przez pokrzywdzonych
informacji o podrabianiu ich podpisów na deklaracjach podatkowych i o ich treści
oraz z faktycznym celem nieinformowania ich o konieczności podpisywania przez
nich tych deklaracji.
W apelacji skarżący złożył wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku i
przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji.
Z kolei obrońca oskarżonych, nawiązując do zajmowanego w sprawie
stanowiska procesowego, sprzeciwił się przyjęciu tego środka odwoławczego, jako
wniesionego przez osobę nieuprawnioną.
W przedstawionej sytuacji Sąd Okręgowy stwierdził, że dalsze procesowe losy
apelacji pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych zależą od ustalenia czy K. i J. G. są
pokrzywdzonymi w rozumieniu art. 49 § 1 k.p.k., co implikuje konieczność
rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego wymagającego zasadniczej wykładni ustawy,
zacytowanego na wstępie.
W uzasadnieniu tego stanowiska pytający Sąd, wskazując na treść art. 49 § 1
k.p.k. i na wynikające z niej, istotne w sprawie kryteria determinujące uzyskanie
statusu pokrzywdzonego (naruszone lub zagrożone dobro prawne i bezpośredniość
naruszenia lub zagrożenia dobra prawnego), podkreślił podstawowe znaczenie
właściwego ustalenia przedmiotu ochrony przepisu prawa karnego, którego
znamiona wyczerpuje czyn będący przedmiotem postępowania. Jeżeli bowiem, jak
wskazuje, chronione dobro będzie naruszone (zagrożone) bezpośrednio, to choćby
nie było dobrem głównym, a jedynie ubocznym, wówczas osoba, która jest jego
nosicielem będzie pokrzywdzonym. W tym kontekście za kluczowe Sąd uznał
ustalenie, czy przedmiotem ochrony w przypadku czynu zabronionego z art. 270 § 1
k.k. jest wyłącznie dobro natury ogólnej, czy również dobro indywidualne, bowiem
dopiero w tym drugim wypadku i w razie ustalenia, że owo dobro indywidualne w
konkretnych okolicznościach faktycznych było naruszone lub zagrożone, możliwe jest
uznanie za pokrzywdzonego osoby, do której dobro to przynależy.
Nawiązując do powyższego Sąd odwoławczy wskazał, że w orzecznictwie
Sądu Najwyższego zarysowały się w postawionej kwestii dwie linie poglądów.
Według pierwszej z nich, jak zrelacjonował Sąd Okręgowy, dobrem prawnym
chronionym normą z art. 270 § 1 k.k. jest jedynie dobro natury ogólnej, a to
5
wiarygodność dokumentów, nie zaś indywidualne interesy i prawa z nimi związane.
Przytaczając zbieżne judykaty z lat 2006-2015, podsumował, że stanowczość
prezentowanych w nich poglądów zdaje się wskazywać na niemożność przyjęcia, iż
w rachubę wchodzi jakiś inny – oprócz ogólnego dobra – interes chroniony przez art.
270 § 1 k.k. Wsparcie zaś tego stanowiska Sąd Okręgowy znalazł w argumencie
wynikającym z nowelizacji art. 306 k.p.k., polegającej na dodaniu w nim § 1a pkt. 3.
Jako drugą linię pytający Sąd wskazał orzeczenia Sądu Najwyższego, które
charakteryzują się tym – jak podkreślił – że żadne z nich nie zawiera wypowiedzi,
która w sposób konkretny i wyraźny wskazywałaby na dobro indywidualne, jako
przedmiot ochrony przestępstwa z art. 270 § 1 k.k. Zarazem jednak, nawiązując do
kolejnych orzeczeń Sądu Najwyższego, zwrócił swą uwagę na kwestie związane z
wykładnią art. 49 § 1 k.p.k., także wyłaniające się na tle postanowienia SN z dnia 23
kwietnia 2002 r., I KZP 10/02, jak również uchwały połączonych Izb Karnej i
Wojskowej z dnia 26 listopada 1976 r., VI KZP 11/75. Jednocześnie Sąd Okręgowy
podniósł, że za poglądem uznającym, iż art. 270 § 1 k.k. chroni również indywidualne
interesy i prawa związane z dokumentem opowiada się wielu przedstawicieli nauki,
których przykładowo wymienił, podając ich publikacje.
Na koniec, pytający Sąd zajął się wykazaniem, że przedstawione zagadnienie
spełnia kryteria określone w art. 441 § 1 k.p.k. Zaznaczył przy tym, że nie oczekuje
od Sądu Najwyższego sposobu rozstrzygnięcia sprawy, lecz określenia dobra
prawnego chronionego w ujęciu art. 270 § 1 k.k., gdyż stanowisko to „determinuje
dopiero rozważania mieszczące się w określeniu bezpośredniości, jako trzeciego
(ostatniego) elementu definicji pokrzywdzonego z art. 49 k.p.k.” W zależności więc od
treści oczekiwanego rozstrzygnięcia, jak pisze Sąd, może zaktualizować się kwestia
dokonania w sprawie oceny, czy w rachubę wchodzi naruszenie lub zagrożenie
dobra chronionego wyłącznie przez prawo cywilne – art. 23 k.c., czy też chodzi tu o
naruszenie lub zagrożenie dobra chronionego przepisem art. 190a § 2 k.k.,
zbiegającym się kumulatywnie, choć ostatecznie nieprzyjętym w zaskarżonym
wyroku, pomimo dostrzeżenia takiej możliwości.
W przedmiocie przedstawionego zagadnienia stanowisko na piśmie zajęli
prokurator Prokuratury Krajowej i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych.
Prokurator wniósł o odmowę podjęcia uchwały podnosząc, że sformułowane
zagadnienie nie spełnia przewidzianych w art. 441 § 1 k.p.k. warunków, z wyjątkiem
6
przesłanki jego wyłonienia się przy rozpoznawaniu środka odwoławczego, jako
dotyczące kwestii jego dopuszczalności.
Z kolei, pełnomocnik J. i K. G. w swym piśmie przedstawił stanowisko, w
którego konkluzji opowiedział się za poglądem, według którego krąg osób
pokrzywdzonych przestępstwem z art. 270 § 1 k.k. może być bardzo szeroki wobec
tego, że zakresem ochrony art. 270 § 1 k.k. objęte jest również indywidualne dobro
osoby, której podpis został podrobiony w dokumencie.
Prokurator Prokuratury Krajowej w toku posiedzenia przed Sądem
Najwyższym wniósł o odmowę podjęcia uchwały i poparł wywody zawarte w
pisemnym wniosku.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Rozważając zaistnienie w sprawie warunków, przewidzianych przepisem art. 441
§ 1 k.p.k., pozwalających Sądowi Najwyższemu na podjęcie uchwały w kwestii
prawnej przedstawionej w zagadnieniu, na wstępie trzeba zauważyć, że przystępując
do rozpoznania wniesionej w sprawie apelacji, Sąd Okręgowy napotkał problem
umocowania osób, w imieniu których wniesiono ten środek, do pełnienia w
postępowaniu przed sądem roli oskarżycieli posiłkowych (art. 53 k.p.k.) z racji
uprzedniego uznania je za osoby pokrzywdzone przestępstwem z art. 270 § 1 k.k.
(art. 49 § 1 k.p.k.) Oznacza to więc, że podniesiona kwestia prawna, co prawda nie
ma znaczenia przy rozstrzyganiu o merytorycznej zasadności środka odwoławczego,
ale ma bezpośredni związek ze spostrzeżoną przez Sąd odwoławczy koniecznością
zbadania procesowej dopuszczalności rozpoznania tego środka, jako wniesionego
przez osoby uprawnione (art. 429 § 1 k.p.k., art. 430 § 1 k.p.k.). W takim razie, bez
zastrzeżeń należy przyjąć, która to ocena nie budzi tu zresztą sporu, że
przedstawione przez Sąd Okręgowy zagadnienie wyłoniło się przy rozpoznawaniu
środka odwoławczego, jak wymaga art. 441 § 1 k.p.k.
Podkreślić również trzeba, że słusznie występujący Sąd uznał, iż rozstrzygnięcie
problemu dopuszczalności zaskarżenia wyroku przez J. i K. G. ma na obecnym
etapie postępowania odwoławczego znaczenie pierwszoplanowe i niezależne od
oceny trafności, podniesionych w apelacji, zarzutów kwestionujących prawidłowość
ustaleń faktycznych przyjętych za podstawę tego orzeczenia. Wygłoszenie tej uwagi
należało uznać za konieczne w nawiązaniu do pisemnego stanowiska prokuratora,
jako że zaprezentowany przez niego pogląd przeciwny w kwestii kolejności badania
zasadności ustaleń faktycznych w kontekście zarzutów apelacji i oceny
7
dopuszczalności wniesionego środka odwoławczego nie jest co do zasady
prawidłowy. Wystarczy wszak wskazać, że nie ma procesowej możliwości badania
zasadności zarzutów apelacji w razie stwierdzenia, iż środek ten jest
niedopuszczalny i podlega odmowie przyjęcia bądź pozostawieniu bez rozpoznania,
co wcale nie oznacza, o czym będzie jeszcze mowa, braku potrzeby analizowania
konkretnych faktów sprawy dla określenia czy w ogóle i jakie dobro prawne
uczestnika postępowania zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez
przestępstwo (art. 49 § 1 k.p.k.). Dodać już tylko wypada, że ustalenia w przedmiocie
rozważanego w sprawie pokrzywdzenia i tak mają swój początek w rozstrzygnięciu
podnoszonej w niej kwestii, związanej z przedmiotem ochrony unormowania art. 270
§ 1 k.k.
Wreszcie należy odnotować, że Sąd w uzasadnieniu wystąpienia trafnie
zidentyfikował rzeczywisty problem prawny, jaki zarysował się przy rozpoznawaniu
środka odwoławczego. Zasadza się on na konieczności dokonania oceny relacji
zachodzącej między przepisami art. 49 § 1 k.p.k. i art. 270 § 1 k.k. Jednak, zarówno
redakcja sformułowanego zagadnienia, w której wyeksponowano samą tylko
wątpliwość odnośnie do przedmiotu ochrony art. 270 § 1 k.k., jak i całość motywacji
wystąpienia przekonuje co do słuszności wniosku prokuratora o odmowę podjęcia
uchwały, z powodu braku pozostałych – poza omówionym – warunków, określonych
w art. 441 § 1 k.p.k.
W pełni uzasadnione okazało się przypomnienie przez prokuratora przesłanek
wystąpienia o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego we wskazanym trybie.
Przypomnieć należy, że w orzecznictwie Sądu Najwyższego, jak i w doktrynie,
utrwalony jest pogląd, że skuteczne wystąpienie, na podstawie art. 441 § 1 k.p.k., z
tzw. pytaniem prawnym jest możliwe tylko wówczas, gdy w sprawie ujawnia się
istotny problem interpretacyjny, dotyczący przepisu rozbieżnie wykładanego w
praktyce sądowej albo przepisu o oczywiście wadliwej redakcji lub niejasno
sformułowanego, a jego rozwikłanie ma znaczenie dla prawidłowego rozstrzygnięcia
środka odwoławczego w konkretnej sprawie. Podkreśla się też, że przepis art. 441 §
1 k.p.k. ma charakter wyjątkowy w stosunku do art. 8 § 1 k.p.k., statuującego zasadę
samodzielności jurysdykcyjnej sądu rozpoznającego sprawę, wobec czego musi być
wykładany ściśle. Ewidentnie niedopuszczalne jest również sięganie po tę instytucję,
jeżeli pytanie odrywa się od realiów danej sprawy, zwłaszcza gdy sąd odwoławczy
dostatecznie nie zgłębił łączących się z nim, obiektywnie występujących problemów
8
ze sfery faktu lub prawa. Zagadnienia przedstawiane Sądowi Najwyższemu w trybie
art. 441 § 1 k.p.k. nie mogą też zawierać, chociażby nawet niezwykle istotnych dla
funkcjonowania prawa w praktyce, problemów o charakterze abstrakcyjnym.
Wreszcie, tryb ten, co należy podkreślić, nie służy także wyjaśnianiu wątpliwości
nasuwających się sądom odwoławczym przy analizowaniu orzecznictwa Sądu
Najwyższego lub piśmiennictwa (por. m.in. postanowienia SN: z 25 lutego 2016r., I
KZP 19/15; z 24 maja 2007 r., I KZP 10/07; z 30 czerwca 2008 r., I KZP 14/08; z 30
września 2010 r., I KZP 16/10; z 27 lutego 2013 r., I KZP 1/13; z 27 stycznia 2009 r.,
I KZP 24/08; z 30 czerwca 2008r., I KZP 14/08; z 29 stycznia 2004 r., I KZP 37/03; a
także m.in. R. A. Stefański, Instytucja pytań prawnych do Sądu Najwyższego,
Kraków 2001, s. 254-261, 352-371; tenże, Rola Sądu Najwyższego w kształtowaniu
jednolitości orzecznictwa w sprawach karnych (w:) Jednolitość orzecznictwa w
sprawach karnych, pod red. S. Waltosia, Kraków 1998, s. 271-282; K. Marszał,
Proces karny, Katowice 1997, s. 425-426; R. Kmiecik, E. Skrętowicz, Proces karny -
część ogólna, Kraków 2002, s. 45-49, a w najnowszym piśmiennictwie – D. Świecki,
Postępowanie odwoławcze w sprawach karnych. Komentarz i orzecznictwo,
Warszawa 2016, komentarz do art. 441 k.p.k. i bogate cytowane tam orzecznictwo).
Odnosząc powyższe do treści rozważanego wystąpienia, trudno nie podzielić
oceny prokuratora, że zawiera ono argumenty charakterystyczne dla tzw.
abstrakcyjnego zagadnienia prawnego, do którego przedstawienia Sąd Okręgowy nie
jest uprawniony, jako podmiot niewymieniony w art. 60 § 1 i 2 ustawy z dnia 23
listopada 2002 r. o Sądzie Najwyższym (t.j. Dz. U. z 2013 r., poz. 499 ze zm.).
Jednocześnie nie sposób nie zauważyć, że w wystąpieniu nie wykazano, aby przepis
art. 270 § 1 k.k. był pod kątem wskazanym w treści pytania rozbieżnie interpretowany
w praktyce sądowej. Przeciwnie, z uzasadnienia pytania wynika, że Sąd Okręgowy
bez żadnych w zasadzie wątpliwości zauważa, iż wypowiedzi Sądu Najwyższego z
ostatnich lat, interpretujące przedmiot ochrony przepisu art. 270 § 1 k.k., są jednolite,
a linia orzecznictwa wskazująca na to, że przepis ten chroni tylko dobro prawne
ogółu, jest konsekwentna. Stwierdzając natomiast, że w orzecznictwie tym
zarysowała się „druga linia”, Sąd zarazem lojalnie przyznaje, iż w istocie sprowadza
się ona do jednego orzeczenia (postanowienie Sądu Najwyższego z 5 lipca 2006 r.,
V KK 68/06), konkludentnie tylko zakładającego indywidualny przedmiot ochrony art.
270 § 1 k.k. (wobec rozpoznania kasacji wniesionej przez oskarżyciela posiłkowego)
oraz do innego orzeczenia (uchwała z 23 kwietnia 2002 r., I KZP 10/02),
9
przywołanego niejako na zasadzie analogii, jako że zostało ono wydane w
odniesieniu do innego rodzajowo typu przestępstwa chroniącego dobro ogółu (z art.
233 § 4 k.k.). Wypada zauważyć, że na poparcie tezy o odmiennym traktowaniu
przez Sąd Najwyższy przedmiotu ochrony art. 270 § 1 k.k., w literaturze podaje się
też inne orzeczenia (postanowienie SN z 8 kwietnia 2002 r., IV KKN 421/98; wyrok
Sądu Najwyższego z 4 marca 1935 r., III K 1968/34), w których w pewnym sensie
mimochodem posłużono się mianem „pokrzywdzony” w odniesieniu do osoby, której
dotyczy przerobiony dokument (M. Gabriel-Węglowski, glosa do postanowienia SN z
dnia 24 maja 2011 r., II KK 13/11, lex/el. 2012). Trudno jednak przyjąć, by wydźwięk
tego, jak i wcześniej przywołanych judykatów, uprawniał do racjonalnego przyjęcia
tezy o istniejących rozbieżnościach w praktyce Sądu Najwyższego w omawianym
zakresie.
Oceny takiej nie uzasadnia uwzględnienie tu również innej wypowiedzi Sądu
Najwyższego, zawartej w postanowieniu z dnia 21 maja 2015 r., V KK 418/13.
Uogólniona myśl tego judykatu, wskazująca na możliwość przyjęcia określonej w art.
49 § 1 i 2 k.k. relacji pokrzywdzenia czynem polegającym na umyślnym posłużeniu
się sfałszowanym dokumentem – pod warunkiem bezpośredniego naruszenia lub
zagrożenia tym czynem indywidulanego dobra konkretnego podmiotu, została
wyrażona w nawiązaniu do czynu stypizowanego w art. 270 § 2 k.k., polegającego
na wypełnieniu blankietu niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo na
używaniu takiego dokumentu. Odnosi się więc ona do przestępstwa o zupełnie
inaczej opisanych znamionach, niż typ czynu zabronionego w art. 270 § 1 k.k., w
którym nie przewidziano zwłaszcza warunku działania na szkodę konkretnego
podmiotu (ale też przesłanki sprzeczności treści dokumentu ze stwierdzanym w nim
stanem, czy niezgody na fałsz dokumentu osoby, której ten dokument dotyczy). Teza
ta zdecydowanie nie podważa zatem ugruntowanego poglądu co do dobra prawnego
chronionego przepisem art. 270 § 1 k.k.
Dodatkowo należy podkreślić, na co Sąd pytający nie zwrócił uwagi, że
orzecznictwo w omawianej kwestii charakteryzuje się konsekwencją już od
przedwojnia. Za przedmiot ochrony przepisu art. 187 k.k. z 1932 r., stanowiącego
odpowiednik art. 270 § 1 k.k., Sąd Najwyższy uznawał (zgodnie z intencją
ustawodawcy wyjawioną w Protokołach Komisji Kodyfikacyjnej) zaufanie społeczne
do dokumentu, jako formalnego sposobu stwierdzenia stosunku prawnego,
zauważając, że przepis ten „stoi na straży tego zaufania i grozi karą za każdy
10
przypadek poderwania w społeczeństwie tej pewności, że dany dokument pochodzi
rzeczywiście od osoby na nim podpisanej i reprezentuje jej rzeczywistą wolę” (wyrok
SN z 17 października 1935 r., II K 1022/35, zob. też wyrok SN z 26 marca 1960 r., V
K 243/60). Wypada zauważyć, że za decydujący dla tej oceny Sąd Najwyższy uważał
zespół znamion opisanego przestępstwa, do którego nie zaliczał m.in. okoliczności
dotyczących stosunku prawnego, jakich dokument dotyczy (wyroki SN: z 31 grudnia
1935 r., III K 1493/35, z 4 marca 1935 r., III K 1892/34). Podobnie, pod rządem
Kodeksu karnego z 1969 r. Sąd Najwyższy stwierdzał, że dobrem chronionym w
rozdziale XXXV k.k. jest pewność obrotu prawnego, opierająca się na zaufaniu do
dokumentu jako formalnego sposobu stwierdzania istnienia prawa, stosunku
prawnego lub okoliczności mającej znaczenie prawne (wyroki SN: z 3 czerwca
1996r., II KKN 24/96; z 18 stycznia 1972 r., III KR 233/70).
Obrazu dopełniają judykaty, także przywołane w uzasadnieniu zagadnienia,
wydane w obowiązującym obecnie stanie prawnym. Orzecznictwo pozostaje
konsekwentne co do określenia przedmiotu ochrony typu zawartego w art. 270 § 1
k.k. Wskazuje bez wyjątków, że typ ten jest skierowany przeciwko wiarygodności
dokumentów i ani ogólnym, ani rodzajowym, ani indywidualnym przedmiotem
ochrony nie jest tu dobro podmiotu, którego dotyczy podrobiony dokument, a czyn
taki z istoty swej nie narusza sam w sobie bezpośrednio dobra prawnego określonej
osoby (por. m.in. postanowienia SN: z 21 czerwca 2007 r., III KK 122/07; z 24 maja
2011 r., II KK 13/11; z 25 marca 2015 r., II KK 302/14 oraz wyroki SN: z 1 kwietnia
2008 r., V KK 26/08; z 12 stycznia 2010 r., WK 28/09; z 4 września 2008 r., V KK
171/08; z 3 października 2013 r., II KK 117/13; z 4 grudnia 2002 r., III KKN 370/00; z
8 stycznia 2009 r., WK 24/08; z 26 listopada 2008 r., IV KK 164/08; z 9 września
2002 r., V KKN 29/01).
Pytający Sąd nie pogłębił rozważań w tej części. Wobec tego, w jego wystąpieniu
zabrakło refleksji pozwalającej zauważyć i przeanalizować nie tylko utrzymywanie się
owego poglądu judykatury, ale i konsekwencję ustawodawcy. Tymczasem, przepisy
normujące typ czynu polegającego na fałszu materialnym dokumentu, interpretowane
przez Sąd Najwyższy, w zasadzie nie ulegały zmianom w kolejnych kodyfikacjach, a
unormowania te każdorazowo zamieszczane były w rozdziałach kodeksów
przybierających tytuł „przestępstwa przeciwko dokumentom” (Kodeksy karne z 1932r.
i z 1969 r.) oraz „przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów” (Kodeks karny
z 1997 r.). Zmiana tego tytułu, w rozdziale XXXIV, miała eksponować, jak wyłożono
11
w uzasadnieniu projektu k.k., „materialny charakter przestępstw, zagrożenie, jakie
stwarza niezgodność treści dokumentów z rzeczywistością, do jakiej się odnoszą”.
Wszystko to jest istotne o tyle, że przedmiot ochrony danego przepisu jest
odczytywany rodzajowo dzięki tytulacji poszczególnych rozdziałów Kodeksu karnego,
zaś indywidualnie jest on konkretyzowany przez odniesienie do ustawowego opisu
czynu zabronionego; nie można też pomijać, że w procesie interpretacji
podlegającego ochronie dobra prawnego zważeniu podlega także ratio legis (funkcja
i cel) analizowanej regulacji (przy zachowaniu funkcji gwarancyjnej prawa karnego
oraz uwzględnieniu zasady ultima ratio). Z rozważanej perspektywy zastanowienia
więc wymagało to, że niezależnie od ewolucji, jaka zachodziła zarówno w sferze
teoretycznych koncepcji dobra prawnego, funkcji i celów prawa karnego (zwłaszcza
jego funkcji ochronnej), jego zasad (m.in. T. Kaczmarek, Paradygmat naruszenia
/zagrożenia/ dobra prawnego jako aksjologiczna podstawa kryminalizacji (w:) Między
nauką a praktyką prawa karnego, Księga Jubileuszowa Prof. Lecha Gardockiego,
Warszawa 2014, s. 139-152; D. Gruszecka, Pojęcie dobra prawnego w prawie
karnym, Studia Erazmiańskie 2008, nr 1, s. 135-155; W. Wróbel, Pojęcie ”dobra
prawnego” w wykładni przepisów prawa karnego (w:) Aktualne problemy prawa
karnego, Księga pamiątkowa z okazji Jubileuszu Prof. Andrzeja J. Szwarca, Poznań
2008, s. 619-631), jak również zmieniających się kontekstów cywilizacyjnych,
społecznych, gospodarczych i prawnych, wpływających na proces stanowienia
przepisów prawa karnego, żaden z wymienionych powyżej elementów, które ważyły
na dotychczasowej wykładni przedmiotu ochrony art. 270 § 1 k.k., nie został w
ustawie zmodyfikowany. Przeciwnie, ostatnio ustawodawca wprost dał wyraz
akceptacji tego stanu rzeczy w unormowaniu art. 306 k.p.k., znowelizowanym ustawą
z dnia 22 marca 2013 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego (Dz. U. z
2013 r., poz. 480), co spostrzegł występujący Sąd.
Mianowicie, w przepisie art. 306 § 1a pkt. 3 k.p.k., którym przyznano legitymację
do zaskarżenia postanowienia o umorzeniu postępowania przygotowawczego osobie
zawiadamiającej o przestępstwie – jeżeli wskutek tego przestępstwa doszło do
naruszenia jej praw – zamieszczono katalog przestępstw, w odniesieniu do których
uprawnienie to służy. Wśród wymienionych typów czynów zabronionych figuruje
przestępstwo określone w art. 270 § 1 k.k. W poprzednio obowiązującym stanie
prawnym możliwość zaskarżenia wymienionej decyzji służyła pokrzywdzonemu
(stronom), a obecnie tak pokrzywdzonemu (art. 306 § 1a pkt. 1 k.p.k.), jak i osobie
12
zawiadamiającej m.in. o przestępstwie z art. 270 § 1 k.k. (art. 306 § 1a pkt. 3 k.p.k.).
Uwzględniając w powyższym kontekście treść zawartej w art. 49 § 1 k.p.k. definicji
pokrzywdzonego, nietrudno dostrzec, że to kryterium bezpośredniości naruszenia
(zagrożenia) danym przestępstwem indywidualnego dobra prawnego jest tym, które
decyduje o rozróżnieniu podstaw legitymowania obu tych podmiotów do wniesienia
zażalenia na umorzenie postępowania przygotowawczego (pokrzywdzonego zaś, do
skorzystania ponadto w jurysdykcyjnym stadium procesu z uprawnień określonych
m.in. w art. 53 k.p.k.). Według tego też kryterium został określony wspólny mianownik
dla wszystkich wymienionych w art. 306 § 1a pkt. 3 k.p.k. typów czynów
zabronionych, również tych – by wymienić tu choćby przestępstwo określone w art.
278 § 1 k.k. – co do których nie ma wątpliwości, że ich popełnienie godzi
bezpośrednio w indywidualne dobro prawne. We wszystkich wskazanych wypadkach
chodzi więc o warunek – uwidoczniony w art. 306 § 1 pkt. 3 k.p.k. in fine –
przewidujący pośrednie naruszenie (zagrożenie) dobra prawnego osoby
zawiadamiającej o przestępstwie, którego przedmiotem ochrony jest albo dobro
prawne konkretnej osoby (pokrzywdzonego), albo – jak w wypadku czynu
określonego w art. 270 § 1 k.k. – dobro prawne ogółu. Jako jasna zatem rysuje się
funkcja regulacji art. 306 § 1a pkt. 3 k.p.k., polegająca na poddaniu kontroli sądowej
rozstrzygnięć prokuratora, podejmowanych na etapie decydującym dla ustalania
pokrzywdzenia, w rozumieniu art. 49 § 1 k.p.k., w odniesieniu do przestępstw
objętych tym unormowaniem.
W nawiązaniu do powyższego, nie do pominięcia w perspektywie rozważań co
do kwestii hipotetycznego pokrzywdzenia przestępstwem określonym w art. 270 k.k.
są wnioski płynące z uzasadnienia projektu omawianej nowelizacji art. 306 k.p.k.
(druk nr 604 Sejmu RP VII kadencji). Znalazła się w nim konstatacja, że
dotychczasowy stan prawny uniemożliwiał osobie niebędącej pokrzywdzonym a
zawiadamiającej o przestępstwie polegającym np. na fałszerstwie dokumentów (czy
złożeniu fałszywych zeznań), reakcję na odmowę wszczęcia lub na umorzenie
postępowania przygotowawczego, pomimo tego, że czyn, o którym zawiadomiła
naruszał jej prawa. Intencja umożliwienia tej reakcji – uwzględniająca relację między
art. 49 § 1 k.p.k. a m.in. przepisem art. 270 § 1 k.k.– legła u podstaw opisywanej
zmiany przepisów procesowych. W toku prac ustawodawczych podkreślano też
(pomijając tu krytyczne uwagi co do zmian w art. 306 k.p.k.), iż przepis ten
wprowadza do procedury karnej, obok art. 49 k.p.k., „pośrednio pokrzywdzonego” o
13
określonych uprawnieniach procesowych. Zatem wykładnia historyczna przepisu art.
306 k.p.k. prowadzi do wniosku, że ustawodawca, choć nie identyfikował osób,
których dobra prawne zostały naruszone np. przestępstwem z art. 270 § 1 k.k., jako
pokrzywdzonych w rozumieniu art. 49 k.p.k., to nie dostrzegł potrzeby w
przeformułowaniu ani tego przepisu, ani przepisu prawa materialnego, lecz
świadomie zdecydował o przydaniu wąskich uprawnień osobie zawiadamiającej o
tego typu przestępstwie, której prawa zostały naruszone, a nie spełnia ona
wszystkich przesłanek nadania statusu pokrzywdzonego w rozumieniu art. 49 k.p.k.
Tylko na marginesie można zauważyć, że w praktyce stosowania omawianych
przepisów w konkretnych sprawach, związanych ze składaniem zawiadomień o
przestępstwie (również przeciwko wiarygodności dokumentów), mogą pojawiać się
problemy wymagające każdorazowo rozważenia ad casu, związane choćby z oceną
odległości związku naruszonych praw osoby zawiadamiającej z hipotetycznym
przestępstwem, czy też kwestii zagrożenia jej praw tym czynem – zwłaszcza, że
chodzi wszak o badanie potencjalnego przestępstwa, które powinno następować
także pod kątem różnych możliwych ocen prawnomaterialnych. W świetle treści
wystąpienia, nie ma jednak obecnie podstaw do wdawania się w szczegółowe
dywagacje co do klarowności tekstu przepisów art. 306 § 1 pkt. 3 i § 1a pkt. 3 k.p.k.
(zob. m.in. S. Steinborn, Komentarz do art. 306 k.p.k., t. 2, lex/el, T.H. Grzegorczyk,
Kodeks postępowania karnego, t. I, Warszawa 2014, s. 1047) oraz w drobiazgową
interpretację ich kolejnych części składowych. Powiązanie natomiast przepisów art.
306 § 1 i 1a k.p.k. oraz art. 49 § 1 k.p.k. z unormowaniem art. 270 § 1 k.k. pozwalało
Sądowi – bez sięgania po instytucję określoną w art. 441 § 1 k.p.k. – na wyciągnięcie
wniosku, że przestępstwo polegające na podrobieniu podpisu w dokumencie lub jego
użyciu jako autentyczny, nie narusza bezpośrednio dobra prawnego osoby, której
podpis został podrobiony.
Podstaw do zwrócenia się z pytaniem prawnym nie widać też w wywodach
wystąpienia koncentrujących się wokół problematyki definicji pokrzywdzonego –
także obejmującej ocenę relacji zachodzącej między treścią art. 49 § 1 k.p.k. a
znamionami typu czynu z art. 270 § 1 k.k. – i wokół poszukiwania w ten sposób
możliwości stwierdzenia, że tak zakwalifikowany czyn może również godzić w
indywidualne dobro prawne. W gruncie rzeczy, pytający Sąd nie werbalizuje dających
się jasno odczytać własnych wątpliwości interpretacyjnych. Można odnieść wrażenie,
że żywi niepewność – której jednak nie stara się sam pokonać – co do samego
14
sposobu ustalania osoby pokrzywdzonej w oparciu o (restrykcyjne, jak wskazuje)
kryterium przedmiotu ochrony konkretnego przepisu prawa materialnego,
określającego czyn sprawcy oraz o warunek bezpośredniości naruszenia lub
zagrożenia dobra prawnego będącego przedmiotem owej ochrony, jak również co do
możliwości badania nie wyłącznie karnomaterialnych, lecz również cywilnoprawnych
konsekwencji tego czynu (w ten sposób Sąd nawiązał do realiów sprawy).
Nie podważa natomiast Sąd Okręgowy podstaw posługiwania się w wykładni
materialną definicją pokrzywdzonego, ani też przyjętej interpretacji zawartego w art.
49 § 1 k.p.k. pojęcia bezpośredniości zagrożenia lub naruszenia indywidualnego
dobra prawnego, decydujących o przyznaniu statusu pokrzywdzonego. Zagadnienia
te były przedmiotem licznych wypowiedzi Sądu Najwyższego, analizujących również
głosy doktryny, jak też odnoszących się do judykatów (przytaczanych w wystąpieniu)
poszukujących – zwłaszcza na podstawie argumentów natury słusznościowej – mniej
restrykcyjnych kryteriów przyznawania legitymacji pokrzywdzonego, niż wąsko
wynikające z treści art. 49 § 1 k.p.k. (zob. uchwały SN z 15 września 1999 r., I KZP
26/99 i z 21 grudnia 1999 r., I KZP 43/99 oraz z 21 października 2003 r., I KZP
29/03, jak również postanowienia SN: z 30 września 2013 r., IV KK 209/13; z 25
marca 2010 r., IV KK 316/09; z 17 listopada 2005 r., II KK 108/05; z 23 września
2008 r., I KZP 16/08; z 17 listopada 2005 r., II KK 108/05; z 28 kwietnia 2008 r., I
KZP 6/08; z 23 września 2008 r., I KZP 16/08, a także postanowienie Sądu
Apelacyjnego w Katowicach z 5 stycznia 2016 r., II AKz 717/15 – i przytaczaną tam
literaturę). Nie ma więc obecnie potrzeby ponownego rozważania tej problematyki.
Wystarczy podkreślić, że w obecnym stanie prawnym brak jest argumentów
przekonujących do zmiany stanowiska opowiadającego się za ścisłą –
przeciwdziałającą uznaniowości – wykładnią pojęcia pokrzywdzonego, wskazującą
na niezbędność wiązania naruszenia lub zagrożenia dobra prawnego konkretnej
osoby z zespołem znamion będącego przedmiotem postępowania czynu i czynów
wspóukaranych oraz akcentującą brak ogniw pośrednich pomiędzy tymi elementami
(naruszenie lub narażenie dobra wprost a nie za pośrednictwem innych jeszcze dóbr
prawnych). Dodatkowo tylko można zauważyć, że przeciwko interpretacji
rozluźniającej te kryteria przemawia nowelizacja art. 306 k.p.k., przyznająca, w
opisanym zakresie, uprawnienia procesowe przysługujące pokrzywdzonemu, również
osobom pokrzywdzonym przestępstwem pośrednio.
15
Skoro zatem pytający Sąd nie miał wątpliwości, że stan pokrzywdzenia, w
rozumieniu art. 49 § 1 k.p.k., należy odnosić do ustawowych znamion rozważanego
w sprawie czynu sprawcy, a pojmowana w powyższy sposób bezpośredniość
naruszenia lub zagrożenia dobra prawnego danej osoby wchodzi w grę tylko wtedy,
gdy oceniany w konkretnym stanie faktycznym czyn zawiera znamiona przestępstwa
na szkodę tej osoby, to miał możliwość samodzielnego rozwiania nurtujących go
dylematów.
Tymczasem nietrudno zauważyć, że Sąd – mając w polu uwagi powyższe
założenia – nie podjął próby samodzielnego wyinterpretowania dobra prawnego
chronionego przepisem art. 270 § 1 k.k., czy też dóbr powiązanych. Odwołanie się tu
w sposób ogólnikowy do głosów nauki, optujących za uznaniem, że unormowanie to
chroni również indywidualne interesy i prawa związane z dokumentem, należy uznać
za niewystarczające wobec braku wskazania własnego, uargumentowanego
stanowiska w przedmiocie ich słuszności. W związku z tym, wypada podkreślić tylko
kilka kwestii pomocnych dla tej oceny.
Co do zasady, nie wywołuje sporu stwierdzenie, że rodzajowo chronionym
dobrem prawnym przepisem art. 270 § 1 k.k., jest dobro ogólne. Rozważania zatem
powinny dotyczyć kwestii, czy także ze względu na indywidualnie skonkretyzowany w
tym przepisie przedmiot ochrony, opisane w nim przestępstwo godzi bezpośrednio
tylko w dobro ogólne, czy też także w dobro prawne (interes) konkretnej osoby.
W tym zakresie wypada mieć na uwadze, że znamiona omawianego typu czynu,
zabraniającego materialnego fałszu dokumentu w celu jego użycia za autentyczny
albo używania tak sfałszowanego dokumentu, eksponują tylko wartość w postaci
owej autentyczności (oryginalności) tego dokumentu (a przez to jego wiarygodności)
– ze względu na samą możliwość wprowadzenia go do obrotu. Przemawia to za
zasadnością twierdzenia, że bezpośrednim przedmiotem ochrony tego przepisu jest
określony interes publiczny – a więc dobro ogółu, jakim jest powszechne zaufanie do
dokumentów jako oryginalnych, a przez to wiarygodnych (zwłaszcza z punktu
widzenia ich dowodowego znaczenia), co stanowi podstawowy warunek normalnego,
niezakłóconego funkcjonowania obrotu prawnego. Ta właśnie wartość – a więc
pewność tego fragmentu stosunków społecznych – jest przedmiotem zamachu
sprawcy przestępstwa z art. 270 § 1 k.k., niezależnie od tego, czy i jaki efekt przynosi
zabronione zachowanie dla uczestniczących w obrocie podmiotów. W tych
warunkach nie można wskazać indywidualnych nosicieli dobra stanowiącego
16
przedmiot ochrony tego przepisu. W znamionach omawianego typu czynu nie ujęto
żadnego, które charakteryzowałoby zabronione nim zachowanie jako uderzające lub
zagrażające dobru prawnemu konkretnej osoby, jaką to możliwość oceny otwarto w
art. 270 § 2 k.k. Wprawdzie w typizacji czynu posłużono się określeniem „dokument”,
ale wnioskowanie, mające źródło w treści legalnej definicji tego pojęcia (art. 115 § 14
k.k.) i z niej wywodzące ochronę interesu indywidualnego jako wynikającego z praw,
które z danym dokumentem są związane, jawi się jako wątpliwe. Można bowiem
zauważyć, że wspomniana definicja legalna po prostu precyzuje, jaki zapis, spośród
zbioru wszelkiego rodzaju nośników najróżniejszych informacji i danych
funkcjonujących w rzeczywistości, kwalifikuje się jako dokument w rozumieniu prawa
materialnego. Doniosłość prawna zapisu informacji jest zatem, według rozważanej
definicji, cechą pozwalającą na wyróżnienie dokumentu z powyższego zbioru. Tylko
taki zatem dokument może być przedmiotem przestępstwa z art. 270 § 1 k.k.
Pozwala to na podtrzymanie poglądu, że bezpośrednim przedmiotem ochrony tego
unormowania jest wspomniane zaufanie do dokumentu – jako formalnego sposobu
stwierdzenia istnienia prawa, stosunku prawnego lub okoliczności mogącej mieć
znaczenie prawne (wyrok SN z 3 czerwca 1996 r., II KKN 24/96), nie zaś samo to
prawo, czy stosunek prawny, z którym konkretny podmiot łączy swój własny interes.
Interes ten więc – o ile w ogóle, co należy podkreślić – ulega naruszeniu lub
zagrożeniu tylko w sposób pośredni, nieokreślony wprost znamionami rozważanego
typu czynu.
Niezależnie natomiast od powyższego, jako całkiem iluzoryczne, jawiły się
oczekiwania Sądu co do możliwości wykreowania stanu pokrzywdzenia, w
rozumieniu art. 49 § 1 k.k., w wyniku uwzględnienia cywilnoprawnych konsekwencji
przestępstwa (tu: w związku z hipotetycznym naruszeniem, wymienionego w art. 23
k.c., dobra osobistego w postaci nazwiska). Wprawdzie jest faktem, co podnosi
prokurator, że w ustalaniu pokrzywdzenia niezbędne jest czasem sięganie do
unormowań innych gałęzi prawa, zwłaszcza prawa cywilnego. Jednak, co należy
uwzględnić, najczęściej wiąże się to z potrzebą oceny stosunków prawnych
ważących czy to na ustaleniu właściwego podmiotu, z punktu widzenia naruszenia
indywidualnego dobra prawnego podlegającego ochronie prawnokarnej, czy to z
perspektywy samego przedmiotu tych stosunków, również podlegającego takiej
ochronie (zob. np. uchwała SN z 12 maja 1993 r., I KZP 6/93, ostatnio postanowienie
SN z 28 kwietnia 2016 r., I KZP 3/16). Skoro zaś w myśl art. 49 § 1 k.k. dobro prawne
17
ma zostać naruszone (zagrożone) przez przestępstwo (czyn zabroniony pod groźbą
kary), to pomijając już inne względy, nie może być mowy o identyfikowaniu
przedmiotu ochrony przepisu prawa karnego z naruszeniem dobra prawnego
określonego w prawie cywilnym, choćby, jak w wypadku dóbr określonych w art. 23
k.c., unormowania cywilnoprawne i prawnokarne brały za przedmiot regulacji – z
samej istoty odrębnej i różnej – te same dobra prawne (przykładowo: cześć, wolność,
tożsamość, zdrowie itd.). Podkreślić tylko wypada, że w myśl art. 23 i 24 k.c.
pokrzywdzony przestępstwem tak bezpośrednio, jak i pośrednio z reguły może – jako
poszkodowany – skorzystać z ochrony prawa cywilnego niezależnie od ochrony
przewidzianej w innych przepisach, w tym prawa karnego (zob. bliżej: P. Księżak,
Komentarz do art. 23 k.c., lex/el, pkt. 3-4 i nast.). Zrelatywizowanie więc treści art. 49
§ 1 k.p.k. do znamion typu czynu określonego w art. 270 § 1 k.k. decyduje o tym, że
osoba, której podpis został podrobiony w dokumencie, także użytym jako
autentyczny w obrocie prawnym, nie ma legitymacji pokrzywdzonego i nie nabywa
uprawnień przynależnych temu podmiotowi w żadnym stadium procesu karnego.
Jednakże, może ona, o ile zawiadomiła o tym przestępstwie, bronić w postępowaniu
przygotowawczym swych interesów przy pomocy uprawnień opisanych w art. 306 § 1
i 1a k.p.k.
Stwierdzenie, że przestępstwo z art. 270 § 1 k.k. samo w sobie co do istoty nie
godzi bezpośrednio w indywidualne dobro prawne, nie oznacza, iż w konkretnych
okolicznościach zdarzenia, warunkujących analizę czynu, w którego przedmiocie
prowadzone jest postępowanie, nie może okazać się, że jednak dobro prawne
konkretnej osoby zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone, choć dobro to nie
zostało wymienione jako prawnie chronione przepisem art. 270 § 1 k.k. Pole do
takich rozważań daje instytucja zbiegu rzeczywistego lub pomijalnego, która akurat w
wypadku czynu polegającego na użyciu w obrocie podrobionego lub przerobionego
dokumentu wielokrotnie pojawia się w praktyce. Można tu przytoczyć najbardziej
oczywisty przykład rzeczywistego zbiegu art. 270 § 1 k.k. z art. 286 § 1 k.k.
sankcjonującym przestępstwo oszustwa, a trzeba dodać, że rozliczne typy, w których
znamionach ujęto zamach na jednostkowe dobra majątkowe (np. art. 284 § 1 k.k.,
art. 296 § 1 k.k., art. 303 § 1 k.k.) lub osobiste (np. art. 212 § 1 k.k.) poddają się
wspomnianej ocenie (szerokie omówienie obszernej problematyki zbiegu przepisów i
zbiegu przestępstw z uwzględnieniem typów czynów przeciwko wiarygodności
dokumentów – zob. J. Piórkowska-Flieger, Fałsz dokumentu w polskim prawie
18
karnym, Kraków 2004, s. 426-442). Wspomniana instytucja zbiegu była również
przedmiotem uwagi Sądu Najwyższego w kontekście rozważań nad ujęciem definicji
pokrzywdzonego w art. 49 § 1 k.p.k., także w powiązaniu z innymi typami czynów
chroniących dobro ogólne (zob. m.in. powołane uchwały SN: w sprawie I KZP 26/99 i
zwłaszcza w sprawie I KZP 29/03). Wypowiedzi te akcentowały, że dla ustalenia
stanu pokrzywdzenia konkretnej osoby, w opisywanej sytuacji, nie ma decydującego
znaczenia, czy ów fakt został uzewnętrzniony w opisie czynu zarzucanego sprawcy,
a niekiedy nawet w przyjętej kwalifikacji prawnej, jednak reguła odwołująca się do
konieczności prawidłowego ustalania przedmiotu ochrony czynu jednocześnie
wyczerpującego znamiona innego przestępstwa lub czynu współukaranego zawsze
znajduje zastosowanie. W razie pozytywnego w tym przedmiocie ustalenia, a więc
uznania że jeden czyn narusza różne dobra prawne, w sprawie o takie przestępstwo
może wystąpić w charakterze pokrzywdzonego konkretny podmiot, którego dobro
prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone (a który z tego tytułu zyskuje
w procesie karnym przysługujące tej stronie uprawnienia).
W świetle powyższych rozważań tracą na znaczeniu racje przedstawiane
choćby w zaprezentowanym Sądowi Najwyższemu stanowisku pełnomocnika J. i K.
G., powołującym się na dostęp do sądu osób „faktycznie” pokrzywdzonych
przestępstwem z art. 270 § 1 k.k., czy też zwracające uwagę na to, że „fałszerstwa
dokumentów nie można oceniać w oderwaniu od skutków cywilnych lub
gospodarczych lub podatkowych lub każdych innych”, jakie dotykają osobę, której
praw dotyczy dokument z podrobionym jej podpisem. Jak bowiem wykazano,
przestępstwo określone w art. 270 § 1 k.k. samo w sobie nie godzi
bezpośrednio w dobro prawne osoby, której podpis został podrobiony w
dokumencie. Osobie tej w postępowaniu przygotowawczym przysługują
uprawnienia procesowe chroniące jej interes (prawa), przewidziane dla osoby
zawiadamiającej o przestępstwie (art. 306 § 1a pkt. 3 k.p.k.). Zyskuje ona
natomiast status strony – także w jurysdykcyjnym stadium postępowania – gdy
jest osobą pokrzywdzoną w rozumieniu art. 49 § 1 k.p.k., to jest tylko wówczas,
gdy czyn sprawcy wyczerpuje jednocześnie znamiona określone w innym
przepisie karnym typizującym przestępstwo, pozostającym w zbiegu lub
typizującym przestępstwo współukarane, którym dobro prawne tej osoby
zostało bezpośrednio zagrożone lub naruszone.
19
Dalsze rozwijanie tego ostatniego wątku nie jest już celowe z dwóch
powodów. Po pierwsze, występujący Sąd zdaje się nie mieć wątpliwości co do
możliwości, prowadzonej w kontekście art. 430 § 1 w zw. z art. 53 k.p.k., oceny
rozważanego w sprawie zachowania z punktu widzenia omawianej tu konstrukcji. Po
wtóre jednak, przedstawione obecnie przez Sąd stanowisko co do możliwej oceny
tego zachowania również na płaszczyźnie art. 190a § 2 k.k. nie ma żadnego
znaczenia dla rozstrzygnięcia, jako oderwane od realiów. Pomijając już całkiem inne
względy, Sąd nie dostrzegł, że in concreto zastosowanie tego przepisu w ogóle nie
wchodzi w grę, jako że czyny będące przedmiotem rozstrzygnięcia Sądu
Rejonowego miały miejsce najpóźniej w kwietniu 2010 r., a zatem zanim
przewidziano w ustawie – z dniem 6 czerwca 2011 r. (Dz. U. z 2010 r., Nr 98, poz.
626) – odpowiedzialność karną za typ czynu określonego w tym przepisie.
Z tych wszystkich względów Sąd Najwyższy uznał, że nie zachodzą warunki do
podjęcia uchwały w trybie art. 441 § 1 k.p.k. i dlatego orzekł, jak na wstępie.
/km/
20