Przejdź do treści

Orzecznictwo

Uzasadnienie XVIII K 346/09

Sąd
Sąd powszechny
Data
Sygnatura
XVIII K 346/09
Rodzaj
Uzasadnienie

Powołane przepisy

  • Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 11 lipca 1932 r. - Kodeks karnyart. 148; art. 148 § 1; art. 18; art. 18 § 3; art. 60; art. 60 § 4
  • Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 20 sierpnia 1998 r. w sprawie warunków technicznych przeprowadzenia okazania§ 6; § 6 ust. 1
  • Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karnyart. 11; art. 11 § 2; art. 148; art. 148 § 1; art. 189; art. 189 § 1; art. 60; art. 60 § 4
  • Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnegoart. 10; art. 10 § 1; art. 17; art. 17 § 1; art. 17 § 1 pkt. 1; art. 173; art. 173 § 1; art. 173 § 3; art. 174; art. 182; art. 183; art. 183 § 1; art. 185; art. 191; art. 191 § 2; art. 2; art. 2 § 1; art. 2 § 1 pkt. 2; art. 313; art. 313 § 1; art. 393; art. 393 § 3; art. 4; art. 415; art. 415 § 2; art. 60; art. 60 § 4; art. 632; art. 632 pkt. 1; art. a
  • Ustawa z dnia 16 września 1982 r. - Prawo spółdzielcze
  • Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 29 grudnia 1997 r. w sprawie organizacji roku szkolnego§ 2; § 2 ust. 1

Treść orzeczenia

UZASADNIENIE

Na podstawie całokształtu okoliczności ujawnionych w trakcie rozprawy głównej, a w szczególności na podstawie zeznań świadków:

częściowo A. Z. (1) (t. 13 k. 2413-2417, 2419-2445, 2453-2486, 2488-2493, 2496-2499, 2500-2521, t. 61 k. 7936- 7937, 7955-7956, 7960-7961, 8013-8014, t. 63 k. 8521-8524, t. 64 k. 8526-8534, 8988-8989, 9014-9017, t. 66 k. 9064-9074, t. 68 k. 9429-9440, 9490 -9492, t. 51 k. 9991-9992, 12210, 10019-10021, t. 54 k. 10614, t. 58 k. 11434 -11436), M. P. (1) (t. 62 k. 12217-12234, 8025, 8027-8030, 8035-8043, 8045-8046, 8048-8049, 8051, 8053-8054, 8071-8073, 8076-8077, 8079-8082, 12241-12260, 8083-8088, 8094-8096, 8098-8099, 8105, 8107-8110, 8112-8126, 8128-8132, 8134-8136, 8138, 8140-8142, 8156-8163, 8167-8173, 8175-8176, 8563-8564, 9485-9488, 9990, 10023-10024, 10484, 11050, 11376, t. 124 k. 24779-24781, załącznik nr II G k. 360-364, załącznik nr IV G k. 651-654, 716-717), E. P. (t. 63 k. 12325-12326, 1441-1442, 1444, 1447-1478, 8212, 8215-8218, 8467), E. S. (1) (t. 63 k. 12326-12327, 1241-1256), M. F. (1) (t. 63 k. 12435-12436, 1298-1301, 1303-1304), R. P. (1) (t. 63 k. 12436-12437, 1500-1502, 1505, 1507, 1510-1512), A. H. (t. 63 k. 12437-12438, 1324-1326, 1328-1331, 1335, 1337), B. K. (1) (t. 63 k. 12438-12440, 1347-1349, 1351-1356, 1360-1364, 1367-1372), B. K. (2) (t. 63 k. 12440-12441, 1960-1969, 1971-1974, 8204a, 8206, 8209), L. L. (1) (t. 63 k. 12441-12442, 1977-1979, 1981-1982, 1984, 8196), J. A. (1) (t. 63 k. 12442-12444, 1987-1992, 1995-1998, 2000-2001, 2006, 2008, 8184, 8182, 8190), B. W. (t. 63 k. 12462-12463, 2011-2014, 2016-2021, 2023, 8178, 8181, 8193), H. R. (t. 63 k. 12463-12464, 2039-2042, 2044-2046, 2048-2049, 2051, 8230, 8233, 8236), E. K. (t. 63 k. 12464-12465, 1540-1545, 1547, 7938-7940, 7942, 7944-7945), A. Ł. (R.) (t. 63 k. 12465-12468, 1411-1417, 1419, 1421, 1424-1430, 1432-1436, 1438, 8221, 8224, 8227, 8465), częściowo Z. S. (t. 63 k. 12488-12491, 8321, 8323, t. 88 k. 17347-17356,16019-16024), częściowo J. G. (1) (t. 65 k. 12758-12775, t.73 k. 14435-14454, 9661-9672, 12765, 9975-9978, 10012-10018, 10064-10070, 10358-10359, t. 82 k. 16028-16039, t. 71 k. 9666, t. 51 k. 10005-10012, 10062-10064, 10068-10074, t. 53 k. 10359-10377), częściowo M. P. (2) (t. 69 k. 13532- 13561, 640-649, t. 70 k. 13734-13753, 650-656, 673-675, 677-681, 661-671, 1518-1531, 714-715, 705-707, 717-718, 698-702, 683-684, 687-690, 709, 723-724, t. 96 k. 19070), M. L. (t. 69 k. 13638-13639, 1210-1227, 1229, 1231-1234, 1237, 1239), A. K. (1) (t. 69 k. 13639-13641, 1377-1381, 1383-1384, 1387, 141-142), M. K. (1) (t. 69 k. 13641-13642, 1389-1394, 1396-1400, 1402-1406, 1408), M. S. (1) (t. 70 k. 13768-13770, 11392-11393), P. F. (t. 70 k. 13770-13771, 11397-11398), A. P. (1) (t. 70 k. 13771-13774, 6324-6326), P. P. (1) (t. 70 k. 13774-13777, 6317-6321), K. B. (1) (t. 70 k. 13778, 11455-11456), B. B. (1) (t. 73 k. 14499-14509, 3904-3919, 3928-3931, 3934-3935, 3938-3947, 4048- 4053, 4056-4058, 9021-9028, 9031, 9590-9593), M. R. (1) (t. 81 k. 15842-15856, 2369-2375, 2377-2382, 2388-2389, 2392-2393, 2396, 2399-2400, 2407- 2410), A. M. (1) (t. 81 k. 15856-15858, 9799-9803), C. M. (1) (t. 81 k. 15973-15977, 9234-9237), M. J. (1) (t. 81 k. 15980-15988, 6331), N. Chi T. (t. 82 k. 16143-16146, 1262-1263, 1265- 1271), K. Z. (1) (t. 82 k. 16146-16148,1307-1308,1310-1316,1318), częściowo K. P. (1) (t. 88 k. 17381-17386, 2691-2697, 2699-2710), S. T. (1) (t. 110 k. 22035-22043, 4247-4260, 4263-4287, 4289-4294, 4296, 4299-4301, 4304, 4308-4309, 8535, 8538, 9036-9038) i częściowo na podstawie wyjaśnień oskarżonych: A. Z. (2) (t. 62 k. 12145-12146, 8580-8584, 8590, 8776, 8781-8785, 8833-8837, 8997, 9611-9614, 1528, 1564-1569, 11021, 11473), R. B. (1) (t. 62 k. 12148-12152, 12182-12188, 5747, 5753, 5789, 4742-4752, 8614-8615, 10995-10996, 11112-11131, 11277-11288, 11292-11303, 11363-11373, 11416-11417, t. 63 k. 12323-12324, 12468, t. 69 k. 13660, 13667, t. 70 k. 13753-13754, 13800-13801, t. 113 k. 22504-22520, t. 132 k. 26539) oraz ujawnionych na rozprawie dokumentów Sąd Okręgowy ustalił następujący stan faktyczny:

M. P. (3) rozpoczął służbę w Milicji Obywatelskiej w 1979 r. W roku 1989 przeniesiony został do Komendy Głównej Policji do Biura Ruchu Drogowego, a w dniu 31 lipca 1992 r. mianowany został Dyrektorem tego Biura. Następnie w dniu 19 czerwca 1995 r. mianowany został na stanowisko Zastępcy Komendanta Głównego Policji, po czym w dniu 4 stycznia 1997 r. został Komendantem Głównym Policji, którą to funkcję pełnił do dnia 28 stycznia 1998 r. (k. 1959, t. 11 - życiorys)

W okresie po powołaniu go na stanowisko Dyrektora Biura Ruchu Drogowego KGP z racji wykonywania obowiązków służbowych nawiązał szereg kontaktów służbowych i osobistych z osobami pełniącymi wysokie funkcje w administracji państwowej , a także prowadzącymi działalność gospodarczą. Poznał między innymi E. M. (1), którego przedstawiono mu jako polonijnego biznesmena, prowadzącego również działalność mającą na celu nawiązanie bliskiej współpracy pomiędzy policją polską i amerykańską.

Po odwołaniu M. P. (3) z funkcji Komendanta Głównego Policji, miał on objąć stanowisko oficera łącznikowego polskiej policji w B.. W dniu 15 czerwca 1998 r. zawarł on umowę o pracę z Ministrem Spraw Zagranicznych i skierowany został do pracy w Przedstawicielstwie RP przy UE w B. na stanowisku radcy (k. 1944, t. 11 – umowa o pracę).

W związku z tym podjął on intensywną naukę języka angielskiego w Studium (...) przy ul. (...) w W.. Na zajęcia w tej szkole uczęszczał od początku lutego 1998r regularnie pięć razy w tygodniu w godzinach od 8.00 do 13.00. (k.1962, t. 11 – zeznania B. K. (2), k.1978, t. 11 zeznania L. W., k. 1988-1989, t. 11 zeznania J. A. (1), k. 2011, t. 11 zeznania B. W., k. 2040, t. 13 zeznania H. R.).

W okresie nauki M. P. (3) w Studium (...), zwłaszcza w godzinach przedpołudniowych, budynek, w którym prowadzone były zajęcia dydaktyczne, był obserwowany przez młodych mężczyzn, których nietypowe zachowanie zwracało uwagę pracowników Studium (k.1962, t. 11 – zeznania B. K. (2), k.1978, t. 11 zeznania L. W., k. 1988-1989, t. 11 zeznania J. A. (1), k. 2039-2040, t. 13 zeznania H. R.).

M. P. (3) planował również pod koniec czerwca 1998 r. wyjazd do Stanów Zjednoczonych celem udziału w kursie nauki języka angielskiego, który zaproponował mu i zorganizował E. M. (1). (k. 674, t. 4, k. 13535-13536, t. 69 –zeznania M. P.).

Środowisko trójmiejskiej zorganizowanej przestępczości w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych skupione było wokół osoby N. S. (1) ps. (...). Jego najbliższym współpracownikiem był D. Z. (1) ps. (...), któremu podlegali inni członkowie grupy, a w tym i A. Z. (1) ps. (...) (k. 15845, t. 81 – zeznania M. R., k. 4270v, 4272v, t. 22, k. 22037, t. 110- zeznania S. T., k. 9802, t. 50 - zeznania A. M., k. 26808-26814, t. 133 - zeznania J. P.). Mimo takiej zależności A. Z. (1) utrzymywał również bezpośrednie kontakty z N. S. (1), a nawet bywał u niego w domu (k. 15845, t. 81 – zeznania M. R., k. 22037, t. 110 – zeznania S. T.).

N. S. (1) utrzymywał także kontakty z osobami spoza środowiska trójmiejskiej zorganizowanej przestępczości. Do takich osób należał E. M. (1) (k. 4286, t. 22, k. 22035-22036, t. 110 – zeznania S. T., k. 9234 – 9237, t. 47, k. 15973, t. 81 - zeznania C. M., k. 2694v, t. 14 – zeznania K. P., k. 9663-9663v, t. 49 – zeznania J. G. (1)) i pozostający z E. M. (1) w towarzyskich kontaktach były generał Służby Bezpieczeństwa J. S. (1) (k. 3921, k. 3928v-3929, k. 3934 – 3936, t. 20 – zeznania B. B., k. 4286v, 4287v, 4299v, t. 22, k. 22041, t. 110 – zeznania S. T.). Z tymi dwoma osobami oraz jeszcze trzecim mężczyzną N. S. (1) spotkał się na terenie dzielnicy W. W. w pierwszej połowie 1998 r., kiedy razem z A. Z. (1) tam pojechał (k. 2424, 2460, 2471v, 2490 t. 13 – zeznania A. Z. (1)).

E. M. (1) poza relacjami z N. S. (1) w latach dziewięćdziesiątych utrzymywał także kontakty z członkami innych zorganizowanych grup przestępczych, m.in. tzw. P. (k. 2381-2382v, 2389, 2399, t. 13 – zeznania M. R.), a w szczególności z A. Z. (2) ps. (...) (k. 8687-8688, 8690, t. 44 – zeznania M. W., k. 10565, t. 54 – wyjaśnienia A. Z.) i A. K. (2) ps. (...) (k. 8699, t. 44 – zeznania L. P.). E. M. (1) w okresie maja i czerwca 1998 r. spotykał się także z R. K. (1) (k. 8036v, 8038v, 8071v, 8162 – 8163, 8169, t. 41 – zeznania M. P. (1), k. 8263v-8264, t. 42 – zeznania P. P., k. 16021-16022 t. 82 – zeznania Z. S.), który w ramach swej przestępczej działalności pozostawał w stosunku zależności od J. B. (1) ps. B. (1), T..

W dniu 24 czerwca 1998 r. dokonano zabójstwa N. S. (1), a do dnia dzisiejszego nie ustalono sprawców tej zbrodni, ani osób współdziałających w jej popełnieniu. W dniu 30 kwietnia 1998r w G. odbyły się uroczystości pogrzebowe N. S. (1). W uroczystościach tych uczestniczyło szereg osób związanych ze środowiskiem przestępczym w tym między innymi R. B. (1).

Następnego dnia po pogrzebie N. S. (1) część jego uczestników R. B. (1), K. P. (3), M. J. (2), Z. G. (1), K. N. (1) i A. M. (1) udali się do S. na posesję P. N.. Następnego dnia R. B. (1), K. P. (3), M. J. (2) udali się samochodem kierowanym przez Z. G. (1) do W.. Po drodze zatrzymali się w Zajeździe (...) w pobliżu O., gdzie postanowili przenocować (k. 5718 – 5720, t. 29, k. 5693 – 5696, t. 29 – zeznania K. P., k. 15856-15857, t. 81 – zeznania A. M.).

Kolejnego dnia w godzinach rannych wszyscy czterej mężczyźni udali się na lotnisko O. w W.. R. B. (1) był tam umówiony z J. B. (2), który udawał się na M. (k. 3777 – 3779, t. 20 – zeznania J. B., k. 5701, t. 29 – informacja Straży Granicznej). Później Z. G. (1) wraz z M. J. (2) pojechali do K., a K. P. (3) pozostał w W., zaś R. B. (1) przygodnie zatrzymaną przez K. P. (3) taksówką powrócił do G.. (k. 11377 – 11378, t. 58).

W drugiej połowie czerwca 1998 r. M. P. (1), który wówczas pracował w firmie (...), ściśle wykonując polecenia R. K. (1) kierując samochodem marki P. bardzo często przejeżdżał w pobliżu bloku przy ul. (...) w W. (k. 8025v, k. 8027 – 8031, t. 41 – zeznania M. P.). W trakcie jednego z pobytów w pobliżu budynku przy ul. (...) R. K. (1) poinformował M. P. (1), że w miejscu tym poszukują dwóch samochodów marki D. (...), jednego w kolorze bordo, a drugiego w kolorze zielonym, nie podając przyczyn dla których to robią(k. 8035v, t. 41– zeznania M. P.).

Poza penetracją okolic budynku przy ul. (...) M. P. (1) i R. K. (1) jeździli również w rejon ulicy (...), gdzie R. K. (1) wysiadał z samochodu i wchodził do wysokich budynków znajdujących się przy tej ulicy. Z budynków tych prowadzić można było obserwację budynku i parkingu przy ul. (...) (k. 8072v, t. 41 – zeznania M. P.).

M. P. (1) woził także R. K. (1) w rejon ul. (...) w pobliże Studium (...) oraz na spotkania w restauracjach hotelowych.

Kierując się wskazówkami R. K. (1) M. P. (1) zawiózł go także w okolice J. i C., gdzie R. K. (1) wykonywał fotografie będącego w budowie budynku mieszkalnego (k. 8072v, 8073v, t. 41 – zeznania M. P.). W 1998 r. M. P. (3) prowadził budowę domu jednorodzinnego w C. (k. 680, t. 4 – zeznania M. P.).

Telefon M. P. (1) o numerze (...)(k. 8040v, t. 41 – zeznania M. P.) logował się w okresie od 8 czerwca 1998r do 26 czerwca 1998r w stacjach przekaźnikowych: - 060C i 050D – ulica (...), - 04C5 i 04C7 – ulica (...), - 501 i 503 – ulica (...), - 04BB – ulica (...), 533 , 534 i 535 – ulica (...) (obecnie (...)), - 514 – ulica (...) (załącznik nr 2 tom 6). Był to rejon obejmujący swym zasięgiem miejsce zamieszkania M. P. (3) przy ul. (...). Telefon M. P. (1) o wskazanym wyżej numerze logował się także w okresie od 16 czerwca 1998r do 24 czerwca 1998r w stacjach przekaźnikowych: - 046C – ulica (...), - 579 – ulica (...), - 585 – ulica (...), - 570 – ulica (...) (załącznik nr 2 tom 6). Był to rejon obejmujący swym zasięgiem ulicę (...), gdzie mieściło się (...), do którego uczęszczał w tym okresie M. P. (3).

W okresie wykonywania na polecenie R. K. (1) przez M. P. (1) przejazdów samochodem we wskazane okolice, R. K. (1) dwukrotnie spotkał się z E. M. (1), raz w restauracji hotelu (...) w W., drugi w restauracji hotelu (...) (k. 8036v, 8038v, 8071v, 8162 – 8163, 8169, t. 41 – zeznania M. P. (1)).

M. P. (2) w dniu 25 czerwca 1998 r. około godziny 21.50. ze swojego mieszkania przy ul. (...) w W. wyszła z psem na spacer. W trakcie spaceru w przesmyku ulicy (...) zauważyła samochód użytkowany przez jej męża M. P. (3). Około godziny 22.00. M. P. (3) samochodem marki D. (...) nr rej. (...) koloru bordo przyjechał na parking samochodowy przy budynku mieszkalnym na ul. (...). Samochód zaparkował tyłem do ulicy (...) pomiędzy samochodami O. (...) nr rej. (...) i P. nr rej. (...). W chwili, kiedy otworzył lewe przednie drzwi samochodu i usiłował z niego wysiąść, od strony ul. (...) podszedł do niego mężczyzna ubrany w ciemne spodnie, ciemną bluzę lub kurtkę. Mężczyzna ten w lewej ręce trzymał ciemny przedmiot w kształcie walca i oddał jeden strzał wymierzony w głowę M. P. (3), a następnie oddalił się z miejsca zdarzenia przecinając parking, trawnik, dalej ścieżką pomiędzy budynkiem przy ul. (...) działką przy ul. (...), do ulicy (...) (k. 1262 – 1285, t. 9 – zeznania N. Chi T., k. k. 1298 – 1301, 1303 – 1305, t. 7 – zeznania M. F., k.643v-644, t. 4 – zeznania M. P.).

Kiedy M. P. (2) znalazła się na wysokości krótszej części budynku (mającego kształt litery L) przy ul. (...) w W. usłyszała odgłos wystrzału. Zobaczyła wtedy od tyłu bezpośredniego sprawcę zabójstwa oddalającego się z parkingu w kierunku ścieżki prowadzącej do ul. (...). Poszła w kierunku zaparkowanego samochodu męża, po drodze mijając na parkingu kobietę i mężczyznę, którzy szli w kierunku ulicy (...). (k. 643 – 644, t. 4 – zeznania M. P., k. 1263 , k. 1268, t. 7 – zeznania N. T.).

Po dojściu do samochodu M. P. (2) zauważyła męża siedzącego z głową opartą o kierownicę. Próbując ustalić jaki jest jego stan przemieściła ciało tak, że w chwili przybycia funkcjonariuszy policji spoczywało ono z głową na prawym przednim siedzeniu samochodu.

W dniu 25 czerwca 1998r o godzinie 22.04 dyżurny pogotowia policyjnego został powiadomiony telefonicznie przez anonimowego mężczyznę oraz anonimową kobietę, że przy ul. (...) w W. doszło do strzelaniny. Kobieta podała nadto, że w wyniku tego zdarzenia zastrzelony został były Komendant Główny Policji nadinsp. M. P. (3) (k. 3, t. 1 – notatka urzędowa). Niezwłocznie na miejsce zdarzenia skierowano funkcjonariuszy policji oraz załogę pogotowia ratunkowego. Lekarz pogotowia ratunkowego o godzinie 22.10 stwierdził zgon M. P. (3) , który nastąpił przed jego przybyciem. (k. 2, t. 1 - karta informacyjna).

Zwłoki M. P. (3) znajdowały się w pozycji leżącej na przednich siedzeniach samochodu marki D. (...) nr rej. (...) koloru bordo. Samochód marki D. (...) zaparkowany był na parkingu usytuowanym pomiędzy jezdnią ulicy (...) a budynkiem oznaczonym numerem (...) przy tej samej ulicy. Parking znajdował się w odległości około 25 metrów od krawędzi jezdni prowadzącej w kierunku wschodnim i w odległości 35 metrów od ściany budynku. Miał kształt nieregularnego wieloboku wyłożonego kostką brukową, oświetlonego 6 latarniami ulicznymi. W chwili oględzin parking ten zapełniony był samochodami osobowymi. Samochód marki D. (...) nr rej. (...) ustawiony był w zachodniej części parkingu mającej kształt prostokąta o wymiarach 30 x 6 metra jako trzeci z kolei licząc od krawężnika wyznaczającego koniec parkingu z lewej strony patrząc w kierunku ulicy (...). Znajdował się pomiędzy samochodami marki O. (...) nr rej. (...) (z lewej strony) oraz marki P. nr rej. (...) (z prawej strony) i był usytuowany przodem do budynku przy ul. (...) i tyłem do krawężnika stanowiącego tylną krawędź parkingu, za którym znajdował się pas zieleni. Na pasie tym w odległości 3, 5 metra od krawężnika, przy którym zaparkowany był samochód marki P. , usytuowany był słup z podświetlaną reklamą , a za tym słupem patrząc od strony samochodu marki P. , znajdowały się dwie szafki rozdzielcze energii elektrycznej (k. 13 – 15, t. 1 – protokół oględzin miejsca zabójstwa, k. 16 – 19, t. 1 – protokół oględzin zwłok, k. 20 – 25, t. 1 dokumentacja fotograficzna, k. 85 – 86, 90 – 93, 95 – 96, t.1 – protokoły oględzin samochodu marki D. (...) nr rej. (...), k. 98 – 99, t. 1 – dokumentacja fotograficzna dot. oględzin samochodu).

W chwili oględzin przednie drzwi samochodu marki D. (...) od strony kierowcy były otwarte. Lewa noga M. P. (3) była zgięta w kolanie, wystawała poza drzwi, a stopa opierała się o kostkę brukową obok samochodu. Prawa noga była zgięta w stawie kolanowym pod kątem ostrym i stopa opierała się o dywanik ułożony przed fotelem kierowcy na wysokości progu drzwiowego. Tułów i głowa denata znajdowały się w głębi pojazdu w pozycji na wznak, tak, że głowa znajdowała się na przednim fotelu pasażera. Lewa ręka M. P. (3) oparta była ramieniem o przyśrodkową krawędź oparcia fotela kierowcy a przedramię i dłoń były ułożone skośnie na brzuchu. Prawa ręka była wyprostowana, nieco odwiedziona od tułowia, przedramię znajdowało się pomiędzy narożnikiem fotela kierowcy i dźwignią zmiany biegów.

Podczas oględzin zwłok ujawniono obrażenie ciała w postaci rany przestrzałowej głowy. Otwór wlotowy znajdował się na czole ofiary powyżej nasady nosa, zaś otwór wylotowy umiejscowiony był z prawej strony okolicy potylicznej, przy czym otwór wlotowy znajdował się około 4 cm wyżej niż otwór wylotowy. Na dywaniku ułożonym przed przednim siedzeniem pasażera w odległości 4 cm od tylnej krawędzi i 12 cm od przyśrodkowej ujawniono zniekształcony pocisk.

M. P. (3) odniósł obrażenia ciała w postaci rany przestrzałowej głowy z wlotem umiejscowionym w środkowej dolnej części okolicy czołowej. Kanał tej rany skierowany był od przodu ku tyłowi, nieco ku dołowi oraz stronie prawej poprzez kość czołową, podstawę prawego przedniego dołu czaszki, prawy płat czołowy, prawy płat potyliczny oraz prawą półkulę móżdżku z wylotem z prawej okolicy potylicznej. Stwierdzono też wieloodłamowe złamanie kości pokrywy i podstawy czaszki po stronie prawej z rozerwaniem opon mózgowych i szczelinami złamań przechodzącymi na stronę lewą, liczne ogniska stłuczenia tkanki mózgowej, mierny obrzęk mózgu, obecność krwi w komorach mózgu, drobne rysowate ubytki naskórka na lewym policzku, grzbietowej powierzchni nosa, na granicy okolicy czołowej i ciemieniowej. Obrażenia te skutkowały natychmiastowym zgonem M. P. (3). W obrębie rany wlotowej nie stwierdzono cech charakterystycznych dla strzału oddanego z przyłożenia lub bezpośredniego pobliża. ( k. 55 – 64, t. 1 – protokół sądowo – lekarskich oględzin zwłok.

Ujawniony pocisk pochodził od naboju pistoletowego kal. 7,62 mm wz. 30. Stwierdzone na tym pocisku ślady przewodu lufy swoimi parametrami w największym stopniu odpowiadały parametrom luf pistoletów TT wz. 33 kal. 7,62 mm. Nie można jednak było wykluczyć użycia do wystrzelenia w/w pocisku broni innego systemu, przeznaczonej do strzelania nabojami pistoletowymi kal. 7,62 mm wz. 30. (k. 80 – 84, t. 1 ekspertyza kryminalistyczna z zakresu broni i balistyki).

Sąd Okręgowy zważył, co następuje:

Przedmiotem procesu jaki był prowadzony wobec oskarżonych R. B. (1) i A. Z. (2) była przede wszystkim odpowiedzialność tych osób za podżeganie i współsprawstwo do zabójstwa M. P. (3). Równie jednak zdaniem sądu istotną okolicznością jest ustalenie przyczyn jakie spowodowały, że doszło do zabójstwa tej osoby. Niezależnie bowiem od rozstrzygnięcia jakie sąd wydał w odniesieniu do oskarżonych z pewnością pozytywnym skutkiem przeprowadzonego procesu byłoby ustalenie dlaczego doszło do popełnienia tej zbrodni.

Z uwagi na osobę pokrzywdzonego byłoby to również w interesie państwa by ustalić jakie powody zaważyły na tym że zabity został człowiek który w nieodległej przeszłości pełnił istotne funkcje w polskim państwie i był odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa obywateli i utrzymanie porządku publicznego. Ustalenie tych okoliczności miałoby oczywiście również znaczenie dla analizy zagrożeń bezpieczeństwa publicznego i wpływ na ich wyeliminowanie. Zgodnie także z art. 2 § 1 pkt 2 k.p.k. celem postępowania karnego jest ujawnienie okoliczności sprzyjających popełnieniu przestępstwa, by osiągnięte zostały zadania nie tylko w zwalczaniu przestępstw, lecz również w zapobieganiu im oraz w umacnianiu poszanowania prawa i zasad współżycia społecznego. Istotne zatem dla sądu się stało, i na tym skupiła się też również sądu aktywność, ustalenie jakie były przyczyny zabójstwa M. P. (3). Dla sądu stała się zatem ważna odpowiedź na pytanie dlaczego. Dlaczego doszło do tej zbrodni. W ten sposób również sąd starał się zadośćuczynić interesom Pani M. P. (2) i jej naturalnej potrzebie, by dowiedzieć się dlaczego zginęła bliska jej osoba. Zapewne w jakiś sposób poczucie krzywdy żony pokrzywdzonego zostałoby zaspokojone gdyby poznała prawdę o przyczynach śmierci swojego męża. To poczucie krzywdy nie wynika przecież tylko z tego że Pani M. P. (2) straciła męża, a jej córka ojca. To poczucie krzywdy wynika również z tego, że tak długo czeka na prawdę. Za rozmiary tej krzywdy bierze odpowiedzialność również państwo, którego odpowiednie organy nie były w stanie wyjaśnić okoliczności zabójstwa M. P. (3).

Rozważania sądu rozpocząć zatem należy od omówienia dowodów, które odnoszą się do przyczyn zabójstwa M. P. (3). W tym kontekście oskarżyciel w uzasadnieniu aktu oskarżenia powołuje się na zeznania J. G. (1), który miał na przełomie 1997 i 1998 r. spotkać się z wówczas pełniącym funkcję Komendanta Głównego Policji M. P. (3) (k. 11-12 uzasadnienia aktu oskarżenia). Rozmowa ta i informacje przekazane przez świadka pokrzywdzonemu, jak wynika ze stanowiska prokuratora, miały być istotne dla późniejszych wydarzeń związanych ze śmiercią M. P. (3).

J. G. (1) w tym czasie był prywatnym detektywem, zamieszkałym na stałe w H. i współpracującym z policją niemiecką w zwalczaniu zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się kradzieżami samochodów. Nawiązał on kontakt z M. P. (3) i umówił się z nim na spotkanie w hotelu (...) w W. (k. k. 9663, 9668v t. 49). W ocenie sądu można przyjąć, że rzeczywiście do takiego spotkania doszło na przełomie 1997 i 1998 r. Dowodzą tego nie tylko relacje J. G. (1), ale również A. W. (1) (k. 9884, t. 50), która wraz ze świadkiem przybyła na to spotkanie, choć w nim nie uczestniczyła oraz T. A. (k. 10331, t. 53) i M. K. (2) (k. 10332v, t. 53), M. C. (1) (k. 10594, t. 54), K. O. (k. 10337, t. 53), którym o tym spotkaniu w późniejszym czasie opowiadał.

Istotne jest zatem, jakie informacje J. G. (1) M. P. (3) przekazał. Jak wynika z zeznań świadka z postępowania przygotowawczego poinformował on M. P. (3) o problemach jakie napotyka policja niemiecka we współpracy z policją polską w dziedzinie dotyczącej zwalczania kradzieży samochodów. Powiedział mu, że w H. działa zorganizowana grupa przestępcza składająca się z obywateli polskich, którą kieruje N. S. (1) ps. (...). Według J. G. (1) grupa ta sprowadzała samochody kradzione w Stanach Zjednoczonych, które wyposażone w sfałszowane dokumenty legalizacyjne, wprowadzane były do obrotu na terenie Polski jako mienie przesiedleńcze. Opisując sposób działania grupy a także jej skład personalny, jako jedną z osób aktywnie w niej działających i pełniących ważną rolę, J. G. (1) wymienił E. M. (1). Nie wiedział wówczas, że E. M. (1) i M. P. (3) utrzymują bliską znajomość. Według zeznań J. G. (1) w trakcie rozmowy M. P. (3) szczególnie interesował się informacjami dotyczącymi E. M. (1). Informacje te miały pochodzić częściowo od (...), częściowo od niemieckiej Policji, a częściowo od N. S. (1) (k. 9663-9663v, t. 49). Szczegółowo świadek miał opisać M. P. (3) rozmowę z N. S. (1), który opowiadał mu o E. M. (1) jako o swoim współpracowniku, a posiadającym koneksje wśród najważniejszych osób w państwie (k. 9664-9665, 9670 t. 49, k. 10369, t. 53). Na spotkaniu J. G. (1) miał przekazać M. P. (3) dokumenty pochodzące częściowo z (...), a częściowo z niemieckiej Policji (k. 9664v, 9670v t. 49, k. 10369, t. 53). Reakcja pokrzywdzonego, jak wynika z zeznań świadka dowodziła jednak, że w dokumentach tych nie było informacji o E. M. (1), a wyłącznie o przemycie samochodów i związek tej osoby z taką działalnością nie był w nich wykazany (k. 9664v, 9670v-9671t. 49). W ocenie świadka do śmierci M. P. (3) przyczyniły się informacje, jakie mu on na omawianym spotkaniu przekazał. M. P. (3) stał się wedle J. G. (1) zagrożeniem dla E. M. (1), któremu zależało na zachowaniu czystego wizerunku. Z tego powodu zginął N. S. (1) jako żywy dowód jego przestępczej działalności i M. P. (3), który stał się zagrożeniem dla jego interesów (k. 9665, t. 49). Sam świadek o tym nikogo wcześniej nie informował, ponieważ w tym czasie rozpoczęła się krucjata wobec jego osoby (k. 9665v, t. 49). Złożył on szereg dokumentów, które dotyczyły prowadzonych przeciwko i z udziałem J. G. (1) postępowań (k. 10088-10326, t. 51-53).

Rzeczywiście dokumenty te dowodzą, że świadek uwikłany był w szereg różnych postępowań karnych i cywilnych, składał skargi na działanie organów ścigania. Dowodzą one również pozostawania w konflikcie z K. R., którego dotyczyła też część jego zeznań oraz poczucia zagrożenia, jakie wynikało z podejmowanych wobec niego i osób z nim związanych kryminalnych działań. Oczywiście okoliczności te nie mogły stanowić przeszkody w ujawnieniu już wcześniej informacji dotyczących rozmowy z M. P. (3). Stało się to przecież dopiero 4 marca 2008 r. Mogły one natomiast zaważyć na sposobie wypowiedzi świadka, który nacechowany jest podejrzeniami wynikającymi z jego poczucia zagrożenia.

Świadek w swoich zeznaniach na rozprawie głównej w dniu 1 kwietnia 2010 r. zasadniczo potwierdził informacje dotyczące spotkania z M. P. (3). Mówił o przemycie samochodów organizowanym przez N. S. (1) z USA do Polski, ale także o roli w tym procederze E. M. (1). Jak twierdził przekazał oryginały dokumentów z Wydziału Krajowego Prezydium Policji w H.. J. G. (1) stwierdził także: „Ja podczas tego spotkania nie ujawniałem żadnych dalszych okoliczności, nie ukrywam, że lata mojej pracy na dzień dzisiejszy kojarzę z korupcją i problemami, jakie pojawiały się w moim życiu, włącznie z usiłowaniem zabójstwa i komendantowi także nie ufałem. Znam realia naszej polskiej rzeczywistości i na dzień dzisiejszy pewnie nie powiem nic nowego, że polityczne powiązania są de facto decydujące.” (k. 12759-1276, t. 65).

Wobec takich oświadczeń świadka istotnym zwrotem w jego wypowiedziach były zeznania złożone na rozprawie w dniu 3 sierpnia 2010 r. i 15 października 2010 r.. Okazało się bowiem, iż J. G. (1) nie ujawnił wszystkich informacji w toku postępowania przygotowawczego, o czym zresztą miał prokuratora uprzedzać (k. 14438, t.73). Informacje jakie miał on na spotkaniu przedstawić M. P. (3) miały mieć bowiem szerszy charakter i dotyczyły nie tylko przemytu samochodów ale również przemytu narkotyków i udziału w nim nie tylko E. M. (1) ale też i M. Z. (1), A. M. (3) i innych wysoko postawionych urzędników państwowych (k. 14438 - 14441, t.73, k. 16034-16035, t. 82). Te wiadomości jak powiedział świadek w „telegraficznym skrócie” przekazał generałowi M. P. (3) (k. 14440, t.73, k. 16035, 16036, t. 82). Świadek miał mu też powiedzieć, że „jeżeli się za to zabierze to dostanie namiary na wiele firm, na które były zakładane przez E. M. (1) i przez jego współpracowników, firmy, na które dokonywano różnego rodzaju przestępstw.” (k. 14440-14441, t.73). Miał też powiedzieć, że „wszystko jest zorganizowane w sposób perfekcyjny, kierowany przez struktury przestępcze i wciągnięte są w to struktury państwa, jest to czysty układ mafijny” (k. 14440-14441, t.73). J. G. (1) zeznawał także na temat firmy (...), jaką miał kontrolować E. M. (1), a która miała być użyta do przestępczej działalności i o czym też mówił M. P. (3) (k. 14441-14444, t.73).

Obraz jaki ukazał świadek sądowi z tamtych czasów to obraz państwa nie tyle skorumpowanego, ale obraz państwa, które same w sobie stanowi organizację przestępczą i jak wynika z jego zeznań obraz ten przedstawiony został ówczesnemu Komendantowi Głównemu Policji. Jak twierdził J. G. (1) „To nie jest przypadek, że zabito generała. Pan M. P. (3) wszedł w posiadanie informacji, które go zbulwersowały.” (k. 14445, t. 73).

Oczywiście przekazane przez świadka informacje sądowi dalece wykraczały poza te ujawnione w toku postępowania przygotowawczego. Treść zeznań świadka złożonych na rozprawie głównej nie spowodowała jednak, by oskarżyciel w głosach stron zakwestionował wiarygodność tej osoby. Podtrzymane zostały twierdzenia zawarte w akcie oskarżenia, a z których jednak wynikał wpływ spotkania J. G. (1) z M. P. (3) na późniejsze jego zabójstwo.

Pierwsza jednak wątpliwość pojawiająca się przy ocenie zeznań J. G. (1) to brak wyjaśnienia dlaczego M. P. (3), jeżeli tak zbulwersowały go informacje przekazane mu przez świadka, nie podjął w związku z nimi żadnych działań mimo, że przecież posiadał jako Komendant Główny Policji w tym zakresie odpowiednie kompetencje. Jak wynika z uzasadnienia aktu oskarżenia w toku śledztwa nie udało się ustalić , czy M. P. (3) podjął jakieś działania związane z informacjami uzyskanymi od J. G. (1) (k. 12 uzasadnienia aktu oskarżenia) i w toku rozprawy głównej takie okoliczności nie zostały ujawnione. Faktycznie rozmowa ta nie odbiła się żadnym echem. Mimo wielu przesłuchań osób również z kręgu służbowego M. P. (3) nikt o przekazanych przez J. G. (1) informacjach nie słyszał, a przecież jeżeli tak one zbulwersowały M. P. (3) to nawet jego obowiązkiem było przeprowadzić odpowiednie czynności służbowe by wiadomości te sprawdzić. Brak jest natomiast podstaw, by uznać, że pokrzywdzony po prostu informacje te ukrywał w interesie osób, o jakich w nich mowa.

Kolejna wątpliwość związana jest z rozszerzeniem informacji przez świadka w stosunku do tych przekazanych w trakcie śledztwa dopiero na drugiej rozprawie, na jakiej był przesłuchiwany Na pytanie dlaczego posiadane informacje przekazuje on tak stopniowo i na etapie postępowania przygotowawczego i przed sądem powiedział, że: „Na tym etapie jestem jedyną osobą, która potrafi ocenić ile i w jakim czasie pewne informacje przekazać. Nie zeznałem tego wszystkiego na etapie postępowania przygotowawczego, bo nie miałem kompletnie żadnego zaufania do ludzi, którzy prowadzili to postępowanie. Na dzień dzisiejszy mam kolejny kontakt z panem prokuratorem, któremu nie mam nic do zarzucenia. Ja mam dowody na to, że ten proceder, przez którego nie udało się schwytać zabójcy generała P. trwa nadal i mogę wymienić osoby z dzisiejszego rządu. Grupa, która prowadziła śledztwo w sprawie śmierci M. P. (3) była kontrolowana, teraz już nie jest tak kontrolowana, bo praktycznie nie istnieje. Jeśli ktoś jest zainteresowany tym, dlaczego prokuratorowi M. nie udało się schwytać tych zabójców to ja tą wiedzę posiadam.” (k. 14445, t. 73). Dalej świadek zeznał „Może się komuś wydawać, że mój sposób myślenia jest zły albo dobry, ale on ma być przede wszystkim dobry dla mnie. Nawet, jeśli po drugiej stronie stoi prokurator czy sąd to ja patrzę czy ja mogę przeprowadzić to, co chcę we właściwy sposób i zrobić to skutecznie do końca. Stwierdziłem na pewnym etapie, że jeśli przekażę prokuratorowi zbyt dużą ilość informacji to tak jak w innych przypadkach a mogę je tutaj mnożyć i mogę dać niezbite dowody na to, że w takich momentach jeżeli miałem a mam zbyt wiele do powiedzenia, zbyt wiele do ujawnienia-tak jak w sprawie O., to jestem tak skutecznie blokowany przez organy ścigania (…)”. I kontynuując ten wywód dalej powiedział „Pomyślałem sobie, że jeśli przekażę zbyt dużo to się może okazać, że znowu te „demony” typu Z. spowodują to, że ja nigdy nie stanę przed tym sądem bądź zostanę zlikwidowany, co próbowano już kilka razy albo te akta trafią gdzieś do niszczarki i na tym się skończy. Więc stwierdziłem, ze przekażę taką ilość informacji, która będzie interesująca dla pana prokuratora ale nie będzie zagrażała tym, którzy mu te akta gdzieś tam ciągle podglądają. Ale po dziesiątym przesłuchaniu stwierdziłem, że jeżeli ta wiedza ma jakieś pozytywne rezultaty przynieść to ja powinienem przynajmniej w jakikolwiek sposób to odczuć. Więc powiedziałem policjantom i panu prokuratorowi OK, dostaliście tą wiedzę, przekazałem wam jeszcze pewną korespondencję dotyczącą tego czy tamtego chciałbym zobaczyć, co jesteście w stanie zrobić. Zgodnie z moimi przypuszczeniami panu Prokuratorowi zbyt wiele się nie udało zrobić.” (…) „Podobna zasada była przed sądem. Chciałem w pierwszej chwili przekazać to wszystko, co zeznałem, co podałem do protokołu. Tutaj pojawiły się okoliczności związane z pytaniami ze strony obrony i tak naprawdę stwierdziłem sobie w ten sposób, że jeżeli sąd wezwie mnie raz jeszcze a o czym wiedziałem natychmiast to w tym momencie, rozpoczynając dzisiejsze przesłuchanie będę miał szanse w takim poważnym zakresie je rozszerzyć.” (k. 14446, t. 73).

Pomijając już intencje świadka i motywy przyjętej postawy nie budzi wątpliwości, że zdecydował się on na prowadzenie gry i z organami ścigania i z sądem. Świadek badał sąd czy rzeczywiście można mu powierzyć informacje, które posiada. Sprawdzał skutki swojego pierwszego wystąpienia przed sądem. W efekcie dozował te informacje i nimi manipulował, co prowadziło do tego, że świadomie składał fałszywe zeznania. Niezależnie bowiem którą wersję przyjęłoby się z zeznań świadka jako prawdziwą to ta przeciwna jej jest fałszywa. Taki stosunek świadka do obowiązku złożenia zeznań podważa jego wiarygodność. Jest to więc kolejna wątpliwość jaką można mieć przy ocenie zeznań J. G. (1).

Oczywiście nawet te manipulacje nie byłyby istotne gdyby ujawniane przez świadka okoliczności znalazły potwierdzenie w wiarygodnych dowodach. Trudność jednak polega na tym, co szczególnie odnosi się do zeznań złożonych na rozprawie w dniu 3 sierpnia 2010 r., że wypowiedzi świadka stanowią sumę różnych jego przypuszczeń, podejrzeń, skojarzeń, a w nieznacznej części faktów, które można zweryfikować. Do tego wprowadzane przez J. G. (1) wątki polityczne i sensacyjne całkowicie już rozmywają treść jego przekazu, który miałby dotyczyć istoty sprawy. W omawianym zakresie istotne bowiem jest to co świadek powiedział M. P. (3) i czy wpłynęło to na późniejsze wydarzenia.

Oceniając natomiast te okoliczności wskazać należy, iż charakter informacji przekazywanych przez świadka wskazuje, że przynajmniej częściowo ich źródło powinno znajdować się w dokumentach. Jak wynika z zeznań świadka z etapu śledztwa pewne dokumenty zostały przez niego M. P. (3) przekazane. Nie było w nich mowy o E. M. (1), ale nawet tymi dokumentami jak przyznał świadek na rozprawie w dniu 15 października 2010 r. już nie dysponuje (k. 16032, t. 82). Nie ma zatem żadnych dokumentów potwierdzających udział w przemycie samochodów E. M. (1). Poza wypowiedziami samego świadka brak jest również innych dowodów na udział E. M. (1) w przemycie narkotyków wspólnie z N. S. (1), a w co również miał być zaangażowany M. Z. (1). Źródła tych informacji nie są skonkretyzowane, nie ma możliwości ich zweryfikować i można się tylko zastanawiać dlaczego mimo tak szerokiej skali przestępczej działalności E. M. (1) i M. Z. (1) nikt tego do tej pory nie wykrył poza samym J. G. (1). Przecież miała w to być zaangażowana również niemiecka Policja.

Równolegle do postępowania prowadzonego przed Sądem Okręgowym w Warszawie Prokuratura Apelacyjna w Łodzi prowadzi postępowanie dotyczące zabójstwa M. P. (3). Znana jest jej również treść zeznań z rozprawy głównej J. G. (1) i w żaden sposób wątki te nie zostały pogłębione, poszerzone, ani potwierdzone, a przecież dysponuje ona z pewnością lepszymi w tym zakresie środkami niż sąd. Należy zatem stwierdzić, że nie istnieją żadne wiarygodne dowody, które potwierdzałyby informacje J. G. (1) o udziale E. M. (1), M. Z. (1) i N. S. (1) oraz innych osób w przemycie narkotyków na przełomie 1997 i 1998 r.. Dowody takie są istotne przy ocenie zeznań świadka, bo wypowiada się on na temat zdarzeń sprzed 10 lat, a przecież niektóre z tych informacji są przez niego ujawniane po raz pierwszy, mimo szeregu okazji i długiego czasu na to by uczynić to wcześniej. Nadto sam świadek informacje te modyfikuje, rozszerza, manipuluje nimi, co oczywiście nie uwiarygodnia ich treści. Sama treść tych zeznań, różne poboczne wprowadzone wątki, dotyczące K. R., czy chociażby prowokacji wobec Z. Z. (2), są też dowodem na to, że świadek przy składaniu zeznań zatraca się w snuciu podejrzeń, przypuszczeń, które w jego relacjach zastępują fakty i podawane są jako bezsporne okoliczności mimo, iż mogą one być uznane wyłącznie za wytwór jego rozumowania. Jak już uprzednio stwierdzono wpływ na taki rodzaj relacji świadka mogło mieć poczucie zagrożenia, w jakim pozostawał. Nieufność wobec osób z jakimi się kontaktował, ale też wobec organów państwa, a co przekładało się na podejrzliwość w interpretacji faktów. Dlatego też zdaniem sądu zeznania świadka są o tyle wiarygodne o ile znajdują potwierdzenie w innych dowodach, gdyż mogły być one wynikiem kategorycznych jego ocen nie zawsze znajdujących obiektywną możliwość ich potwierdzenia.

Jak stwierdzono doszło zatem do spotkania J. G. (1) z M. P. (3), bo potwierdziły to osoby, którym o tym mówił, zanim jeszcze zaczął składać zeznania na ten temat i co potwierdziła też A. W. (1), która na to spotkanie ze świadkiem przybyła. Przyjąć należało także, że przekazał wówczas też własne podejrzenia o udziale w przemycie samochodów E. M. (1), bo o tym też mówił M. K. (2) i T. A.. Nie ma jednak wiarygodnych dowodów, aby ustalić, że świadek w czasie tego spotkania opowiadał także o przemycie narkotyków i zaangażowaniu w taką działalność M. Z. (1), E. M. (1) i osób wysoko postawionych w strukturach państwa polskiego. Nie mógł zatem również tym być zbulwersowany M. P. (3). Nie tylko dlatego, że nie ma wiarygodnego dowodu, iż takie informacje uzyskał, ale także dlatego, że nie podejmował po tej rozmowie żadnych w związku z nią czynności. Samo jednak spotkanie i uzyskane przez ówczesnego Komendanta Głównego Policji informacje nie były zdaniem sądu przyczyną jego zabójstwa. Jest to jedynie przypuszczenie świadka. Brak działań ze strony M. P. (3) może świadczyć o zbagatelizowaniu tych wiadomości, co nawet potwierdzają relacje samego J. G. (1). Wynikało z nich pewne niedowierzanie M. P. (3) związane z treścią okazywanych mu dokumentów, które miały potwierdzać udział E. M. (1) w przemycie samochodów, a które takiego dowodu również w odczuciu M. P. (3) nie stanowiły. Jak wynikało zresztą z zeznań J. G. (1) gdy rozmawiał on z M. P. (3) i mówił o E. M. (1) nazwisko to mówiło mu tyle co K. i dziwił się , że jego rozmówca o ta osobę pyta (k. 9663v, t. 49). To tylko potwierdza, że dopiero po pewnym czasie, po śmierci M. P. (3) osoba ta stała się dla świadka istotna i większe jego znaczenie nie wynikało z posiadanych w czasie tej rozmowy o nim informacji, a bardziej z wniosków jakie wyprowadził J. G. (1) z późniejszych wydarzeń.

Ponadto wskazać należy, a co wynika chociażby z zeznań M. P. (2), że pokrzywdzony aż do swej śmierci utrzymywał bliskie towarzyskie stosunki z E. M. (1), który podjął się udzielenia mu pomocy w wyjeździe do Stanów Zjednoczonych celem udziału w kursie językowym (k. 674, t. 4, k. 13535-13536, t. 69). Takie zachowanie pokrzywdzonego całkowicie zdaniem sądu sprzeciwia się ustaleniu, by rozmowa z J. G. (1) (uzyskane w jej toku informacje) była przyczyną jego zabójstwa. Gdyby bowiem rzeczywiście pokrzywdzony otrzymał wówczas wiarygodne wiadomości na temat kryminalnej działalności E. M. (1) to z pewnością nie utrzymywałby z nim żadnych kontaktów towarzyskich. Mimo, że nie pełnił już funkcji publicznej to jednak liczył na objęcie nowej funkcji istotnej w stosunkach międzynarodowych i kontakty z osobą podejrzaną o popełnienie przestępstw narażałyby go na utratę takiej możliwości. W czasie natomiast wykonywania obowiązków Komendanta Głównego Policji oczywiście byłoby to niedopuszczalne, by nadal utrzymywać towarzyskie stosunki z osobą, co do której istniałoby wiarygodne podejrzenia udziału w przestępczej działalności. Przynajmniej, celem uniknięcia dekonspiracji, takie relacje nie byłyby pogłębiane, a przecież zgoda na pomoc kryminalisty w wyjeździe do Stanów Zjednoczonych była zachowaniem całkowicie, takiej postawie rezerwy wobec przestępcy, przeciwnym. Jeżeli więc nawet informacje na temat E. M. (1) zostały pokrzywdzonemu przekazane to zostały one przez niego zbagatelizowane, do czego zresztą mógł się przyczynić sposób wypowiedzi samego J. G. (1), gdzie opis faktów uwikłany jest w przypuszczenia i nieraz nieuzasadnione podejrzenia.

Oczywiście może istnieć i inne wyjaśnienie braku reakcji M. P. (3) na informacje J. G. (1). Dla M. P. (3) nie musiały to być informacje nowe, mu nieznane. Mógł posiadać wiedzę o przestępczej działalności E. M. (1) i mimo tego nie podjął żadnych działań. Wówczas jednak należałoby przyjąć, że takich czynności nie podjął, bo nie chciał ujawnić uzyskanych informacji, a nie chciał ich ujawnić, gdyż nie chciał zaszkodzić E. M. (1). Oznaczałoby to jednak w konsekwencji, że sam w taką działalność był uwikłany. Wersja ta jednak nie znajduje oparcia w żadnym wiarygodnym dowodzie. Nie ma żadnych danych, by M. P. (3) w jakikolwiek sposób był zaangażowany w działalność przestępczą. Oskarżyciel nie przedstawił w tym zakresie żadnych wiarygodnych dowodów, a postępowanie dowodowe przeprowadzone przed sądem tego także nie wykazało. Wersję taką należy, więc odrzucić.

Powyższe stanowisko sądu nie oznacza jednak, że w aktach sprawy nie pojawiają się informacje, które sygnalizują taką wersję. Wyrazicielem takich informacji jest przecież A. Z. (1) – świadek którego zeznania dla oskarżenia są dowodem jednym z najważniejszych. To bowiem świadek zeznał w czasie przesłuchania z dnia 19 sierpnia 1999 r., że zabójstwo M. P. (3) miało nastąpić bo ten chciał wycofać się ze współpracy związanej z przemytem narkotyków, choć wcześniej tej grupie, która takimi działaniami miała się zajmować miał pomagać (k. 2422-2422v, t. 13). Wypowiedzi te świadek podtrzymał w czasie jednego z kolejnych przesłuchań 27 lutego 2002 r., kiedy mówił on o tym, iż E. M. (1) tłumaczył konieczność zabójstwa M. P. (3) tym, iż łączyły ich wspólne interesy, a ten nie wywiązał się z czegoś, chodziło o jakiś przemyt, i stał się przeszkodą w dalszych interesach (k. 2457, t. 13). Pomimo, że prokurator opiera oskarżenie na wiarygodności zeznań A. Z. (1) odnoszących się do przebiegu spotkania, na którym te właśnie wypowiedzi ze strony E. M. (1) padły to jednak w przywołanym zakresie w ogóle na zeznania tego świadka się nie powołuje. Przyjmując wersję prezentowaną przez J. G. (1) w konsekwencji odmawia wiary w tym zakresie A. Z. (1). Stanowisko oskarżyciela nie wynika zresztą tylko z treści i konstrukcji aktu oskarżenia, ale również z zabezpieczonych i przedstawionych sądowi dowodów, a które nie stanowią potwierdzenia dla relacji A. Z. (1).

Podsumowując ten etap rozważań stwierdzić zatem należy, iż oskarżyciel nie wskazał na żadne wiarygodne przyczyny zabójstwa M. P. (3). Również postępowanie dowodowe nie pozwoliło sądowi na poczynienie w tym zakresie żadnych kategorycznych ustaleń. W prowadzonym natomiast równolegle postępowaniu przygotowawczym przez Prokuraturę Apelacyjną w Łodzi wspierana jest całkowicie odmienna wersja, do której sąd odniesie się przynajmniej w części w dalszej części uzasadnienia.

Postępując chronologicznie w prowadzonych ustaleniach czas przystąpić do omówienia dowodu, już wywołanego, z zeznań A. Z. (1), który odnosi się do zdarzeń, do jakich miało dojść jeszcze na 2, 3 miesiące przed zabójstwem M. P. (3). Mimo, że nie jest to praktyką sądu, by relacjonować treść zeznań świadków, w przypadku tej osoby jest to niezbędne, ponieważ wyraźnie wówczas ukazane zostaną istotne cechy tych zeznań, mające znaczenie dla ich oceny.

Omówienie zeznań A. Z. (1) nie zostanie jednak rozpoczęte od przesłuchań, jakie przeprowadzone zostały w niniejszej sprawie. Świadek bowiem został zatrzymany w 29 kwietnia 1998 r. w związku z podejrzeniem udziału w popełnieniu całkowicie innego przestępstwa niż to jakie jest przedmiotem sprawy i do, którego odnoszą jego relacje. W wyjaśnieniach złożonych w dniu 29 maja 1998 r. świadek zadeklarował współpracę z organami ścigania. Powiedział wówczas, że pragnie złożyć wyjaśnienia na temat innych spraw, które nie są objęte zarzutami. Według świadka zleceniodawcą zabójstwa N. S. (1) był S.. Wiedzę taka miał natomiast uzyskać od jednego z uczestników spotkania, na którym S. właśnie mówił o konieczności likwidacji N. S. (1) (k. 12969, t. 66). Podkreślić należy, że wyjaśnienia te złożył świadek na prawie miesiąc przed śmiercią M. P. (3). Przy założeniu, że późniejsze zeznania świadka w niniejszej sprawie były zgodne z prawdą (przynajmniej we fragmencie dotyczącym jego podżegania przez E. M. (1)) to gdyby wówczas ujawnił okoliczności wydarzeń z udziałem E. M. (1) jest wysoce prawdopodobne, iż do zabójstwa M. P. (3) by nie doszło. Deklaracja A. Z. (1) zajęta w czasie tego przesłuchania o złożeniu wyjaśnień na temat innych spraw była więc albo nieszczera, albo jego późniejsze relacje dotyczące m.in. E. M. (1) i A. Z. (2) po prostu fałszywe. Przed ostateczną oceną wiarygodności świadka istotna jest jednak ta perspektywa, wynikająca z tej konstatacji, która jego postawę wobec organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości charakteryzuje. Postawa ta bowiem zakłada brak lojalności wobec instytucji, od jakich świadek korzyści chce uzyskać.

Nadto zwrócić należy uwagę, że ta deklarowana wiedza A. Z. (1) na temat udziału S. czyli A. Z. (2) (nie budzi bowiem wątpliwości, że to określenie S. również w kontekście ludzi z P. pozwala na utożsamienie tej osoby z oskarżonym) w zabójstwie N. S. (1) okazała się całkowicie nieprzydatna dla ustaleń prowadzonych w tym zakresie, a A. Z. (2) nie miał zarzutów w związku z opisywanymi przez świadka informacjami stawianymi.

W pierwszych swoich zeznaniach w przedmiotowej sprawie z dnia 6 kwietnia 1999 r. (k. 2413-2414, t. 13) A. Z. (1) nie podał istotnych informacji dla jej toku i zachowywał rezerwę przy ich ujawnianiu. W kolejnych jednak z dnia 10 kwietnia 1999 r. (k. 2415-2417, t. 13) świadek podał, że w marcu lub kwietniu 1998 r. wraz z T. N. (1) podjechali jego samochodem marki H. (...) do S. na ulicę łączącą G. z G., gdzie T. był z kimś umówiony. Gdy się zatrzymali, T. wysiadł z samochodu i z tyłu pojazdu rozmawiał z nieznanym świadkowi mężczyzną (w wieku około 40 lat, średniego wzrostu). Kiedy podjechali, mężczyzna ten czekał już na nich na parkingu. Dalej świadek zeznał, że gdy po kilkunastu minutach T. zakończył rozmowę i z powrotem wsiadł do samochodu, powiedział A. Z. (1), że „przejął dobre zlecenie na jakiegoś grubego psa ze stolicy” (t. 13, k. 2415v). Świadek domyślił się, że chodzi o zabójstwo jakiegoś policjanta.

A. Z. (1) zeznał dalej, że po kilku dniach pojechał na spotkanie z N. S. (1), które odbyło się w hotelu (...) (t. 13, k. 2416). Spotkanie to miało dotyczyć uregulowania przez T. rat za samochód, który ten kupił od N. S. (1). Gdy świadek przyjechał na spotkanie, N. S. (1) był już na miejscu w towarzystwie dwóch innych, nieznanych świadkowi mężczyzn. Następnie doszedł do nich T. wraz z mężczyzną, którego świadek nie znał. Razem ze świadkiem przy stoliku siedziało 6 mężczyzn (t. 13, k. 2416). Świadek podał, że rozmawiał głównie z N., a T. i pozostali mężczyźni rozmawiali między sobą. A. Z. (1) zeznał, iż słyszał fragmenty rozmowy pomiędzy T. a pozostałymi osobami. Słyszał, że w toku rozmowy padały słowa „że tego psa trzeba pozbyć się jak najszybciej”, „bo się wycofał, czy zadeklarował do czegoś”, „sprawę tą trzeba załatwić jak najszybciej, bo ma wyjechać za granicę” (t. 13, k. 2416). Świadek nie był w stanie określić, czy któryś z mężczyzn obecnych na spotkaniu był tym, z którym T. spotkał się na ulicy w S.. Jeden z mężczyzn miał na sobie złoty łańcuszek, bransoletę i sygnet, był ubrany w „skórę” i miał głęboko rozpiętą koszulę, był szatynem. Dwaj pozostali mężczyźni mieli na sobie marynarki, jeden z nich miał „głęboką łysinę czołową”. Jeden z nich miał wąsy (t. 13, k. 2416v). Omawiane spotkanie trwało około półtorej godziny, w przedziale czasowym pomiędzy godziną 11.00 a 15.00. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że świadek mówiąc o T. miał na myśli T. N. (2), co wynika z jego poprzednich zeznań.

W dalszej części przesłuchania świadek A. Z. (1) podał, że kilka dni później spotkał się z S., który powiedział mu, że T. zaproponował mu „zrobienie jakiegoś policjanta”, którego rangę określił jako „generał” (t. 13, k. 2416v). Świadek zrozumiał, że chodziło o zabójstwo generała. Ponadto świadek wiedział, że S. wcześniej zajmował się już zabójstwami. S. powiedział mu również, że na razie nie rozmawiał z T. o pieniądzach, ale przyjął to zlecenie (t. 13, k. 2417). Poprosił również, aby świadek dopilnował kwestii finansowych, albowiem bał się, że T. go oszuka. Świadek zeznając na temat wyżej wskazanych mężczyzn miał na myśli T. N. (2) oraz S. S. (3), co wynika z dalszych złożonych przez niego zeznań.

Następnie, dwa lub trzy dni później A. Z. (1) spotkał się z T., który oznajmił mu, że „dał S. zlecenie na zabójstwo generała, które ten miał wykonać w W.” (t. 13, k. 2417). T. powiedział mu również, że „zlecenie na generała ma być załatwione po zabójstwie N., bo wtedy się otworzy worek z pieniędzmi”. Świadek dodał, że „T. oferował za tą sprawę 40 tysięcy dolarów. Kwota ta miała być wypłacona w dwóch ratach – połowa przed i połowa po zabójstwie” (t. 13, k. 2417). Dodatkowo T. powiedział, że załatwi „sprzęt”, co świadek zrozumiał jako broń do załatwienia tej sprawy.

Świadek podał dalej, że T. poruszał przy nim ten temat w czasie kilku innych rozmów, jednak nie przedstawiał szczegółów. Wspominał między innymi, że „da S. przewodnika, który mu wskaże cel, którym miał być generał” (t. 13, k. 2417).

Następnie, po okazaniu świadkowi tablicy poglądowej nr 1 ze sprawy (...)(t. 13, k. 2417-2417v), ten zeznał, iż na zdjęciu nr 3 figuruje mężczyzna podobny do tego, którego określił jako mężczyznę z łysiną czołową (na zdjęciu tym figuruje K. H. (1)). Mężczyznę ze zdjęcia nr 76 określił jako mężczyznę podobnego do opisanego mężczyzny z wąsami (na zdjęciu tym figuruje C. K. (1)), natomiast mężczyznę ze zdjęcia nr 52, jako mężczyznę podobnego do tego, który miał złoty łańcuszek na szyi (na zdjęciu tym figuruje M. M. (1)).

A. Z. (1) dodał również, że S. powiedział mu, że najbardziej ceni pistolet T.. Ponadto dodał, że w trakcie którejś z rozmów z N. padło nazwisko P., jednak wtedy go nie zapamiętał. Skojarzył je dopiero wtedy, gdy usłyszał o zabójstwie w wiadomościach (t. 13, k. 2417v). Od N. nie otrzymał żadnych pieniędzy z tytułu tego zlecenia.

W trakcie kolejnego przesłuchania z dnia 19 sierpnia 1999 r. (k. 2419-2427, t. 13) A. Z. (1) potwierdził, że w marcu 1998 r. podjechał wraz z T. N. (1) jego H. do S., sprecyzował, że zatrzymali się przy Al. (...) po lewej stronie ulicy jadąc od strony G. w kierunku G.. T. powiedział mu, że jest tam umówiony na krótkie spotkanie, nie mówił jednak z kim. A. Z. (1) potwierdził, że gdy podjechali na parking, mężczyzna ten już czekał. T. zatrzymał się i wysiadł do niego, natomiast świadek został w samochodzie. Po kilku minutach T. wrócił do samochodu i odjechali. W czasie drogi powiedział świadkowi, że „będzie zlecenie na zabójstwo grubego psa ze stolicy” (t. 13, k. 2419v). Temat ten nie był dalej poruszany, albowiem T. był skupiony na zleceniu, którym się zajmował – zabójstwie M. N. (1).

Dalej świadek podał, że niedługo po tym spotkaniu umówił się z N. S. (1), który powiedział mu wtedy, że „jest zlecenie na zabójstwo do wykonania w W.” (t. 13, k. 2420). Nie podał jednak żadnych szczegółów. A. Z. (1) zeznał dalej, że przypomniał wtedy N. S. (1), że nie zostało jeszcze zrealizowane zlecenie, o którym wcześniej rozmawiali (t. 13, k. 2420). Odnośnie tego zlecenia świadek podał, że na przełomie 1997 i 1998 r. (...) umówił go z byłym wiceministrem J. K. (1), z którym miał się spotkać u niego w domu w W.. N. informował go, że zlecenie dotyczy zabójstwa. W czasie spotkania mężczyzna uszczegółowił, że chodzi o zabójstwo na terenie Czech, jednak nie powiedział o kogo chodziło i zaznaczył, że nie jest to sprawa pilna. Świadek powiedział wtedy mężczyźnie, że szczegóły ustalą, gdy ten będzie już gotowy do realizacji zlecenia. Następnie świadek wrócił swoimi zeznaniami do rozmowy z N. S. (1) (t. 13, k. 2421v). Podał, że po przypomnieniu N. o niezrealizowanym zleceniu, ten oświadczył, że kolejność realizacji zleceń nie ma znaczenia.

Podczas kolejnego spotkania z N., ten powiedział mu, że zlecenie do wykonania w W. dotyczy policjanta i niedługo odbędzie się spotkanie w tej sprawie (t. 13, k. 2421v).

W dalszej części A. Z. (1) podał, że w kwietniu 1998 r. odbyło się spotkanie w hotelu (...), na które około godziny 9.00-10.00 przyjechał wspólnie z N. (t. 13, k. 2421v). N. powiedział mu wtedy, że przyjadą ludzie z W. i będzie konkretna rozmowa. Wtedy też ustalili, że A. Z. (1) zażąda kwoty 40 tysięcy dolarów, które miał otrzymać po wykonaniu zlecenia (t. 13, k. 2422). W dalszej części A. Z. (1) zeznał, że gdy weszli do środka, przy stoliku czekało na nich dwóch mężczyzn. W czasie rozmowy padło nazwisko osoby, na którą miało być zlecenie, jednak świadek go nie zapamiętał. Ponadto mężczyźni pytali, w jakim czasie od chwili, gdy będą zdecydowani na wykonanie zlecenia, świadek będzie mógł „przerzucić” człowieka do W.. Świadek dodał, że szczegóły dotyczące osoby, która miała być zabita, miały być podane wtedy, gdy mężczyźni podejmą decyzję o terminie realizacji zabójstwa. Zaznaczyli, że do zabójstwa musi dojść przed wyjazdem tego policjanta z Polski (t. 13, k. 2422). Z ostateczną decyzją mężczyźni czekali do uzyskania informacji od kogoś z MSW, kto był powiązany z tym policjantem. Funkcjonariusz powiedział tej osobie, że ma zamiar wycofać się ze współpracy z nim i tymi mężczyznami, którzy rozmawiali ze świadkiem. Ponadto N. powiedział świadkowi, że za wszystkim stały inne wysoko postawione osoby. Świadek dodał, iż z przeprowadzonej rozmowy zrozumiał, że „z jednej strony zapadła decyzja o likwidacji tego policjanta, a z drugiej strony oni czekają na potwierdzenie przez faceta z MSW, że P. faktycznie się wycofuje” (t. 13, k. 2422v). Świadek podał również, że od momentu podania do wiadomości publicznej informacji o śmierci P., przypomniał sobie, że jest to nazwisko, które padało podczas rozmowy w (...). Z rozmowy tej wywnioskował, że interesy wyżej wymienionych mężczyzn związane z P. dotyczą między innymi przemytu narkotyków (t. 13, k. 2422v). Rozmowa dotycząca narkotyków dotyczyła między innymi korzystania przez tych mężczyzn z „bramki” N. na granicy czeskiej. W czasie tej rozmowy świadek usłyszał ponadto, że P. za pomoc grupie miał dostawać jakieś sprawy do wykrycia przez policję, aby mógł się wykazać (t. 13, k. 2423). A. Z. (1) dodał, że w czasie rozmowy zadał pytanie dotyczące szczegółów dotyczących P., na co jeden z mężczyzn odpowiedział, że „mają go pod kontrolą” i żeby to udowodnić wykonał telefon do jakiejś osoby i zapytał „gdzie jest nasz człowiek?”, a po zakończeniu rozmowy odpowiedział, że „P. jest w tej chwili przy lub w jakimś klubie o nazwie (...) lub (...)” (t. 13, k. 2423). Świadek dodał, że w czasie omawianej rozmowy padło nazwisko prokuratora Regulskiego. Na jego temat również złożył zeznania (t. 13, k. 2423v-2424).

Odnośnie mężczyzn uczestniczących w spotkaniu w (...) świadek zeznał, że N. powiedział mu wcześniej, iż na spotkaniu będą „S.” i E. M. (1) (t. 13, k. 2424). „S.” był w okularach leczniczych, miał rudawe włosy, był młodszy od E., wtedy widział go po raz pierwszy. Do E. N. zwracał się „B.”. Jego natomiast widział już wcześniej, gdy pojechał z N. do W.. Gdy podjechali na parking znajdujący się na W., czekały tam na nich już dwie osoby (t. 13, k. 2424). N. do nich wysiadł, podczas gdy świadek został w samochodzie. Mężczyźni podeszli do świadka się przywitać i przedstawili się jako E. i J.. W pewnej chwili do trzech rozmawiających mężczyzn dołączył jeszcze jeden, starszy mężczyzna. Odnośnie spotkania w (...) świadek dodał, że „wiodącą osobą w sprawie P. jest E., on też wykonywał telefon pytając gdzie jest nasz człowiek” (t. 13, k. 2424v). W czasie tego spotkania zostało mu okazane zdjęcie P. w cywilnym ubraniu pochodzące z gazety (t. 13, k. 2425-2425v). A. Z. (1) podał dalej, że poza opisanym spotkaniem jeszcze kilka razy rozmawiał z N. na temat zabójstwa policjanta, nie padały jednak żadne nowe fakty.

Dalej świadek zeznał, że od T. N. (1) wiedział, że on również wie o zleceniu na policjanta (t. 13, k. 2425v). T. powiedział mu, że rozmawiał na ten temat z „K.”. O tym, że „K.” wiedział o zleceniu, świadek słyszał zarówno od T. jak i od N.. T. zaproponował świadkowi, aby ten wykorzystał „K.jako przewodnika dla wykonawcy zlecenia, powiedział również, że sam „K. to zaproponował (t. 13, k. 2425v). Świadek podał, że wstępnie się na to zgodził, a na wykonawcę zabójstwa wybrał S. (t. 13, k. 2425v). Już po spotkaniu w (...) powiedział S., że jest do wykonania zlecenie na policjanta, ten zgodził się na to. Świadek nie przekazał mu żadnych szczegółów, jednak powiedział mu, aby nigdzie się nie oddalał, bo w każdej chwili może jechać na zlecenie. Nie zaoferował S. konkretnego wynagrodzenia, a on się o to nie pytał, nie rozmawiali również na temat broni. Wskazać należy, iż zeznając o S., świadek w dalszym ciągu miał na myśli S. S. (3) (k. 2425v, t. 13).

W wypowiedziach tych nie budzi wątpliwości, że do rozmowy z S. S. (3) doszło po spotkaniu A. Z. (1) ze S., E. M. (1) i N. S. (1) w hotelu (...). O pierwszym spotkaniu poprzedzającym wskazane mówił świadek w czasie przesłuchania później, a też stwierdził, że na tym spotkaniu na temat zlecenia zabójstwa nie rozmawiano.

W związku z faktem, iż świadek A. Z. (1) został zatrzymany w dniu 29 kwietnia 1998 r., nie wiedział czy S. lub T. N. (1) mieli jakiś udział w zabójstwie (t. 13, k. 2426).

Dalej dodał, że po pierwszej rozmowie z N. odnośnie zabójstwa policjanta to od niego dowiedział się o spotkaniu w kawiarni hotelu (...). Gdy pojechał na to spotkanie, na miejscu czekali już N., T., „K.” oraz dwóch innych nieznanych mu mężczyzn (t. 13, k. 2426). Świadek potwierdził, że jeden z mężczyzn, którego nie znał „był obwieszony złotem”. A. Z. (1) widział go wcześniej na spotkaniu w K., o czym wcześniej również nie wspominał. Potwierdził natomiast fakt, iż T. chciał rozmawiać z N. na temat spłaty rat za samochód marki H.. Świadek dodał, że był przekonany, że w czasie tego spotkania miała być prowadzona rozmowa na temat planowanego zabójstwa P., jednak „K. stwierdził, że „sprawę tego psa odkładamy na późniejszy termin, bo ktoś nie mógł przyjechać” (t. 13, k. 2426v). Ponadto A. Z. (1) zeznał, że osobą, z którą T. spotkał się w S. był „K.jednak wtedy jeszcze nie wiedział kim jest ta osoba (t. 13, k. 2426v). „K.” poznał dopiero na wyżej opisanym spotkaniu w (...).

Te obszerne przytoczone zeznania A. Z. (1) mają nielinearną konstrukcję. Świadek w sposób niechronologiczny opowiada o kolejnych zdarzeniach. Ułatwiając ich ocenę można więc wskazać, że pierwszym opisywanym przez niego momentem był wyjazd świadka w marcu 1998 r. do S. z T. N. (2), gdzie ten spotkał się z nieznaną mu osobą, po czym poinformował świadka, że „będzie zlecenie na zabójstwo grubego psa ze stolicy”.

Niedługo po tym spotkaniu A. Z. (1) spotkał się z N. S. (1), który powiedział mu, że „jest zlecenie na zabójstwo do wykonania w W.” nie podając jednak żadnych szczegółów.

Po pierwszej rozmowie z N. S. (1) doszło do spotkaniu w kawiarni hotelu (...). Na spotkaniu tym byli N. S. (1), T. N. (2) i „K.” oraz dwóch innych nieznanych świadkowi mężczyzn. W czasie tego spotkania miała być prowadzona rozmowa na temat planowanego zabójstwa P., jednak „K.” jak mówił A. Z. (1), stwierdził, że „sprawę tego psa odkładamy na późniejszy termin, bo ktoś nie mógł przyjechać”. W „K.” świadek rozpoznał osobę, z którą T. N. (2) spotkał się wcześniej w S..

Z relacji świadka można wywnioskować, że kolejnym zdarzeniem był wyjazd z N. S. (1) do W., gdzie po raz pierwszy świadek zobaczył, jak wynika z jego zeznań E. M. (1), nazywanego przez N. E. bądź B., w towarzystwie mężczyzny o imieniu J. oraz jeszcze trzeciego starszego mężczyzny, który dołączył do nich później.

Następnie doszło do głównego zdarzenia, które dotyczy czynu zarzucanego A. Z. (2). W kwietniu 1998 r. odbyło się mianowicie spotkanie w hotelu (...), na jakie A. Z. (1) przyjechał wspólnie z N. S. (1) i na którym byli E. M. (1) i A. Z. (2). Wówczas miało dojść do podżegania świadka do zabójstwa M. P. (3).

A. Z. (1) podał dalej, że poza opisanym spotkaniem jeszcze kilka razy rozmawiał z N. na temat zabójstwa policjanta, więc musiało dojść jeszcze do innych spotkań tych osób na ten temat.

Świadek ponadto zeznał, że od T. N. (2) wiedział, że on również wie o zleceniu na policjanta i, że T. N. (2) rozmawiał na ten temat z „K.”. Spotkania z T. N. (2) można wnosić również nastąpiły po spotkaniu w hotelu (...).

Istotne jest również i to, iż już po spotkaniu w (...) A. Z. (1) spotkał się z S. S. (3) i powiedział mu, że jest do wykonania zlecenie na policjanta, na co ten się zgodził.

Zeznania te pod względem porządku czasowego poszczególnych zdarzeń przeciwne są tym złożonym w dniu 10 kwietnia 1999 r.. Różnią się także w opisie ich przebiegu.

W odniesieniu do spotkania w S. wskazać należy, iż świadek nie mówił, że T. N. (2) rozmawiał z mężczyzną nazywanym „K.”. Ponadto różnica dotyczy wypowiedzi T. N. (2). Za pierwszym razem miał on powiedzieć, że „przejął dobre zlecenie na jakiegoś grubego psa ze stolicy” (t. 13, k. 2415v), a za drugim razem T. N. (2) jedynie powiedział, iż „będzie zlecenie na zabójstwo grubego psa ze stolicy” (t. 13, k. 2419v). T. N. (2) z aktywnego uczestnika zdarzeń (miał przejąć zlecenie, a więc je zrealizować) przyjął role wyłącznie informacyjną.

W wersji przedstawionej w zeznaniach z 10 kwietnia 1999 r. w porównaniu z kolejnym przesłuchaniem A. Z. (1) pomijał spotkanie z N. S. (1), jakie nastąpiło niedługo po wyjeździe do S., a na którym poinformowany został o zleceniu na zabójstwo (rozmowa miała też dotyczyć J. K. (1), o czym uprzednio także świadek nie wspominał). Pominął także, iż na następnym spotkaniu N. S. (1) powiedział mu, że zlecenie dotyczy policjanta i będzie w tym zakresie zorganizowane spotkanie.

W trakcie obu przesłuchań A. Z. (1) opisuje jako kolejne spotkania w hotelu (...). Opis tych zdarzeń różni się jednak tak znacznie, że nie wiadomo czy chodzi o jedno takie zdarzenia czy też dwa. Niejasność ta pogłębia się i też dlatego, gdyż świadek o tym zdarzeniu mówi na koniec przesłuchania z dnia 19 sierpnia 1999 r. wywracając niejako chronologię składanej relacji. Przyjęcie jednak tej drugiej wersji świadczyłoby o tym, iż świadek w czasie jednego i drugiego przesłuchania pomijał jedno z nich. Elementem łączącym jednak wypowiedzi świadka w tym zakresie to również temat rozmowy między T. N. (2) i N. S. (1) odnoszący się do uregulowania rat za samochód. Najistotniejsza różnica w zeznaniach A. Z. (1) o przedmiotowym spotkaniu dotyczyła roli, jaką w jego trakcie miał zajmować on sam oraz przedmiotu rozmowy. Wedle pierwszej wersji A. Z. (1) miał jedynie się przysłuchiwać rozmowie T. N. (2) i innych nieznanych mu mężczyzn, a wśród których rozpoznał K. H. (1) i C. K. (1). Rozmowa miała dotyczyć „zabicia psa”, „który ma wyjechać zagranicę”. Wedle treści drugiego przesłuchania nie doszło do rozmowy na temat planowanego zabójstwa M. P. (3), bo ktoś nie mógł przyjechać. Świadek jednak na spotkanie to przyszedł, bo on w rozmowie na ten temat miał brać udział, w co wprowadził go już wcześniej N. S. (1). Rozmowę na ten temat miał odłożyć K., który wedle świadka miał spotkać się z T. N. (2) w S.. W czasie przesłuchania z 10 kwietnia 1999 r. świadek jednak utrzymywał, że nie jest w stanie określić czy któraś z osób z omawianego spotkania kontaktowała się z T. N. (2) w S.. Wypowiedzi A. Z. (1) dowodzą zatem, że zmodyfikował on opis omawianego spotkania, choć w swych zeznaniach nie wytłumaczył dlaczego. Takim wyjaśnieniem nie może być wyłącznie stwierdzenie o woli uzupełnienia tych zeznań, bo wypowiedzi te nie tyle wypełniają pewne luki poprzednich, ale je całkowicie zmieniają.

Kolejne różnice dotyczą spotkań jakie A. Z. (1) odbył z S. S. (3) i T. N. (2), a z których wynikało, że T. N. (2) dał temu pierwszemu zlecenie na zabójstwo generała. Mówił o nich w czasie przesłuchania z dnia 10 kwietnia 1999 r.. Okoliczności te zostały pominięte w czasie kolejnego przesłuchania z nieznanych powodów, bo nie może tego tłumaczyć chęcią uzupełniania zeznań jeżeli świadek nie uzupełnia zeznań a eliminuje z nich uprzednio wprowadzone do nich treści. W zakresie tych różnic można jedynie też wskazać, że propozycje wedle pierwszych omawianych zeznań zapłaty 40 000 zł za wykonanie zlecenia oferował T. N. (2) S. S. (3), a wedle drugich kwotę taką miał zażądać A. Z. (1), co ustalił uprzednio z N. S. (1)

Pozostała część zeznań A. Z. (1) z dnia 19 sierpnia 1999 r. dotycząca dwóch spotkań z E. M. (1) w W. i S. z A. Z. (2) oraz propozycji złożonej przez niego S. S. (3) zabójstwa policjanta stanowią nowe informacje w stosunku do uprzedniego przesłuchania. Istotna w tych zeznaniach jest zmiana roli A. Z. (1) i faktyczne zastąpienie w tej roli T. N. (2). To bowiem świadka podżegano do zabójstwa, gdy w ramach wcześniejszej wersji miał on być tylko biernym uczestnikiem różnych spotkań, na których bezpośrednio, bądź pośrednio dowiadywał się o okolicznościach tego podżegania. To T. N. (2) pierwotnie miał przyjąć zlecenie zabójstwa, gdy przy drugiej wersji to A. Z. (1) był do zabójstwa podżegany i jak wynikało z jego relacji to on popełnienie takie przestępstwa zaproponował S. S. (3) na co ten się zgodził. To zatem sam A. Z. (1) wedle jego zeznań z 19 sierpnia 1999 r. do zabójstwa skutecznie podżegał.

Świadek nie tłumaczy, a przesłuchujący nie wyraża swego zainteresowania skąd tak radykalna zmiana jego zeznań. Oczywiście ze wskazań doświadczenia życiowego wynika, że przejście przestępcy na współpracę z organami ścigania jest pewnym procesem, rozciągniętym w czasie. Stanowi dla niego dylemat, bo wiąże się z poważnymi konsekwencjami dla jego życia osobistego i zagrożeniem dla życia i zdrowia jego, a nawet bliskich szczególnie gdy dotyczy to informacji odnoszących się do środowiska osób ze zorganizowanej przestępczości. Ta zmiana pozycji świadka w opisywanej przez niego relacji mogła być więc wynikiem rzeczywistej zmiany jego postawy procesowej, choć należy pamiętać, że w toku innego postępowania już taką współpracę deklarował i deklaracja ta nie miała żadnego przełożenia na niniejszą sprawę, mimo, że w świetle treści przesłuchania z dnia 19 sierpnia 1999 r. mogły zostać ujawnione istotne okoliczności, a jakie mogły zapobiec zabójstwu M. P. (3). Czy rzeczywiście jednak zmiana treści zeznań wynikała z takiej zmiany postawy świadka najlepiej jednak ocenić po kolejnych jego przesłuchaniach.

W dniu 9 września 1999 r. A. Z. (1) złożył zeznania dotyczące prokuratora Regulskiego i wręczenia mu korzyści majątkowej pochodzącej od N. S. (1). Świadek w zeznaniach tych potwierdził również fakt spotkania w kwietniu 1998 r. w hotelu (...) S.i E. M., choć nie odnosił się on w jego kontekście do rozmowy na temat zabójstwa M. P. (3), a podawał nowe okoliczności dotyczące kontaktów tych osób z prokuratorem Regulskim (k. 2430, t. 13). Zwrócić należy uwagę, że było to pierwsze przesłuchanie, z którego protokół znajduje się w aktach sprawy, w czasie którego świadek został pouczony o treści art. 183§1 k.p.k.. W protokołach wcześniej omówionych brak jest adnotacji o takim pouczeniu należy zatem przyjąć, że o takim prawie świadek nie został pouczony.

Do kolejnego przesłuchania A. Z. (1) doszło 30 maja 2001 r. (k. 2431-2433, t. 13). Został on wówczas pouczony o treści art. 183§1 k.p.k.. Świadek potwierdził uprzednio złożone zeznania, powiedział, że zawierały one prawdę, jednak przyznał, że pewne elementy zostały w nich przez niego wyolbrzymiona i chciałby je zweryfikować (t. 13, k. 2431v).

Dalej A. Z. (1) zeznał, że w S. N. spotkał się prawdopodobnie z „K.”. Rozmawiali wtedy na temat zabójstwa kogoś z W., jednak nie określili, z jakiego środowiska pochodziła ta osoba. Nie padły określenia typu „ktoś wysoko postawiony”, „generał” czy „pan P.” (t. 13, k. 2431v). W zeznaniach tych świadek zaprzeczył tym samym temu, o czym zeznawał uprzednio. W dniu 10 kwietnia 1999 r. podał, że T. po zakończeniu rozmowy wsiadł do samochodu i powiedział mu, że „przejął dobre zlecenie na jakiegoś grubego psa ze stolicy” (t. 13, k. 2415v). Również w dniu 19 sierpnia 1999 r. świadek podał, że T. N. (2) po tym jak wsiadł do samochodu powiedział mu, iż „będzie zlecenie na zabójstwo grubego psa ze stolicy” (t. 13, k. 2419v).

Odnośnie spotkań w hotelu (...) świadek zeznał, że pierwsze odbyło się w lutym lub marcu 1998 r. (t. 13, k. 2431v). Miało ono miejsce w kawiarni hotelu (t. 13, k. 2432). Początkowo jednak świadek podawał, że spotkanie to miało miejsce w marcu lub kwietniu 1998 r. (t. 13, k. 2415v), choć znowu opis tego spotkania jest na tyle odmienny jeżeli chodzi o skład osobowy, ze nie widomo czy jest to to samo pierwsze spotkanie na, którym był K. H. (1) czy już całkiem inne. Dalej A. Z. (1) zeznał, że gdy przyjechał na miejsce, „N.” siedział przy stoliku wraz z dwoma mężczyznami. Jeden został mu przedstawiony jako „K.” a drugi jako „B.”. Należy zwrócić uwagę, że pseudonim „B.” odnoszony był przez świadka do E. M. (1) (t. 13, k. 2424), a więc z zeznań A. Z. (1) wynika, że E. M. (1) był już obecny w czasie pierwszego spotkania w (...) co przeczy pozostałym zeznaniom świadka, między innymi z dnia 19 sierpnia 1999 r., w którym wskazywał, że wyżej wymieniony brał udział tylko w drugim spotkaniu w hotelu (...).

Z zachowania wskazanych mężczyzn świadek wywnioskował, że na spotkanie przyjechali oni w towarzystwie innych osób, które siedziały przy pozostałych stolikach (t. 13, k. 2431v). Dwie z tych osób kojarzył ze spotkania w K.. Poza tym w hotelu był również „H.” z G.. W toku poprzednich przesłuchań świadek podawał inny skład osobowy występujący na omawianym spotkaniu. Początkowo świadek twierdził, że gdy dojechał na spotkanie, N. S. (1) był już na miejscu w towarzystwie dwóch innych, nieznanych świadkowi mężczyzn, a po jakimś czasie doszedł do nich T. wraz z mężczyzną, którego świadek nie znał (t. 13, k. 2416). Tym razem świadek wspomniał o N. S. (1), który siedział w towarzystwie „K.” i „B.”, nie podjął jednak tematu T., który miał się pokazać z innym mężczyzną. Dodatkowo świadek podał, że w przy innych stolikach siedziały inne osoby, które przyjechały z wyżej wymienionymi, o czym wcześniej nie wspominał. Ponadto dotychczas nie wspominał również o obecności mężczyzny o pseudonimie „H.”.

Dalej świadek podał, że na tym spotkaniu nie było rozmowy na temat P.. Po tym spotkaniu N. powiedział mu, że będzie zlecenie na zabójstwo w W., jednak nie wskazał osoby, której miało to dotyczyć (t. 13, k. 2432). Nie pokrywa się to z początkowymi zeznaniami A. Z. (1), który w dniu 10 kwietnia 1999 r. podał, że słyszał, iż w toku rozmowy padały słowa „że tego psa trzeba pozbyć się jak najszybciej”, „bo się wycofał, czy zadeklarował do czegoś”, „sprawę tą trzeba załatwić jak najszybciej, bo ma wyjechać za granicę” (t. 13, k. 2416). W czasie przesłuchania w dniu 19 sierpnia 1999 r. A. Z. (1) utrzymywał natomiast, że na tym pierwszym spotkaniu w (...) z udziałem K. (K. H. (2)) rozmowa miała dotyczyć zabójstwa M. P. (3). Na spotkaniu tym był również T. (czyli T. N. (2), bo do tej osoby świadek odnosi to imię), lecz do rozmowy na ten temat „sprawy tego psa” nie doszło, bo ktoś nie przyjechał (k.2426v, t. 13). W czasie przesłuchania z dnia 10 kwietnia i 19 sierpnia 1999 r. nie było oczywiście mowy by niejaki B. był na tym samym spotkaniu w (...) co K..

Relacje świadka w zakresie spotkania z lutego -marca 1998 r., były oczywiście istotnie odmienne od wcześniejszych, ale mimo to pozostały one bez żadnej reakcji przesłuchującego, bo z treści protokołu nie wynika w żaden sposób, by próbowano w jakikolwiek sposób przeciwne z czasu różnych przesłuchań wypowiedzi świadka wyjaśnić czy sprostować. Można się jedynie opierać na stwierdzeniu A. Z. (1), że uprzednio podane przez niego „elementy” zostały wyolbrzymione. Z pewnością wyolbrzymienie odpowiada nowej wersji, z której wynikało, że to pierwsze spotkanie nie dotyczyło zabójstwa, ale nie można takiego komentarza odnieść do wprowadzenia całkowicie nowej okoliczności, z której wynikało, że B. czyli E. M. (1) był na tym pierwszym spotkaniu w (...) i że świadek widział go w jeszcze jednej sytuacji, o jakiej uprzednio nie mówił.

Różnice jednak między relacjami świadka o tym pierwszym spotkaniu w (...), poprzedzającym spotkanie z udziałem N. S. (1), S. i E. M. (1) w kwietniu 1998 r., których łącznikiem jest jedynie osoba N. S. (1) i K. (w czasie przesłuchania z 10 kwietnia 1999 r. była to osoba z głęboką łysina czołową – rozpoznana jako K. H. (1)) są na tyle różne, że można mieć wątpliwości czy cały czas chodzi o jedno i to samo spotkanie. Różnice te dotyczą osób, jakie miały w nim uczestniczyć, tematu rozmowy oraz roli A. Z. (1), który albo miał być tylko biernym słuchaczem, albo istotnym jej uczestnikiem. Oczywiście wyraźna także jest zmiana roli T. N. (2), który w ostatniej wersji został całkowicie pominięty, a przecież na początku to on miał zajmować znaczącą pozycję w trakcie tego spotkania.

Odnośnie drugiego spotkania w (...) świadek zeznał, że miało ono miejsce w restauracji hotelu, podczas gdy pierwsze spotkanie było przeprowadzone w kawiarni hotelu. Obecny był na nim „N.” oraz inni nieznani mu mężczyźni (t. 13, k. 2432). W czasie tego spotkania rozmowa dotyczyła konfliktu pomiędzy „N.” a „S.”, było to „obgadywanie S.”. Uprzednio świadek podał jednak, że N. powiedział mu wcześniej, iż na spotkaniu będą „S.” i E. M. (1) (t. 13, k. 2424). Według wcześniejszej wersji świadka, to z nimi miało odbyć się to spotkanie. Dodał również, iż w czasie gdy już był pozbawiony wolności usłyszał o zabójstwie P. i wtedy sobie przypomniał, że to nazwisko słyszał w czasie spotkania w (...) (t. 13, k. 2432). Zaprzeczył, jakoby miał słyszeć to nazwisko w kontekście zlecenia zabójstwa (t. 13, k. 2432v). Różnice pomiędzy tymi a poprzednimi zeznaniami świadek wytłumaczył tym, że wcześniej „zbudował hipotezę, a zasłyszane fragmenty różnych rozmów ułożyły mu się w taką całość”. W czasie obecnego przesłuchania przekazał natomiast „suche fakty, bez swojego komentarza”.

Z akt sprawy nie wynika co było powodem, że ponownie świadek został przesłuchany. W każdym razie po pouczeniu świadka o treści art. 183§1 k.p.k. złożył on zeznania przeciwne do poprzednich i które po pierwsze nie mogłyby stanowić dowodu obciążającego kogokolwiek w sprawie o zabójstwo m. P., a po drugie nie obciążały one samego świadka, który przecież wcześniej przyznawał, iż podżegał do zabójstwa M. P. (3) S. S. (3).

W dniu 4 grudnia 2001 r. (t. 13, k. 2434) doszło do kolejnego przesłuchania, ponownie bez pouczenia o treści art. 183§1 k.p.k., w czasie którego świadek powiedział jedynie, iż pod koniec 1997 r. na terenie G. poznał R. B. (1) (t. 13, k. 2434v).

Kolejne przesłuchanie odbyło się 22 stycznia 2002 r. (t. 13, k. 2436-2445). Świadek przesłuchiwany był już przez prokuratora, lecz i w trakcie i tego przesłuchania nie został on pouczony o treści art. 183§1 k.p.k., a przecież po takim pouczeniu A. Z. (1) złożył zeznania całkowicie odmienne od wcześniejszych. Na wstępie zatem świadek podtrzymał uprzednio złożone zeznania, choć nie wiadomo, które, a z uwagi na różnice w ich treści byłoby to wskazane.

A. Z. (1) potwierdził w dalszej części przesłuchania, że R. B. (1) poznał pod koniec 1997 r., kojarzył go jako znajomego N. i w jego towarzystwie go widywał. Z tego co pamiętał, B. nie był obecny przy rozmowach dotyczących zabójstwa P., którym on się przysłuchiwał, a jakie uprzednio opisywał (t. 13, k. 2436v). Świadek kojarzył, że w czasie spotkania w kawiarni w hotelu (...) B. odszedł od stolika i nie uczestniczył w dyskusji.

Dalej świadek podał, że brał udział w rozmowie, w czasie której N. twierdził, że dla wykonawcy zabójstwa (...) zostanie wypłacona kwota 40 tysięcy dolarów (t. 13, k. 2437). Kwota podana przez A. Z. (4) pokrywa się z tą, o której zeznawał na wcześniejszym etapie postępowania (t. 13, k. 2422). Gdy toczyła się rozmowa na ten temat, do mieszkania N. wszedł B.. N. oświadczył, że B. zna sprawę i można przy nim rozmawiać. Świadek zeznał, że B. zapytał go wtedy, czy wykonawca jest dobry. Ten potwierdził, mając na myśli S. (t. 13, k. 2437). Świadek podał, że B. był obecny tylko raz przy jego rozmowie na temat zabójstwa generała P. (t. 13, k. 2438). A. Z. (1) dodał, że nie otrzymał od N. żadnych pieniędzy, nie przekazywał też żadnych kwot S.. B. widział również w S. w domu „G.” oraz pod (...), gdzie był w towarzystwie N., „L.” i „Z.”.

Odnośnie mężczyzny o pseudonimie „B.” świadek zeznał, że miał na nazwisko M., o czym dowiedział się od N. (t. 13, k. 2438). Widział go tylko raz na spotkaniu, na którym był w obecności „S.” i nie wie czy jest go w stanie rozpoznać.

W dalszej części przesłuchania świadek podjął próbę uporządkowania swoich zeznań. Podał, że pierwsze spotkanie w sprawie zabójstwa generała P. odbył z N. S. (1) na początku 1998 r. w G. (t. 13, k. 2439). Wtedy to N. zapytał go, czy zna kogoś „kto mógłby zabić jednego grubego psa z W.”, chodziło o zabójstwo policjanta wysokiej rangi z W.. Świadek odpowiedział, że ma kogoś takiego. Należy zauważyć, iż w toku wcześniejszych przesłuchań A. Z. (1) nie złożył zeznań dotyczących tego spotkania. W dniu 10 kwietnia 1999 r. zeznał natomiast, że pierwsze informacje odnośnie planowanego zabójstwa M. P. (3) uzyskał od T. N. (2) (t. 13, k. 2415v).

Dalej świadek zeznał, że mniej więcej w tym samym czasie T. N. (1) poprosił go o podwiezienie na spotkanie, które miało się odbyć w S.. Zatrzymali się na parkingu przy ulicy równoległej do głównej ulicy w S.. Świadek nie wskazał nazwy ulicy, na której miało odbyć się to spotkanie, chociaż we wcześniejszym przesłuchaniu był w stanie dokładnie je umiejscowić (t. 13, k. 2419v). T. wysiadł i podszedł do mężczyzny, który stał przy klatce bloku, później dowiedział się, że był to mężczyzna o pseudonimie „K.” z W.. Po zakończonej rozmowie T. wrócił do samochodu i oznajmił, że „jest zlecenie na zabicie policjanta z W.” (t. 13, k. 2439). Zeznania te odnoszą się do tego samego wyjazdu do S. z T. N. (2) i spotkania zK.czyli K. H. (1). Słowa T. N. (2) relacjonowane są w różny sposób. Najpierw miał on „przejąć zlecenie na grubego psa”, potem miał powiedzieć, że takie zlecenie „będzie”, a w czasie tego przesłuchania miał powiedzieć, że ono „jest”. Różnice te pozornie tylko są drobne, bo określają one w innym sposób moment kiedy takie zlecenie zabójstwa zostało sformułowane. Z omawianego przesłuchania wynika, że stało się to już na początku 1998 r., a z zeznań z 19 sierpnia 1999 r. wynika, że miał to nastąpić w marcu 1998 r..

Świadek skojarzył, że chodzi o to samo zlecenie, o którym rozmawiał z N.. Kilka dni później umówił się z N. w kawiarni hotelu (...). Na spotkaniu tym, poza świadkiem i N. S. (1) obecny był „K.”, B. i jeszcze jeden nie znany mu mężczyzna (t. 13, k. 2440).

Odnośnie zeznań dotyczących dwóch nieznanych mężczyzn siedzących przy stoliku (zeznania z dnia 19 sierpnia 1999 r., k. 2426, t. 13) podał, że jednym z nich był B.. Wcześniej nie zeznawał na jego temat, albowiem wiedział, że ten przebywa na wolności i mógł stanowić zagrożenie dla najbliższych A. Z. (1). Dalej zeznał, że na to spotkanie przyszedł jako ostatni. Gdy usiadł przy stoliku zaczęła się rozmowa na temat zlecenia dotyczącego zabójstwa policjanta. Na spotkaniu potwierdzono zlecenie, a świadek potwierdził, że ma wykonawcę. Nie pamiętał czy wymieniono nazwisko P., czy tylko stopień generał (t. 13, k. 2440). Około 5 minut po rozpoczęciu spotkania do kawiarni wszedł nieznany świadkowi mężczyzna i wtedy B. wstał i odszedł z nim do innego stolika, dlatego nie był obecny przy całej rozmowie. W spotkaniu przez cały czas uczestniczył mężczyzna, którego świadek nie znał, spotkał go również na spotkaniu w K.. Ponadto na tym spotkaniu świadek zapytał „K.” czy zna N., który mówił mu o tym samym zleceniu. Wtedy „K.” potwierdził, że rozmawiał o tym z T., jednak ostatecznie zapadła decyzja, że T. nie będzie dalej wtajemniczany w sprawę (t. 13, k. 2441). Niedługo po tym spotkaniu świadek spotkał się z S., powiedział mu o tym zleceniu, a on powiedział, że to zrobi. (t. 13, k. 2441). Świadek nie podał mu wtedy kwoty, jaką miałby otrzymać za wykonanie zlecenia.

Dalej świadek zeznał, że niedługo potem doszło do spotkania w restauracji hotelu (...). Jadąc na to spotkanie po drodze miał zabrać N. S. (1). On powiedział mu, że za zlecenie jest 40 tysięcy dolarów dla wykonawcy (t. 13, k. 2441-2442). A. Z. (1) zaproponował, aby połowę wypłacić przed wykonaniem zlecenia, jednak N. się na to nie zgodził. W czasie tej rozmowy wszedł B. świadek zaczął mówić „półsłówkami”, jednak N. stwierdził, że B. jest wtajemniczony w sprawę i można przy nim rozmawiać. B. zapytał wtedy, czy wykonawca jest dobry, na co świadek powiedział, że tak. Następnie B. pojechał na jakieś spotkanie, natomiast świadek z N. udali się do restauracji hotelu (...), gdzie spotkali się ze „S.” i M. (t. 13, k. 2442).

N. jak podawał świadek przedstawił ich jako „S.” i „B.”. Obaj byli zainteresowani czy świadek dysponuje bronią oraz dyspozycyjnym wykonawcą. Odnośnie wykonawcy N. mówił mu wcześniej, że dobrze by było, gdyby to był ktoś z zagranicy, a świadek odpowiedział mu, że będzie to Ukrainiec. „S.” i „B.” byli zainteresowani, w jakim czasie od ich telefonu wykonawca będzie w W., na co świadek odparł, że jest to kwestia dojazdu z G.. Jeden z mężczyzn powiedział wtedy, że chodzi o generała P. i wyjął wtedy wycinek prasowy ze zdjęciem (t. 13, k. 2443). Zdjęcie było czarno-białe, na którym było kilka osób. Świadek podał dalej, że „S.” i „B.” powiedzieli mu, iż zlecenie prawdopodobnie będzie trzeba wykonać w W., jednak nie wiedzieli jeszcze kiedy. Jeden z nich dodał, że generał jest cały czas pod kontrolą, po czym wykonał telefon i oznajmił, że generał jest „w jakimś lokalu o nazwie zaczynającej się na L”. Od momentu tego spotkania wykonawca miał być cały czas dyspozycyjny i czekać na sygnał. Który świadek miał dostać od N.. Świadek dodał ponadto, że w czasie spotkania N. z oboma mężczyznami rozmawiali również o narkotykach.

Na okazanej świadkowi tablicy poglądowej na zdjęciu nr 2 wskazał B. – R. B. (1), na zdjęciu nr 12 wskazał „Dziada z W.”, na zdjęciu nr 19 wskazał S. T. (3). Na kolejnej tablicy poglądowej A. Z. (1) na zdjęciu nr 2 wskazał mężczyznę, który brał udział w spotkaniu w kawiarni hotelu (...) razem z „K.”, B., N. i nim samym. Mężczyznę tego widział również w K. – J. H. (t. 13, k. 2444-2445).

Zeznania świadka z dnia 22 stycznia 2002 r. różnią się istotnie od poprzednich. Wprowadzony został wątek R. B. (1), inne osoby uczestniczyły w spotkaniu w kawiarni hotelu (...) w kwietniu 1998 r. (chociażby nie uczestniczył w niej C. K. (1) – zeznania z dnia 10 kwietnia 1999 r., k. 2416v, 2417-2417v, t. 13), z E. M. (1) odbył świadek jedno spotkanie (wcześniej mowa była o dwóch innych spotkaniach w W. w W. i kawiarni hotelu (...) w czasie spotkania z K. H. (1)) i całkowicie już pominięty został w relacji świadka T. N. (2), który wedle cytowanych przez świadka słów K. H. (1) nie miał on już być wtajemniczany w sprawę.

Zeznania świadka nie dają odpowiedzi z jakiego powodu nastąpiła tak istotna zmiana treści jego relacji i dlaczego wcześniej zeznawał odmiennie. Wola chronologicznego uporządkowania faktów (k. 2439, t. 13) nie może tego tłumaczyć, bo modyfikacja tych zeznań nie dotyczyła tylko zmiany kolejności opisywanych zdarzeń ale polegała również na wprowadzeniu nowych informacji, a pominięciu innych. Prokurator nie uzyskał w ocenie sądu wystarczających i koniecznych informacji by uwiarygodnić taka zmianę.

Do kolejnego przesłuchania doszło w niedługi czas później bo w dniu 27 lutego 2002 r. (t. 13, k. 2453-2462). Świadek ponownie bez pouczenia o treści art. 183§1 k.p.k. potwierdził złożone wcześniej zeznania. Potwierdził, że brał udział w opisanych spotkaniach. Czytał artykuły dotyczące zabójstwa P., jednak były w nich wymieniane osoby z imienia i pierwszej litery nazwiska. Dalej świadek podał, że na początku 1998 r., nie później niż w dniu 8 kwietnia 1998 r., przed wybuchem jego samochodu1, brał udział w trzech spotkaniach, które odbyły się w krótkich odstępach czasu i dlatego nie jest w stanie określić ich kolejności (t. 13, k. 2453-2454). Jedną rozmowę odbył z T. N. (1). Pojechali H. (...) do S., gdzie zatrzymali się przy pawilonach handlowych. T. wysiadł z samochodu i rozmawiał z jakimś mężczyzną. Tego mężczyznę widział później w hotelu (...), T. powiedział mu, że to jest „K.” (t. 13, k. 2454). Gdy T. wrócił do samochodu powiedział świadkowi, że „będzie dobre zlecenie w W.”. Świadek dodał, że T. chyba powiedział wtedy, że „chodzi o grubego psa z W.” (t. 13, k. 2454). Świadek nie pamiętał dokładnie słów T. z uwagi na upływ czasu, jednak zrozumiał, że chodziło o zabójstwo policjanta.

Mniej więcej w tym samym czasie, w przeciągu kilku dni świadek spotkał się z N., który powiedział mu, że odbędzie się spotkanie w hotelu (...) dotyczące „wykonania głowy w W.” i chce wykorzystać w tym celu jego ludzi (t. 13, k. 2454-2454v). Spotkanie to odbyło się w krótkim odstępie czasu, poza świadkiem brali w nim udział: N., „K.”, mężczyzna, którego rozpoznał w czasie poprzedniego przesłuchania, R. B. (1) i jeszcze jeden człowiek, którego nie znał (t. 13, k. 2454v). Świadek nie pamiętał, czy na tym spotkaniu obecny był T. N. (1), nie wykluczył, że mógł tam być bardzo krótko. Mężczyzna, którego świadek nie znał, rozmawiał stolik dalej z B., nie był obecny przy rozmowie. A. Z. (1) zeznał dalej, że wydawało mu się, iż kiedy wszedł do kawiarni mężczyźni siedzieli już przy stoliku. W czasie rozmowy padło stwierdzenie, że „jeśli chodzi o zabójstwo w W. to szczegóły zostaną omówione później, bo nie ma wszystkich zainteresowanych”. W trakcie tej rozmowy padło stwierdzenie, że „chodzi o zabójstwo psa”, świadek potwierdził zainteresowanie tym tematem (t. 13, k. 2455). W czasie tego spotkania okazało się, że T. N. (1) zna zarówno świadek jak i „K.” i ustalono, że nie będzie on dalej informowany o tej sprawie. Po tym spotkaniu świadek powiedział S. S., że „będzie głowa do wykonania w W., wysoko postawionego policjanta”. S. zgodził się to zrobić (t. 13, k. 2455).

Kolejna rozmowa odbyła się kilka dni później w (...). Spotkanie to umówił „N.”. A. Z. (1) tego dnia najpierw pojechał do domu N., w mieszkaniu był tylko on i jego żona E.. Z N. rozmawiał o zapłacie za zlecenie w W.. Wtedy N. powiedział mu, że będzie to kwota 40 tysięcy dolarów, która zostanie wypłacona po zleceniu. Pieniądze te miał otrzymać świadek i on miał zadecydować ile z tego dostanie wykonawca zlecenia (t. 13, k. 2456). W trakcie rozmowy przyszedł B. i N. powiedział, że mogą przy nim normalnie rozmawiać, ponieważ ten zna sprawę. B. zapytał świadka, czy wykonawca jest dobry, na co ten odparł, że tak (t. 13, k. 2456). Następnie B. na polecenie N. pojechał do G. na jakieś spotkanie, a świadek z N. pojechali do (...). N. powiedział mu, że będzie tam czekał „S.” z W. oraz biznesmen o nazwisku M. i imieniu R. lub E. (t. 13, k. 2456). N. dodał, że świadek powinien go znać skoro znał H. K. ps. „P.” W restauracji hotelu czekało na nich dwóch mężczyzn. Dalej świadek podał, że dosiedli się do stolika, rozmowa trwała około godziny. Najwięcej mówił M., który stwierdził, że chodzi o zabójstwo P. (t. 13, k. 2457). Powiedział wtedy, że „P. się z czegoś nie wywiązał, że łączyły ich wspólne interesy, że chodzi o przemyt, że P. stanowi przeszkodę w dalszych interesach”. Pokazał wycinek z gazety, na którym było zdjęcie P., świadek nie pamiętał, czy był po cywilnemu czy w mundurze. Świadek zapytał wtedy, czy wykonanie będzie w W., na co M. odpowiedział, że najprawdopodobniej tak. M. dodał, że P. mają cały czas pod kontrolą, gdzieś zadzwonił i powiedział, że P. „jest aktualnie w jakimś klubie o nazwie chyba (...)”. Ponadto zapytał czy świadek dysponuje bronią, ten potwierdził. Rozmawiali również na temat wykonawcy oraz czasu, w jakim może zjawić się w W. (t. 13, k. 2457-2458). N. powiedział wtedy, że będzie to kosztowało 40 tysięcy dolarów. Świadek dodał, że odniósł wrażenie, iż M. znał tą kwotę już wcześniej (t. 13, k. 2458). Ustalono, że kontakt będą nawiązywać przez N.. M. powiedział następnie, że po wykonaniu tego zlecenia będzie miał dla nich następne w Stanach Zjednoczonych. Podsumowując świadek podał, że przyjęli zlecenie i mieli czekać na sygnał, który będzie nadany przez „N.”. W trakcie rozmowy S. wtrącał jakieś swoje uwagi, ale nie potrafił świadek powiedzieć czego one konkretnie dotyczyły (k. 2458-2459, t. 13). W czasie rozmowy poruszany był również temat narkotyków.

Dalej świadek opisał sytuację, gdy wraz z N. udał się do W. do hotelu (...), gdzie ten był umówiony ze „S.”. Następnie pojechali do W., gdzie jak powiedział N., miało odbyć się spotkanie „dotyczące spraw (...) – to jest zabójstwa P.” (t. 13, k. 2459). Zatrzymali się na parkingu, gdzie stało trzech mężczyzn. Jednym z nich w ocenie A. Z. (1) był M.. Jeden z mężczyzn przedstawił się jako J., a drugi prawdopodobnie jako J.. Świadek po przywitaniu się z nimi wrócił do samochodu i nie brał udziału w rozmowie pomiędzy N. a trzema mężczyznami. Siedząc w samochodzie słyszał, że rozmawiali o przemycie narkotyków przez bramkę N. w porcie i przez wschodnią granicę. Po spotkaniu N. powiedział, że ci mężczyźni są wspólnikami M. i mają na nazwisko S. lub podobnie (k. 2460, t. 13).

Świadek podał dalej, iż nie wiedział, czy ktoś poza nim rozmawiał z S. na temat zabójstwa. Dodał, że od S. wiedział, że T. oferował mu wykonanie jakiś spraw, ale ten zgodził się na wykonanie tylko wtedy, gdy A. Z. (1) będzie pośrednikiem i dopilnuje spraw finansowych. Świadek nie pamiętał aby S. mówił mu o tym, że T. wspominał mu o zabójstwie P. (t. 13, k. 2461).

Dalej świadek zeznał, że nie podawał wszystkich szczegółów spotkań ponieważ obawiał się o bezpieczeństwo własne i osób mu bliskich. Dodał również, iż spotkania które opisał faktycznie miały miejsce, a różnice w nich mogą wynikać z upływu czasu. Dodał także, iż od czterech lat przebywa w areszcie i ten okres miał wpływ na jego psychikę i stąd mogą pojawić się rozbieżności w poszczególnych zeznaniach. Świadek wyraził nadzieję, że jego zeznania zostaną wzięte pod uwagę przy wymierzaniu mu kary. Stwierdził, że został poinformowany przez prokuratora o warunkach nadzwyczajnego złagodzenia kary. Zeznania swe złożył natomiast pomimo obawy o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich. Obawia się zemsty ze strony osób , które w swoich zeznaniach wymienił.

Opisane zeznania zasadniczo pozostają w korelacji z zeznaniami z dnia 22.01.2002 r.. Istotna różnica dotyczy dodatkowego zdarzenia, do jakiego doszło w W. i kolejnego spotkania z E. M. (1) i dwoma innymi mężczyznami o nazwisku S. bądź podobnie. Do spotkania tego z pewnością wedle relacji świadka doszło po spotkaniu w restauracji (...), bo jak mówił A. Z. (1) jednego z mężczyzn znał, bo był to M., więc musiał go wcześniej poznać, a poznać go miał na spotkaniu w (...). W relacjach z dnia 19 sierpnia 1999 r. świadek mówił jednak, że do spotkania z E. M. (1) w W. doszło przed spotkaniem z nim w towarzystwie S. w (...), gdzie po raz pierwszy go widział. Tych przeciwnych wypowiedzi nie można usprawiedliwić tym o czym świadek mówił na końcu przesłuchania w dniu 27.02.2002 r.. Ani bowiem obawy o swoje i bliskich bezpieczeństwo, ani wpływ izolacji na psychikę tego tłumaczyć nie może. Z pewnością upływ czasu nie mógł spowodować, że złożone tego dnia zeznania były bardziej wiarygodne niż złożone półtora roku wcześniej, będące w bliższym odstępie czasowym od opisywanego zdarzenia. Podawana przez świadka motywacja nie może pozytywnie też tłumaczyć zmian jakie dokonał w swoich zeznaniach dotyczących T. N. (2), który w czasie dwóch ostatnich przesłuchań już całkowicie został pominięty z dalszych przygotowań do zabójstwa M. P. (3). Przyjmując ostatnią opisaną wersję wydarzeń przedstawioną przez świadka należałoby uznać, że wcześniej A. Z. (1) fałszywie obciążał T. N. (2) podżeganiem S. S. (3) do zabójstwa M. P. (3) co szczególnie wyraźne było w zeznaniach z dnia 10 kwietnia 1999 r.. Świadek zmienił swoją rolę z osoby, która o pewnych rzeczach tylko słyszała na rolę osoby, która była w centrum wydarzeń i miała bezpośredni, a nie tylko pośredni dostęp do źródeł informacji. Oczywiście osoba, która sama relacjonuje swoje własne spostrzeżenia jest bardziej wiarygodna niż ta, która tylko o czymś gdzieś usłyszała. Ta pierwsza z założenia ma możliwość złożenia bardziej rzetelnych zeznań, a więc takich, których moc dowodowa może przekonać o zastosowaniu w toku innego postępowania karnego wobec niej nadzwyczajnego złagodzenia kary.

Nie ulega zatem wątpliwości, że zeznania świadka złożone zostały w celu uzyskania określonych korzyści procesowych. Powiedział o tym wyraźnie w czasie przedmiotowego przesłuchania. Można zatem w tym miejscu, gdzie jasno już widać istotne rozbieżności w przekazie informacji, postawić pytanie czy dla realizacji tego celu świadek pomawiał fałszywie chociażby T. N. (2) (przyjmując ostatnią wersję świadka jest to wniosek bezsporny), czy też dla uwiarygodnienia siebie jako świadka przypisywał sobie zachowania i udział w zdarzeniach wbrew prawdzie, przejmując w szczególności w swej relacji pozycję innej osoby? A może dla osiągnięcia tego celu, niższego wymiaru kary za współudział w dokonaniu zabójstwa, posługiwał się on różnymi instrumentami manipulacji. Niewątpliwie bowiem przyjmując tą ostatnią wersję z zeznań z dnia 27 lutego 2002 r. i wobec przeciwnych im wcześniejszych wypowiedzi należałoby uznać, że składał on przynajmniej w części fałszywe zeznania. Niektóre z nich mogły być prawdziwe choć taka ocena na tym etapie rozważań jest zdaniem sądu przedwczesna.

W czasie dwóch ostatnich przesłuchań świadek wprowadził wątek R. B. (1), który miał wiedzieć o przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3). Nie mówił tego wcześniej, bo jak twierdził był on na wolności i mógł stanowić zagrożenie dla najbliższych mu osób (k. 2440, t. 13). Pierwszy raz o znajomości z R. B. (1) powiedział on jednak w trakcie przesłuchania w dniu 4 grudnia 2001 r. (t. 13, k. 2434), w czasie którego świadek powiedział jedynie, iż pod koniec 1997 r. na terenie G. poznał R. B. (1) (t. 13, k. 2434v). Mimo takiej informacji nie ujawnił on więcej szczegółów na ten temat.

W tym kontekście należy jednak stwierdzić, że R. B. (1) był osadzony w areszcie śledczym na ternie Polski od 14 stycznia 2001 r., w związku z postępowaniem jakie było wobec niego prowadzone o zabójstwo A. K. (2) za co został skazany, a w wyroku Sądu Okręgowego w Nowym Sączu zaliczono mu na poczet kary okres jego tymczasowego aresztowania od 14 stycznia 2001 r. (k. 25047-25054, załącznik CXXXV odpis wyroku Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, k. 25055, załącznik CXXXV odpis wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie, k. 12739 – 12750, t. 65 pismo AŚ K. dotyczące osadzenia R. B.). Zanim natomiast został osadzony w areszcie ukrywał się poza granicami Polski przed organami ścigania. Sprawa sprowadzenia do kraju poszukiwanego R. B. (1) była szeroko omawiana w mediach. O czym chociażby świadczą przekazane sądowi przez oskarżyciela w załączniku nr 6 artykuły prasowe. Z imienia i nazwiska opisywano w nich sprowadzenie do Polski R. B. (1), a hipotezy o jego współudziale w zabójstwie M. P. (3) ujawniane były nie tylko zanim temu oskarżonemu postawiono taki zarzut, a co nastąpiło w dniu 21 lutego 2003 r. (k. 5741, t. 30), ale również zanim na temat tej osoby zaczął składać zeznania A. Z. (1), a co przecież nastąpiło dopiero 22 stycznia 2002 r.. Artykuły zamieszczone w/w załączniku są tego świadectwem podobnie jak załączone na potrzeby przesłuchania M. P. (2) artykuły prasowe zamieszczone we (...) z 23 września 2001 r. (k. 12900, t. 65) i w (...) z 10 lipca 2001 r. (k. 13264, t. 67).

Jak świadek sam przyznawał w dniu 27 lutego 2002 r. czytał on artykuły na temat zabójstwa M. P. (3) (k. 2453v, t. 13), co zresztą potwierdza protokół zatrzymania rzeczy z dnia 4 grudnia 2009 r. (k. 13294-13299, t. 68) i protokół oględzin tych rzeczy (k. 13301-13320, t. 68), a z których jednoznacznie wynika, że w swej celi A. Z. (1) przechowywał artykuły prasowe i publikacje dotyczące tej sprawy. Oczywiście nie chodzi sądowi o wykazanie, na tym etapie rozważań, przez zestawienie tych faktów, że świadek wiedzę o zaangażowaniu R. B. (1) w zabójstwo M. P. (3) czerpał z prasy, bo konkretnie informacje jakie podawał na temat oskarżonego nie pojawiały się w mediach, ale chodzi o ustalenie, które w świetle przedstawionych okoliczności jawi się jako bezsporne, że A. Z. (1) wiedział o tym, iż R. B. (1) został sprowadzony do Polski i że podejrzewany jest o związki z zabójstwem M. P. (3). Mając na uwadze to ustalenie jako niewiarygodne jawi się stwierdzenie świadka zawarte w protokole z dnia 22 stycznia 2002 r. o tym, iż nie zeznawał wcześniej na temat R. B. (1), bo z uwagi na jego pozostawanie na wolności obawiał się o bezpieczeństwo swych bliskich. Wskazać zatem należy, iż A. Z. (1) składał zeznania 30 maja 2001 r. i 4 grudnia 2001 r. kiedy powoływana przez niego okoliczność już nie występowała i nie stanowiła przeszkody w złożeniu zeznań na temat tej osoby. Świadek nawet przyznał się do znajomości z oskarżonym w dniu 4 grudnia 2001 r., lecz żadnych istotnych informacji nie ujawnił. Ponadto zwrócić należy uwagę, że A. Z. (1) już w 1999 r. wypowiadał się w swoich zeznaniach na temat E. M. (1), który jawi się w jego relacjach jako osoba najbardziej wpływowa, która wydała zlecenie na zabójstwa byłego Komendanta Głównego Policji i co zresztą zostało zrealizowane. Nie obawia się tej osoby mimo jej pozostawania na wolności, a obawy takie ma o osobę, która już jest pozbawiona wolności. Prawdą jest, że w 1999 r., kiedy pierwsze swe zeznania składał świadek na temat podżegania do zabójstwa M. P. (3) R. B. (1) pozostawał na wolności, lecz takiej sytuacji nie było w 2001 r., kiedy A. Z. (1) miał możliwość złożyć zeznania obciążające R. B. (1) i tego nie zrobił mimo takiej okazji. Zdaniem sądu zatem podawana przez świadka przyczyna zatajenia w czasie wcześniejszych przesłuchań informacji dotyczących R. B. (1) nie jest prawdziwa i nie może tłumaczyć postawy świadka.

Po przesłuchaniu w dniu 27 lutego 2002 r. nastąpiło okazanie w jakim uczestniczył świadek i na którym rozpoznał mężczyznę nr 3 jako M., którego widział w (...) oraz później na parkingu w W. (t. 13, k. 2463v). Świadek nie pamiętał, aby w czasie spotkań M. miał okulary. Do protokołu okazania dołączona jest tablica poglądowa ze zdjęciami z dokonanej czynności. E. M. (1) ubrany jest w czerwony polar co go istotnie odróżnia od innych osób przybranych do okazania.

Zgodnie z art. 173§1 k.p.k. osobie przesłuchiwanej można okazać inną osobę, jej wizerunek lub rzecz w celu jej rozpoznania. Okazanie powinno być przeprowadzone tak, aby wyłączyć sugestię. Wedle § 6 ust. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 20 sierpnia 1998 r. w sprawie warunków technicznych przeprowadzenia okazania obowiązującego w czasie dokonywania przedmiotowej czynności osoby przybrane do osoby okazywanej powinny być w zbliżonym wieku oraz mieć podobny do niej wzrost, tuszę, ubiór i inne cechy charakterystyczne. Z pewnością osoby przybrane do okazania nie miały podobnego ubioru do osoby okazywanej, a czerwony kolor okrycia, w jakim pozostawał E. M. (1) mógł na nim koncentrować uwagę rozpoznającego. Wyniki okazania z tych powodów mają ułomny charakter, a brak możliwości przesłuchania A. Z. (1) nie pozwala na usunięcie tych wątpliwości.

Zwrócić także należy uwagę, że wizerunek E. M. (1) oraz jego tożsamość mogła być znana świadkowi, gdyż informacje na jego temat w tym imienia i nazwiska, jego powiązań z M. P. (3) pojawiały się w prasie już w 1998 r. razem z jego zdjęciami. W załączniku nr 6 do akt oskarżyciel przedstawił artykuły prasowe dotyczące i tej osoby. Z zeznań A. Z. (1) nie wynika jednak, by zanim na jej temat składał zeznania, tą osobę widział poza sytuacjami, jakie opisywał, a w szczególności, by czytał o niej i miał kontakt z jej wizerunkiem. Treść zeznań świadka również nie jest bezpośrednim przełożeniem informacji medialnych o E. M. (1). W relacjach świadka nie ma mowy o takim charakterze znajomości E. M. (1) z M. P. (3) jak opisywały to media. Świadek nie wykorzystywał informacji prasowych o tej osobie do budowania zeznań na jej temat. Nie wypowiadał się by znał ją z doniesień medialnych, jakie pojawiały się już po zabójstwie M. P. (3). Oczywiście przyznanie takiego faktu mogło zostać wykorzystane przeciwko świadkowi. Mógł on się narazić na zarzut wykorzystania wiadomości prasowych do konstruowania zeznań. Z drugiej strony może zaś dziwić, że osoba, przyznająca, iż czyta publikacja na temat zabójstwa M. P. (3) nie natknęła się na informacje o E. M. (1). Byłaby to naturalna i szczera reakcja dla osoby, która lojalnie traktuje obowiązek składania zeznań. Jak jednak już wskazano na tym etapie rozważań A. Z. (1) nie może uchodzić za osobę, która w pełni uczciwie ten obowiązek traktowała.

Pozostając przy wątku rozpoznania E. M. (1) stwierdzić należy, iż omawiana czynność procesowa nie była pierwszym okazaniem wizerunku tej osoby świadkowi. W związku ze złożeniem zeznań dotyczących prokuratora Regulskiego Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadziła odrębne śledztwo pod nr. VI Ds. 58/99 dotyczące przyjęcia korzyści majątkowej wszczęte postanowieniem z dnia 3 listopada 1999 r. (k. 38, załącznik I/K). W toku tego śledztwa został przesłuchany A. Z. (1) w dniu 30 listopada 1999 r. (k. 40-48, załącznik I/K). Zasłaniając się tajemnicą śledztwa prowadzonego w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie świadek nie ujawniał podawanych przez siebie w nim okoliczności, ale potwierdził udział w spotkaniu z E. M. (1), N. S. (1) i S. w kwietniu 1998 r. w hotelu (...), gdyż wówczas doszło również do rozmowy dotyczącej prokuratora Regulskiego (k. 45v, załącznik I/K). W konsekwencji przeprowadzone zostało kolejne przesłuchanie świadka w dniu 19 kwietnia 2000 r. (k. 174-177, załącznik I/K), w trakcie którego świadkowi okazane zostały tablice poglądowe. Na tablicach tych świadek nie rozpoznał żadnej osoby powołując się na to, iż jakość kserokopii fotografii jest bardzo zła, co w dużej mierze miało utrudniać mu rozpoznanie okazywanych mu osób (k. 176, załącznik I/K).

W toku równolegle prowadzonego postępowania Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi Ap V Ds. 66/09, które dotyczy zabójstwa M. P. (3), dokonano oględzin akt sprawy PR IV-III Ds. 11/072, prowadzonej wskutek podjęcia na nowo umorzonego śledztwa VI Ds. 58/99 Prokuratury Okręgowej w Gdańsku dotyczącego przyjęcia korzyści majątkowej przez osobę określaną jako „prokurator Regulski” (k. 13, załącznik I/K). W szczególności dokonano oględzin tablic poglądowych okazywanych A. Z. (1), a znajdujących się w powyższych aktach (k. 1971, załącznik X/K - protokół oględzin akt sprawy PR IV-III Ds. 11/07). Wykonany został skan tych tablic oraz fotografii wykorzystanych do ich sporządzenia i w formie elektronicznej skopiowany na płytę CD dołączoną do protokołu oględzin. Wydruk ze skanów zdjęć i tablic został dołączony do akt głównych sprawy i znajduje się na k. 26484-26514, t. 132. Na k. 26488 znajduje się kopia tablicy nr I z wizerunkiem E. M. (1). Wydruk ten dokonany na potrzeby niniejszej sprawy jest z pewnością gorszej jakości niż oryginał tablicy okazywany A. Z. (1), a jest to oczywiste gdy porówna się skan tej tablicy z płyty CD z jego wydrukiem. Podobnie jak w przypadku tablic nr II z wizerunkiem A. Z. (2) i nr III z wizerunkiem K. H. (1). W przypadku zdjęć E. M. (1) i K. H. (1) są to te same zdjęcia, jakie w toku niniejszego postępowania były okazywane uczestnikom postępowania (k. 10, załącznika nr 1 – tablica C, k. 4, załącznika nr 1 – tablica A). Różnica polegała jedynie na tym, iż zdjęcie E. M. (1) okazywane A. Z. (1) było czarnobiałe, ale z pewnością nie odbijało się to na jego jakości. Stwierdzić zatem należy, iż okazywane świadkowi tablice poglądowe również z wizerunkiem E. M. (1) i A. Z. (2) umożliwiały dokonanie prawidłowego rozpoznania tej osoby.

Na okoliczność omawianego rozpoznania został przesłuchany A. Z. (1) w dniu 18 maja 2006 r.. Jak stwierdził tablice były kiepskiej jakości i faktycznie nikogo wtedy nie rozpoznał (k. 488, załącznik III/K). Świadek dodawał natomiast, że na konfrontacji z J. R. rozpoznał tą osobę jako prokuratora Regulskiego, choć w trakcie samej konfrontacji takiego faktu nie przyznał. W czasie zeznań w dniu 18.05.2006 r. stwierdził, że wówczas skłamał, bo nie chciał mieć więcej problemów, a przede wszystkim nie chciał mieć za wroga prokuratora Nowickiego, który go oskarżał w jego sprawie. Jego zdaniem było to nieporozumienie, że prokuratorowi, który go oskarżał dano sprawę, w której on występuje jako świadek i wskazuje innego prokuratora (k. 488, załącznik III/K).

Nie jest przedmiotem rozważań sądu czy konfrontacja świadka z J. R. została przeprowadzona prawidłowo czy też nie, lecz ocena zdolności rozpoznania okazywanych A. Z. (1) osób. Z uwagi na śmierć świadka sąd nie może uzyskać bezpośrednio od tej osoby informacji dotyczących różnych wątpliwości, jakie się nasuwają przy analizie jego zeznań. Dlatego też posiłkuje się jego wypowiedziami z toku różnych postępowań. Zwrócić zatem należy uwagę, że A. Z. (1) w dwojaki sposób traktuje udział w rozpoznaniu J. R. i tablic poglądowych. W pierwszym przypadku wprost mówił, że po prostu skłamał. W drugim, w czasie tego samego przesłuchania powiedział, że po prostu osób na tablicach poglądowych nie rozpoznał. W ocenie sądu za wiarygodne można uznać te wypowiedzi świadka, gdyż nie miał on skrupułów, by przyznać się do kłamstwa. Gdyby więc i w czasie innej czynności skłamał również można uznać, że do tego by się przyznał.

Rozważania te jednak prowadzą do wniosku, że wobec braku rozpoznania E. M. (1) na prawidłowo sporządzonej tablicy poglądowej, mogło być istotne dla rozpoznania osoby E. M. (1), w czasie jego bezpośredniego okazania świadkowi, występowanie elementów sugerujących wynik rozpoznania. Oczywiście pozwolenie na udział w czynności E. M. (1) w czerwonym polarze skupiającym na nim uwagę świadka nie musiało być świadomym działaniem funkcjonariuszy Policji. Było to jednak rażące niedbalstwo, które powoduje uznanie, że czynność została przeprowadzona w sposób nieprawidłowy.

W ocenie sądu wyniki okazania E. M. (1) nie mogą zatem w sposób jednoznaczny świadczyć o wiarygodności A. Z. (1) i stąd zachodzi konieczność poszerzenia tej oceny o inne dowody zebrane w sprawie, które mogą uwiarygodnić udział E. M. (1) w opisywanym przez świadka spotkaniu w hotelu (...). Omówienie tych dowodów nastąpi jednak po analizie zeznań samego A. Z. (1).

Do kolejnego przesłuchania A. Z. (1) doszło w dniu 9 kwietnia 2002 r. (k. 2466-2467v, t. 13). Świadek pouczony już o treści art. 183§1 k.p.k. potwierdził wcześniejsze zeznania dotyczące spotkań w hotelu (...), w czasie których rozmawiano na temat zabójstwa policjanta z W.. Na pierwszym spotkaniu, jak stwierdził, poza świadkiem, obecny był N. S. (1), „K.” oraz mężczyzna, którego świadek rozpoznał na zdjęciu. Na spotkaniu tym nie poruszano szczegółów, mówiono tylko, że chodzi o zabójstwo „psa z W.” (t. 13, k. 2466v). Świadek nie wiedział wtedy jednak o kim rozmawiali. Gdy spotkał się z S. S. (5) powiedział mu, że „będzie głowa do wykonania w W.”, jednak nie podawał mu żadnych szczegółów.

Zeznania te są przeciwne wcześniej złożonym przez świadka. A. Z. (1) pominął udział w czasie pierwszego spotkania R. B. (1), o czym mówił w czasie przesłuchania w dniu 22.01.2002 r. (k. 2440, t. 13) i 27 lutego 2002 (k. 2454v, t. 13). Tym bardziej są one przeciwne do zeznań złożonych jeszcze wcześniej z 10 kwietnia 1999 r. (świadek w ogóle miał nie brać udziału w rozmowie), 19 sierpnia 1999 r. (w spotkaniu miał też uczestniczyć T. N. (2)) i 30 maja 2001 r. (wówczas mówił, że w spotkaniu tym uczestniczył osobnik o ps. (...)). W czasie przesłuchania świadek nie mówił także o tym, co podnosił wcześniej, iż do rozmowy nie doszło bo nie dojechały osoby zainteresowane.

W czasie tego przesłuchania świadek pomija wcześniejsze swoje rozmowy z N. S. (1), które miały wpływ na kształt jego wiedzy o zleceniu zabójstwa M. P. (3). W trakcie zatem przesłuchania w dniu 19 sierpnia 1999 r. świadek mówił o dwóch poprzedzających pierwsze spotkanie w (...) spotkaniach z N. S. (1) (k. 2420, 2421v, t. 13). Już wówczas miał wiedzieć, że zlecenie do wykonania w W. dotyczy policjanta. Podobne wnioski można wyprowadzić z treści przesłuchania z dnia 22 stycznia 2001 r. (k. 2439, t. 13), co potwierdzają także zeznania z 27 lutego 2002 r. (k. 2454-2454v, t. 13). A. Z. (1) nadto pominął wyjazd z T. N. (2) do S. i informacje, jakie w czasie spotkania T. N. (2) z K. H. (1) ten mu przekazał na temat zlecenia zabójstwa.

Różnice dotyczą także rozmowy przeprowadzonej po pierwszym spotkaniu w (...) z S. S. (3). Początkowo podawał A. Z. (1), że kilka dni po spotkaniu w (...) widział się z S., od którego dowiedział się, że T. zaproponował mu „zrobienie jakiegoś policjanta”, którego rangę określił jako „generał” (t. 13, k. 2416v). Następnie świadek zeznawał, że po spotkaniu w (...) osobiście powiedział S., że jest do wykonania zlecenie na policjanta (t. 13, k. 2425v).

Jak zeznawał świadek w czasie omawianego przesłuchania S. zgodził się wykonać zlecenie. Wszystko miało odbywać się za pośrednictwem N.. Po drugim spotkaniu, na którym obecny był „S.” i M., świadek nie spotkał się z S.. Umowa była taka, że „S.” i M. dadzą sygnał N., a ten przekaże go A. Z. (1). Dalej świadek podał, iż nigdy nie powiedział S., że chodzi o zabójstwo P., nie podawał mu również telefonów ani do „S.”, ani do M. (t. 13, k. 2467). Do przekazania sygnału przez N. nie doszło, albowiem został on zastrzelony, a następnie świadek został aresztowany. A. Z. (1) nie wiedział, czy po jego zatrzymaniu ktoś kontaktował się z S. w sprawie zabójstwa, nie wiedział również czy B. go znał.

Świadek podał dalej, że poza tym, że zapytał S. o wykonanie zlecenia na terenie W., nie podjął żadnych innych działań ani przygotowań do zabójstwa P. (t. 13, k. 2467). Zgodził się znaleźć wykonawcę, którym miał być S.. Nigdy nie powiedział mu jednak kto miał być celem zlecenia. Dodał, że nosił pseudonim „I.” (t. 13, k. 2467v).

Wypowiedzi dotyczące S. S. (3) i uzgodnienia z nim udziału w zabójstwie przeciwne są zeznaniom świadka z 19 sierpnia 1999 r.. Z relacji tych wynikało, że już po spotkaniu w (...) powiedział S., że jest do wykonania zlecenie na policjanta i ten zgodził się na to (k. 2425v, t. 13). Kiedy zatem wedle tych zeznań świadek rozmawiał z S. S. (3) o podjęciu się wykonania zabójstwa A. Z. (1) wiedział o tym, że zbrodnia ma dotyczyć M. P. (3). Ta rozbieżność nie została wyjaśniona w toku przedmiotowego przesłuchania.

Wskazane przesłuchanie dotyczyło pewnych elementów uprzednich zeznań świadka, a i tak różniło się ono od poprzednich jego zeznań. Możliwe, że z uwagi na intencje przesłuchania miało ono ograniczać się tylko do niektórych elementów jego relacji, lecz brak odniesienia do innych pominiętych zdarzeń powoduje niejasność przekazu świadka.

W dniu 9 kwietnia 2002 r. A. Z. (1) uczestniczył w dwóch okazaniach. Na pierwszym z nich A. Z. (1) wskazał mężczyznę nr 2, jako tego którego widział na spotkaniu na parkingu w W. (t. 13, k. 2471v). Świadek wskazał mężczyznę o danych personalnych J. S. (1). W ocenie sądu dołączony do protokołu materiał poglądowy nie wskazuje na uchybienia w przeprowadzeniu czynności procesowej. Kolejnym okazaniem było okazanie J. S. (2) syna J. S. (1) (t. 13, k. 2468-2470). A. Z. (1) nie był w stanie wskazać mężczyzny, którego widział na spotkaniu na parkingu w W. (t. 13, k. 2468v). Wydawało mu się, że mężczyzną o imieniu J. mógł być mężczyzna z nr 3. Świadek wskazał mężczyznę o danych personalnych J. S. (2).

Przy ocenie tej czynności zwrócić jednak należy uwagę, iż jedną z przybranych osób był P. J., który brał udział jako osoba przybrana do okazania w czasie okazywania świadkowi E. M. (1). Oczywiście w tym zakresie czynność nie była prawidłowo przeprowadzona. Zgodnie z art. 173 § 3 k.p.k. podczas okazania osoba okazywana powinna znajdować się w grupie obejmującej łącznie co najmniej cztery osoby. Jeżeli zatem już wcześniej jedna z osób występowała w tego rodzaju czynności procesowej w tym samym charakterze nie można przyjąć, by okazanie zostało przeprowadzone w taki sposób, aby wyłączyć sugestię. Jeżeli bowiem świadek ma rozpoznawać osobę, jaką widział ponad 3 lata wcześniej, to tym bardziej będzie pamiętał osobę, którą widział niecałe dwa miesiące wcześniej. Wykonywana czynność polega bowiem przede wszystkim na tym, aby dokładnie przyjrzeć się osobom okazywanym, więc wizerunek tych osób lepiej zapada w pamięć niż tych osób, jakie widziało się klika lat wstecz. Faktycznie zatem J. S. (2) okazywano wśród dwóch innych osób przybranych a nie trzech, bo ta trzecia była mu znana. Wobec wyników poprzedniego okazania świadek już widział jaką rolę pełni ta trzecia osoba i mógł przy rozpoznaniu wyłączyć ją spośród osób wśród których wybrać ma tą, którą kojarzy z opisywanymi przez siebie zdarzeniami. Nie ulega jednak wątpliwości, że okazanie J. S. (2) należy oceniać w połączeniu z okazaniem jego ojca J. S. (1). Oczywiście świadek nie wiedział, że widziane przez niego w W. osoby to krewni, lecz i wskazanie imienia J. rozpoznawanej osoby oraz jego pokrewieństwo z poprzednio wskazanym J. S. (1) w pewnym stopniu ograniczają przypadkowość tego wskazania, które i tak nie było jednak pewne. Ponadto w trakcie składanych przez siebie uprzednio zeznań podawał nazwisko obu okazywanych mu mężczyzn „S.”, co też w istotny sposób eliminuje przypadkowość wyników tego okazania.

Niestety kolejne okazanie z 26 kwietnia 2002 r. (t. 13, k. 2474-2476), jakie odbyło się z udziałem A. Z. (1) powielało uchybienia z okazania J. S. (2). Jako osoby przybrane występowali bowiem L. K. i J. Z. (1). Pierwszy z nich był osobą przybraną w czasie okazania J. S. (2) a drugi J. S. (1). A. Z. (1) wskazał wówczas bez żadnych wątpliwości mężczyznę nr 3, jako tego który obecny był wraz z „K.” na spotkaniu z nim i z N. S. (1) w hotelu (...) (t. 13, k. 2474v). W czasie tego spotkania świadek został zapytany, czy znajdzie kogoś kto dokona zabójstwa „grubego psa z W.”, nie powiedziano o kogo konkretnie chodzi. Świadek wskazał mężczyznę o danych personalnych J. H.. Warunki tego okazania mogły oczywiście całkowicie podważyć jego wyniki gdyby nie to, że A. Z. (1) już wcześniej rozpoznał J. H. na tablicy poglądowej (k. 2444-2445, t. 13).

W dniu 24 maja 2002 r. świadkowi okazano trzech mężczyzn (t. 13, k. 2477-2479). A. Z. (1) wskazał mężczyznę nr 2, jako J. K. (1), z którym nawiązał kontakt na polecenie N. S. (1). J. K. (1) zaproponował świadkowi zlecenie zabójstwa na terenie Czech lub Słowacji (t. 13, k. 2477v). Świadek wskazał mężczyznę o danych personalnych J. K. (2). Mimo, że okazanie to miało mniejsze znaczenie dla rozpoznania niniejszej sprawy również godzi się zauważyć, że osobami przybranymi do okazania byli M. Ł. i Z. L., z których pierwszy był osobą przybraną w czasie okazania J. S. (1), a drugi E. M. (1). Godzi się też zauważyć, że mimo kategorycznych w tym zakresie zeznań A. Z. (1) J. K. (2) nie został oskarżony o czyny, o jakie pomawiał go świadek.

Wreszcie w dniu 24 maja 2002 r. (t. 13, k. 2480-2482) świadkowi okazano S. S. (6) (kierowcę E. M. (1)) wśród czterech mężczyzn (ponownie osobą przybraną był K. Z. (2) występujący w tej roli w czasie okazania J. S. (1)). A. Z. (1) nie był jednak w stanie wskazać mężczyzny, którego widział na spotkaniu na parkingu w W..

Kolejne natomiast przesłuchanie dotyczące okoliczności sprawy odbyło się 2 lipca 2002 r. (t. 13, k. 2483-2486) dotyczyło ono wyjaśnienia sprzeczności w składanych poprzednio zeznaniach. Świadek po pouczeniu o treści art. 183§1 k.p.k. zeznał wówczas, że mężczyzną z którym spotkał się T. N. (1) w S. mógł być „K.”. Świadek nie znał wtedy „K.”, poznał go kilka dni później na spotkaniu w (...). Skojarzył wtedy, że osoba, którą N. przedstawił mu jako „K.” była osobą, z którą wcześniej spotkał się T.. Dalej świadek zaprzeczył, jakoby S. miał mu powiedzieć, że „ma zlecenie na zrobienie jakiegoś policjanta generała”, o czym świadek zeznawał w dniu 10 kwietnia 1999 r. (t. 13, k. 2484). Świadek przyznał, że w zeznaniach tych nie zeznawał całej prawdy, ponieważ obawiał się, że może być zamieszany w to zabójstwo i może mieć z tego powodu postawione zarzuty. Dalej świadek podał, że po pierwszym spotkaniu w (...), w którym poza nim brali udział: N., „K.” oraz mężczyzna, którego rozpoznał w czasie okazania, zapytał S., czy podejmie się zabójstwa policjanta, jednak nie sprecyzował o kogo chodzi i nie podał mu żadnych szczegółów. Ponadto świadek zaprzeczył, jakoby miała miejsce rozmowa pomiędzy nim a T. N. (1), gdy ten powiedział świadkowi, że „dał zlecenie S. na zabójstwo generała w W.”, o czym zeznawał w dniu 10 kwietnia 1999 r. (t. 13, k. 2484). Jak stwierdził powiedział o tej rozmowie z tych samych powodów co poprzednio.

W dalszej części świadek zeznał, że rola T. polegała na tym, że spotkał się w S. z „K.” i po tym spotkaniu powiedział świadkowi, że ma zlecenie na policjanta z W.. Kiedy natomiastK.i drugi mężczyzna rozmawiali bezpośrednio z nim on już nie chciał by T. uczestniczył w tej sprawie (k. 2485, t. 13). Dodał również, że w czasie pierwszego spotkania w (...) T. mógł być w hotelu, jednak nie uczestniczył w rozmowie na temat samego zlecenia (t. 13, k. 2485). T. miał mu powiedzieć o zleceniu na policjanta tylko raz po rozmowie z K. w S. ale później już o tym nie rozmawiali.

Pełne zeznania na temat tych zdarzeń, tak jak je pamiętał świadek powiedział, że złożył kiedy był przesłuchiwany po raz ostatni przed okazywaniem mu różnych mężczyzn (k. 2485, t. 13). Stwierdzenie to można odnieść do przesłuchania jakie odbyło się w dniu 9 kwietnia 2002 r., bo tego dnia okazywano mu dwie osoby, a kolejne w następnych terminach. Problem jednak polega na tym, iż w czasie tego przesłuchania świadek pominął informacje dotyczące R. B. (1), spotkań z N. S. (1) na temat zabójstwa policjanta, czy też spotkania na terenie W. z E. M. (1). Możliwe, że była to pomyłka świadka, lecz w ten sposób nie zostało uściślone kiedy tak naprawdę A. Z. (1) złożył pełne jego zdaniem zeznania na temat tych zdarzeń. Dodawał także, iż nie wyklucza różnic w jego zeznaniach, ale spowodowane to było upływem 4 lat od opisywanych przez niego zdarzeń.

W ocenie sądu cel przesłuchania w rzeczywistości nie został osiągnięty. Dotychczasowa analiza zeznań wykazała bowiem o wiele więcej rozbieżności niż omawiane w trakcie przesłuchania. Nie można bowiem tych różnic wytłumaczyć tylko obawą zamieszania w sprawę zabójstwa M. P. (3) i groźba postawienia świadkowi zarzutów. Taki motyw mógł tłumaczyć treść początkowych zeznań świadka, w których fałszywie pomówił on T. N. (2) o udział w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3). Nie można jednak wytłumaczyć w ten sposób innych rozbieżności dotyczących informacji o R. B. (1), działaniach podejmowanych przez świadka wobec S. S. (3) czy też znaczenia zeznań złożonych w dniu 30 maja 2001 r., kiedy to świadek mówił o tym, iż jego wcześniejsze zeznania na temat zabójstwa M. P. (3) zostały wyolbrzymione przez niego, a przecież w poprzedzających zeznaniach z dnia 19 sierpnia 1999 r. świadek mówił już o własnym udziale w przygotowaniach do zabójstwa, z udziałem w rozmowie z E. M. (1) i S. w szczególności.

Charakterystyczne jednak, że świadek zaczyna umniejszać swoją rolę akurat w czasie tych przesłuchań, kiedy jest pouczony o treści art. 183§1 k.p.k.. Stało się tak po raz pierwszy w odniesieniu do sprawy zabójstwa M. P. (3) w dniu 30 maja 2001 r.. Wówczas faktycznie świadek zaprzeczył swoim wcześniejszym zeznaniom. W trakcie przesłuchania z dnia 9 kwietnia 2002 r. świadek zmienił swoje zeznania w zakresie dotyczącym S. S. (3). Zwrócić należy uwagę, że relacje A. Z. (1) poza działaniami podejmowanymi wobec S. S. (3) stanowią dowód, w odniesieniu wyłącznie do jego osoby, udziału świadka w niekaralnych przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3). Zdaniem sądu natomiast czynności jakie podejmował wobec S. S. (3) stanowią podżeganie tej osoby do popełnienia przestępstwa. Wedle zatem już przywoływanych wypowiedzi z przesłuchania z dnia 19 sierpnia 1999 r. już po spotkaniu w (...) z udziałem N. S. (1), E. M. (1) i S. powiedział on S. S. (3), że jest do wykonania zlecenie na policjanta i ten zgodził się na to (k. 2425v, t. 13). Wiedział zatem wówczas o tym, że zbrodnia ma dotyczyć M. P. (3). W czasie natomiast przesłuchania w dniu 9 kwietnia 2002 r., kiedy pouczony został o treści art. 183§1 k.p.k., świadek stanowczo zaprzeczył, by po tym spotkaniu rozmawiał z S. S. (3) na temat zlecenia zabójstwa (k. 2467, t. 13). Różnic tych z pewnością nie można wytłumaczyć upływem czasu na korzyść wiarygodności zeznań z kwietnia 2002 r.. Świadek bowiem po prawie 4 latach od opisywanych zdarzeń zaprzecza swoim wypowiedziom złożonym po niecałym półtora roku od tych wydarzeń, bez wskazania jakie istotne okoliczności mogą mieć na to wpływ. Konsekwencja zmiany tych zeznań jest jednak taka, że jeżeli podżeganie S. S. (3), przed uzyskaniem informacji o osobie ofiary i wobec braku jeszcze deklaracji ze strony A. Z. (1) podjęcia takich działań, miało wymiar wyłącznie warunkowy, to już po powzięciu przez świadka zamiaru współudziału w zabójstwie M. P. (3), podżeganie do takiego czynu i wyrażenie zgody na udział w nim S. S. (3) miało już charakter dokonanego podżegania. Taka możliwa perspektywa modyfikacji zeznań świadka oczywiście będzie miała wpływ przy ostatecznej ocenie jego zeznań. Motyw bowiem uniknięcia odpowiedzialności karnej został wyraźnie przez A. Z. (1) wyrażony jako przyczyna fałszywego pomówienia T. N. (2) w trakcie przesłuchania w dniu 2 lipca 2002 r..

W trakcie kolejnego przesłuchania w dniu 7 stycznia 2003 r. (t. 13, k. 2488-2493) bez pouczenia o treści art. 183§1 k.p.k. A. Z. (1) przyznał, że w swoich pierwszych zeznaniach nie mówił całej prawdy, albowiem bał się o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych. Zdecydował się jednak powiedzieć wszystko co wie, bo uznał, że gdy powie wszystko poprawi się jego sytuacja w sprawie toczącej się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku (k. 2489, t. 13). Przyznał również, że w zeznaniach, które składał w 2002 r. mówił prawdę, a nieścisłości w nich zawarte mogą wynikać z upływu czasu.

Dalej podał, że od około 1997 r. pracował, to jest prowadził działalność przestępczą, z N. S. (1), którego poznał w latach 90-tych poprzez mężczyznę o pseudonimie „P.” (t. 13, k. 2489). N. wiedział, że świadek dysponuje ludźmi, którzy mogli w jego imieniu popełniać przestępstwa, nawet zabijać. N. nie miał z nimi bezpośredniego kontaktu, interesy mógł załatwiać z nimi tylko za pośrednictwem A. Z. (1). N. miał zaufanie do świadka i dlatego zabierał go na spotkania dotyczące zabójstwa P., które odbywały się w (...).

W dalszej części świadek zeznał, że z tego co pamiętał, to o zleceniu zabójstwa policjanta po raz pierwszy usłyszał od T. N. (1) po jego spotkaniu z „K.” w S. (t. 13, k. 2489). „K.” świadek poznał w czasie spotkania w kawiarni hotelu (...). W spotkaniu brał udział wraz z N., „K.”, mężczyzną, którego rozpoznał oraz B. (t. 13, k. 2489). B. był tylko na początku tego spotkania, a potem odszedł do innego stolika, gdy wszedł nieznany świadkowi mężczyzna. Świadek nie wiedział, czy B. wiedział co było celem tego spotkania. Jednocześnie świadek potwierdził swoje zeznania dotyczące R. B. (1).

Przed spotkaniem w (...) jak przyznał świadek rozmawiał on z N. S. (1) wstępnie na temat zlecenia, ale wtedy nie mówił o żadnych konkretach.

Następne spotkanie odbyło się w restauracji hotelu (...) (t. 13, k. 2490). Poza świadkiem brali w nim udział: N., M. i „S.”. Poza tym spotkaniem kontakt z M. miał jeszcze w czasie spotkania w W.. Nie pamiętał jednak czy spotkanie było przed czy po spotkaniu w (...). Wówczas widział też rozpoznanego starszego mężczyznę. Świadek nie pamiętał, czy to M. czy „S.”, ale raczej M., telefonował, aby pokazać, że mają kontrolę nad P.. Jak dodał, „w czasie tego spotkania było już jasne, że chodzi o zabójstwo P.” (t. 13, k. 2490). Wtedy nie znał tego nazwiska, skojarzył je dopiero po tym, jak w mediach usłyszał o zabójstwie Komendanta Głównego Policji. W czasie omawianego spotkania N. zwracał się do M. „B.”. To prawdopodobnie on pokazywał wycinek z gazety ze zdjęciem P.. To spotkanie było kontynuacją pierwszego spotkania w (...), na którym ktoś powiedział, że nie ma wszystkich zainteresowanych i należy spotkać się ponownie. Świadek nie wiedział dlaczego na drugim spotkaniu nie było „K.”, B. oraz mężczyzny, którego rozpoznał w trakcie okazania.

W dalszej części zeznań A. Z. (1) zaprzeczył, że na pierwszym spotkaniu w (...) był „B.” (t. 13, k. 2491). Nie było spotkania, na którym „K.” i „B.” byliby razem w obecności świadka. Po odczytaniu świadkowi zeznań z 30 maja 2001 r. A. Z. (1) zakwestionował ich prawdziwość. Powiedział, że siedział wówczas w celi izolacyjnej, był w złej formie psychicznej, miał dosyć przesłuchań i uważał, że składając tego dnia takie zeznania nie będzie już więcej przesłuchiwany. Później jednak wszystko przemyślał i doszedł do wniosku, że nie będzie jednak wycofywał się z zeznań, bo to może mu pomóc w sprawie przed sądem. W czasie pierwszych przesłuchań nie mówił całej prawdy, bo obawiał się o swe bezpieczeństwo, zwłaszcza, że B. i S. byli wówczas na wolności (k. 2491, t. 13).

A. Z. (1) zaprzeczył w swoich zeznaniach by miał dostęp do artykułów prasowych dotyczących E. M. (1). Nie znał również nazwy szkoły językowej, do jakiej uczęszczał m. P. (k. 2492, t. 13). Potwierdził natomiast fragment swoich zeznań dotyczący przyczyn zabójstwa M. P. (3), o czym opowiadał w dniu 19 sierpnia 1999 r. i oczekiwaniu na sygnał od człowieka z MSW na realizację zlecenia.

W trakcie powyższego przesłuchania podjęto próbę wyjaśnienia rozbieżności w zeznaniach świadka. Powołał się on ponownie na swoje obawy o bezpieczeństwo, a co miało zaważyć na pierwszych przesłuchaniach. Zwrócić należy zatem uwagę, że taka motywacja mogła dotyczyć przesłuchań z dnia 6 i 10 kwietnia 1999 r., kiedy świadek nie ujawnił żadnych informacji z których wynikałby jego istotny udział w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3). Zdecydował się na to w dniu 19 sierpnia 1999 r., choć nie mówił wówczas na temat R. B. (1). Jak wykazano jednak już po tymczasowym aresztowaniu R. B. (1) miał on okazję złożyć na jego temat zeznania i tego nie uczynił. Świadek przedstawił również uzasadnienie dla zeznań jakie złożył w dniu 30 maja 2001 r.. Wyjaśnienie to budzi wątpliwości, ponieważ świadek licząc na nadzwyczajne złagodzenie kary z uwagi na „złą formę psychiczną” (k. 2491, t. 13) porzucił swoje w tym zakresie zamierzenia. Labilność emocjonalna świadka miała więc wpływ na treść zeznań, co oczywiście dowodzi jak nieistotne czynniki mogły mieć wpływ na formułowane przez niego wypowiedzi.

Istotne jest jednak i to, że świadek potwierdził tą część swoich zeznań z dnia 19 sierpnia 1999 r., o przyczynie zabójstwa M. P. (3) dotyczącą wycofania się ze współpracy z osobami podżegającymi do zabójstwa (k. 2492, t. 13). Mimo takiej wypowiedzi oskarżyciel z rezerwą ją potraktował, bo te informacje nie stały się oficjalnie wskazywanymi przez prokuratora, ani w uzasadnieniu aktu oskarżenia, ani głosach stron, powodami zbrodni.

W czasie następnego przesłuchania w dniu 16 maja 2003 r. (t. 13, k. 2496-2499) pouczony o treści art. 183§1 k.p.k. A. Z. (1) zeznał, że z widzenia znał „B.” i poznał go przez N.. Nie mówił o tym wcześniej, bo nie wydawało mu się to istotne. Świadkowi okazywano również materiał filmowy zarejestrowany na płycie CD z ul. (...) i ul. (...) (k. 2497, t. 13). Jak zeznał drugie z okazywanych mu miejsc kojarzy z miejscem spotkania w W. S. z N. S. (1) i M..

W dniu 16 maja 2003 r. (t. 13, k. 2500-2502) odbyło się okazanie A. Z. (2) i A. Z. (1) wskazał mężczyznę nr 2, jako „S.”, którego widział w czasie drugiego spotkania w restauracji hotelu (...), a który był w towarzystwie N. S. (1)i M. (t. 13, k. 2500v). Załączony materiał poglądowy wskazuje na prawidłowe wykonanie tej czynności procesowej.

W czasie przesłuchania w dniu 3 czerwca 2003 r. (t. 13, k. 2504-2505) świadkowi okazywano nagrania zarejestrowane na płycie CD, na których jednak nie rozpoznał miejsc, w których był w W..

13 stycznia 2004 r. (t. 13, k. 2506-2507) w czasie przesłuchania przez prokuratora A. Z. (1) potwierdził zeznania dotyczące zabójstwa M. P. (3). Świadek podał, że zna jeszcze inne szczegóły, które mogą mieć związek z tą sprawą. Wyraził chęć przemyślenia tego ze względu na własne bezpieczeństwo (t. 13, k. 2506v).

W dniu 6 kwietnia 2004 r. (t. 13, k. 2514-2518) w trakcie eksperymentu procesowego świadek z 90% pewnością wskazał miejsce spotkania N. S. (1) z J. S. (1), J. S. (2), E. M. (1) i jeszcze jedną osobą przy ul. (...) w W..

W czasie przesłuchania 28 maja 2004 r. (t. 41, k. 7936-7937) A. Z. (1) zeznał, że S. nigdy nie przebywał przy „N.”. „N.” znał S. z widzenia jako pracownika świadka. Dalej świadek podał, że nie widział nigdy aby S. rozmawiał z B. (t. 41, k. 7936v).

W trakcie konfrontacji z A. Z. (2) 26 lipca 2004 r. (t. 41, k. 7955-7956) świadek podtrzymał odczytane mu jego zeznania i potwierdził okoliczności dotyczące spotkania z A. Z. (2). Tego samego dnia w czasie innego przesłuchania świadek był pytany o osoby o ps. K. (1), J. i R. K. (1), lecz informacje na ten temat nie miały znaczenia dla sprawy (t. 41, k. 7960-7961).

Uzupełniając swoje zeznania w dniu 8 listopada 2004 r. (t. 41, k. 8013-8014) świadek zeznał, że nie padło nazwisko ani pseudonim osoby, z którą „B.” rozmawiał przez telefon, rozmówcę zapytał jedynie „gdzie w tym momencie jest generał” (t. 41, k. 8013v).

W dniu 8 marca 2005 r. (t. 13, k. 2519-2521) świadek kontynuował wątek dotyczący osoby o ps. B. (1). Informacje te poza tym, że N. S. (1) znał taką osobę nie przekładały się na informacje dotyczące niniejszej sprawy.

W dniu 9 czerwca 2005 r. (t. 43, k. 8521-8522) przeprowadzony został z udziałem A. Z. (1) eksperyment procesowy który miał na celu wskazanie miejsca spotkania z J. K. (1), co jednak nie miało bezpośredniego przełożenia na okoliczności podżegania do zabójstwa M. P. (3). Tego samego dnia także świadkowi okazano czterech mężczyzn. A. Z. (1) rozpoznał mężczyznę nr 3, jako J. K. (1), do którego udał się na polecenie N. S. (1) (t. 43, k. 8523v). Świadek wskazał mężczyznę o danych personalnych J. K. (1).

Kolejne przesłuchanie nastąpiło 10 czerwca 2005 r. (t. 44, k. 8526-8534) i świadek został pouczony o treści art. 183§1 k.p.k. Świadek zeznał, że na początku lat 90-tych poznał H. K. ps. „P.”, u niego w biurze poznał N. S. (1), który wtedy zajmował się „przerzutem” kradzionych samochodów z Niemiec do krajów byłego Związku Radzieckiego (t. 44, k. 8527). Wtedy N. zaproponował mu, żeby dla niego pracował. Dalej podał, że na przełomie lat 1996-1997 poznał D. Z. (1), który w hotelu (...) zapoznał go z „N.” nie wiedząc, że obaj znali się już wcześniej. W późniejszym okresie D. Z. (1) miał do świadka pretensje, że widuje się z „N.” poza nim. D. nie wiedział o 90% spraw, które świadek załatwiał, wiedział tylko o tym, co sam mu powiedział.

Odnośnie zabójstwa M. P. (3), to jako pierwszy wspomniał o tym T. N. (1) w S. na początku 1998 r. (t. 44, k. 8528). Świadek podał, że jechał wtedy wraz z T. jego samochodem z G. do G.. T. powiedział, że chce porozmawiać ze swoim znajomym i zatrzymali się na parkingu po prawej stronie ulicy (...) w Górnym S.. T. wysiadł z samochodu i przeszedł do tyłu kilkadziesiąt metrów. Świadek widział, że T. z kimś rozmawiał. Po jego powrocie do samochodu powiedział, że „jak dobrze pójdzie będzie duże zlecenie w W.” (t. 44, k. 8529). Z jego słów jednoznacznie wynikało, że chodzi o zabójstwo. Świadek nie pamiętał, czy T. powiedział, że chodzi o zabójstwo „psa” – policjanta. Dalej A. Z. (1) zeznał, że kilka dni później na polecenie N. S. (1), około południa, udał się do hotelu (...) w G.. Gdy dojechał na miejsce, N. siedział przy stoliku z kilkoma mężczyznami. Gdy świadek podszedł do stolika zobaczył, że siedzi przy nim również T. N. (1), który za chwilę wstał i wyszedł z kawiarni. Drugiego z mężczyzn znał z widzenia, później dowiedział się, że nazywa się R. B. (1) (t. 44, k. 8529). Po chwili do kawiarni wszedł jakiś mężczyzna i B. usiadł z nim przy innym stoliku, nie brali udziału w rozmowie. N. zapoznał świadka z pozostałymi osobami, w tym z „K.”, który prawdopodobnie był osobą, którą świadek widział z T. w S.. Imienia drugiego mężczyzny świadek nie zapamiętał. W pewnym momencie mężczyźni zaczęli rozmawiać na temat zlecenia zabójstwa, było to już po odejściu od stolika przez N. i B.. Świadkowi wydawało się, że temat rozwijał „K.”, jak podał, „wyglądało to tak, jakby K. przywiózł ten temat do G.”. Z jego wypowiedzi wynikało, że „jest poważne zlecenie na psa w W.” (t. 44, k. 8529). W czasie rozmowy okazało się, że jakaś osoba nie dojechała na spotkanie i temat zabójstwa trzeba było przełożyć na inny termin. Odnośnie zabójstwa świadek powiedział, że może przyjąć taką robotę, nie było jednak rozmowy o konkretach. W czasie omawianego spotkania poruszany był również temat przemytu narkotyków do Skandynawii. Świadek nie pamiętał kiedy, ale jako wykonawcę zabójstwa ujawnił N. S. (2) (t. 44, k. 8530).

Około dwa tygodnie później, N. nakazał świadkowi przyjechać do swojego domu. Na miejscu poza N. był również R. B. (1), który zapytał świadka, „czy ten, którego wybrał do realizacji zlecenia w W. jest sprawny i czy nie da plamy” (t. 44, k. 8530). N. powiedział wtedy, że „B. jest w temacie”. Dalej świadek podał, że wraz z N. ustalił kwotę 40 tysięcy dolarów, którą miał otrzymać w całości po wykonaniu zlecenia (t. 44, k. 8530). Następnie świadek wspólnie z N. udali się do restauracji hotelu (...). Na końcu sali siedziało dwóch mężczyzn, jednego N. przedstawił jako „S.”, drugiego natomiast świadek znał. Poznał go, gdy wraz z N., pomiędzy oboma spotkaniami w (...) pojechał do W. do W.. Wtedy zatrzymali się na osiedlowym parkingu, na którym stały jakieś osoby. Świadek po przywitaniu się z nimi wrócił do samochodu. Mężczyźni ci to M., J. S. (3) albo S., były oficer SB oraz jego syn. Jednym z mężczyzn tam obecnych był ten, którego później spotkał w hotelu (...) – M. (t. 44, k. 8531).

W ocenie świadka głównym inicjatorem rozmowy dotyczącej zlecenia zabójstwa był M., jednak wszyscy brali udział w dyskusji. M. wymienił imię i nazwisko osoby, która miała zostać zabita i powiedział, że jest to „Komendant całej policji”, z rozmowy wynikało, że ta osoba z czegoś się nie wywiązała. M. pokazał zdjęcie z gazety tego policjanta, na którym chyba był w mundurze. Jedna z osób zapytała, czy świadek dysponuje bronią i czy wykonawca jest profesjonalistą i w jakim czasie może dojechać do W.. Kwota 40 tysięcy dolarów, jaką podał N. została zaakceptowana. Wtedy też M. wykonał telefon i po krótkiej rozmowie oświadczył, że P. jest obecnie w klubie (...). M. dodał, że po wykonaniu zlecenia będzie miał kolejne w Stanach. Odnośnie osoby z MSW świadek nie pamiętał szczegółów, ale z tego co pamiętał była to osoba „blisko Komendanta”. Świadek jeszcze kilkukrotnie rozmawiał z N. na temat zabójstwa.

Dalej A. Z. (1) podał, że powiedział S., że będzie „do wykonania robota w W.”, jednak nie mówił o szczegółach. T. N. (1) już na pierwszym spotkaniu został wyłączony z tematu zabójstwa i nie był przez niego informowany o planowanych działaniach. Około trzy tygodnie po spotkaniu N. został zastrzelony, a pięć dni później świadek został aresztowany. W tym okresie z A. Z. (1) kontakt w sprawie zlecenia nawiązał B., który oświadczył, że przejmuje rolę N. (t. 44, k. 8532).

Od „N.” świadek wiedział, że M. był „bardzo wpływową osobą mającą kontakty na najwyższych szczeblach państwa” oraz, że z pieniędzy pochodzących z przemytu narkotyków finansował L. M. (t. 44, k. 8532). Miał słyszeć od N., iż narkotyki były przemycane z Ameryki Południowej poprzez Wybrzeże Afryki Zachodniej. Wcześniej świadek nie zeznawał na ten temat, albowiem bał się o tym mówić. Starał się jak najbardziej zeznania te odwlec w czasie. Łatwiej było mu powiedzieć o tym teraz gdy wie, że M. jest poszukiwany listem gończym.

Dodał także, że wiedział od N., że ten miał kontakty z byłymi i aktualnymi pracownikami służb cywilnych i wojskowych. Potwierdził także informacje o znajomości N. S. (1) z J. B. (1). Dalej świadek złożył zeznania dotyczące J. K. (1).

Odnośnie zabójstwa M. P. (3) świadek dodał, że w związku z upływem czasu wiele szczegółów zatarło się w jego pamięci. Przyznał, że początkowo nie mówił całej prawdy, co wynikało z sytuacji w jakiej się znajdował.

Pomimo zachowania przez świadka tego samego zarysu relacji o przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3) omawiane zeznania obejmują całkowicie nowe informacje wcześniej przez A. Z. (1) nieujawniane. Pomijając już pewne drobne różnice z uprzednio składanymi zeznaniami wskazać należy, iż świadek po raz pierwszy powiedział chociażby, że w okresie między śmiercią N. S. (1) a jego zatrzymaniem R. B. (1) przekazał mu informację, że on jest od sygnału i przejmuje rolę N. S. (1) w sprawie zabójstwa komendanta (k. 8532, t. 13). Dlaczego jednak świadek o tym nie powiedział wcześniej, wówczas kiedy już wprowadził do swoich relacji wątek R. B. (1) tego nie wyjaśnił. Z pewnością nie mogła to być ta sama przyczyna, która uprzednio skłaniała świadka do zachowania tych informacji w tajemnicy. R. B. (1) nie był przecież pozbawiony wolności od dłuższego już czasu. Zagrożenie, jakie wedle świadka mogło z jego strony istnieć uległo w związku z tym znacznemu ograniczeniu, a mimo to dopiero w czasie tego przesłuchania A. Z. (1) o fakcie tym powiedział. Gdyby to była prawda można byłoby mówić o ogniwie między wątkiem opisywanym przez świadka, a zarzutami stawianymi R. B. (1). Nie zostało jednak w czasie przesłuchania wyjaśnione dlaczego A. Z. (1) mówi o tym tak późno. Upływ czasu, na jaki świadek się powoływał wcześniej, z pewnością nie mógł pozytywnie oddziaływać na przypominanie sobie dodatkowych okoliczności, a raczej jego następstwa powinny być odwrotne. Dlatego też ten upływ czasu nie był przyczyną, z powodu, której A. Z. (1) ujawnił inne istotne fakty dotyczące E. M. (1) i finansowania przez niego z przemytu narkotyków działalności L. M..

W dniu 24 listopada 2006 r. (t. 46, k. 8988-8989) odbyło się kolejne przesłuchanie. Świadek podał, że jego samochód marki V. (...) został wysadzony w nocy z 8 na 9 kwietnia 1998 r.. Nie pamiętał czy spotkanie w (...) na którym byli „S.” i M. było przed czy po tym wydarzeniu. Świadek zapomniał, że w czasie zeznań w dniu 27 lutego 2002 r. mówił, iż spotkanie to odbyło się przed tym zdarzeniem (t. 13, k. 2453-2454). Jest to jednak naturalne zważywszy na upływ czasu. Tym bardziej wątpliwe są zatem sytuacje, kiedy świadek przypomina sobie pewne fakty, o jakich nie mówił wcześniej, a co odnieść należy do informacji dotyczących R. B. (1) z poprzedniego przesłuchania.

W czasie przesłuchania w dniu 11 stycznia 2007 r. (t. 46, k. 9014-9017) A. Z. (1) zeznał, że w sprawie zabójstwa generała P. nikt nie składał mu propozycji zmiany zeznań w zamian za pieniądze. Z D. Z. (1) nigdy nie rozmawiał o tej sprawie. Świadek dodawał także, na pytanie czy D. Z. (1) mógł wiedzieć o spotkaniu między N. S. (1) i E. M. (1), że jego zdaniem nie należał do osób wtajemniczonych i nigdy o tej sprawie z D. Z. (1) nie rozmawiał. (k. 9016, t. 13). Dalej podał, że W. Ż. ps. „Ż.” poznał w 1998 r., jednak nie był on dopuszczany do ważnych interesów.

Wątek przemytu narkotyków zaczął A. Z. (1) rozwijać na przesłuchaniu w dniu 22 lutego 2007 r. (t. 46, k. 9064-9069). W toku tych zeznań świadek podał, że pod koniec 1997 r., na polecenie N. S. (1) wspólnie udali się do domu, w którym mieszkał ambasador lub konsul Grecji (t. 46, k. 9065). Świadek nie chciał wymienić osób, które miały brać udział w tym spotkaniu w obawie o swoje bezpieczeństwo. Spotkanie miało dotyczyć przemytu narkotyków z Ameryki Południowej przez Afrykę. Ponadto na tym spotkaniu proponowano świadkowi dokonywanie przestępstw. Zadeklarował, że bliższe informacje na temat tego spotkania ujawnia gdy uzna, że ujawnienie nazwisk uczestników spotkania nie będzie mu już zagrażać.

W trakcie eksperymentu procesowego z dnia 29 marca 2007 r. (t. 46, k. 9071-9074) A. Z. (1) wskazał dom, w którym miało miejsce opisywane wcześniej spotkanie.

W dniu 19 lipca 2007 r. (t. 48, k. 9429-9435) A. Z. (1) kontynuował swoje zeznania dotyczące spotkania w domu konsula greckiego. Obawiał się, iż jego zeznania na temat osób występujących na spotkaniu mogą być dla niego niebezpieczne i dlatego prosił o utrzymanie ich w tajemnicy tak długo jak to będzie możliwe (k. 9430, t. 48). Świadek zeznał, że na spotkanie do konsula greckiego pojechał z N. S. (1). Kiedy dojechali na miejsce, byli tam obecni: konsul grecki, E. M. (1), F., L. M. oraz dwóch nieznanych świadkowi mężczyzn. Należy zauważyć, iż w czasie przesłuchania w dniu 22 stycznia 2002 r. świadek zeznał, że na spotkaniu u Greka widział B., o czym na dalszym etapie postępowania już nie wspomniał (t. 13, k. 2438). Mężczyźni ci rozmawiali o przemycie narkotyków z Ameryki Południowej przez Afrykę Zachodnią do Antwerpii. Dalej świadek podał, że to było jego pierwsze spotkanie z M. (t. 48, k. 9432). A. Z. (1) dodatkowo zeznał, że z wypowiedzi L. M. wynikało, iż gdyby policja zainteresowała się ich nielegalnymi interesami, to mieli dowiedzieć się o tym od „Generała”. Świadek nie zrozumiał, czy generał policji już o tym wiedział i wycofał się z tego, czy złożono mu propozycję a on się na to nie zgodził (t. 38, k. 9434).

Dalej świadek podał, że wcześniej o tym nie zeznawał, ale w czasie spotkania w (...), w którym brał udział z N., M. i „S.”, padło stwierdzenie, że „gdyby L. nie podjął decyzji to chłop by jeszcze żył, chodziło tu o P.” (t. 38, k. 9435).

Rozpoczęty już wątek spotkania u konsula Grecji kontynuowany był i weryfikowany w czasie kolejnego przesłuchania w dniu 24 października 2007 r. (t. 48, k. 9436-9440). A. Z. (1) zeznał, że E. M. (1) spotkał trzy razy. Wszystkie spotkania miały miejsce w okresie pomiędzy wrześniem 1997 r. a 29 kwietnia 1998 r.. Po raz pierwszy spotkał go w domu Greka w S., po raz drugi w W., a po raz trzeci w hotelu (...) w S. (t. 48, k. 9437). Odnośnie dwóch ostatnich spotkań potwierdził wcześniejsze zeznania, dodał tylko, że w czasie jednego z nich, z ust M. lub „S.” padło stwierdzenie, że „gdyby nie M. to by chłop jeszcze żył” – odnosiło się to do M. P. (3) (t. 48, k. 9437).

W dalszej części przesłuchania świadek zeznał, że wcześniej bał się o swoje bezpieczeństwo, dlatego też nie powiedział o wszystkim co miało miejsce na spotkaniu u Greka, a w czasie tego przesłuchania chce ujawnić wszystko co się wtedy działo (k. 9437, t. 48). Świadek złożył zeznania dotyczące przemytu narkotyków oraz interesów prowadzonych przez N. S. (1).

Świadek zeznał dalej, że na spotkaniu u Greka byli obecni: E. M. (1), L. M., R. F. oraz dwóch innych mężczyzn. N., M. i F. rozmawiali ze świadkiem na temat dokonania zabójstw, jako pierwszy miał być zabity M. P. (3), a następnie sędzia P., R. K. (2) oraz ktoś z MSW (t. 48, k. 9439). M. P. (3) miał być zabity za to, że nie zgodził się na udzielanie informacji na temat banków i korporacji, którymi miała interesować się policja. Sędzia P. miała być zabita za wydanie jakiegoś niekorzystnego orzeczenia, a K. za to, że „wydymał kilka osób na pieniądze”. Zabójstwo M. P. (3) miało być sprawdzianem, czy grupa świadka jest zdolna do wykonywania takich zleceń. Na temat zabójstwa wypowiadali się L. M., E. M. (1) oraz F..

W dniu 14 listopada 2007 r. (t. 48, k. 9490-9492) weryfikując wątek konsula greckiego w trakcie przesłuchania ujawniono świadkowi jego zeznania z 22.01.2002 r. dotyczące R. B. (1), którego wedle tej relacji miał widzieć u konsula greckiego. Po odczytaniu tego fragmentu świadek powiedział, że takiej sytuacji nie pamięta i nie ma nic więcej do dodania (k. 9491, t. 48). Świadek podał, że rozbieżności w zeznaniach dotyczące osób biorących udział w spotkaniu w mieszkaniu Greka wynikają z jego niepamięci. Potwierdził jednak treść ostatnich swoich zeznań.

W czasie przesłuchania z dnia 27 listopada 2008 r. (t. 51, k. 9991-9992) świadek był pytany o pobyt N. S. (1) w H. i B. oraz o inne osoby, które były na spotkaniu u konsula greckiego i zadeklarował, że przypomni sobie jeszcze inne szczegóły do czasu następnego przesłuchania.

Na przesłuchaniu tym z udziałem biegłego psychologa 5 grudnia 2008 r. (t. 51, k. 10019-10021) świadek zeznał, że od N. wiedział, że w latach 70-tych w B. poznał K., F., „B. (1)”, H., „S.”, „W.” i „P.”. Zeznał, że „B. (1)” nigdy nie widział. N. S. (1) miał zajmować się w Niemczech kradzionymi samochodami. Miał też człowieka, który zajmował się samochodami ze Stanów Zjednoczonych, a świadek widział go kilka razy (t. 51, k. 10020).

W trakcie przesłuchania w dniu 7 kwietnia 2009 r. (t. 54, k. 10613-10614) jeszcze raz odnośnie spotkania w restauracji hotelu (...) świadek potwierdził, że poza nim, brali w nim udział „S.”, M. i „N.”. W czasie tego spotkania to M. nakłaniał go do dokonania zabójstwa M. P. (3) (t. 54, k. 10614). Na pytanie jaka była rola S. w tym spotkaniu - odpowiedział, że S. też był aktywny, ale co dokładnie mówił nie pamiętał, bo to było 11 lat temu. Nie pamiętał czy była omawiana kwestia wcześniejszego zwolnienia P. z zakładu karnego. Na spotkaniu w willi F. F. byli poza nim F., F. (1), „N.”, M., L. M. oraz dwóch nieznanych mu ludzi (t. 54, k. 10614).

W dniu 4 września 2009 r. (t. 58, k. 11434-11436) A. Z. (1) pytany o nr. (...) powiedział, że nie pamięta do kogo on należał. Znał natomiast osobę o ps. C., C. lub C. i tak nazywano A. F. lub F., z którym utrzymywał kontakty telefoniczne (k. 11435, t. 58). Nie było mu znane nazwisko A. P. (2). Nie przypominał sobie zaś świadek czy podawał swój nr. telefonu R. B. (1), choć tego nie wykluczał i nie pamiętał by rozmawiał telefonicznie z R. B. (1) (k. 11436, t. 58).

Jak wynika z przedstawionej analizy zeznań A. Z. (1) i wskazywanych różnic w jego relacjach, był on przesłuchiwany wielokrotnie i faktycznie różnice występują we wszystkich jego zeznaniach. Nie można znaleźć dwóch takich samych protokołów jego przesłuchania, gdzie takich rozbieżności nie ma. Nie dotyczy to tylko uzupełnień, bo te są wskazane, przy wielu przesłuchaniach świadka i zamiarze uzyskania od niego precyzujących niektóre okoliczności informacji. Różnice w wypowiedziach świadka nie tyle się bowiem uzupełniają co wykluczają. Dlatego też po wykazaniu tych rozbieżności analiza zeznań A. Z. (1) skupić się powinna na wydobyciu ich przyczyn, które oczywiście są istotne przy ocenie wiarygodności relacji świadka.

Rozpocząć te rozważania należy od wypełnienia formalnych warunków przesłuchania świadka, bo mogły one mieć wpływ na treść składanych przez niego zeznań. Zgodnie z art. 191§2 k.p.k. świadka należy uprzedzić o treści art. 182, a o treści art. 183 oraz art. 185, jeżeli ujawnią się okoliczności objęte tymi przepisami. Niewątpliwie przesłuchujący A. Z. (1) miał podstawy nawet przed pierwszym przesłuchaniem do pouczenia świadka o treści art. 183§1 k.p.k.. Pierwsze przesłuchanie A. Z. (1) odbyło się w 10 kwietnia 1999 r., a z przesłuchania M. R. (1) z dnia 26 marca 1999 roku wynikało, że A. Z. (1) mógł posiadać informacje dotyczące popełnienia przestępstwa, jakie było w zainteresowaniu prowadzących śledztwo (k. 2372v, t. 13). M. R. (1) nie mówił co prawda wprost o zabójstwie ale cytował wypowiedzi A. Z. (1) i T. N. (2) o tym, że z osobą, o jakiej rozmawiali, określaną mianem Generał „trzeba zrobić porządek” czy też „zamknąć mu mordę” (k. 2373, t. 13). Niewątpliwie takie podstawy wystąpiły w trakcie przesłuchania A. Z. (1) w dniu 10 kwietnia 1999 r., a w czasie przesłuchania w dniu 19 sierpnia 1999 r. stały się one szczególnie wyraźne gdy świadek zaczął opowiadać o swoim udziale w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3) oraz jego rozmowach z S. S. (3) na temat realizacji otrzymanego przez niego zlecenia. Nawet po takich wypowiedziach świadka nie został on pouczony o treści art. 183§1 k.p.k.. A. Z. (1) pouczony został o takim uprawnieniu w dniu 9 września 1999 r., kiedy jednak składał zeznania niedotyczące zabójstwa M. P. (3), a przekazania korzyści majątkowej prokuratorowi Regulskiemu. Co jednak charakterystyczne kiedy w sprawie dotyczącej już przedmiotu procesu był przesłuchiwany i pouczony o treści art. 183§1 k.p.k. w dniu 30 maja 2001 r. A. Z. (1) całkowicie się wycofał z uprzednio złożonych zeznań. Formalnie nie skorzystał on z prawa do odmowy odpowiedzi na pytanie, ale radykalnie zmienił ich treść i je zakwestionował (k. 2431 – 2433, t. 13). Przy późniejszych przesłuchaniach również odstępowano od pouczenia świadka o treści art. 183§1 k.p.k., co uczyniono dopiero 9 kwietnia 2002 r..

Można stwierdzić, że późniejsze pouczenie świadka o treści art. 183§1 k.p.k. konwalidowało poprzednie uchybienia jeżeli A. Z. (1) podtrzymał swoje zeznania, co też się stało. Wskazać jednak należy, że w tym istotnym momencie relacji świadka dotyczącym rozmów z S. S. (3) na temat dokonania przez tego drugiego zabójstwa zmieniły się one w sposób wyraźny. Problem ten był już uprzednio sygnalizowany przy omawianiu poszczególnych zeznań świadka i przypominając jedynie wskazać należy, iż w czasie przesłuchania w dniu 19 sierpnia 1999 r. A. Z. (1) mówił, że już po spotkaniu w (...) powiedział S., że jest do wykonania zlecenie na policjanta i ten zgodził się na to. Powiedział mu, aby nigdzie się nie oddalał, bo w każdej chwili może jechać na zlecenie (k. 2425v, t. 13). W ostateczności natomiast w dniu 9 kwietnia 2002 r. świadek stwierdził, że do spotkania z S. S. (3) po drugim spotkaniu w (...) nie doszło (k. 2467, t. 13).

Zgodnie z art. 313§1 k.p.k. w brzmieniu obowiązującym do dnia 30 czerwca 2003 r. jeżeli dane istniejące w chwili wszczęcia śledztwa albo dochodzenia lub zebrane w jego toku uzasadniają dostatecznie podejrzenie, że czyn popełniła określona osoba, sporządza się postanowienie o przedstawieniu zarzutów, ogłasza je niezwłocznie podejrzanemu i przesłuchuje się go. W ocenie sądu oskarżyciel po przesłuchaniu w dniu 19 sierpnia 1999 r. dysponował informacjami pochodzącymi od samego A. Z. (1), które mogły go upoważniać do wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów. Późniejsza weryfikacja zeznań świadka, która w ocenie oskarżyciela przynosiła również pozytywne efekty mogła jedynie umacniać w takim przekonaniu. Zmiana natomiast relacji świadka w tym zakresie mogła natomiast zostać w sposób jednoznaczny wyjaśniona po przedstawieniu mu zarzutu podżegania S. S. (3) do dokonania zabójstwa M. P. (3). Sam S. S. (3) jako wykonawca zlecenia nie musiał znać tożsamości ofiary. Wedle zaś przytaczanych z dnia 19 sierpnia 1998 r. zeznań A. Z. (1) podżegając do dokonania zbrodni taką tożsamość ofiary znał. Niewykluczone, że po wyjaśnieniu tych kwestii prokurator umorzyłby postępowanie w odniesieniu do A. Z. (1). Zdaniem sądu jednak odstąpienie przez oskarżyciela od zasady legalizmu wyrażonej w art. 10§1 k.p.k. w przypadku A. Z. (1) było nieuzasadnione. Taka postawa oskarżyciela budzi również wątpliwości w perspektywie zasady obiektywizmu wyrażonej w art. 4 k.p.k. ponieważ zeznania świadka potraktował on w ten sposób wybiórczo.

Taka postawa oskarżyciela mogła być bowiem wynikiem uznania, że relacje świadka w tym zakresie są niewystarczające dla wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów. Oznaczałoby to jednak, że w pewnym zakresie nie traktuje ich za wiarygodne. Oczywiście sam prokurator kwestionuje pewną część z wypowiedzi świadka, jaka pojawiła się już w czasie późniejszych przesłuchań. Zeznania świadka dotyczące S. S. (3) należą jednak do tego fragmentu zeznań A. Z. (1) na jakim oskarżenie wobec A. Z. (2) się opiera. Z jednej zatem strony stawiany jest zarzut podżegania do zabójstwa oskarżonemu Z. w sytuacji gdy w relacjach A. Z. (1) nie pojawia się jakakolwiek informacja o konkretnej wypowiedzi A. Z. (2) dotyczącej tego podżegania. Z drugiej zaś strony mimo, że świadek wyraźnie mówi o własnym zachowaniu takie zarzuty nie są mu stawiane.

Prokurator przy prowadzeniu sprawy nie powinien swoją postawą narażać się na zarzut braku obiektywizmu. Postępowaniem tym kieruje przecież w interesie publicznym dla realizacji celów postępowania karnego. Opisane okoliczności związane z przesłuchaniem A. Z. (1) mogą zaś rodzić przypuszczenie, że odstąpienie od zasady legalizmu mogło być związane z obawą utraty dowodu z zeznań tego świadka. Wyraźnie na ten temat wypowiedziała się M. W. (2) na rozprawie głównej (k. 24743, t. 124). W razie bowiem zmiany pozycji procesowej A. Z. (1) ze świadka na podejrzanego jego zeznania nie mogłyby zostać procesowo wykorzystane. Ponadto miałby on prawo do odmowy składania wyjaśnień i takich wyjaśnień mógłby już nie złożyć, przez co nie byłoby dowodu, na jakim można byłoby oprzeć śledztwo w stosunku do innych osób. Nawet umorzenie w takiej sytuacji postępowania wobec A. Z. (1) nie pozwalałoby na przywrócenie jego poprzedniej pozycji, bo jego wiarygodność zostałaby jego postawą podważona. Zdaniem sądu jednak takie działania prokuratora dałyby możliwość rzeczywistej weryfikacji postawy procesowej A. Z. (1).

W trakcie jednego z przesłuchań z dnia 2 lipca 2002 r. świadek wyraźnie powiedział odnosząc się do treści swoich pierwszych zeznań, że w zeznaniach tych nie zeznawał całej prawdy, ponieważ obawiał się, że może być zamieszany w to zabójstwo i może mieć z tego powodu postawione zarzuty (k. 2484, t. 13). Jasno zatem z wypowiedzi A. Z. (1) wynika, że taka motywacja przy składaniu zeznań mu towarzyszyła. Jego zeznania są więc rezultatem pewnej kalkulacji procesowej, oceny korzyści i strat, jakie może ponieść wskutek składania zeznań. Jest to zresztą zrozumiałe przy podjęciu przez przestępcę współpracy z organami ścigania. Działania oskarżyciela jednak powinny mieć przejrzysty charakter i stawiać taką osobę przed jasną alternatywą albo decydujesz się na lojalną postawę i ujawniasz zgodnie z prawdą wszystkie okoliczności popełnionego przestępstwa, a w tym i swój udział w nim, albo korzystasz z prawa do odmowy składania wyjaśnień i w ten sposób nie możesz liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary. Odstąpienie od tej jasnej zasady może skłaniać świadka do manipulacji, gdyż nie obawiając się o odpowiedzialność karną za zachowania o jakich opowiada, ma poczucie ważności i faktycznej bezkarności przy składaniu zeznań, które składa w sprawie dotyczącej zabójstwa M. P. (3). Przecież nawet prokurator w uzasadnieniu aktu oskarżenia wskazał: „Weryfikując zeznania A. Z. (1) odnośnie spotkania w mieszkaniu F. F. (1)stwierdzono, że A. Z. (1) prawidłowo opisał wygląd wnętrza budynku, w którym miało dojść do spotkania. Jednakże mimo przesłuchania szeregu osób w charakterze świadków w żaden sposób nie potwierdzono wzajemnych powiązań F. F. (1)a z osobami wskazywanymi przez A. Z. (1) jako uczestnicy spotkania.” (k. 26 uzasadnienia aktu oskarżenia). W sfalsyfikowanych zeznaniach świadka na ten temat pojawia się zaś jednoznaczna sugestia, że osobą, która faktycznie podjęła decyzję o zabójstwie M. P. (3) był L. M.. Wypowiedzi A. Z. (1) na ten temat były dla prokuratora na tyle niepoważne, że kierując akt oskarżenia do sądu w ogóle zrezygnował z bezpośredniego przesłuchania tej osoby na rozprawie wnosząc jedynie o odczytanie zeznań L. M. złożonych w toku postępowania przygotowawczego. Wypowiedzi te jednak pozostały bez żadnej reakcji ze strony oskarżyciela, a świadek fałszywie bezkarnie mógł pomawiać osobę, choć te fałszywe pomówienia nie dotyczyły tylko L. M., która pełniła istotne dla państwa polskiego funkcje publiczne.

Przy okazji tych rozważań zwrócić należy uwagę na postawę A. Z. (1) w trakcie procesów prowadzonych przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Dotyczyły one m.in. zabójstwa P. S. (1) i pomocnictwa do zabójstwa M. N. (1). W sprawie Sądu Okręgowego w Gdańsku IV K 260/05 wyrokiem z dnia 15 kwietnia 2008 r. (odpis wyroku k. 12384-12400, t. 63) prowadzonej na rozprawach w okresie od 17.05.2006 r. do 15 kwietnia 2008 r. A. Z. (1) został skazany na karę 8 lat pozbawienia wolności za czyn z art. 18§3 d.k.k. w zw. z art. 148§1 d.k.k.. W sprawie Sądu Okręgowego w Gdańsku IV K 148/05 wyrokiem 24 sierpnia 2007 r. (k. 15543-12410, t. 63) prowadzonej na rozprawach w okresie od 3 marca 2006 r. do 24 sierpnia 2007 r. został on skazany na karę łączną 15 lat pozbawienia wolności, a w stosunku do czterech z pięciu przypisanych mu czynów przy wymiarze kary zastosowano nadzwyczajne złagodzenie kary na podstawie art. 60§4 k.k., przy czym wyrok ten został zmieniony wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 19 listopada 2008 r. (k. 12412-12413, t. 63). Wyroki te zostały wydane po ponownym rozpoznaniu obu tych spraw. W sprawie dotyczącej zabójstwa P. S. (1), w której ostatecznie A. Z. (1) skorzystał z nadzwyczajnego złagodzenia kary na podstawie art. 60§4 k.p.k., a więc na tej podstawie, że ujawnił przed organami ścigania istotne okoliczności, nieznane dotychczas temu organowi w głosach stron na rozprawie w dniu 22 lipca 2003 r. w sprawie IV K 242/00 Sądu Okręgowego w Gdańsku oświadczył, że w przypadku P. S. (1) dopuścił się jedynie pobicia (k. 12952, t. 66 - protokół rozprawy). Przy kolejnym rozpoznaniu sprawy w sprawie IV K 148/05 Sądu Okręgowego w Gdańsku na rozprawie w dniu 17 sierpnia 2007 r. obrońca A. Z. (1) wnosił o nadzwyczajne złagodzenie kary k. z art. 60§4 k.k. a oskarżony oświadczył, że nie był fizycznie odpowiedzialny za śmierć P. S. (1) (k. 25903, t. 129 - protokół rozprawy). Ostatecznie zaś A. Z. (1) został skazany w odniesieniu do zarzutu zabójstwa P. S. (1) za czyn z art. 148§1 k.k. i 189§1 k.k. w zw. z art. 11§2 k.k. (k. 12412-12413, t. 63).

Pewne deklaracje procesowe A. Z. (1) zajęte w toku tego procesu stały więc w sprzeczności z tym za co został świadek skazany. Oczywiście można powiedzieć, że korzystał on z prawa do obrony i w tym zakresie korzystał też z prawa do składania wyjaśnień inaczej oceniając okoliczności czynu, za jaki został skazany. Niewątpliwie jednak taka postawa świadczyła o tym, iż podejmował on działania dla umniejszenia odpowiedzialności karnej. Mimo deklarowanej postawy współpracy z organami ścigania gdy chodziło o wyważenie własnych interesów miały one charakter priorytetowy i zajmował stanowisko, które przede wszystkim jemu nie miało zaszkodzić.

Niewątpliwie świadek liczył w toku postępowania prowadzonego przed Sądem Okręgowym w Gdańsku dotyczącym zabójstwa P. S. (1) na nadzwyczajne złagodzenie kary w związku ze składanymi w sprawie zabójstwa M. P. (3) zeznaniami. Na rozprawie w dniu 6 lipca 2007 r. w sprawie IV K 148/05 Sądu Okręgowego w Gdańsku prokurator wnosił dla A. Z. (1) o wymierzenie łącznej kary 13 lat pozbawienia wolności a mimo, że tego w protokole nie zaznaczono propozycje wymiaru kar, z uwagi na ich wysokość, musiały obejmować zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary (k. 25900, t. 129 - protokół rozprawy). Zresztą wymierzone przez sąd wobec świadka kara opierała się na art. 60§4 k.k.. Istniała zatem jednoznaczna motywacja po stronie świadka do składania zeznań w sprawie zabójstwa M. P. (3). Fakt ten został wykorzystany przez świadka w toku sprawy Sądu Okręgowego w Gdańsku. Potwierdzał to również jego obrońca adw. A. K. (3) (k. 19644-19646, t. 99).

A. Z. (1) chciał również ten fakt wykorzystać w postępowaniu dotyczącym warunkowego przedterminowego zwolnienia (k. 19546 i dalsze, t. 98 - wniosek o warunkowe przedterminowe zwolnienie z dnia 24 listopada 2008 r. z odbycia reszty kary ze sprawy IV K 148/05, k. 19557 i dalsze, t. 98 wniosek z dnia 15 kwietnia 2009 r.). Jego wnioski załatwiono odmownie.

Potwierdzeniem, że A. Z. (1) chciał także wykorzystać swoją pozycję świadka w sprawie zabójstwa M. P. (3) przy rozpoznawaniu wniosków o warunkowe przedterminowe zwolnienie są zeznania M. E.. Świadek miał mu się żalić, że próbował on przez dyrektora aresztu skontaktować się z prokuraturą w Warszawie, a rozmowy się nasiliły, kiedy w prasie, telewizji pojawiły się informacje, że wpłynął akt oskarżenia w niniejszej sprawie. Z tego co miał mu mówić A. Z. (1), to nie doszło to do skutku i jak powiedział „kolokwialnie mówiąc oni go olali”. Jego sprawa o warunkowe przedterminowe zwolnienie miała trafić na wokandę, a w niniejszej sprawie miał występować z wolnej stopy. Z tego co pamiętał M. E., to A. Z. (1) był sfrustrowany brakiem kontaktu i groził, że zatrzęsie tym wszystkim dając do zrozumienia, że chciał się z tego wszystkiego wycofać (k. 19345, t. 97).

Zbieżne z tymi zeznaniami są wypowiedzi M. H., który przebywał razem z A. Z. (1) w jednej celi w areszcie. Wedle świadka A. Z. (1) pisał do niego w listach, że „te kurwy mnie wydymały” przez co rozumiał organy prowadzące śledztwo w sprawie P.. Świadek interpretował to w ten sposób, iż A. Z. (1) zrozumiał, że będzie musiał odbyć całość kary 15 lat pozbawienia wolności. Czuł się oszukany, kiedy uświadomił sobie, że nie uzyska poparcia prokuratury, co do warunkowego zwolnienia (k. 724 t. nr IV/W załącznika nr 2 do załącznika nr 136).

Oczywiste jest zatem, że świadek w niniejszej sprawie nie składał zeznań bezinteresownie. Pomawiając inne osoby chciał ograniczyć skutki odpowiedzialności karnej za czyny, które były przedmiotem innej sprawy, a jednocześnie nie chciał narazić się na odpowiedzialność karną za zachowania podejmowane w ramach przygotowań do zabójstwa M. P. (3). Taka postawa świadka nie musi jednak prowadzić do składania zeznań, które prawdzie nie odpowiadają. Może jednak skłaniać do ich instrumentalnego wykorzystania. Z pewnością takie zagrożenie jest mniejsze gdy pomawiający wyraża szczery żal wobec dokonanych przez siebie przestępstw i jest krytyczny wobec dotychczasowego trybu życia. Wówczas jest moralnie przygotowany do poniesienia konsekwencji własnych czynów i nie próbuje unikać za nie odpowiedzialności.

Istotne informacje dotyczące skruchy A. Z. (1) zawarte są w aktach osobowych części B prowadzonych w trakcie odbywania przez A. Z. (1) kary pozbawienia wolności, gdzie zamieszczone są uwagi wychowawców na temat zachowania tymczasowo aresztowanego, a potem skazanego oraz opinie na jego temat jednostki penitencjarnej. Z opinii o A. Z. (1) wynikało, że unika on tematu związanego z popełnionymi przestępstwami, a nawet prezentuje on bezkrytyczna postawę wobec zarzucanych mu przestępstw (k. 19993, t. 100 opinia z 10 kwietnia 2007, k. 19991, t. 100 opinia z 24 maja 2007, k. 19999, t. 100 opinia z 1 sierpnia 2008, k. 20002 17 grudnia 2008, k. 20008, t. 100, 27 maja 2009). Dopiero w projekcie oceny okresowej z 1 grudnia 2009 r. wskazano, że A. Z. (1) na temat popełnionego przestępstwa wypowiadał się krytycznie, ale mimo to prognozę kryminologiczno społeczną oceniono jako negatywną (k. 20036, t. 101). Jednocześnie wychowawcy podkreślali w swoich uwagach o pozbawionym wolności dobre przystosowanie do warunków izolacji i jego poprawne i regulaminowe zachowanie (k. 20109, 20110, 20111, 20113 - 20120, t. 101).

Informacje powyższe świadczą o tym, iż resocjalizacja świadka była długotrwałym procesem jeżeli dopiero po 10 latach od osadzenia nabrał on krytycznego stosunku do popełnionych przestępstw. Składanym zatem w sprawie zabójstwa M. P. (3) zeznaniom nie towarzyszyła skrucha A. Z. (1), co zresztą koresponduje z jego postawą procesową zajętą w trakcie prowadzonych m.in. przeciwko niemu procesów. Dobre przystosowanie się do warunków izolacji było też związane z tym, iż umiejętnie wykorzystywał swoją pozycję świadka dla uzyskiwania różnych ulg i przywilejów. W omawianych aktach osobowych (k. 19834 -20235 t. 100, 101) znajduje się szereg dokumentów świadczących o tym, iż świadek chociażby starał się o dodatkowe widzenia, czy też o wydłużenie ich czasu i wyrażano na to zgodę. Posiadał więc pełną świadomość swojej pozycji i znaczenia dla prowadzonego w sprawie zabójstwa M. P. (3) postępowania i umiał to wykorzystać.

Jak wynika z informacji wychowawcy z dnia 22 stycznia 2004 r. A. Z. (1) twierdził, że niedługo zostanie zwolniony z uwagi na jego udział w postępowaniu prowadzonym przez CBŚ w W., a jednocześnie wskazywano, że jego postawa i zachowanie były przeciętne, bierne. On sam był konsumpcyjnie nastawiony do otaczającej go rzeczywistości, nie inicjował rozmów z przełożonymi, nie chciał uczestniczyć w systemie programowego oddziaływania, bo to oznaczałoby współpracę z administracją a on współpracować nie chciał (k. 20125-20126, t. 101). Jak wynikało zaś z innej uwagi wychowawcy w dniu 26 marca 2009 r. świadek zgłosił się na rozmowę z dyrektorem Aresztu Śledczego w G. i dopytywał się o możliwość dodatkowych widzeń, zmiany podgrupy klasyfikacyjnej i o wystąpienie z wnioskiem o warunkowe zwolnienie. Jak stwierdzono ze słów A. Z. (1) wnioskować można było, że powinien być lepiej traktowany, gdyż współpracuje z organami ścigania. Wskazano, iż próbował żonglować słowami sugerując, że może przestać zeznawać, ponieważ to nie wpływa na pozytywne działania wobec jego osoby (k. 19851, t. 100).

Z zeznań Jana Glazy Kierownika działu Ochrony Aresztu Śledczego w G. wynikało, że A. Z. (1) dał się poznać jako znakomity manipulator zarówno wśród samych osadzonych jak i wśród kadry funkcjonariuszy. Jak zeznawał świadek „Potrafił sobie wymyślać jakieś zarzuty np. pod kierunkiem oddziałowego, po to by wymusić zmianę oddziałowego, bo mu ten oddziałowy nie pasował. Podobnie było w stosunku do współosadzonych w celi mieszkalnej. Wymyślał historyjkę, którą potem uwiarygodniał, żeby osadzonego z celi mu zabrać, bo mu ten współosadzony się nie podobał.” (k. 16319, t. 83)

Po śmierci A. Z. (1) w jego celi ujawniono szereg dokumentów, a m.in. jego zapiski (k. 13314, t. 68 - protokół oględzin rzeczy zabezpieczonych w dniu 4 stycznia 2010 r.). Jedne z nich prowadzone były na odwrocie kart aktu oskarżenia przeciwko J. A. (2) i innym (k. 13321-13396, t. 68). Ekspertyza kryminalistyczna z zakresu badań dokumentów mająca na celu odczytanie i odtworzenie z rękopisu wykazała, że zapiski te były czynione przez A. Z. (1) (k. 13398-13486, t. 68). Zapiski te stanowią z jednej strony rodzaj pamiętnika a z drugiej wprowadzane są do nich relacje mające charakter fikcji literackiej. Z tej części zapisków, które stanowią odniesienie do rzeczywistych wydarzeń nie wynika jednak wyraźna negatywna moralnie ocena przestępstw, jakich świadek się dopuszczał (k. 13445-13446, t. 68). Pisał on co prawda o pogardzie dla dotychczasowego życia i deklarował jego koniec pod wpływem postawy bliskiej mu osoby, lecz niewątpliwie miało to związek z pozbawieniem go wolności i nieopłacalnością prowadzonej w przeszłości działalności (k. 13454, t. 68). Nie było to powiązane z krytyką konkretnych jego zachowań, a jego komentarze dotyczące toku prowadzonej wobec niego sprawy oparte były na ograniczaniu własnej odpowiedzialności (k. 13432, 13434, 13440, 3451, t. 68) oraz wyobrażaniu sobie zemsty na współoskarżonych (k. 13453, t. 68). Zamiar pozbawienia ich życia i skręcenia im karków wyraźnie określa jak niski poziom etyczny wówczas prezentował świadek. Wyrachowanie świadka widoczne jest chociażby w opisie zdarzenia, które doprowadziło do usunięcia z celi osoby, z którą nie chciał on przebywać. A. Z. (1) użycie przez siebie przemocy komentował „(…) w sumie dopiąłem swego może nie całkiem zachowałem się ferr ale cel swój osiągnąłem.”(k. 13431-13432, t. 68).

Inna część zapisków stanowi opis działalności przestępczej, w której uczestniczą osoby przejawiające się w treści jego zeznań składanych w sprawie zabójstwa M. P. (3) (k. 13399-13414, t. 68). Mowa jest m.in. o spotkaniu z udziałem L. M., K. J., E. M., R. K. (3), J. S. (3), którzy ustalili plan dojścia do władzy by L. M. objął funkcję szefa rządu, co da mu możliwość obsadzenia najważniejszych funkcji w państwie oraz prowadzenia interesów wykorzystujących ambasadorów placówek dyplomatycznych, a w czym mieli również uczestniczyć zawodowi gangsterzy B. i N. (k. 13401, t. 68). Bohaterem tych historii jest również mężczyzna o ps. I., z którym autor zapisków się identyfikuje, bo nosi ten sam pseudonim, a poza tym pojawia się w sytuacjach, w których wedle zeznań świadka on sam występował (spotkanie w (...) z N. S. (1), E. M. (1), i S. – k. 13408, t. 68). Świadek opisuje też szeroko przyczyny zabójstwa M. P. (3) (k. 13407-13408, t. 68).

Pomijając na tym etapie rozważań samą treść opisywanych historii i ich wpływ na treść zeznań świadka przytoczyć można w kontekście tych zapisów opinię Instytutu Ekspertyz Sądowych Im. Prof. Dra Jana Sehna w Krakowie na temat sylwetki psychicznej A. Z. (1) powołaną w toku postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Gdański V Ds. 2/10 w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci A. Z. (1) (k. 19789-19827, t. 99). Wedle opinii odnoszącej się do sylwetki psychologicznej świadka „(…)niektóre fragmenty, szczególnie te dotyczące jego możliwości, siły wpływów, koneksji z ważnymi osobistościami w kraju, posiadanych dóbr w świetle dostępnych informacji wydają się być raczej kreacją jego niespełnionych aspiracji bycia osobą znaczącą.”. W opinii podniesiono również, że „ (…) jego zachowania agresywne miały charakter instrumentalny, manipulacyjny, a także służyły rozładowaniu napięcia” (k. 19821, t. 99).

Jak wskazywano we wnioskach tej opinii „A. Z. (1) nie potrafił nawiązywać głębokich relacji z innymi ludźmi. Był nieufny, podejrzliwy, nie dzielił się z innymi swoimi przeżyciami. Należał do osób introwertywnych, miał bardziej rozbudowaną sferę wyobrażeniową, w swoich fantazjach często bywał wyjątkowym bohaterem. Jego grono znajomych było niewielkie, właściwie nie miał przyjaciół. Z czasem nauczył się manipulować otoczeniem. Wykorzystywał innych do realizacji własnych potrzeb, nie liczył się z ich potrzebami, traktował ludzi przedmiotowo, ujawniał egocentryzm i egoizm, poczucie wyższości, wyjątkowości, co chociażby przejawiało się w jego listach do byłej żony (…).”(k. 19824, t. 68). „Prezentował pozytywną samoocenę, był bezkrytyczny w ocenie swoich możliwości oraz zalet charakteru. Aby podtrzymać pozytywny wizerunek swojej osoby podawał nieprawdziwe informacje ze swej biografii, nawet wtedy, kiedy można było je łatwo zweryfikować (np. dane o wykształceniu, służbie wojskowej). Prawdopodobnie sam chciał wierzyć, że kreowany przez niego wizerunek jest rzeczywistym, co na przykład odzwierciedlało się w jego osobistych zapiskach.” (k. 19825, t. 68).

Wnioski omawianej opinii pokrywają się w zakresie sylwetki psychologicznej A. Z. (1) z treścią opinii biegłego psychologa E. S. (2), która miała bezpośredni kontakt ze świadkiem oraz został bezpośrednio przez sąd przesłuchana. Według biegłej wyniki badań wskazują, że dominującym wzorcem funkcjonowania świadka w obszarze społecznym emocjonalnym i poznawczym jest postawa antyspołeczna, introwertyzm oraz nadmierne poczucie własnej wartości. Ponadto cechuje go aktywna wrogość, podejrzliwość, nieufność i duża ostrożność wobec ludzi przy silnej potrzebie dominacji. Skupiony jest na sobie, nie potrafi nawiązywać prawdziwie głębokich relacji emocjonalnych z innymi nawet bliskimi osobami. Biegła dodawała, że wyniki badań wskazują, że świadek ma obniżone rozumienie obowiązujących norm moralnych etycznych i konwencji społecznych (k. 10551, t. 54). Jak dalej w swej opinii biegła podnosiła świadka cechuje obniżony poziom przeżywania lęku, niepokoju w sytuacji rzeczywistego zagrożenia. Potrafił dobrze funkcjonować w sytuacjach o charakterze stresowym. Jak dalej pisała biegła świadek prefereuje zadaniowy styl radzenia sobie ze stresem co oznacza przekształcanie sytuacji trudnych, poprzez odrzucanie, wypieranie informacji zagrażających oraz uciekanie w marzenia i fantazje. Według biegłej świadek A. Z. (1) w dążeniu do celu nie troszczy się o etyczne, czy zgodne z prawem ich osiąganie. Skłonny jest do nieszczerości, mówienia nieprawdy oraz manipulacji. Nie widzi problemu w używaniu innych ludzi do zaspakajania własnych potrzeb i realizacji celów. Ma tendencje do usprawiedliwiania siebie, przenoszenia odpowiedzialności za swoje trudności na czynniki zewnętrzne. Chętnie obwinia innych ludzi za swoje niepowodzenia, cechuje go niedostateczna zdolność uczenia się na błędach i niska otwartość na nowe doświadczenia. Nie potrafi przewidywać lub nie dba o konsekwencje swoich działań. Jego percepcja siebie jest bardzo selektywna i nastawiona na wyłapywanie własnych osiągnięć przy jednoczesnym ignorowaniu lub wypieraniu porażek. Ma słaby wgląd we własne postępowanie. Preferuje działanie na myślenie. Najczęściej stosowanymi przez świadka mechanizmami obronnymi są racjonalizacja, projekcja i wypieranie (k. 10552, t. 54). Biegła w swojej opinii wypowiada się również na temat motywacji świadka do składania zeznań. Wedle biegłej celem takim jest złagodzenie wyroku za przestępstwo, jak również skrócenie już zasądzonego wyroku (k. 10555, t. 54 ). Według biegłej o manipulowaniu informacjami w celu osiągnięcia własnych korzyści świadczą również wypowiedzi świadka z przesłuchania z dnia 19 lipca 2007 r. Świadek podawał wówczas, że w dniu 12 lipca odbyła się rozprawa w sprawie, w której jest oskarżony i prokurator zażądał dla niego trzynastu lat więzienia, a w związku z tym zdecydował się uzupełnić swoje zeznania odnośnie osób, które brały udział w spotkaniu.

Wnioski biegłej dotyczące właściwości psychicznych A. Z. (1) korespondują oczywiście z przytaczanymi informacjami z okresu odbywania kary pozbawienia wolności zamieszczonymi w aktach osobowych części B oraz treścią zapisków samego świadka. Istotne, że biegła dostępu do tych dokumentów nie miała sporządzając opinię, gdyż wykonywała ją jeszcze wówczas gdy świadek żył, a ujawnione one zostały po jego śmierci. Tym bardziej podkreśla to wiarygodność wydanej przez biegłą opinii. Opinia ta oczywiście pozostaje w omawianym zakresie w pełnej korelacji z ekspertyzą sporządzona przez Instytutu Ekspertyz Sądowych Im. Prof. Dra Jana Sehna w Krakowie.

Analiza postawy procesowej A. Z. (1) w innej przeciwko niemu prowadzonej sprawie, jego postawy w czasie pozbawienia wolności, stosunku do popełnionych przestępstw, odtworzenie jego sylwetki psychologicznej ma oczywiście na celu ocenę wiarygodności świadka. W przytaczanych jego zeznaniach istnieje znaczna liczba rozbieżności i sąd poszukuje ich przyczyn. Analiza właściwości psychicznych A. Z. (1) może zaś wskazać na możliwe powody modyfikacji jego zeznań, wprowadzania nowych informacji i wycofywania się z innych. Niewątpliwie natomiast przedstawiony rys psychologiczny świadka wskazuje na pewne zagrożenia dla wiarygodności tych relacji, jakie mogą wynikać z jego charakteru.

Zdaniem sądu zatem A. Z. (1) instrumentalnie traktował składane przez siebie zeznania. Wykorzystywał je dla korzystnego kształtowania swojej pozycji jako osoby pozbawionej wolności i oskarżonego w innej sprawie. Miał świadomość znaczenia tych zeznań dla sprawy zabójstwa M. P. (3) i mógł manipulować przekazywanymi informacjami by swoją pozycję umacniać. Ewidentnym tego przykładem są jego wypowiedzi dotyczące T. N. (2), które znacznie w swej treści uległy zmianie. Niezależnie od tego, które z nich były prawdziwe fakt niejako wejścia przez świadka w rolę T. N. (2), jaką pierwotnie mu przypisywał, dowodzi pełnej świadomości znaczenia takiego aktu dla jego pozycji jako świadka. Przyjęcie roli osoby wokół, której koncentrują się opisywane zdarzenia, generowało również dostęp do informacji i uwiarygodniało pozycję świadka jako źródła informacji. Wreszcie motywem zachowań procesowych świadka było uniknięcie odpowiedzialności karnej, o czym A. Z. (1) wyraźnie powiedział w czasie jednego z przesłuchań. Omawiane przyczyny na tym etapie rozważań analizowane są wyłącznie przez sąd jako hipoteza, a nie wniosek. W zakresie wypełniania roli świadka, jego wiarygodność nie była jednak ugruntowana pełnym krytycznym stosunkiem do swojej przeszłości. Zagrożenie o jakim była mowa – instrumentalnego wykorzystania swojej roli procesowej – w przypadku A. Z. (1) zatem istniało. Ocena zeznań A. Z. (1) stanowi pewien proces i w tej części uzasadnienia wskazane zostały pewne możliwe przyczyny, które mogłyby wyjaśnić istniejące w jego relacjach rozbieżności. Omawiane motywy jego postawy procesowej, które uwiarygodnione zostały charakterem jego sylwetki psychologicznej, mogły występować jako wyłączne powody takich różnic, mogły współistnieć z innymi i nie mieć żadnego znaczenia dla wiarygodności tych zeznań. Mogły również mieć na nie tak przemożny wpływ, że zdyskwalifikowały je jako wiarygodny dowód.

Dla oceny czy wskazane zagrożenia wynikające z właściwości psychicznych A. Z. (1) miały wpływ na treść jego zeznań należy przeanalizować to co sam świadek mówił na temat przyczyn różnic w jego relacjach. Niektóre z przesłuchań oskarżyciel wykorzystał dla wyjaśnienia rozbieżności w zeznaniach świadka, choć trzeba przyznać, że nie była to nazbyt wnikliwa analiza, a po wprowadzeniu wątku konsula greckiego próby te zostały zaniechane.

Na pierwszy plan wysuwa się upływ czasu, na jaki świadek się powoływał przy usprawiedliwianiu rozbieżności w jego zeznaniach. Mówił o tym świadek w czasie przesłuchania w dniu 27 lutego 2002 r, (k. 2461, t. 13), 2 lipca 2002 r. (k. 2485, t. 13), 7 stycznia 2003 r. (k. 2489, t. 13). W tym kontekście stwierdzić zatem należy, iż jak wynika z opinii sądowo psychiatrycznej z dnia 14 września 1998 r. wykonanej do sprawy VI Ds. 20/98 funkcje pamięciowe i intelekt u A. Z. (1) był w normie (k. 19535, t. 98). Nie był chory psychicznie ani upośledzony umysłowo. Rozpoznano natomiast zaburzenia osobowości (k. 19536, t. 98). Tożsame wnioski znalazły się w opinii sądowo psychiatrycznej z dnia 10 marca 2000 r. sporządzonej do tej samej sprawy (k. 19535, 19539 t. 98). Zgodnie z treścią opinii Instytutu Ekspertyz Sądowych Im. Prof. Dra Jana Sehna w Krakowie poziom intelektualny A. Z. (1) nie odbiegał od normy, nie przejawiał zaburzeń procesów poznawczych (k. 19824, t. 13) a przejawiał natomiast poważne zaburzenia osobowości o charakterze dyssocjalnym (k. 19824, t. 13). Jak wynikało z opinii biegłej E. S. (2) procesy poznawcze odpowiedzialne za gromadzenie, przechowywanie, przetwarzanie i wydobywanie informacji o świecie były u świadka na dobrym poziomie. Świadek potrafił zorganizować spostrzeżenia w czytelny i sensowny obraz doświadczonego świata. Był zdolny do samodzielnego wydobywania z pamięci informacji zgodnie z instrukcją zawartą w pytaniu oraz prawidłowo rozpoznać te informacje, które są w pamięci przechowywane. Zdolny był do prawidłowego spostrzegania i odtwarzania spostrzeżeń. (k. 10551, t. 54).

Biegła podsumowuje swoją opinię stwierdzała, że z psychologicznego punktu widzenia świadek jest zdolny do złożenia zeznań adekwatnych do rzeczywistości. W badaniu psychologicznym stwierdzono rozwój intelektualny w obszarze przeciętnej normy wiekowej. Nie stwierdzono wskaźników ograniczonego uszkodzenia centralnego układu nerwowego, brak jest wskaźników jakościowych zaburzeń z postrzeganiem i myślenia. Brak jest również zaburzeń emocjonalnych ograniczających zdolności do składania wiarygodny zeznań. (k. 10555, t. 54).

Wskazywane zatem okoliczności dowodzą, że procesy postrzegania i odtwarzania postrzeżeń u A. Z. (1) pozostawały w normie. Należy zatem uznać, że przy ocenie różnic w zeznaniach świadka najwięcej szczegółów i najbardziej wiernie odtwarzających opisywane z przeszłości zdarzenia powinny zawierać pierwsze z jego relacji. Jeżeli w późniejszych zeznaniach zaczęły pojawiać się nowe elementy, bez żadnego istotnego powodu, nie można ich tłumaczyć upływem czasu. Wraz bowiem z upływem czasu, jak wynika ze wskazań doświadczenia życiowego, zacierają się w pamięci okoliczności relacjonowanych zdarzeń. W związku natomiast z brakiem po stronie świadka zaburzeń pamięci te nowe treści w jego relacjach nie mogły być wynikiem chorobowych wytworów jego wyobraźni, a świadomym działaniem wynikającym z określonej motywacji, której ujawnienie jest celem sądu. Dlatego tez analizie należy poddać te poszczególne powody zmiany jego zeznań w razie możliwości odwołując się do innych dowodów przeprowadzonych na rozprawie głównej. Odniesieniem dla sądu są zatem zeznania świadka złożone w dniu 10 kwietnia 1999 r..

Kolejne zeznania złożone zostały w dniu 19 sierpnia 1998 r. i są one radykalnie różne od poprzednich. W trakcie przesłuchania w dniu 7 stycznia 2003 r. (t. 13, k. 2488-2493) A. Z. (1) przyznał, że w swoich pierwszych zeznaniach nie mówił całej prawdy, albowiem bał się o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych. Zdecydował się jednak powiedzieć wszystko co wie, bo uznał, że gdy powie wszystko poprawi się jego sytuacja w sprawie toczącej się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku (k. 2489, t. 13). Taka jest deklarowana przez świadka przyczyna zmiany jego zeznań. Zwrócić zatem należy uwagę, że wersja wówczas przedstawiona nie była ostateczną wersją świadka i podlegała ona dalszym modyfikacjom. Były to zeznania najbliższe czasowo opisywanym zdarzeniom. Dlatego też można byłoby przyjąć, zakładając szczerość tej deklaracji, że późniejsze zeznania jeżeli zawierają pewne odmienności były już tylko wynikiem naturalnych problemów z odpamiętywaniem postrzeżeń. Pewnych jednak różnic nie da się w ten sposób wytłumaczyć.

Po pierwsze rola T. N. (2) w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3) mimo, że ograniczona w porównaniu z zeznaniami z dnia 10 kwietnia 1999 r. nadal pozostała znacząca. T. N. (2) poza tym, iż był na pierwszym spotkaniu w hotelu (...) wraz z N. S. (3) i K. H. (1) ps. K. i innymi osobami, a na której ostatecznie nie doszło do rozmowy na temat zabójstwa, miał także rozmawiać z K. H. (1) na temat zlecenia zabójstwa w innej sytuacji niż wyjazd do S., co pozostało stałym elementem zeznań świadka. T. N. (2) wedle A. Z. (1) proponował, by to K. H. (1) był przewodnikiem dla wykonawcy zlecenia i o tym z nim rozmawiał (k. 2425v, t. 13).

W późniejszych zeznaniach A. Z. (1) rola T. N. (2) została natomiast całkowicie zmarginalizowana, by w końcu w czasie zeznań z 10 czerwca 2005 r. świadek w końcu powiedział, iż T. N. (2) w czasie pierwszego spotkania w(...)po przyjściu świadka faktycznie od razu wyszedł z kawiarni (k. 8529, t. 44). Dalej świadek podawał, że T. N. (1) już na pierwszym spotkaniu został wyłączony z tematu zabójstwa i nie był przez niego informowany o planowanych działaniach (k. 8532, t. 44).

W ocenie sądu różnice te nie mogą być wynikiem upływu czasu. Świadek bowiem zajmuje w czasie późniejszych zeznań kategoryczne stanowisko dotyczące roli T. N. (2) w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3) przeciwne kategorycznym wypowiedziom na ten temat z przesłuchania z dnia 19 sierpnia 1999 r.. Mowa jest o wyjściu T. N. (2) z kawiarni hotelu (...), gdy tymczasem uprzednio o takiej sytuacji świadek nie mówił. Mówi o wyłączeniu T. N. (2) z tematu zabójstwa, co powiela inne wcześniejsze wypowiedzi świadka na ten temat z okresu po 19 sierpnia 1999 r. (k. 2441, t.13, k. 2455, t. 13), gdy tymczasem z przywołanych relacji wynikało, że T. N. (2) rozmawiał o zabójstwie z K. i również samym A. Z. (1). Świadek wprowadza nowe informacje, a nie tyle pomija już zapomniane.

Zakładając szczerość deklaracji świadka, iż w czasie przesłuchania z dnia 19 sierpnia 1999 r. chciał powiedzieć wszystko tak jak było, w perspektywie końcowej wersji dotyczącej T. N. (2), poza informacją o wyjeździe z nim do S., A. Z. (1) nie powinien już w żaden sposób wiązać tej osoby z opisywanymi przez siebie przygotowaniami do popełniania przestępstwa. Z tego punktu widzenia relacje świadka dotyczące T. N. (2) złożone w dniu 19 sierpnia 1999 r. musiałyby być uznane za fałszywe. Treść zeznań świadka przeciwna musiałaby być jego deklaracjom. Dla wyjaśnienia tych rozbieżności odnieść się należy do zeznań M. R. (1) występującego wspólnie z A. Z. (1) w sprawach prowadzonych przed Sądem Okręgowym w Gdańsku.

Świadek M. R. (1) w czasie przesłuchania z dnia 26 marca 1999 roku (k. 2369-2374, t. 13).zeznał, że na przełomie kwietnia i maja 1998 roku T. N. (2) poprosił go, aby wspólnie z nim i A. ps. „S. (1)” pojechał na spotkanie do (...)” w G. (t. 13, k. 2369v). Na miejscu „S. (1)” wysiadł z samochodu i już nie wrócił, natomiast N. wszedł do sklepu i jak świadek się domyślał, udał się do restauracji mieszczącej się w (...). Świadek obserwował tą restaurację i widział około 5 osób siedzących przy stoliku, byli to: N., „K.”, mężczyzna z G., który był właścicielem dyskoteki (...) oraz dwóch innych, których nie znał – od N. dowiedział się, że jeden z nich był ze S. a drugi z R. (t. 13, k. 2370). Po spotkaniu N. w obecności świadka do kogoś zadzwonił i powiedział, że spotkanie w (...) się odbyło oraz, że decyzja zapadła i ostatecznie będą o tym rozmawiali w R.. W trakcie rozmowy T. N. (2) miał powiedzieć, że spotkanie to dotyczyło „Generała” (t. 13, k. 2371).

W czasie następnego spotkania świadek dowiedział się od N., że „tu chodzi o grubą sprawę z tym generałem” (t. 13, k. 2371). Z treści rozmów prowadzonych przez N. wiedział, że chodzi o osobę, „która się z czegoś nie wywiązała lub nie wywiązuje i chciał się wycofać” (k. 2371-2371v, t. 13).

Wedle dalszych zeznań około 4-5 dni później, świadek spotkał się z N., Z. i „M. Z. (1)” oraz mężczyzną, którego nie znał. „Z.” przekazał im samochód, który prowadził Z.. Pojechali przez W., pod hotel znajdujący się przed R.. Ponadto po drodze czekało na nich trzech mężczyzn, którzy wsiedli do ich samochodu. Jeden z nich był z G., gdzie prowadzi hurtownię. Gdy dojechali pod hotel, ci trzej mężczyźni razem z N. weszli do środka. Po spotkaniu N. wsiadł z powrotem do samochodu i wrócili do G.. Po drodze N. komentował to spotkanie. Świadek słyszał, jak ten rozmawiał z Z. i używali określenia „Generał” (t. 13, k. 2372v). Ponadto M. R. (1) dodał, iż z rozmów N. wynikało, że „czy dadzą radę to zrobić, czy jest zawodnik, który może położyć kogoś poważnego, jakiś kamikadze” (t. 13, k. 2372v). Z rozmów wynikało również, że „trzeba z nim zrobić porządek, zamknąć mu mordę, nie padło wprost słowo zabójstwo” (t. 13, k. 2373).

W czasie przesłuchania w dniu 8 lipca 1999 roku (t. 13, k. 2375-2375v) świadek sprostował, że wyjazd do R. miał miejsce w dniu 28 kwietnia 1998 roku, było to dzień po zabójstwie P. S. (1). Natomiast spotkanie w (...) odbyło się w dniu 7 maja 1998 roku, w dniu kiedy strzelano do M. N. (1) (t. 13, k. 2375v). Świadek opisywane zdarzenie umiejscawiając je w czasie odnosi do konkretnych zdarzeń więc uzupełnienie tych wypowiedzi można uznać za całkowicie wiarygodne. W trakcie przesłuchania z dnia 4 sierpnia 1999 roku (t. 13, k. 2377-2380v) potwierdzając poprzednio podawane informacje podał, że odniósł wrażenie, iż N. był pośrednikiem w sprawie „Generała” (t. 13, k. 2380v).

T. N. (2) w swoich zeznaniach potwierdził, iż doszło do takich dwóch zdarzeń, jakie opisywał M. R. (1), choć nie przedstawiał treści wówczas prowadzonych rozmów. Zeznał on bowiem w czasie przesłuchania z dnia 7 kwietnia 1999 roku (t. 13, k. 2522-2523), że kilka miesięcy przed jego aresztowaniem (14 września 1998 r.) brał udział w spotkaniu w (...), w którym brali udział również: „C.”, „M.”, „B. (2)” i „K. (2)z W.”, który przyjechał ze swoim siostrzeńcem K.. Ponadto byli obecni” „K. (3)”, „C. (1)” i „M. (1)” (t. 13, k. 2522v). Na omawiane spotkanie pojechał z M. R. (1), którego następnie odwiózł i udał się na dalszą część spotkania do (...). Dalej świadek podał, że przed dniem 27 kwietnia 1998 roku, to jest przed zabójstwem P. S. (1), wraz z „I.”, W. i chyba z R. pojechał do R. (t. 13, k. 2523). Spotkanie miało dotyczyć zakupu „furgonetki papierosów”. W dniu 14 kwietnia 1999 roku (t. 13, k. 2524-2525v) świadek sprecyzował, że do spotkania w (...)doszło po śmierci „N.” i aresztowaniu „I.”, czyli po 29 kwietnia 1998 roku. Wyjazd do R. mógł zaś wedle świadka mieć miejsce przed zabójstwem „N.”. Dalej świadek zeznał, że w jego obecności nigdy nikt nie rozmawiał na temat planowanego zabójstwa M. P. (3) i nic nie wiedział na temat tego zabójstwa (t. 13, k. 2525v).

Odnosząc się do przytoczonych zeznań M. R. (1) i T. N. (2) po pierwsze stwierdzić należy, iż brak jest podstaw do ustalenia, że osoby te uzgodniły w jakiś sposób ich treść, bo są one odmienne. Nie ma też powodu uważać, że uzgodnione one zostały przez nich z A. Z. (1), bo między nimi, a świadkiem istnieje głęboki konflikt procesowy związany prowadzonym przeciwko nim postępowaniem. Bezsporne zdaniem sądu na podstawie zeznań M. R. (1) i T. N. (2) jest to, że doszło do dwóch spotkań w okolicach R. przed zatrzymaniem A. Z. (1) z jego udziałem i po jego zatrzymaniu w (...)w G.. Zeznania natomiast M. R. (1) dowodzą, że opisywane przez niego rozmowy dotyczyły zabójstwa M. P. (3). Świadczy o tym używane określenie Generał na osobę, z którą, wedle kolokwialnych wypowiedzi świadka trzeba było zrobić porządek czy też zamknąć mordę, a co ma jednoznaczne konotacje i oczywiście może dotyczyć zabójstwa. Ponadto świadek przytaczając usłyszane przyczyny podjęcia takich działań wobec tej osoby mówił o tej osobie, że z czegoś się nie wywiązała lub nie wywiązuje i chciała się wycofać, a co bezpośrednio odnosi się do słów A. Z. (1) z dnia 19 sierpnia 1998 r., o tym, iż przyczyną podżegania do zabójstwa M. P. (3) była jego deklaracja wycofania się ze współpracy (k. 2422v, t. 13). Do podobnych wniosków doszedł oskarżyciel, który w uzasadnieniu aktu oskarżenia stwierdził, iż na podstawie zeznań M. R. (1) ustalono, że istotne informacje dotyczące zabójstwa M. P. (3) może posiadać A. Z. (1) (k. 21 uzasadnienia aktu oskarżenia).

Zeznania te w powiązaniu z relacjami A. Z. (1) potwierdzają, że rzeczywiście do takich rozmów na temat M. P. (3) dochodziło. Są to wypowiedzi z niezależnych źródeł, które nadto nie zostały w żaden sposób uzgodnione. Sytuacje, w jakich świadkowie mieli te informacje uzyskać są całkowicie odmienne, co oczywiście nie przeczy by do nich nie doszło. Wersje te jednak wykluczają się zdaniem sądu bo inaczej została w nich opisana rola T. N. (2). Wedle relacji M. R. (1) T. N. (2) był czynnym uczestnikiem rozmów dotyczących „Generała”, a wedle ostatecznej wersji A. Z. (1) miał on zostać z tej sprawy całkowicie wyłączony. Jeżeli miał zostać wyłączony to nie powinien być na spotkaniu w (...)po zatrzymaniu A. Z. (1). Przecież powołując się na inne zeznania tego świadka rolę N. S. (1) miał przejąć R. B. (1) (t. 44, k. 8532).

Jak wynika nadto z relacji M. R. (1) powiązanych z zeznaniami T. N. (2) wyjazd do R. nastąpił 28 kwietnia 1998 r.. Wówczas w drodze powrotnej odbyła się rozmowa usłyszana przez świadka między T. N. (2) a A. Z. (1) o „Generale”. Odwołując się do zeznań A. Z. (1) należy stwierdzić, że do takiej rozmowy nie powinno dojść. Jak wynika z relacji A. Z. (1) spotkanie w (...) między nim N. S. (1), E. M. (1) i S. odbyło się nie później niż przed wybuchem jego samochodu, co ustalono nastąpiło w dniu 8 kwietnia 1998 r. (t. 13, k. 2453-2454). Wcześniej zaś wedle zeznań A. Z. (1) T. N. (2) po pierwszym spotkaniu w kawiarni hotelu (...) miał zostać wyłączony z całej sprawy. Okazuje się jednak z relacji M. R. (1), że również po tym terminie T. N. (2) zaangażowany był w tą sprawę, a z A. Z. (1) rozmawiał m.in. o tym „czy jest zawodnik, który może położyć kogoś poważnego, jakiś kamikadze”. Gdyby znowu odwołać się do zeznań A. Z. (1), to już niezależnie czy po pierwszym czy po drugim spotkaniu w (...), taki „zawodnik” w osobie S. S. (3) został przez A. Z. (1) znaleziony.

Wersja M. R. (1) bliższa jest drugim w kolejności zeznaniom A. Z. (1), gdzie w podobny sposób opisuje on pozycję T. N. (2) przy przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3). Jednocześnie stwierdzić należy, iż M. R. (1) nie starał się tej roli w żaden sposób wyolbrzymiać. Nie starał się też zeznań tych wykorzystać w swojej sprawie, więc nie miał interesu by fałszywie T. N. (2) pomawiać. Podobnie ocenę ta należy odnieść do A. Z. (1). Mimo procesowego konfliktu między tymi osobami zeznania te nie stały się powodem przypisania świadkowi zachowań, jakich by się on nie dopuścił. M. R. (1) powiedział tylko o udziale A. Z. (1) w rozmowie na temat zrobienia porządku z „Generałem”. M. R. (1) nie pomawiał więc A. Z. (1) o zachowania, z których mógł uczynić dla siebie jakiekolwiek procesowe korzyści. Takich działań zresztą nie podejmował, a przecież mógł je wykorzystać. Przy „stawce” o jaką obaj walczyli w procesie w G. i przy demoralizacji ich obu żadne środki w ich pojęciu nie były niedozwolone. W tym kontekście jakże znaczące są zeznania M. R. (1) z rozprawy głównej kiedy to relacjonował rozmowę z A. Z. (1) w trakcie procesu przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Powiedział : „Na temat konfabulacji Z. to mogę powiedzieć, że pewnego razu byliśmy razem z Z. w „sieczkarniku” i chciałem się dowiedzieć od niego dlaczego tak postąpił i on mi powiedział, z taką pretensją że „ty miałeś pierwszy szansę na to, by to zyskać, a ja chcę to wykorzystać”. To jest jedyna wypowiedź Z. na ten temat, wtedy mu puściły nerwy i mu się to wymskło.” (k. 15847, t. 81).

Zeznania M. R. (1) są zatem sygnałem, że A. Z. (1) dostęp do informacji na temat podżegania do zabójstwa M. P. (3) posiadał. Zeznania te relacji A. Z. (1) jednak nie uwiarygodniają, a jeszcze bardziej komplikują zagadnienie ich oceny. Oczywiście sam M. R. (1) na rozprawie głównej wycofał się ze wszystkich przytaczanych wyżej wypowiedzi dotyczących rozmów prowadzonych przez T. N. (2), lecz nie była to jedyna osoba, która swe zeznania na rozprawie głównej zakwestionowała. Takie stanowisko zresztą nie zostało przez sąd za wiarygodne uznane.

Powyższe rozważania mogą jednak skłaniać do przyjęcia, że A. Z. (1) chcąc wykorzystać swoją pozycję procesową, o czym wyraźnie powiedział, zmarginalizował rolę T. N. (2), która w rzeczywistości w świetle początkowych jego zeznań oraz relacji M. R. (1) mogła być większa. To przecież T. N. (2) pierwotnie miał oferować kwotę 40 000 zł za dokonanie zabójstwa, lecz nie A. Z. (1), a S. S. (3). Wedle późniejszych relacji świadka kwota ta została ustalona przez N. S. (1). Naturalne się więc stało, że wraz z marginalizacją pozycji T. N. (2) inna osoba miała określić wysokość zapłaty za dokonanie zabójstwa. Mając jednak na uwadze wypowiedzi świadka o powodach zmiany treści jego zeznań nie da się w sposób racjonalny wytłumaczyć dlaczego od początku N. S. (1) nie przypisywał ustalenia wartości zapłaty za popełnienie przestępstwa jeżeli byłoby to zgodne z prawdą. Żadne interesy go z nim już nie łączyły, a też nie wskazywało to na jego osobisty w większym zakresie udział w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3). Modyfikując również w tej części swe relacje A. Z. (1) mógł z opowiadanej przez siebie historii wyeliminować osobę, która uczestniczyła w tych samych zdarzeniach i mogła zakwestionować jego zeznania. Z własnej osoby świadek zaś stworzył główne źródło informacji. W konsekwencji jednak musiał być ostrożny, by nie narazić się na dodatkowe zarzuty. Świadek przecież nie chciał być zamieszany w sprawę zabójstwa M. P. (3), co też sam powiedział. Wątek podżegania S. S. (3) jest przykładem na takie kluczenie świadka, które miało uchronić go przed odpowiedzialnością za to zachowanie. W ostateczności okazało się bowiem, że A. Z. (1) przekazał S. S. dosyć enigmatyczne informacje dotyczące przygotowań do zabójstwa, zanim on sam zdecydował się na swój udział w tym przestępstwie, bo przed rozmową z E. M. (1) i S..

Z punktu widzenia tych rozważań istotne jest przesłuchanie, jakie nastąpiło w dniu 30 maja 2001 r. (k. 2431-2433, t. 13). Świadek potwierdził uprzednio złożone zeznania, powiedział, że zawierały one prawdę, jednak przyznał, że pewne elementy zostały w nich przez niego wyolbrzymiona i chciałby je zweryfikować (t. 13, k. 2431v). W ostateczności tych zeznań okazało się, że świadka nikt nie podżegał do zabójstwa M. P. (3), a na spotkaniu z E. M. (1) i N. S. (1) nie było S., a jedynie go obgadywano. Różnice pomiędzy tymi a poprzednimi zeznaniami świadek wytłumaczył tym, że wcześniej „zbudował hipotezę, a zasłyszane fragmenty różnych rozmów ułożyły mu się w taką całość”. W omawianego przesłuchania przekazał natomiast „suche fakty, bez swojego komentarza”.

W późniejszych relacjach świadek powrócił do tego kierunku zeznań, jakie zapoczątkowane zostały w dniu 19 sierpnia 1999 r., a treść przytoczonych z dnia 30 maja 2001 r. tłumaczył w czasie przesłuchania w dniu 7 stycznia 2003 r.. Po odczytaniu świadkowi tych zeznań A. Z. (1) zakwestionował ich prawdziwość. Powiedział, że siedział wówczas w celi izolacyjnej, był w złej formie psychicznej, miał dosyć przesłuchań i uważał, że składając tego dnia takie zeznania nie będzie już więcej przesłuchiwany. Później jednak wszystko przemyślał i doszedł do wniosku, że nie będzie jednak wycofywał się z zeznań, bo to może mu pomóc w sprawie przed sądem. W czasie pierwszych przesłuchań nie mówił całej prawdy, bo obawiał się o swe bezpieczeństwo, zwłaszcza, że B. i S. byli wówczas na wolności (k. 2491, t. 13).

Dla weryfikacji tych twierdzeń odwołać się należy ponownie do danych zawartych w aktach osobowych części B. Rzeczywiście jak wynika z zapisów o stanie psychicznym tymczasowo aresztowanego A. Z. (1) w początkowym okresie pozbawienia wolności opisywano ten stan jako zły. Osadzony był napięty, płaczliwy, jego zachowanie było nieadekwatne do sytuacji, trudno mu było pogodzić się z postawionym mu zarzutem z art. 148§1 k.k. i był tym załamany, deklarował zamiary samobójcze (informacje z 4 maja 1998, 4 czerwca 1998, 21 lipca 1998, 4 sierpnia 1998 - k. 20080-20083, t. 101). Pojawiła się nawet informacja, że tymczasowo aresztowany był przerażony swoją sytuacją prawną, a wsparcie dawała mu narzeczona, która powstrzymywała go przed samobójstwem (zapis z dnia 10 listopada 1998, k. 20086, t. 101).

Po tym okresie jego stan psychiczny się ustabilizował. Jego zachowanie było poprawne, regulaminowe, nie angażował się w negatywne formy aktywności charakterystyczne dla środowisk przestępczych. Wskazywano na znakomite przystosowanie do warunków izolacji. Świadek w tym czasie koncentrował się na przygotowaniu się do obrony. Taka postawa utrzymywała się również w okresie złożenia zeznań z dnia 30 maja 2001 r. (zapisy z 5 marca 2001 r., 4 kwietnia 2001 r., 4 maja 2005 r. i 5 czerwca 2001 r. k. 20109, 20110, 20111, t. 101). Istotne dla oceny zeznań z dnia 30 maja 2001 r. są zapisy z dnia 5 czerwca 2001 r.. A. Z. (1) w tym czasie nie otrzymał widzenia z narzeczoną, gdyż była świadkiem w jego sprawie. Negował jednak myśli i zamiary samobójcze. Ostatni okres ze współosadzonym był trudny, przestał się z nim dogadywać, zauważalne były po jego stronie oznaki zdenerwowania. Jego zachowanie i postawa nie uległy jednak zmianie, był regulaminowy, taktowny. W tym okresie był zakwaterowany pojedynczo, co spowodowane było brakiem widzeń z narzeczoną, i zamiarem gruntownego przygotowania się do obrony. Wynikało to z pragnienia przebywania samotnie w celi. Z ówczesnego zakwaterowania był zadowolony, a w tamtej sytuacji odpowiadała mu samotność (zapisy z 5 czerwca 2001, k. 20111, t. 101).

Stan psychiczny świadka z okresu początkowego pozbawiania go wolności, a z okresu, kiedy składał zeznania w dniu 30 maja 2001 r. był istotnie odmienny. Rzeczywiście występowały sytuacje, które mogły obniżyć jego nastrój, lecz nie można ich porównywać ze złym stanem psychicznym. Nadto świadek nie przebywał wówczas w celi izolacyjnej, jak twierdził 7 stycznia 2003 r. a był jedynie pojedynczo zakwaterowany i taka sytuacja mu odpowiadała.

Niewiarygodne jest też twierdzenie, że świadek miał też dość przesłuchań, bo w niniejszej sprawie do 30 maja 2001 r. odbyły się faktycznie 3 przesłuchania świadka. Uzasadnienie jakie A. Z. (1) przedstawił w dniu 7 stycznia 2003 r. w odniesieniu do zeznań złożonych 30 maja 2001 r. częściowo nie odpowiada zatem prawdzie. Zdaniem sądu prawdą jest natomiast wypowiedź A. Z. (1) o tym, iż później jednak wszystko przemyślał i doszedł do wniosku, że nie będzie jednak wycofywał się z zeznań, bo to może mu pomóc w sprawie przed sądem. Oczywiście nie świadczy to o tym, iż jego zeznania prawdzie odpowiadały, a dowodzi to tego, że taka motywacja towarzyszyła mu przy jego składaniu.

Za niewiarygodne należy ocenić także inne stwierdzenie świadka jakie padły w odniesieniu do zeznań z dnia 30 maja 2001 r., wedle których w czasie pierwszych przesłuchań nie mówił całej prawdy, bo obawiał się o swe bezpieczeństwo, zwłaszcza, że B. i S. byli wówczas na wolności (k. 2491, t. 13). W okresie przesłuchania w dniu 30 maja 2001 r. R. B. (1) był już jednak tymczasowo aresztowany, a fakt pozostawania A. Z. (2) na wolności nie stanowił dla świadka przeszkody by pomawiać tą osobę w czasie przesłuchania w dniu 19 sierpnia 1999 r. oraz w czasie późniejszych przesłuchań zanim oskarżony wskutek ekstradycji został sprowadzony do Polski. Okoliczności oczywiście pozwalają zakwestionować wiarygodność tej wypowiedzi. Składając zeznania w dniu 30 maja 2001 r. świadek nie składał ich ani pod wpływem złego stanu psychicznego, ani pod wpływem realnie istniejących wówczas gróźb, czy też pod wpływem obaw jakie rzeczywiście miał wtedy świadka o swoje i bliskich zdrowie i życie. Inne zatem musi istnieć wytłumaczenie takiej treści złożonych zeznań. Świadek na te wątpliwości nie odpowie, bo nie żyje wyjaśnienia jakie pozostawił nie są zaś wystarczające dla uwiarygodnienia takiej zmiany zeznań. Zeznania z dnia 30 maja 2001 r. mogły zatem bardziej prawdzie odpowiadać niż inne, w których eksponował swoją pozycję w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3).

Pozostając przy wątku gróźb jako niewiarygodne zostały również ocenione zeznania świadka dotyczące R. B. (1). Jak wykazano świadek bez obaw o siebie i swoich bliskich mógł złożyć relacje dotyczące tego oskarżonego wcześniej niż to uczynił. Znaczące w tym kontekście są jego wypowiedzi odnoszące się do R. B. (1) złożone w 10 czerwca 2005 r.. Wedle świadka po śmierci N. S. (1) R. B. (1) miał powiedzieć A. Z. (1), że przejmuje rolę N. (t. 44, k. 8532). Informacja ta oczywiście istotna pozwalała powiązać wątek podżegania do zabójstwa M. P. (3) z dokonaniem tego zabójstwa, o co podejrzany był R. B. (1). Informacji tej jednak świadek nie przekazał w trakcie wcześniejszych przesłuchań, czego nie może tłumaczyć ani obawa o swoje i bliskich życie ze strony oskarżonego, ani upływ czasu, który poszerza i mnoży luki pamięciowe niż je wypełnia. Dotyczyło to też przecież faktów istotnych a nie ubocznych, co tym bardziej wskazuje, że wypowiedzi na ich temat powinny pojawić się od razu gdy świadek zaczął składać zeznania dotyczące R. B. (1).

Przesłuchanie, na jakim padły te stwierdzenia dotyczące przejęcia przez oskarżonego roli N. S. (1) mają jednak charakter szczególny. Zostały wówczas złożone zeznania, które poszerzają dotychczas udzielane przez świadka informacje na przykład dotyczące E. M. (1), ale również świadek po raz pierwszy zaczyna wprowadzać wątki sensacyjne. Od „N.” świadek miał wiedzieć, że M. był „bardzo wpływową osobą mającą kontakty na najwyższych szczeblach państwa” oraz, że z pieniędzy pochodzących z przemytu narkotyków finansował L. M. (t. 44, k. 8532). Miał słyszeć od N., iż narkotyki były przemycane z Ameryki Południowej poprzez Wybrzeże Afryki Zachodniej. Wcześniej świadek nie zeznawał na ten temat, albowiem bał się o tym mówić. Starał się jak najbardziej zeznania te odwlec w czasie. Łatwiej było mu powiedzieć o tym teraz gdy wie, że M. jest poszukiwany listem gończym.

Jak jednak wynika z treści „pamiętnika” (cudzysłów jest konieczny bo zapisy te obejmują również opis zdarzeń do jakich nigdy nie doszło) świadka (k. 13321-13396, t. 68, k. 13398-13486, t. 68 - ekspertyza) zabezpieczonego w dniu 4 stycznia 2010 r. w jego celi (k. 13314, t. 68) zawiera on treści, które przeniesione zostały do zeznań jakie A. Z. (1) złożył w dniu 10 czerwca 2005 r. i późniejszych. Dotyczy to niejakiego W., który w Gabonie zajmuje się nielegalną produkcją krewetek oraz narkotykami ( k. 8532, t. 44 – zeznania, k. 13403, t. 68 – odczytane zapisy „pamiętnika”).

Omawiane zeznania są pierwszymi, w których świadek wprowadza informacje, które są jedynie wytworem jego wyobraźni, przeniesieniem do zeznań fikcji literackiej, jaką tworzył na potrzeby swojego „pamiętnika”. W kolejnych zeznaniach 19 lipca 2007 r. 24 października 2007 r., 14 listopada 2007 r. , 7 kwietnia 2009 r. wątki dotyczące przemytu narkotyków, spotkania w domu honorowego konsula Grecji i podżegania do zabójstwa M. P. (3) przez L. M. zostały poszerzone, a treść tych zeznań nieuchronnie sprowadzała je do absurdu. Świadek obok wątków znanych z wcześniejszych zeznań dotyczących podżegania do zabójstwa M. P. (3) przez E. M. (1) i S. – A. Z. (2), które cały czas podtrzymywał wprowadził informacje fikcyjne, mające charakter fałszywego pomówienia, z których nigdy się nie wycofał.

Nie wynika to z wypowiedzi samego A. Z. (1), ale taka koncepcja interpretacji tych zeznań się pojawiła, że świadek obawiając się o swoje i bliskich życie chciał taką treścią swoich relacji doprowadzić do swojej dyskredytacji i do podważenia wiarygodności całości swoich zeznań, by nie mogły one żadnej osobie zaszkodzić. Wprowadzając wątki ewidentnie fałszywe świadomie świadek miał się kompromitować, by zdyskwalifikować swoje zeznania.

Rzeczywiście w aktach sprawy pojawiają się dowody, które mogą świadczyć o groźbach, jakie kierowane były wobec A. Z. (1). Jak wynika mianowicie z wypowiedzi świadka A. T., Kierownika Działu (...)w G. A. Z. (1) w dniu 6 listopada 2007 r. prosił o pilną rozmowę i o pilny przyjazd prokuratora i policjanta prowadzących sprawę (...). Powiedział mu w czasie rozmowy, by przekazać, aby wstrzymać wysyłanie wniosku o ekstradycję do czasu rozmowy z nim. Mówił, że jego rodzinie i jemu grozi niebezpieczeństwo (k. 19753, t. 99). Sprawdzono, że świadek w dniu 29 października 2007 r. miał widzenie ze swoim obrońcą A. K. (3), który jednak zaprzeczył, by takie groźby świadkowi przekazywał (k. 19644-19646, t. 99). O takiej sytuacji mówiła też M. W. (2), która wówczas ze świadkiem rozmawiała. Zeznała jednak, iż A. Z. (1) poprosił, by przyjechała, a potem nie chciał rozmawiać, nie miał o czym rozmawiać (k. 18224, t. 92). Świadek mówiła także, że pamięta ten moment śledztwa, kiedy Z. zaczął zeznawać na temat Konsula Greckiego F. i na temat spotkania na którym był obecny L. M.. Jak twierdziła „On Z. był- wyjątkowo nerwowy. Ja początkowo to tłumaczyłam tym, że on długo przebywa w więzieniu i to go zaczyna męczyć i przede wszystkim to na kark tego brałam. I myślałam, że to jest tego powód, ale potem on zaczął przebąkiwać, że czuje się zagrożony i boi się o swoją rodzinę. Na początku na temat ten nie chciał rozmawiać, po pewnym czasie ujawnił, że dotarły do niego takie informacje, że powinien się wycofać, bo inaczej rodzina będzie zagrożona. W pewnym momencie ujawnił, że dotarło to do niego od jego mecenasa. Z tego co pamiętam, to chodziło o to, by się wycofał z zeznań przeciwko M.” (k. 18224, t. 92).

W toku postępowania dotyczącego śmierci A. Z. (1) ujawnione zostały okoliczności, które mogą korespondować z obawami, o jakich mówiła świadek M. W. (2). W sprawie zeznania złożył T. K. (1), który był osadzony w jednej celi z T. N. (2). Ten skarżył mu się na A. Z. (1), że go pomówił i nigdy mu tego nie wybaczy. Wedle świadka T. N. (2) w tym czasie otrzymał od D. Z. (1) książkę pt. (...) po przeczytaniu, której powiedział, iż taki będzie plan na I.. T. K. (1) sam przeczytał tą książkę i wedle opisanej w niej historii bohater dostaje list, w którym opisywane jest życie jego bliskich z zapowiedzią, że jeżeli w oznaczonym terminie nie popełni samobójstwa zginą jego bliscy (k. 18751, t. 94). Jak miał twierdzić T. N. (2) były robione zdjęcia bliskich A. Z. (1) i mu przesyłane. Wedle T. N. (2) na początku lata i jesieni D. Z. (1) miał gdzieś lecieć i coś dograć. Książka doszła do T. N. (2) według świadka gdzieś w 2007 r. po opuszczeniu zakładu karnego przez D. Z. (1), a parę miesięcy potem on sam ją wypożyczył (k. 18752, t. 94). Na rozprawie głównej świadek zeznania te potwierdził (k. 20936, t. 105).

Jak wynika z zapisów w ewidencji elektronicznej biblioteki AŚ w G. T. K. (1) wypożyczył książkę (...) J. K. 18 kwietnia 2007 r., a A. Z. (1) miał ją wypożyczoną w okresach od 19 października do 12 listopada 2007 r. oraz od 14 do 25 marca 2008 r. (k. 19613, 19614, 19616-19617, t. 98). Pierwszy okres wypożyczenia książki przez A. Z. (1) pokrywa się z terminem kiedy świadek w dniu 24 października 2007 r. złożył zeznania dotyczące wątku konsula greckiego i współdziałania w zabójstwie M. P. (3) L. M., które można uznać za fałszywe. Okres ten pokrywa się również z informacją jaką uzyskał w dniu 6 listopada 2007 r. A. T., kierownik działu (...)w G. od A. Z. (1) o jego obawach dotyczących życia i zdrowia jego rodziny.

Zestawienie tych okoliczności zdaniem sądu świadczy o tym, iż A. Z. (1) rzeczywiście sygnalizował obawy o życie swoje i swojej rodziny. Z drugiej strony w czasie zeznań z dnia 24 października 2007 r. zeznawał, że wcześniej bał się o swoje bezpieczeństwo, dlatego też nie powiedział o wszystkim co miało miejsce na spotkaniu u Greka. W czasie tego przesłuchania mimo tych sygnalizowanych na zewnątrz obaw chciał ujawnić wszystko co się działo na tym spotkaniu (k. 9437, t. 48). Deklaracje świadka był więc sprzeczne z jego ówczesnym zachowaniem. Zdaniem sądu w tym czasie rzeczywiście do świadka mogły dojść informacje o groźbach kierowanych wobec niego i jego rodziny, a powiązanych z treścią książki jaką czytał. T. K. (1) wskazywał, że A. Z. (1) były przekazywane grypsy m.in. od T. N. (2) (k. 18752, t. 94). W tym zakresie zresztą nie jest istotna realność tych gróźb, bo z pewnością nie można ich łączyć z jego późniejszą śmiercią, ale ich wpływ na postawę A. Z. (1) jako świadka w toku prowadzonego śledztwa. Mogły bowiem świadkowi zostać przekazane groźby po to by wzbudzić w nim obawy o życie swoich bliskich, a nie po to by je zrealizować. W każdym razie występuje zbieżność czasowa między deklarowanymi przez świadka obawami, a treścią zeznań, które z jednej strony w oczywisty sposób prawdzie nie odpowiadały, a z drugiej miały być wyrazem odwagi świadka decydującego się na ujawnienie wszystkich znanych mu okoliczności.

Poza jednak opisywaną wyżej, zasygnalizowaną przez A. Z. (1) sytuacją zagrożenia w trakcie pozbawienia wolności nie ujawniły się żadne inne podobne zdarzenia dotyczące bezpieczeństwa świadka i jego rodziny. W aktach osobowych z Aresztu Śledczego w G., do jakich już sąd się odwoływał, a które zawierają zapisy wychowawców z rozmów prowadzonych z A. Z. (1) nie wynika, by przez dłuższy czas pozostawał on w stanie zagrożenia. Z jednej z późniejszych informacji z dnia 21 kwietnia 2009 r. wynika, że świadek nie ma obaw o zachowania innych wobec niego i nie grozi mu nic ze strony innych skazanych (k. 19851-19852, t. 100).

Jak wynika z zeznań J. G. (2), który pełnił funkcję Kierownika Działu (...)w G. od 1994 r. do marca 2007 r. (k. 16319, t. 83) A. Z. (1) nie zgłaszał, by mu ktoś zagrażał, czuł się silny fizycznie i nie obawiał się nikogo. Inni osadzeni nie akceptowali że współpracuje z organami ścigania, ale nie kierowali przy nim gróźb pod adresem świadka a z innych informacji również nie widział, by takie groźby były (k. 13490, t. 68). Wedle zeznań J. G. (2) stworzone zostały A. Z. (1) szczególne warunki bezpieczeństwa. Miał on stały z nim kontakt i istniał system monitorowania zagrożeń wobec świadka (k. 16319, t. 83). Oczywiście dotyczy to okresu poprzedzającego opisywane zdarzenie z listopada 2007 r., ale z drugiej strony brak takich sygnałów o zagrożeniu dla życia i zdrowia świadka nie może dowodzić, że takie niebezpieczeństwo istniało. Do jesieni 2007 r. nie występowały zatem sygnały, że takie zagrożenie wobec A. Z. (1) czy też jego bliskich istnieje. W konsekwencji uznać należy, iż swoje zeznania do tego czasu składał swobodnie i świadomie kształtował ich treść. Należy także stwierdzić, że także pod koniec życia świadka takie sygnały już nie występowały i nie zgłaszał on takich sytuacji. A. Z. (1) nigdy jednak nie wycofał się ze swoich zeznań w szczególności tych, z których wynikało, że osobą, która podżegała do zabójstwa M. P. (3) był L. M. i którego działalność polityczna miała być finansowana z dochodów E. M. (1) uzyskiwanych z przestępstwa. Nigdy świadek nie usprawiedliwił złożenia fałszywych zeznań stanem zagrożenia w jakim się znajdował. Nigdy zeznań tych nie sprostował i nie starał się powiedzieć o swojej rzeczywistej motywacji towarzyszącej ich złożeniu.

W konsekwencji uznać należy, iż zagrożenie, jakie świadek mógł odczuć, żywione przez niego obawy nie miały zasadniczego wpływu na treść jego zeznań, ponieważ treści oczywiście fałszywe w jego relacjach zaczęły pojawiać się dalece wcześniej przed zasygnalizowaną przez niego sytuacją z listopada 2007 r.. Zaczęły one się pojawiać od przesłuchania z dnia 10 czerwca 2005 r. (t. 44, k. 8526-8534), kiedy to został wprowadzony wątek L. M. i finansowania jego działalności z przemytu narkotyków, a w czasie dalszych przesłuchań był on już tylko rozwijany.

Jednocześnie wskazać należy, iż zeznania z dnia 24 października 2007 r. złożone zostały po raz pierwszy po nieuwzględnieniu wniosku o ekstradycję E. M. (1), na co wpływ miała przede wszystkim negatywna ocena wiarygodności zeznań A. Z. (1). W ocenie sądu sprawa ta była tak bardzo nagłośniona w mediach publicznych, że z pewnością wyniki procesu ekstradycyjnego znane były świadkowi. Jednak zdaniem sądu to nie wyniki tego procesu zaważyły na treści relacji A. Z. (1) z omawianego przesłuchania, gdyż była to tylko kontynuacja już uprzednio wprowadzonych wątków dotyczących spotkania w domu konsula Grecji i L. M.. Zeznania te nie były zatem wyrazem dezaprobaty ze strony świadka wobec stanowiska, jakie zajął amerykański sąd. Stwierdzić zatem należy, iż również proces ekstradycyjny prowadzony wobec E. M. (1) jego przebieg oraz rezultat nie miał zasadniczego wpływu na treść zeznań świadka. Rozpoczął się on później, bo w drugiej połowie 2006 r. niż czas kiedy A. Z. (1) wprowadził nowe i fałszywe wątki do swoich zeznań.

Kolejny istotny moment, jaki zdaniem sądu należy poddać analizie przy wyjaśnianiu przyczyn zmian dokonywanych przez A. Z. (1) w swoich zeznaniach dotyczy kontaktów jakie nawiązał D. Z. (1) z E. M. (1). W kontekście omawianych okoliczności wskazać należy, iż w kwietniu 2005 r. do Stanów Zjednoczonych na prośbę D. Z. (1), by spotkać się z E. M. (1) wyjechali M. Z. (2) (k. 9079 – 9081, t. 46) i A. Z. (5) (k. 9084 – 9085, t. 46). Potwierdzeniem tego wyjazdu jest rachunek za pobyt w hotelu w okresie od 14 do 14 kwietnia 2005 r. (k. 9083, t. 46). Koszty przelotu i pobytu w C. pokrywał E. M. (1), a na dowód swego pobytu w C. przekazali oni rachunki hotelowe i fotografie dokumentujące ich pobyt.

D. Z. (1) przesłuchany w charakterze świadka potwierdził, że E. M. (1) nawiązał z nim telefoniczny kontakt oferując gratyfikację pieniężną w zamian za złożenie zeznań , w świetle których A. Z. (1) stałby się osobą niewiarygodną. W związku z tym poprosił on M. Z. (2) i A. Z. (6) , dysponującymi paszportami niemieckimi , o udanie się do C. i nawiązanie kontaktu z E. M. (1). Dał im również list do E. M. (1), z treści którego miała wynikać zgoda D. Z. (1) na podjęcie proponowanych przez E. M. (1) działań. W konsekwencji D. Z. (1) już na terenie Polski spotkał się z osobą poleconą przez E. M. (1) i rozmawiał na temat sposobu, w jaki może pomóc podważyć zeznania A. K. (4) te zostały na krótko przerwane na skutek aresztowania E. M. (1) w październiku 2006 r., ale potem zostały odnowione. Do realizacji pomysłów D. Z. (1), jak wynikało z jego zeznań, jednak nie doszło z uwagi na jego tymczasowe aresztowanie w dniu 18 grudnia 2006 r. (k. 9096 – 9099, 9100 – 9114 t. 46).

Jednocześnie zwrócić należy uwagę na relacje w jakich pozostawali A. Z. (1) i D. Z. (1) w trakcie pozbawienia wolności. Z zeznań T. K. (1) wynika, że prowadzili oni nielegalną korespondencję w postaci grypsów (k. 20935, 20936, t. 105). O stałych kontaktach między tymi osobami w trakcie ich osadzenia mówił również świadek M. E. (k. 19345, t. 97). Pomimo pomawiania D. Z. (1) w innej sprawie przez A. Z. (1) stosunki między nimi jak deklarował świadek wobec osadzonego razem z nim przez pewien czas w jednej celi J. P. (2) były dobre (k. 21165, k. 106). Potwierdzał to także M. E. (k. 19345, t. 97). Wedle tego świadka A. Z. (1) był zdruzgotany śmiercią D. Z. (1), załamał się do tego stopnia, że nawet przywoływał ducha tej osoby (k. 19345, t. 97, k. 19748v, t. 99).

A. Z. (1) składał zatem obciążające E. M. (1) zeznania, utrzymywał stałe kontakty z D. Z. (1), który podejmowała działania mające na celu wykazanie niewiarygodności A. Z. (1). Działania takie podjął w czasie zbliżonym do pierwszych zeznań A. Z. (1) z dnia 10 czerwca 2005 r., kiedy to został wprowadzony wątek L. M. i finansowania jego działalności z przemytu narkotyków.

Wedle zeznań M. E. A. Z. (1) z D. Z. (1) miał jakiś plan, chodziło o wyłudzenie jakichś pieniędzy od kogoś i D. Z. (1) miał czuwać nad jakimiś jego interesami (k. 19345, t. 97). W ocenie sądu te enigmatyczne wypowiedzi świadka, który nie miał na ten temat szczegółowej wiedzy, nie można wiązać z czynnościami jakie podejmował D. Z. (1) w ramach kontaktów z E. M. (1).

W ocenie sądu przedstawione powyżej informacje nie dają jednak podstaw by uznać, że wątek ten został wprowadzony do relacji świadka w uzgodnieniu z D. Z. (1) po to, by podważyć wiarygodność A. Z. (1). Jednak kontakty D. Z. (1) z osobami pozostającymi w porozumieniu z E. M. (1) występowały także po czerwcu 2005 r. i w 2006 r., a D. Z. (1) oczekiwał określonej gratyfikacji za podjęte w tej sprawie działania. Jeżeli zatem rozmowy na ten temat były prowadzone nawet w 2006 r. to znaczy, że wynagrodzenia za to jeszcze w czerwcu 2005 r. nie uzyskał, a w związku z tym złożone przez A. Z. (7) w tym okresie zeznania nie były następstwem uzgodnień D. Z. (1) z E. M. (1). Były one złożone niezależnie od podejmowanych przez D. Z. (1) działań zmierzających do podważenia wiarygodności zeznań A. Z. (1).

Jeżeli zatem cokolwiek innego mogło generować rozwój wątku wprowadzonego przez A. Z. (1) do jego zeznań w dniu 10 czerwca 2005 r. to fakt, iż w jego dwu sprawach prowadzonych w Sądzie Okręgowym w Gdańsku uchylone zostały wyroki, a sprawy przekazane do ponownego rozpoznania. W szczególności w czasie przesłuchania z dnia 19 lipca 2007 r. świadek swoje zeznania rozpoczął od stwierdzenia, że w dniu 12 lipca 2007 r. odbyła się rozprawa, w której był oskarżonym i prokurator zażądał dla niego kary 13 lat więzienia. Po czym powiedział, że zdecydował się uzupełnić swoje zeznania odnośnie osób, które brały udział w spotkaniu w domu konsula greckiego (k. 9429v, t. 48). Niewątpliwie treść tych wypowiedzi dowodzi, że świadek wiązał swoje zeznania z określonymi czynnościami procesowymi, jakie miały być wobec niego podejmowane.

Niezależnie zatem czy pod wpływem zagrożenia czy pod wpływem procesowej kalkulacji świadek od czerwca 2005 r. zaczął składać zeznania, do których wprowadził wątki oczywiście fałszywe. W zeznaniach z dnia 10 czerwca 2005 r. pojawiały się jednak również informacje, które poszerzały te dotyczące wątków wcześniej eksponowanych związanych z osobą R. B. (1), czy też spotkaniem w W. z E. M. (1). Wedle jego zeznań po śmierci N. S. (1) R. B. (1) miał przejąć jego funkcję. Nie było jednak przeszkód by informację tą świadek mógł przekazać wcześniej, gdy zaczął mówić o związkach tego oskarżonego z podżeganiem do zabójstwa M. P. (3) (k. 8532, t. 44). Ponadto świadek również w czasie tego przesłuchania przytaczał informację N. S. (1) o osobie, którą widział na spotkaniu w W., że był to oficer SB o nazwisku J. S. (1) albo S. (k. 8531, t. 44). Jeżeli świadek już na wstępnym etapie przesłuchań wymieniał nazwisko S. (k. 2460, t. 13) to jednak dopiero w czerwcu 2005 r. powiedział, że był to oficer SB. Oczywiście z pewnością upływ czasu nie spowodował, że dopiero po kilku latach ta okoliczność świadkowi się przypomniała. W ocenie sądu była to informacja jaką pozyskał świadek w późniejszym czasie z różnego rodzaju przekazów medialnych na temat sprawy. Po zatrzymaniu E. M. (1) i jego zwolnieniu wątki z nim związane oraz osobami z jakimi miał kontakt, a taką osobą był J. S. (1), były szeroko w mediach omawiane i to mogło być źródło wiedzy świadka o służbie, rozpoznanego przez niego mężczyzny, w SB. Zwrócić należy uwagę, że treści zawarte w „pamiętniku” świadka ujawnionym po jego śmierci, gdzie snuje sensacyjne wątki z udziałem osób pojawiających się w jego zeznaniach świadczą, że miał on szerszą wiedzę na temat środowiska osób, w którym obracał się M. P. (3). To przecież nie z autopsji, lecz z pozyskanych z mediów informacji mógł wiedzieć o R. K. (3), o którym pisał on w swoim „pamiętniku”.

W ocenie sądu zeznania z dnia 10 czerwca 2005 r. stanowią cezurę w przesłuchaniach świadka. Od tego dnia bowiem świadek zaczął wprowadzać fałszywe wątki dotyczące podżegania do zabójstwa M. P. (3), a towarzyszące im informacje poszerzające wcześniej udzielone przez świadka również na wiarę nie zasługiwały, bo bez żadnych przeszkód mógł je wcześniej ujawnić, a tego nie uczynił. Można zatem całkowicie pominąć przy ustaleniach faktycznych relacje świadka składane od 10 czerwca 2005 r. albowiem zawierają one informacje fałszywe, stanowiące nieraz przekład na zeznania fikcji literackiej, na którą można było się natknąć w jego „pamiętniku” ujawnionym po śmierci świadka w jego celi. Jednocześnie zeznania te są dowodem na skłonności A. Z. (1) do manipulacji, ponieważ okoliczności, o jakich uprzednio zeznawał jako prawdziwych uwikłał w sensacyjne historie nie mające nic wspólnego z prawdą. Ponadto ewidentnie również z tych zeznań wynika, że świadek składał je celem osiągnięcia określonych celów procesowych w prowadzonej przeciwko niemu sprawie w Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Taka motywacja świadka skłoniła go do pomówienia chociażby L. M. o udział w podżeganiu do zabójstwa M. P. (3). Dla realizacji swoich procesowych interesów świadek nie miał skrupułów by posłużyć się kłamstwem i fałszywym pomówieniem. Takie działania świadka oczywiście muszą mieć wpływ na ocenę jego wcześniejszych zeznań.

Powyższe ustalenia prowadzą do wniosku, że niektóre z relacji świadka nie odpowiadają prawdzie. W tym kontekście poddać analizie należy własne A. Z. (1) wypowiedzi na temat swoich zeznań. Te zeznania, w jakich świadek bezpośrednio się odnosił do treści przesłuchań zostały już uprzednio omówione. Z szeregu jednak wypowiedzi świadków wynika, że takie oceny A. Z. (1) formułował także przed innymi osobami. W szczególności zeznania na ten temat złożył J. G. (2). A. Z. (1) miał mu mówić, że zeznania w sprawie zabójstwa M. P. (3) mają przyczynić się do zmniejszenia mu wyroku, mówił, że wymyśla te swoje zeznania, że mu to jest potrzebne bo prokuratorzy to łykają i on tej wersji się trzyma. Wedle J. G. (2) świadek powiedział mu także, iż obiecano mu że jak będzie tej wersji się trzymał to otrzyma niższy wyrok. Tak miał mówić gdy wersja śledcza dotycząca E. M. (1) była nagłaśniana w mediach. Wielokrotnie też śmiejąc się pod nosem przyznawał się do oceny J. G. (2), iż jest konfabulantem w sprawie M. P. (3) (k. 13489, t. 68). Od S. S. (3) J. G. (2) miał się dowiedzieć, że kiedy było spotkanie E. M. (1), N. S. (1), D. Z. (1) i kogoś jeszcze S. S. (3) był w hotelu (...) i obserwował to spotkanie. Nie było na nim jednak A. Z. (1). Gdy te informacje J. G. (2) przedstawił A. Z. (1) on się na to uśmiechnął i powiedział, że takie zeznania są dla niego wygodne (k. 13489, t. 68, k. 16320, t. 83).

Jednocześnie J. G. (2) na rozprawie głównej w kontekście tych wypowiedzi A. Z. (1) zeznawał, iż ten nie ukrywał, że chce coś „ugrać” dla siebie. Świadek mówił „(…) miał świadomość, że popełnił zbrodnię zabójstwa i za to poniesie konsekwencje, ale chciał w związku z tym, że organy ścigania były zainteresowane jego innymi zeznaniami w innym toczącym się śledztwie a związanym z zabójstwem M. P. (3) to on miał tę świadomość, że tutaj zeznając odpowiednio może coś jak on to mówił „ugrać”. On w ten sposób właśnie mówił: proszę pana ja muszę dla siebie coś „ugrać. On mówił, że ta wersja śledcza, którą on swoimi zeznaniami podtrzymuje, że ona istnieje dzięki niemu i, że może się z niej wycofać. Jak był w takich dołkach psychicznych to mówił: „Wie pan panie J., ja chyba się z tego wycofam”. Obawiał się, że może niedotrzymane zostanie dane mu słowo, co do tego, że otrzyma niższy wyrok. (…) Mówił, śmiejąc się, że jest to wersja wymyślona. Nie mówił czy korzystał z informacji innych osób dla stworzenia tej wersji. Mówił, że ta wersja jest optymalną w danym momencie, że to jest jedyna wersja i miał tą świadomość, że ta wersja śledcza trzyma się kupy dzięki jego zeznaniom (k. 16320, t. 83).

Informacje na ten temat świadek przekazywał funkcjonariuszce Policji Małgorzacie Wierchowicz, która brała udział w prowadzeniu śledztwa dotyczącego zabójstwa M. P. (3) i przesłuchiwała A. Z. (1). J. G. (2) mówił, że A. Z. (1) zwracał się do niego o umożliwienie mu kontaktu z M. W. (2), a ona prosiła go o uspokojenie świadka, a potem przyjeżdżała i rozmawiała z nim. Wedle J. G. (2) A. Z. (1) ciągle czegoś chciał, albo czegoś się domagał i było to związane z jego wahaniami nastrojów (k. 16321, t. 83).

Takie sytuacje potwierdziła sama Małgorzata Wierchowicz. J. G. (2) rzeczywiście miał przekazywać jej informacje na temat wypowiedzi świadka, z których wynikało, że celowo składa zeznania, by uzyskać łagodniejszy wyrok i że jego zeznania są wyssane z palca (k. 18224, t. 92). Jak mówiła: „Mimo wszystko Z. czuł zagrożenie od współwięźniów i współoskarżonych, wynikające z tego faktu, iż w ogóle składa zeznania, czy środowisko więzienne potraktuje go jako donosiciela, czyli jako osobę negatywną. On mnie się pytał co ma zrobić, a ja mu powiedziałam, że nie znam zwyczajów panujących w aresztach śledczych – ale powinien się przeciwko temu bronić, czyli w ogóle na ten temat nie rozmawiać, albo ucinać rozmowy. Po pewnym czasie on powiedział, że on będzie informował wszystkich, że on składa takie zeznania po to by uzyskać” wyjście” ze swojej sprawy. Powiedział, że takie stwierdzenie środowisko przestępcze może potraktować jako wytłumaczenie. On wiele razy mówił, że w tej sprawie go pytali współoskarżeni ze sprawy- po co zeznaje, jak i inni więźniowie i inni pracownicy służby więziennej. W związku z tym, ta późniejsza informacja od pana G. nie była dla mnie zaskoczeniem. Ja po tej informacji pytałam Z. jaki jest powód, że on tak mówi. On powiedział, że to jest jego obrona.” (k. 18224, t. 92).

Mając na uwadze zeznania J. G. (2) na temat wypowiedzi A. Z. (1) na temat wiarygodności własnych zeznań wskazać należy, iż jak wynika z informacji świadków, którzy mieli kontakty z A. Z. (1) w trakcie pozbawienia wolności, przekazywał on im nie tylko informacje, że jego zeznania są nieprawdziwe, ale także podawał okoliczności jakie nie znalazły się w jego zeznaniach. Wedle J. P. (2) z relacji A. Z. (1) wynikało, że z E. M. (1) spotkał się świadek i D. Z. (1) w G., a E. M. (1) miał przyjechać na to spotkanie jeszcze z inną osobą (k. 19830, t. 99, k. 21164-21165, t. 106). W korelacji z tymi wypowiedziami pozostają także zeznania T. K. (1), który dowiedział się od A. Z. (1), że D. Z. (1) zna prawdziwych sprawców zabójstwa M. P. (3) oraz, że miał w tym swój udział (k. 20936, t. 105).

Jak wynikało także z zeznań M. E. dowiedział się on od A. Z. (1), że cel złożenia jego zeznań w sprawie zabójstwa M. P. (3) był jeden, mniejszy wyrok. Wedle świadka, co zresztą potwierdzone zostało wynikami przeszukania celi A. Z. (1) oraz protokołem oględzin zatrzymanych rzeczy, jakie to dokumenty już omawiano (k. 13314, t. 68 - protokół oględzin rzeczy zabezpieczonych w dniu 4 stycznia 2010 r.) widział on u A. Z. (1) wycinki prasowe dotyczące zabójstwa M. P. (3). Świadek twierdził, że zbierał on informacje z prasy na temat sprawy, były one mu też dostarczane przez inne osoby (k. 19345, t. 97).

Według M. H. A. Z. (1) miał się wycofać ze złożonych przez siebie zeznań i powiedział mu, że to co zeznał w sprawie P. jest wyssane z palca, a wszystko co mówi prokuraturze to po to by uzyskać zwolnienie z odbywania reszty kary. Wedle słów A. Z. (1) prokuratura „ma w dupie prawdę byle się ich wersja zgadzała” (k. 724 t. nr IV/W załącznika nr 2 do załącznika nr 136). Korespondują z tym zeznania K. S. (1), wedle którego świadek kwestionował, by A. Z. (2) ps. S.miał cokolwiek wspólnego z opisywanymi przez niego zdarzeniami ( (...)- (...), t. 92).

Oczywiście przytaczane wypowiedzi świadków dotyczące własnego stosunku A. Z. (1) do składanych przez siebie zeznań wobec twierdzeń M. W. (2) mogą nie mieć żadnego znaczenia, bo można uznać, że była to swoistego rodzaju obrona świadka. W ten sposób można byłoby zdyskwalifikować wszelkie przywoływane przez świadków wypowiedzi A. Z. (1). Przyjęcie takiej hipotezy nie może jednak służyć wyjaśnieniu dlaczego również przed samą M. W. (2) A. Z. (1) także kwestionował prawdziwość swoich zeznań oraz dlaczego w swoich wypowiedziach, wobec innych osób, podawał również okoliczności odmienne od tych, jakie znalazły się w jego relacjach składanych na potrzeby śledztwa. Wypowiedzi te miały zaś szczególny charakter bo dotyczyły D. Z. (1), który całkowicie został przez A. Z. (1) pominięty w jego zeznaniach. Jak natomiast wynikało z przytaczanych zeznań świadków A. Z. (1) mimo różnych interesów procesowych pozostawał w stałych kontaktach z D. Z. (1), a jego śmierć bardzo przeżył. Swoich celów procesowych A. Z. (1) nie wiązał z pomawianiem D. Z. (1) w sprawie dotyczącej zabójstwa M. P. (3), a mimo to w różnych wypowiedziach sugerował, iż D. Z. (1) może mieć wiedzę na temat spraw jakie opisywał w swoich zeznaniach.

Jak jednak stwierdzono A. Z. (1) swoich zeznań nie kwestionował wyłącznie w kontaktach z innymi współosadzonymi, ale też w kontaktach z M. W. (2). Przed nią natomiast świadek nie musiał „grać”, nie musiał się bronić, bo ona sama wiedziała o tym, że taka postawa ma chronić go przed innymi osobami, ale nie przed nią. M. W. (2) zwracała uwagę na labilność emocjonalną świadka. Świadek zeznawała „On był człowiekiem dosyć nerwowym i duży wpływ na niego miały artykuły prasowe i sytuacja osobista związana z jego kobietami. On wykazywał znaczną nerwowość, było z nim ciężko rozmawiać, były takie dni, że wszystkiemu zaprzeczał, cokolwiek by mu się nie mówiło. Natomiast jak był pytany na protokół czy podtrzymuje uprzednio składane zeznania – mówił, że tak. To było tak: „to ja już nic nie powiem, ja nic nie wiem”, a potem brałam protokół i on wszystko potwierdzał.” (k. 18224, t. 92). Jak twierdziła „Ja te negacje odbierałam tak, że on odreagowuje swoje napięcia i to się zdarza w mojej karierze. (…) Ja to mówiłam, że on wchodził i wypluwał to wszystko błoto na mnie po czym uspokojony zaczynał rozmawiać. Zaczynał w ogóle rozmawiać normalnie, tak jak to on. Na spokojnie, bez żadnych takich. Wchodził, tak jakby nas wszystkich nie lubił i potem zaczynał się zachowywać normalnie tak jak był na poprzednim przesłuchaniu. Trzeba pamiętać, że on długi czas był pozbawiony wolności, również w celi jednoosobowej i to wpływa na zmianę osobowości.” (k. 18225, t. 92). W czasie innego przesłuchania świadek w tym kontekście dodawała, że te wypowiedzi A. Z. (1) odbierała jako forma wylewania z siebie różnych brudów, żeby sobie pomóc psychicznie (k. 24744, t. 124).

M. W. (2) m.in. opowiedziała o sytuacji z 2000 r. albo 1999r., kiedy to A. Z. (1) zeznawał, że to co mówił jest nieprawdą, że ktoś inny w tym uczestniczył. Jak dodawała „To był okres kiedy on miał perturbacje ze swoją dziewczyną i wpadł w spory dołek psychiczny i wszystko negował w tym czasie.” Można uznać, iż odnosi to do przesłuchania jakie odbyło się 30 maja 2001 r., choć przywołane przez sąd z tego okresu informacje z akt osobowych świadka nie przedstawiają tej sytuacji w tak dramatyczny sposób.

Do akt niniejszej sprawy zostały sądowi przekazane dokumenty rozpracowania operacyjnego kryptonim Generał. Znajdują się w nich materiały operacyjne, które z uwagi na ich charakter nie mogą być procesowo wykorzystane, a jedynie służyć mogą jako źródło informacji. Są to także notatki urzędowe sporządzane m.in. przez M. W. (2) z czynności z udziałem świadków składających zeznania w tej sprawie, a m.in. z udziałem A. Z. (1). W odniesieniu do notatki z dnia 20 lutego 2002 r. (k. 93 załącznik nr 11 rozpracowania operacyjnego kryptonim Generał) świadek powiedziała, że A. Z. (1) często miał takie wypowiedzi gdy był w dołku psychicznym. Według M. W. (2) A. Z. (1) najczęściej mówił, że ma już tego dosyć, tego siedzenia, co pojawiało się szczególnie w okresach jak się rozstał z jakąś dziewczyną albo po widzeniu z jego udziałem i to wywoływało u niego takie reakcje. Zdaniem świadka takiej rangi nie przywiązywałaby do takich wypowiedzi, znając zachowania Z. (k. 24742, t. 124).

Okazywana świadkowi notatka odnosi się do okoliczności związanych z przesłuchaniem z dnia 30 maja 2001 r., kiedy to A. Z. (1) zakwestionował uprzednio złożone przez siebie zeznania. Opisuje ona zatem i to co w treści zeznań świadka się znalazło. Zeznania M. W. (2) świadczą jednak o tym, iż nie była to jedyna sytuacja kiedy A. Z. (1) w rozmowach z nią wiarygodność swoich zeznań podważał. Świadek takie wypowiedzi A. Z. (1) tłumaczyła jego zmiennym stanem emocjonalnym.

Rzeczywiście zdaniem sądu długoletnia izolacja mogła mieć wpływ na psychikę świadka i w tym czasie mógł on przeżywać okresy załamania psychicznego. Pomimo, że poza pierwszym okresem osadzenia, takie stany nie znajdują odzwierciedlenia w aktach osobowych świadka z aresztu śledczego to jednak nie można wykluczyć, że pojawiały się one i w innym czasie. Istotne zresztą w tym zakresie są wypowiedzi biegłej psycholog z rozprawy głównej E. S. (2). Mówiła ona na pytanie obrońcy oskarżonego R. B. (1) adw. P. D.Czy w trakcie tych zeznań, tej czynności, w której pani brała udział miała pani okazję obserwować Z., jak on się zachowuje przed rozpoczęciem sporządzania protokołu zeznań? Biegła odpowiedziała „Nie, bardziej po i to były jak gdyby dwie, różne osoby. Przy zeznaniach sztywny, brak ekspresji, usztywniony, brak jakichkolwiek ruchów ciała, kontrolujący się, natomiast, gdy to już się zakończyło potrafił być bardziej otwarty. Również, gdy spędziłam z nim parę godzin też się bardzo kontrolował a kiedy skończyliśmy badania to jak gdyby się bardziej otwierał i luźno zaczynał rozmawiać.” (k. 18249, t. 92). Ustna opinia w tym zakresie pozostaje w korelacji z zeznaniami M. W. (2) o tym, iż świadek najpierw „wypluwał to wszystko błoto”, „wylewał brudy”, a potem spokojnie składał zeznania.

A. Z. (1) jak wynika z obserwacji M. W. (2) czy też J. G. (2) miał wahania nastrojów, ale zasadniczo potrafił nad nimi panować, a przynajmniej w takim stopniu, by biorąc udział w ważnej dla jego interesów czynności jak przesłuchanie skoncentrować się na przekazie informacji. Labilność emocjonalna świadka nie była zatem cechą tak przemożną dla treści jego zeznań, a nadto nie była cechą, która może wzmocnić wiarygodność jego zeznań. Sprzeczne ze wskazaniami doświadczenia życiowego byłoby założenie, że wówczas kiedy A. Z. (1) był w wyrównanym stanie psychicznym i pomawiał E. M. (1) i A. Z. (2) to składał prawdziwe zeznania, a wówczas, kiedy się wahał, pozostawał w złym stanie psychicznym, kwestionował swoje wcześniejsze wypowiedzi, jak w czasie zeznań z dnia 30 maja 2001 r., to zeznawał nieprawdę. Równie uprawniony byłby wniosek przeciwny. Właśnie wówczas gdy świadek nie potrafił utrzymać równowagi psychicznej i bardziej poddawał się wątpliwościom kwestionował swoje wypowiedzi.

Z pewnością także rodzaj obrony przed współosadzonymi, jaki wybrał świadek nie może uwiarygodniać jego relacji. Powtarzanie wobec wszystkich, przy założeniu chociażby częściowej prawdziwości jego zeznań, że to co mówi jest nieprawdą i zeznaje tak tylko dla uzyskania niższej kary, świadczyłoby jedynie o tym, że nie przywiązuje wagi do tego co mówi, a kłamstwo traktuje jako instrument realizacji własnych interesów. Bliskie to jednak jest paradoksowi kłamcy, bo łatwość z jaką przychodzi A. Z. (1) kłamać, a jego zeznania jak wynika z dotychczasowej oceny są również na to dowodem, poddaje w wątpliwość czy całość jego zeznań nie jest wyłącznie wytworem jego manipulacji.

Te deklaracje świadka o nieprawdziwości jego zeznań, wahania nastrojów, które jednak udawało mu się ukrywać (jak stwierdzono poza początkowym okresem osadzenia i incydentalnymi sytuacjami, takie obniżone stany psychiczne nie były ujawniane wobec funkcjonariuszy aresztu śledczego) przez dobre przystosowanie do życia w izolacji nie mogą w jednoznaczny sposób wpłynąć na ocenę zeznań świadka. Poszerzają one jedynie opis jego osobowości o labilność emocjonalną, skłonność do kłamstwa i manipulacji.

Dla sądu z tych różnych wypowiedzi świadka wobec innych osób istotny jest wątek dotyczący D. Z. (1), którego wiedza o opisywanych przez A. Z. (1) zdarzeniach miała być szersza niż wynika to z jego zeznań.

Aby oczyścić pole rozważań na wstępie wskazać należy, iż pozycja A. Z. (1) w środowisku przestępczym skupionym wokół N. S. (1) nie była tak marginalna jak to starała się wykazać obrona. Z pewnością świadek nie był osobą, która jak podnoszono jedynie mogłaby samochód N. S. (1) umyć. Oczywiście A. Z. (1) mógł się kontaktować bezpośrednio z N. S. (1), a nie tylko pośrednio przez inne osoby. Chociażby z zeznań M. R. (1) złożonych na rozprawie głównej wynikało, iż A. Z. (1) i N. S. (1) mieli ze sobą bezpośrednie kontakty. Wypowiedzi świadka w tym zakresie należy uznać za jak najbardziej wiarygodne. Mimo bowiem negatywnych ocen artykułowanych o A. Z. (1) o tym, iż nie posiadał żadnej pozycji w półświatku i był takim samym kmiocikiem, jak on świadek mówił jednak, iż kierował ich grupą (k. 15845, t. 81). Dodawał także, iż A. Z. (1) bywał w domu u N. S. (1) i podawał w tym zakresie przykład jednego ze zdarzeń, kiedy to A. Z. (1) przyjechał do domu N. S. (1), a on sam czekał na niego przed domem (k. 15845, t. 81). Okoliczność ta już sama w sobie wskazuje na pozycję obu tych osób w kryminalnym środowisku T.. A. Z. (1) taki bezpośredni dostęp do N. S. (1) miał a M. R. (1) nie.

Również jednak z relacji M. R. (1) wynikało, że D. Z. (1) był w zdecydowanie bliższych kontaktach niż A. Z. (1) z N. S. (1). Wypowiadali się o sobie na wzajem ciepło i oni się po prostu przyjaźnili, te relacje były bliskie. Jak twierdził świadek wiedział to od D. Z. (1), że oni się tak na wzajem wypowiadali (k. 15845, t. 81). Oczywiście M. R. (1) nie miał wiedzy o tych relacjach z własnych obserwacji z czasu gdy jeszcze był na wolności. Informacje te uzyskał od D. Z. (1). W toku sprawy został jednak przesłuchany świadek S. T. (1), który miał bliższe kontakty z N. S. (1) i mógł relacje te ocenić na podstawie własnych spostrzeżeń.

Wedle jego zeznań N. S. (1) powiedział mu, iż w 1995, 1996 r. porozumiał się z D. Z. (1) i mają oni razem olbrzymią grupę, która rządzi G.. Po wyjściu z więzienia S. T. (1) zorientował się, iż najważniejszy w tym środowisku był N.. Przy nim najważniejszy był Z. czyli D. Z. (1), a pod Z. był I. (ps. A. Z.) (k. 4270v, t. 22). I. wedle świadka miał nieco niższą pozycję i praktycznie podlegał Z. (k. 472v, t. 22). Na rozprawie głównej świadek szerzej te relacje opisał i zeznał, że A. Z. (1) pseudonim I. to był taki żołnierz, taki chłopak, co klepał biedę i łapał się wszystkiego co możliwe, ale był blisko N. i Z.. W sumie bardziej był to człowiek Z. (k. 22037, t. 110). Często jak twierdził S. T. (1) w okresie od listopada 1997 roku do śmierci N. Z. bywał z N. na baletach (k. 22037, t. 110). Charakteryzował A. Z. (1) jako tzw. karka, który gdzieś tam musiał pojechać, walnąć. Mówiąc o relacjach między D. Z. (1) a N. S. (1) świadek zeznał, i jeden drugiemu był potrzebny. Wedle świadka Z. był potrzebny, bo czasy się zmieniły, a Z. miał pod sobą na telefon 200-300 chłopa. S. był znany na całą Polskę i jeden drugiemu był potrzebny. A. Z. (1) jak zeznawał świadek był w grupie zależnej od Z., ale N. jak coś chciał to mógł się bezpośrednio zwrócić do Z. (k. 22037, t. 110). Nie pamiętał momentu jak się zwracał do Z. żeby wykonał jego polecenie, ale jeśli coś takiego było to był przy tym Z.. Wedle świadka nie było nikogo większego niż N. i Z. na tamten czas. Zeznania te pozostają w korelacji z relacjami innego świadka A. M. (1), która również miała dostęp do osób z tego samego środowiska. Wedle jej wypowiedzi D. Z. (1) był blisko N. S. (1). Był on potrzebny N. S. (1), ponieważ miał pod sobą wielu młodych ludzi, szukających szybkiego i łatwego zarobku (k. 9802, t. 50). Podobnie rolę D. Z. (1) i A. Z. (1) przedstawiła B. B. (1) (k. 14501-14502, t. 73)

Dla poparcia tych zeznań dotyczących pozycji D. Z. (1) można tez powołać się na zeznania J. P. (3). Jako policjant, który rozpracowywał środowisko (...) przestępczości nie może on oczywiście zdaniem sądu być uznany za osobę najbardziej kompetentną dla oceny tego środowiska, bo wówczas jak z jego relacji wynikało Policja miała ograniczone informacje o tym środowisku. Najlepszym tego dowodem jest to, iż Policja nie uzyskała wcześniej informacji o planowanym udziale A. Z. (1), T. N. (2), S. S. (3) i M. R. (1) w zabójstwach, o jakie zostali oni później oskarżeni, czy też nawet o zabójstwie N. S. (1). Celem działań operacyjnych Policji jest również przeciwdziałanie dokonaniu takich przestępstw i w tym zakresie czynności operacyjne Policji okazały się nieskuteczne. Do kategoryczności pewnych ocen świadka dotyczących samego A. Z. (1) można zatem mieć wątpliwości. Mogą one jednak służyć potwierdzeniu pozycji D. Z. (1) i jego relacji z N. S. (1), bo pozostają w korelacji chociażby z relacjami S. T. (1) (k. 26808-26814, t. 133).

Nie ulega zatem wątpliwości w świetle przywołanych dowodów, że rola D. Z. (1) w trójmiejskim środowisku kryminalnym była znacząca i był on w hierarchii ówczesnej zorganizowanej przestępczości na naczelnym miejscu obok N. S. (1). A. Z. (1) był zaś osobą od D. Z. (1) zależną, co jednak nie wykluczało jego bezpośrednich kontaktów z N. S. (1). Mając na uwadze taki charakter relacji między tymi osobami, uwzględniając wypowiedzi świadków J. P. (2) (k. 19830, t. 99, k. 21164-21165, t. 106), T. K. (1) (k. 20936, t. 105), z których wynikał szerszy zakres wiedzy D. Z. (1) na temat podżegania do zabójstwa M. P. (3) niż przedstawiał to sam A. Z. (1), zaangażowanie D. Z. (1) w pomoc udzielaną E. M. (1) oraz szczególny stosunek A. Z. (8) do D. Z. (1) zdaniem sądu może budzić wątpliwości brak w relacjach A. Z. (1) informacji o wiedzy D. Z. (1) o przygotowaniach czy też udziale w nich, do zabójstwa M. P. (3). Ten charakter relacji i pozycja D. Z. (1) w środowisku przestępczym jako osoby odpowiedzialnej za działania siłowe grupy skłaniają do wniosku, że powinien on wiedzieć o czynnościach jakie opisywał A. Z. (1) w swoich zeznaniach. Świadek taką wiedzę D. Z. (1) kwestionował, a jednak z wypowiedzi innych świadków podawanych na podstawie informacji uzyskanych od A. Z. (1) wiedzę tej osoby na ten temat należałoby przyjąć.

Na temat D. Z. (1) zeznania składała także M. W. (2) na rozprawie głównej. Świadkowi bowiem okazano sporządzoną przez nią notatkę urzędową (k. 43-44 załącznika nr XI rozpracowania operacyjnego kryptonim Generał). Jak zeznawała dotyczyła ona warunków jakie postawił A. Z. (1) (warunki I.) przy składaniu zeznań. M.in. chodziło w nich o utajnienie protokołów o D.. Wedle świadka „Ta kwestia utajnienia protokołów o D. dotyczyła Z.. Z tego co pamiętała z tych rozpytań A. Z. (1) nie wynikało by D. Z. (1) miał brać udział w spotkaniu w (...).” Jej zdaniem to do końca tak nie było, że zawsze przy wszystkim musiał być Z., a z tego co wynikało z wiedzy o S. on różne osoby dobierał do różnych sytuacji i czasem był to B., czasem Z., czasem ktoś inny. W ocenie świadka chodziło o kwestie pobytu w areszcie. D. Z. (1) był w środowisku przestępczym osobą „ opiniotwórczą” i najbardziej Z. się bał tego, że jak Z. powie, że trzeba go zniszczyć to zostanie to wykonane przez środowisko przestępcze. Chodziło zatem w ogóle o utajnienie faktu składania zeznań i udzielenia pomocy organom ścigania. Świadek stwierdziła, że on tak powiedział, że chodziło o utajnienie protokołów o D., natomiast chodziło o to, co powiedziała na rozprawie głównej. M. W. (2) zaznaczyła, że takich notatek nie pisze się na bieżąco, tylko po jakimś czasie. Dlatego ich wartość dowodowa jest trochę inna bo nikt ich nie podpisuje, nie pisze na miejscu, więc pewne fakty mogą być przeinaczone bo się o to nie dopytuje nie uściśla (k. 24742, t. 124).

Oczywiście, że świadek ma rację twierdząc, iż treść notatki urzędowej ma ograniczoną wartość dowodową, tym bardziej, że daje ona możliwość jej dowolnej interpretacji, przy utrudnionej weryfikacji takiej interpretacji. Szczególnie jest to widoczne w odniesieniu do treści przedmiotowej notatki w stwierdzeniu M. W. (2) o tym, iż z rozpytań A. Z. (1) nie wynikało by D. Z. (1) miał brać udział w spotkaniu w (...). Zasadniczo notatka może stanowić źródło informacji o dowodzie i dlatego na okoliczność tej notatki świadek została przesłuchana. Rzeczywiście A. Z. (1) nie zeznawał na temat D. Z. (1), więc ukrycie protokołów przed tą osobą nie mogło być bezpośrednio związane z ich treścią. Niewątpliwie jednak, bo potwierdziła to świadek, A. Z. (1) obawiał się D. Z. (1) i fakt ten ujawniony został w związku ze składaniem zeznań w sprawie podżegania do zabójstwa M. P. (3). Jednocześnie A. Z. (1) innym osobom opowiadał o powiązaniach D. Z. (1) z przygotowaniami do zabójstwa M. P. (3), o czym nie powiedział przesłuchiwany jako świadek. Opisana przez M. W. (2) sytuacja, w kontekście omawianych okoliczności, zdaniem sądu świadczy o tym, iż A. Z. (1) nie chciał w trakcie przesłuchań mówić o roli D. Z. (1) w kontekście przygotowań do zabójstwa M. P. (3). Taką rolę kwestionował, choć omawiane okoliczności uwiarygodniają tezę, iż D. Z. (1) miał udział w tych przygotowaniach, co jednak w swoich zeznaniach świadek zataił.

Dotychczasowe rozważania sądu prowadzą do wniosku, że zeznania A. Z. (1) stanowiły pole do jego wielorakich manipulacji. Były modyfikowane przez świadka, wprowadzane były do nich nowe informacje, z innych się zaś świadek wycofywał. Składał zeznania przeciwne sobie, a deklaracje o motywacji która miała mieć wpływ na te zmiany nie zawsze były szczere i ukrywał on tylko prawdziwe przyczyny rozbieżności w jego relacjach. Jak już stwierdzono jako nieprzydatne do ustaleń faktycznych w niniejszej sprawie należało pominąć zeznania składane od 10 czerwca 2005 r. (t. 44, k. 8526-8534). Świadek wówczas zaczął wprowadzać do swoich relacji nowe informacje, o których mógł powiedzieć wcześniej, a tego nie uczynił (przejęcie roli N. S. (1) przez R. B. (1)) oraz rozpoczął eksponować wątek L. M., najpierw finansowania jego działalności politycznej z dochodów E. M. (1) z przemytu narkotyków, później połączony w czasie kolejnych przesłuchań z wątkiem F. F. (2)i udziałem w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3). Zeznania te z tego późniejszego okresu śledztwa powielały również informacje już wcześniej przekazane jednak nie miały one już takiego znaczenia, gdyż zrelacjonowane zostały obszernie w trakcie poprzednich przesłuchań. Te nowe wątki, jakie wówczas się pojawiły zostały negatywnie zweryfikowane przez oskarżyciela. W tym zakresie m.in. przesłuchani zostali M. O., M. W. (3), W. L., M. J. (3), W. J., W. N., J. B. (4), I. G., K. K. (5), J. Z. (2), J. Z. (3), S. Z. (1), A. P. (3), A. W. (2), A. M. (1), J. F. (1), D. S., E. M. (3), W. S. (1), G. C., J. F. (2), N. Fengaras i wreszcie L. M.. Żaden ze świadków nie potwierdził okoliczności podawanych przez świadka, które uwiarygodniałyby jego zeznania dotyczące udziału L. M. w podżeganiu do zabójstwa M. P. (3).

Pomimo takiego ustalenia już nawet z zeznań M. R. (1) z etapu śledztwa wynika, iż A. Z. (1) mógł posiadać informacje dotyczące przygotowań do zabójstwa M. P. (3). Relacje M. R. (1) nie potwierdzały wypowiedzi w tym zakresie A. Z. (1) ale były sygnałem, że rzeczywiście A. Z. (1) mógł mieć dostęp do informacji na ten temat. Dlatego też nawet fałszywy charakter części zeznań A. Z. (1) nie może dyskwalifikować ich całości. Dotychczasowe rozważania sądu dowodzą jednak, iż świadek składając zeznania dążył do realizacji własnych celów procesowych związanych z postępowaniami jakie były prowadzone przed Sądem Okręgowym w Gdańsku czy to w toku rozpoznawania sprawy prowadzonej przeciwko niemu i innym osobom, czy też już na etapie postępowania wykonawczego w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności. Oczywiście taki cel działań świadka nie zmniejsza jego wiarygodności. Wymaga jednak by z odpowiednią starannością analizować treść zeznań świadka celem weryfikacji czy dla osiągnięcia takich procesowych korzyści świadek nie pomawia czasem fałszywie inne osoby. Ujawnione skłonności A. Z. (1) do manipulacji, posługiwania się kłamstwem, instrumentalizowania swojej pozycji procesowej świadka wymagają, by ustalenia stanu faktycznego w oparciu o jego zeznania dokonywać wówczas gdy znajdą potwierdzenie w innych dowodach, albo będą z nimi w korelacji pozostawać.

Gdyby bowiem pominąć zeznania składane przez A. Z. (1) od 10 czerwca 2005 r. pozostałyby relacje, które i tak wykazują wiele rozbieżności. Jeżeli zaś dalej w tym kierunku podążać i porzucić przy dokonywanej ocenie dwa pierwsze przesłuchania A. Z. (1) oraz treść przesłuchania z dnia 30 maja 2001 r. również pozostałe zeznania świadka wykazują szereg różnic. Po raz pierwszy świadek opisał bowiem swój czynny udział w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3) w trakcie przesłuchania w dniu 19 sierpnia 1999 r.. Wcześniejsze przesłuchanie z dnia 10 kwietnia 1999 r. dowodziło jedynie, że był okazjonalnie biernym uczestnikiem i słuchaczem spotkań i rozmów na ten temat. Pomijając już wspomniane przesłuchanie z dnia 30 maja 2001 r. kolejne zeznania świadka nie tworzą jednolitej wersji wydarzeń. Różnice te opisane zostały szczegółowo we wcześniejszej części uzasadnienia. Przypomnieć jedynie należy, iż dotyczą roli T. N. (2) w przygotowaniach do zabójstwa M. P. (3). Zakresu jego wiedzy na ten temat. Rola ta była z biegiem czasu coraz bardziej przez A. Z. (1) marginalizowana. Różnice polegają na roli N. S. (1) w tych przygotowaniach i liczby spotkań i rozmów z nim przez A. Z. (1) odbytych. M.in. w czasie przesłuchania z dnia 22 stycznia 2002 mowa jest o rozmowie z N. S. (1) z początku 1998 r. o zabiciu grubego psa z W. (k. 2439, t. 13), o czym świadek uprzednio nie wspominał, a o czym już później nie mówił. Rozbieżności te odnoszą się do czasu podjęcia przez A. Z. (1) działań zmierzających do podżegania do zabójstwa S. S. (3). Również z biegiem czasu okoliczności te były coraz bardziej enigmatycznie przez świadka traktowane gdy przy pierwszej wersji z 19 sierpnia 1998 r. wyraźnie mówił on o podżeganiu tej osoby do zabójstwa na dokonanie, którego zlecenie przyjął. Kolejne różnice obejmują pierwsze spotkanie w kawiarni hotelu (...) w szczególności osób w nim uczestniczących, roli w nim T. N. (2). Następne rozbieżności dotykają liczby spotkań A. Z. (1) z E. M. (1) czy były to dwa spotkania w W. i hotelu (...), czy tylko jedno z nich w hotelu (...), a jeżeli dwa to jaka była ich kolejność czy najpierw doszło do spotkania w W., potem w S. czy odwrotnie, bo świadek w różny sposób to opisywał, a niekiedy utrzymywał, iż było to tylko jedno spotkanie. Gdyby uwzględnić przesłuchanie z dnia 30 maja 2001 r. można byłoby jeszcze rozważać trzecie spotkanie, na którym razem byli E. M. (1) i K. H. (1).

Rozbieżności tych nie da się usprawiedliwić zaburzeniami pamięci u świadka, bo takich u niego nie stwierdzono. Upływ czasu również nie mógł powodować, że z biegiem czasu nie tyle ulegały zatarciu pewne szczegóły opisywane przez świadka, ale że istotnej zmianie ulegał opis niektórych zachowań. W szczególności chodzi o T. N. (2) i zachowania A. Z. (1) wobec S. S. (3). W zeznaniach świadka pojawiają się stałe elementy, ale podlegają one zmianom.

Kontekście tych rozważań warto przywołać na fragmenty opinii pisemnej biegłej psycholog E. S. (2). Stwierdziła ona, że zeznania A. Z. (1) jako całość mają strukturę logiczną, różne elementy treści pasują do siebie i dają się połączyć w jedną całość. Świadek relacjonuje zdarzenia, w kolejno odległych czasowo zeznaniach utrzymuje stałą, ogólną linię narracyjną, co do ogólnego opisu działań, będących istotą zdarzeń. Niestałości zeznań odległych czasowo świadka, nie dotyczą jedynie tych elementów które zgodnie z prawidłowością pamięci mogły być zapomniane. Świadek manipuluje zakresem informacji przede wszystkim w określaniu osób, które bezpośrednio brały udział w opisywanych zdarzeniach. Opisy osób, miejsc, czasu i przedmiotów nie obfitują w dużą liczbę szczegółów istotnych dla pewności zeznania. Ponadto świadek przyznaje, że nie mówił całej prawdy o osobach biorących udział w opisywanych zdarzeniach więc jest bardzo trudno określić, co jest prawdą, a co jest konstruktem poznawczym. Zdaniem biegłej świadek prezentuje swoje zeznania w sposób ustrukturalizowany, w chronologicznym porządku. Brak jest zbędnych, niezwykłych szczegółów. Dla biegłej opisywane przez świadka zdarzenia są zlokalizowane w czasie i przestrzeni, ale jego działania nie są powiązane z jego codziennymi czynnościami i/lub przyzwyczajeniami.

Ponadto według biegłej w treści swoich zeznań świadek bardzo ogólnie i z dużym uproszczeniem opisuje działania swoje i innych osób i czasami trudno jednoznacznie określić, której działania należą, do której osoby. Opisy wzajemnych interakcji między świadkiem a innymi osobami, o których zeznaje, nie spełniają kryterium wiarygodności są przeważnie dwuelementowe. Jak dalej pisze biegła świadek odtwarza wypowiedzi własne i innych osób w sposób mało konkretny. Dominuje omawianie wypowiedzi i części treści rozmów swoich i osób, które brały udział w zderzeniu. Zamiast przytaczania wypowiedzi w oryginalnej formie ma tendencję do opisywania ich treści powołując się na swoje wrażenia, skojarzenia i wnioski. Często niemożliwe jest jednoznaczna identyfikacja tego, co i kto powiedział i kiedy powiedział. Przeważa omawianie przez świadka treści rozmów zasłyszanych, w których pytano, podano, powiedziano, stwierdzono, ustalono (k. 10553, t. 54). Biegła w swej opinii podaje przykłady takich wypowiedzi na karcie 10 554, t. 54.. Jak dalej pisze biegła powyższe kryteria psychologicznej wiarygodności zeznań obniża przyznanie się świadka, że niektóre rozmowy, spotkania, które opisywały nie miały nigdy miejsca. Taka informacja pojawia się w przesłuchaniu z dnia 2 lipca 2002 r..

W relacjach świadka zdaniem biegłej brak jest opisu uczuć, myśli, reakcji doświadczanych przez niego podczas zdarzeń, o których zeznaje. Również brak jest zapisu stanów psychicznych innych osób. Taki sposób prezentowania zdarzeń zgodny jest z jego cechami osobowości i funkcjonowaniem poznawczym, ale obniża psychologiczną wiarygodnych zeznań.

Świadek wg biegłej spontanicznie wprowadza poprawki i uzupełnia swoje zeznania bez ingerencji osób prowadzących przesłuchań. W zeznania kolejno czasowo odległych przesłuchaniach, świadek również dodaj informacje do materiału przekazanego uprzednio w zeznaniu i wprowadza poprawki, ale dzieje się tak zazwyczaj w sytuacji wyjaśnienia nieścisłości w treści jego relacji oraz często mają one charakter kalkulatywny wynikające z obranej przez świadka strategii dozowania informacji, co zdecydowanie obniża wiarygodność zeznań świadka jako całości. Ponadto podaje więcej szczegółów dotyczących czasu, miejsca niż w zeznaniach wcześniejszych.

Dla biegłej spełnione jest kryterium wiarygodności w zakresie przyznawania się świadka do niepamiętania czegoś lub braku wiedzy na jakiś temat w kolejnych zeznaniach czasowo odległych. Biegła stwierdza także że świadek nie wysuwa wątpliwości w odniesieniu do treści własnej wypowiedzi. Analiza zeznań wskazuje że nie wyraził on nigdy zaniepokojenia, że jakaś część jego relacji wydaje się nieprawdziwa lub nieprawdopodobna. Pojawiające się nieścisłości w kolejno odległych czasowa zeznaniach, świadek tłumaczył upływem czasu, wpływem izolacji na psychikę i obawą o bezpieczeństwo własne i najbliższych ze strony osób, których zeznania dotyczą (k. 10 554, t. 54).

Jak pisze biegła świadek celowo manipuluje zakresem podawanych szczegółów i faktów. Świadczy o tym przyjęta przez świadka strategia która polega na dozowaniu informacji. Biegła podaje że w czasie przesłuchania z dnia 10 czerwca 2005 świadek zeznawał, że początkowo nie mówił całej prawdy i niektóre informacje dozował, a wynikało to sytuacji w jakiej wówczas się znajdował.

Według biegłej sposób składania kolejnych zeznań przez świadka odzwierciedla jego cechy osobowości dyssocjalnej. Jego zeznania ujawniły także skłonność do mówienia nieprawdy oraz manipulowanie informacjami. Zdaniem biegłej głównym motywem składania zeznań było osiągnięcie osobistych korzyści. Ujawnienie kolejnych faktów ma charakter kalkulatywny. Na nieścisłości w zeznaniu świadek reagował obronnie i usprawiedliwiał mówienie nieprawdy psychologicznymi nieprawidłowościami oraz powołując się na czynniki zewnętrzne (k. 10555, t. 54). Na koniec swej opinii biegła stwierdziła, że wobec powyższych wniosków aktualnie nie można w sposób jednoznaczny potwierdzić wiarygodności zeznań świadka. Dodała również w swych wnioskach że zeznania świadka A. Z. (1) nie spełniają większości psychologicznych kryteriów wiarygodności (k. 10556, t. 54).

Biegła E. S. (2) została przesłuchana na rozprawie głównej. Biegła wymieniała powody dla, których w tej sprawie przesłuchań tych było więcej, a świadek podawane informacje dozował. Biegła mówiła: „(…) ujawnił to, co miał tam wymyślone czy przemyślane, ale gra się nie skończyła. On walczył o 15 lat i o warunkowe zwolnienie wcześniejsze. On był przekonany, że on wyjdzie wcześniej.” (k. 18245, t. 92). Biegła stwierdziła nadto, że „Nie potrafiłam ustalić źródła tych zeznań. Niektóre opisane zdarzenia przez pana A. Z. (1) były oczywiste, brał w nich udział-tak bym stwierdziła a niektóre to powstały z fragmentów zasłyszanych, że być może ktoś mu opowiedział a on to wszystko później do swojego celu przetworzył wyuczył się i zeznał. Ale też nie mogę tego zeznać, które części, co. To by była już magia i domyślanie się.” (k. 18249, t. 92).

Z pewnością jest tak, że pierwsze zeznania są istotne dla oceny wiarygodności świadka gdy relacjonuje on świeże spostrzeżenia i gdy kolejne przesłuchania wraz z wyciszeniem emocji mogą je uporządkować. Spontaniczność relacji ogranicza kalkulację, a czasowa bliskość opisywanego zdarzenia pozwala na wierne odtworzenie spostrzeżeń. Oczywiście inna sytuacja występowała w przypadku A. Z. (1), który nie od razu podjął decyzje o złożeniu zeznań i dopiero po pewnym czasie na to się zdecydował. Nie oznacza to jednak, że zeznając w innej sytuacji niż typowy świadek, zeznania A. Z. (1) mogą być wolne od ocen formułowanych na podstawie pewnych standardowych kryteriów. Dla sądu z wypowiedzi biegłej są istotne te, które wskazują, że struktura niektórych z relacji A. Z. (1) uniemożliwia pewne ustalenie, że świadek opisuje zdarzenia, w których sam uczestniczył. Wnioski te pozostają w korelacji z dokonanymi przez sąd ocenami, że świadek w sposób dynamiczny bo zmienny kształtuje pozycję niektórych osób w ramach opisywanych przez siebie zdarzeń. Pozycja ta z biernej może zmienić się w czynną (sam A. Z. (1)), albo też przeciwnie (T. N. (2)). Źródło informacji albo jego brak generuje sposób wypowiedzi. Świadek dysponując jednak określonymi informacjami, opisując na potrzeby swoich zeznań własną pozycję i innych osób, jedne zdarzenia przedstawia bardziej szczegółowo, a o innych w związku z innym niż bezpośrednie źródłem informacji wypowiada się w sposób enigmatyczny. W przypadku chociażby spotkania z E. M. (1), A. Z. (2) i N. S. (1) świadek ani razu nie zacytował żadnej z wypowiedzi A. Z. (2), a pytany konkretnie na ten temat mówił jedynie, że oskarżony też był aktywny w trakcie rozmowy (k. 10614, t. 54). Mając zatem na uwadze te różnice, sposób wypowiedzi świadka w innych dowodach należy poszukiwać informacji, które zeznania te uwiarygodnią.

Przypomnieć zatem należy, iż zebrane w sprawie dowody nie dostarczyły wiarygodnych informacji potwierdzających wypowiedzi świadka na temat przyczyn zabójstwa M. P. (3). Z zeznań A. Z. (1) wynikało jednak, że M. P. (3) mógł być śledzony przez osoby wykonujące takie czynności na zlecenie E. M. (1). On właśnie miał powiedzieć, że „mają go pod kontrolą” i żeby to udowodnić wykonał telefon do jakiejś osoby i zapytał „gdzie jest nasz człowiek?”, a po zakończeniu rozmowy odpowiedział, że „P. jest w tej chwili przy lub w jakimś klubie o nazwie (...) lub (...)” (t. 13, k. 2423).

Rzeczywiście M. P. (3) podjął intensywną naukę języka angielskiego w Studium (...) przy ul. (...) w W.. Na zajęcia w tej szkole uczęszczał od początku lutego 1998r regularnie pięć razy w tygodniu w godzinach od 8.00 do 13.00. (k.1962, t. 11 – zeznania B. K. (2), k.1978, t. 11 zeznania L. W., k. 1988-1989, t. 11 zeznania J. A. (1), k. 2011, t. 11 zeznania B. W., k. 2040, t. 13 zeznania H. R.). Istotne jest przy tym to, że M. P. (3) miał być w szkole językowej w tych godzinach, w jakich miało dojść do spotkania w hotelu (...) z osobą, która wykonywała opisane połączenie telefoniczne. Omyłka świadka w podawanej przez niego nazwie klubu zbliżonej brzmieniowo do prawdziwej nazwy szkoły do jakiej uczęszczał M. P. (3) świadczyć może o jego wiarygodności, bo zapamiętał on brzmienie tej nazwy, ale co naturalne upływ czasu mógł w sposób naturalny zniekształcić je przy jej odtworzeniu.

Nadto wskazani już świadkowie zeznawali na temat nietypowego zachowania osób w okolicach szkoły, do jakiej uczęszczał M. P. (3). Świadek B. K. (2) zeznała, że zimą 1998 r. kilkakrotnie widziała w recepcji młodego mężczyznę w wieku około 24-30 lat. Zapytany o powód wizyty wychodził bez słowa (k.1962, t. 11), a przy furtce czekało na niego dwóch „dresiarzy”. Dwa tygodnie przed przesłuchaniem czyli w pierwszej połowie czerwca 1998 r. widziała dwudziestokilkuletniego mężczyznę ok. 175-180 cm (wszedł na teren posesji i zaraz wyszedł), a tydzień później około południa zauważyła mężczyznę w wieku 30-35 lat, ok. 175 cm, który kręcił się przed posesją przy zaparkowanych samochodach. Świadek L. W. zeznała, że w dniu 24 lub 25czerwca 1998 r. ok. 8.00. zauważyła mężczyznę w wieku ok. 23-24 lata wychodzącego z ich posesji. Gdy zapytała, po co przyszedł, odpowiedział, że nie wie (k.1978, t. 11). Świadek J. A. (1) powiedziała, że w końcu marca 1998 pojawiło się w okolicach szkoły językowej dwóch mężczyzn. Potem przychodził tylko jeden (k. 1988-1989, t. 11). Widziała go też 24 czerwca 1998 ok. 8.00. Zobaczyła tego człowieka przy furtce, wyszedł i skręcił przy furtce w prawo, za krzaki. Po chwili ponownie przeszedł koło furtki. Na początku czerwca widziała dwóch, dwudziestoletnich mężczyzn w czarnym B. obserwujących szkołę. H. R. zeznał, iż kilka razy miał styczność z młodymi mężczyznami, którzy przychodzili do szkoły bez wyraźnego celu. Pory ich odwiedzin były dziwne, np. o 7.30. Z ich zachowania wynikało, że nie byli zainteresowani podjęciem nauki. Byli to mężczyźni w wieku od 20-25 lat, których określa jako „dresiarzy” (k. 2039 – 2040, t. 11).

W kontekście tych okoliczności zwrócić należy uwagę na zeznania M. P. (1), który w omawianym okresie, a więc pierwszej połowy 1998 r. pracował w firmie (...) jako dyrektor. Opowiadał on, że w połowie 1998 r. w okresie kiedy został uprowadzony C. R. K. (1) gdy miał do załatwienia jakiś interes w rejonie M. kazał mu jechać niezrozumiałą dla niego trasą, kazał skręcać z ulicy (...) w kierunku bramy głównej na teren wyścigów konnych. Potem jechali przy stacji benzynowej wzdłuż murów wyścigów konnych i wracali z powrotem do ul. (...). M. P. (1) był kierowcą samochodu i ściśle wykonywał polecenia R. K. (1). Jak twierdził o zabójstwie M. P. (3) dowiedział się z mediów i wówczas zorientował się że zabójstwo miało miejsce tam gdzie jeździli. (k. 8025v, t. 41). Przeprowadzona wizja lokalna wykazała, że wykonując takie przejazdy bardzo często przejeżdżali w pobliżu bloku przy ul. (...) (k. 8027 - 8031, t. 41). W trakcie jednego z pobytów w pobliżu budynku przy ul. (...) R. K. (1) poinformował M. P. (1) , że w miejscu tym poszukują dwóch samochodów marki D. (...), jednego w kolorze bordo, a drugiego w kolorze zielonym, nie podając przyczyn dla których to robią (k. 8035v, t. 41). Oprócz penetracji okolic budynku przy ul. (...) jeździli również w rejon ulicy (...), gdzie R. K. (1) wysiadał z samochodu i wchodził do wysokich budynków znajdujących się przy tej ulicy. Z budynków tych prowadzić można obserwację budynku i parkingu przy ul. (...) (k. 8072v, t. 41). Kierując się wskazówkami R. K. (1) M. P. (1) zawiózł go także w okolice J. i C., gdzie R. K. (1) wykonywał fotografie będącego w budowie budynku mieszkalnego (k. 8072v, 8073v, t. 41). W 1998r M. P. (3) prowadził budowę domu jednorodzinnego w C. (k. 680, t. 4 – zeznania M. P.). M. P. (1) w trakcie eksperymentu procesowego wskazał okolicę, w której M. P. (3) prowadził budowę domu jednorodzinnego w C., stracił orientację dopiero w odległości około 100 m od prowadzonej budowy. M. P. (1) woził także R. K. (1) w rejon ul. (...) w pobliże Studium (...) oraz na spotkania w restauracjach hotelowych.

Fakt przebywania M. P. (1) w podanych przez niego miejscach i porach dnia potwierdzony został wydrukami stacji bazowych telefonii komórkowej. Na ich podstawie ustalono, że telefon M. P. (1) o numerze (...)(k. 8040v, t. 41) logował się w okresie od 8 czerwca 1998r do 26 czerwca 1998r w stacjach przekaźnikowych: - (...) i (...) – ulica (...), - (...) i (...) – ulica (...), - 501 i 503 – ulica (...), - (...) – ulica (...), (...)– ulica (...) ( obecnie (...)), - 514 – ulica (...) ( załącznik nr 2 tom 6 ). Był to rejon obejmujący swym zasięgiem miejsce zamieszkania M. P. (3) przy ul. (...). Telefon M. P. (1) o wskazanym wyżej numerze logował się także w okresie od 16 czerwca 1998r do 24 czerwca 1998r w stacjach przekaźnikowych: - (...) – ulica (...), - (...)– ulica (...), - (...)– ulica (...), - (...)– ulica (...) ( załącznik nr 2 tom 6 ). Był to rejon obejmujący swym zasięgiem ulicę (...), gdzie mieściło się Studio (...)do którego uczęszczał w tym okresie M. P. (3). Na podkreślenie zasługuje fakt, że w dniu 26 czerwca 1998 roku w godzinach porannych R. K. (1) skontaktował się telefonicznie z M. P. (1) i polecił mu zaprzestania używania dotychczasowego numeru telefonicznego (...).

M. P. (1) opisał również zdarzenie, do jakiego doszło w kilka dni po dokonaniu zabójstwa M. P. (3). M. P. (1) przebywał wówczas wraz z R. K. (1) w siedzibie przedsiębiorstwa (...) przy ul. (...) w W.. W godzinach przedpołudniowych R. K. (1) przeprowadził rozmowę telefoniczną, najprawdopodobniej z J. B. (1). Po jej zakończeniu wyszedł do swego mieszkania, które mieściło się w tym samym budynku. Po kilku minutach powrócił przynosząc ze sobą zawinięty w kilka warstw czarnej folii pakunek o nieregularnych kształtach. Pakunek ten wręczył M. P. (1) i polecił wrzucić go do W.. W ocenie M. P. (1) paczka była dość ciężka, zawierała przedmioty o nieregularnych kształtach, a poprzez warstwy folii wyczuł, że niektóre z nich przypominają mu kształtem naboje do broni palnej. M. P. (1) zabrał pakunek i pojechał na drugi brzeg W., gdzie wrzucił paczkę do wody w pobliżu posterunku wodnego policji. Po powrocie do biura „(...) R. K. (1)poinformował go, że w pakunku znajdowały się „ rzeczy od P.” (k. 8036v, t. 41). Zgodnie ze wskazaniami M. P. (1) dokonano również dwukrotnie przeszukania dna W. przy udziale nurków i specjalistycznego sprzętu do prac podwodnych w celu odnalezienia wyrzuconego przez niego pakunku. Czynności nie przyniosły pozytywnego rezultatu. Zwrócić jednak należy uwagę na czas jaki upłynął od chwili wrzucenia do wody paczki, a datą podjęcia poszukiwań. Nadto należy wziąć pod uwagę panujące w tym okresie warunki hydrologiczne, a także przeprowadzone prace refulacyjne.

M. P. (1) w trakcie okazań tablic poglądowych rozpoznał również E. M. (1), z którym R. K. (1) w tym okresie co najmniej dwukrotnie spotkał się raz w restauracji hotelu (...) w W., drugi w restauracji hotelu (...) (k. 8036v, 8038v, 8071v, 8162 – 8163, 8169, t. 41). Nie poznał on jednak treści rozmów prowadzonych przez obu mężczyzn.

Z zeznaniami M. P. (1) korespondują wypowiedzi Z. S., który powiedział, że widział R. K. (4) z E. M. (1) w hotelu (...). Po tym spotkaniu, które świadek wyraźnie wiązał z kolejnymi opowiedzianymi przez niego okolicznościami, odbyło się spotkanie R. K. (1) z G. (J. G. (3)) i M. (K. K. (6)). Miał on im wedle świadka mówić, że to są psie pieniądze, ale potem będą premie. Mówił, że robią to dla T., a w taki sposób określany był J. B. (1) PS. B. (1)). R. K. (1) miał też powiedzieć, na kilka dni przed zabójstwem M. P. (3), świadkowi, iż za kilka dni „oj będzie się działo” (k. 16021-16022 t. 82).

W ocenie sądu zeznania M. P. (1) oraz czynności, jakie przeprowadzone zostały dla ich weryfikacji stanowią wiarygodne dowody na to, iż R. K. (1) brał udział w działaniach poprzedzających zabójstwo M. P. (3). Działaniach, które w sposób wyraźny miały na celu jego obserwację oraz obserwację miejsc w jakich przebywał. Relacje te oczywiście pozostają w korelacji z tymi wypowiedziami A. Z. (1), z których wynikało, że E. M. (1) miał kontakt z osobami obserwującymi M. P. (3). Oczywiście M. P. (1) wskazywał na połowę roku 1998 r., z tego okresy pochodzą także informacje ze stacji przekaźnikowych, jako na czas kiedy miały miejsce wspólne z R. K. (1) przejazdy we wskazywane okolice miejsc pobytu M. P. (3). Nie jest to zatem okres pokrywający się z terminem spotkania w restauracji hotelu (...), które odbyło się wedle zeznań A. Z. (1) przed 8 kwietnia 1998 r. Jednak jak wynikało z zeznań pracowników i właścicieli szkoły językowej (...) takie nietypowe zainteresowanie obcych ludzi szkołą pojawiło się już w marcu 1998 r.. Zestawienie tych okoliczności: wypowiedzi, wedle A. Z. (1), E. M. (1), nauki M. P. (3) w szkole (...) oraz obserwacji dokonywanych przez samego R. K. (1) i jego polecenia wyrzucenia „rzeczy od P.” dowodzi zdaniem sądu, że czynności o jakich opowiadał M. P. (1) były kontynuacją tych podejmowanych w okolicach szkoły językowej w okresie wcześniejszym.

Nie ma oczywiście w sprawie bezpośrednich dowodów, że kontakty E. M. (1) z R. K. (1) były związane z przygotowaniami do zabójstwa M. P. (3), lecz fakt takich kontaktów z pewnością mógłby stanowić dodatkową poszlakę powiązaną z innymi dowodami dla wykazania zaangażowania E. M. (1) w takie czynności. W każdym razie z pewnością zeznania M. P. (1) uwiarygodniają relacje A. Z. (1) na temat autentyczności wypowiedzi przypisywanej przez niego E. M. (1) o obserwacji M. P. (3). Rzeczywiście A. Z. (1) mógł takie wypowiedzi słyszeć.

By jeszcze powiązać R. K. (1) z kryminalnym środowiskiem T. wskazać należy na zeznania B. B. (1), z których wynikało, że widziała go ona w autokomisie (...) oraz w innych miejscach na terenie G. (k. 4048, 4050, t. 20). Sam N. S. (1) wedle zeznań R. P. (2) znał się natomiast z J. B. (1), a zajmowali się oni w Niemczech przemytem samochodów z USA (k. 9961, t. 51, k. 10463, t. 53)

Zeznania M. P. (1) nie mogą jednak posłużyć wykazaniu, że R. K. (1) wykonywał w dniu zabójstwa M. P. (3) czynności, które zmierzały do dokonania tej zbrodni. W zeznaniach tego świadka oraz P. P. (9) pojawiają się informacje o działaniach R. K. (1) z dnia zabójstwa M. P. (3), które mogły stanowić przygotowania do tego przestępstwa. M.in. mowa była o krótkofalówkach, oczekiwaniu na osoby, które wówczas miały przyjechać do W., poleceniach wydanych wobec P. P. (9) (k. 8088, t. 41 – zeznania M. P., k. 8255 – zeznania P. P.). W relacjach M. P. (1) mowa była o uprowadzeniu niejakiego C.. Wątek ten nie był rozwinięty, a sądowi nie zostały udostępnione żadne związane z tym dowody. Dopiero Prokuratura Apelacyjna w Łodzi przekazała sądowi odpisy dokumentów z akt śledztwa VI Ds. 77/98 Prokuratury Okręgowej w Warszawie (załączniki II/G do V/G), które dotyczyło uprowadzenia P. C. (2). Do przestępstwa tego doszło tego samego dnia co zabójstwo M. P. (3) tj. w dniu 25 czerwca 1998 r. i niewątpliwie popełnieniem tego czynu kierował R. K. (1). Mogła zatem pojawić się wątpliwość czy R. K. (1) czynności, o jakich opowiadał M. P. (1) nie prowadził wyłącznie dla dokonania tego uprowadzenia. Na okoliczności te został ponownie przesłuchany M. P. (1) w dniu 17 kwietnia 2013 r.. Świadkowi ujawniono także fragmenty jego zeznań złożonych w sprawie uprowadzenia P. C. (2) i wyraźnie oddzielał on czynności jakie poprzedzały uprowadzenie tej osoby od czynności jakie podejmowane były w związku z obserwacją miejsc pobytu M. P. (3) (k. 24779-24781, t. 124). Były to dwa niezależne kierunki działań R. K. (1). Jak wynikało również z relacji M. P. (1) oraz dokumentów ze śledztwa dotyczącego uprowadzenia P. C. (2) w przestępstwo to zaangażowany był J. B. (1) ps. B. (1). R. K. (1) jak wynikało z relacji M. P. (1) i P. P. (9) był osobą wykonującą na terenie Polski wszelkie polecenia J. B. (1) związane z jego przestępczą działalnością. W związku z tym, iż czynności związane z obserwacją M. P. (3) były dokonywane równolegle do przygotowań do uprowadzenia P. C. (2) nie można w sposób jednoznaczny stwierdzić, że akurat kontakty z tego czasu R. K. (1) z J. B. (5) również dotyczyły późniejszego zabójstwa M. P. (3). Okoliczności uprowadzenia P. C. (2) nie podważają jednak wiarygodności zeznań M. P. (1) o udziale R. K. (1) w obserwacji M. P. (3).

Jeżeli zatem wykazana została wiarygodność podawanej przez A. Z. (1) wypowiedzi o obserwacji M. P. (3) kolejnym krokiem powinna być analiza czy rzeczywiście słowa te mógł wypowiedzieć E. M. (1). Ten sam E. M. (1), który utrzymywał przed śmiercią M. P. (3) z nim kontakty towarzyskie. Ułatwieniem w tym zakresie z pewnością mogłaby być znajomość przyczyn śmierci M. P. (3). Przeprowadzone rozważania sądu nie dały jednak podstaw by w tym zakresie dokonać jednoznacznych ustaleń. Nie można zatem powiązać E. M. (1) z tym co było powodem zabójstwa M. P. (3). Faktycznie oskarżyciel nie dostarczył wiarygodnych dowodów na to, jaki interes mógł mieć E. M. (1) w śmierci M. P. (3). Omówione wcześniej zeznania J. G. (1) nie mogą być uznane w tym zakresie za wiarygodne. W związku z tym, iż brak jest informacji o przyczynach zabójstwa M. P. (3) nie wiadomo też czy powód ten poza tym, że istniał w czasie, kiedy to A. Z. (1) był nakłaniany do dokonania zabójstwa to istniał również wówczas gdy tej zbrodni dokonano.

A. Z. (1) sytuuje osobę E. M. (1) w określonej sytuacji pośród osób ze środowiska przestępczego. Wedle jego relacji miał go znać N. S. (1) i spotykać się z nim nie tylko w hotelu (...), ale także na terenie W.. Takie zeznania świadka składane w 1999 r. dalece odbiegały od informacji, jakie na temat E. M. (1) podawały wówczas media. W związku ze śmiercią M. P. (3) zanim jeszcze zeznania na jego temat składał A. Z. (1) pojawiały się w prasie publikacje na temat E. M. (1), lecz nie wiązano go z członkami zorganizowanych grup przestępczych, a bardziej z niektórymi środowiskami politycznymi. Relacje A. Z. (1) kształtowały więc nowy obraz tej osoby, niezapożyczony z żadnych publikacji. Dlatego zeznania M. P. (1), który opisywał kontakty E. M. (1) z innym przestępcą, powiązanego z J. B. (1) oczywiście uwiarygodniały relacje A. Z. (1) o tym, iż E. M. (1) mógł mieć kontakty z przedstawicielami środowisk kryminalnych. Nie są to zresztą jedyne dowody na ten temat, a oskarżycielowi udało się zebrać informacje z wielu źródeł o takich kontaktach E. M. (1).

Pozostając w kręgu osób powiązanych z R. K. (1) wskazać należy, iż P. P. (9) na okazanych mu fotografiach rozpoznał E. M. (1) jako jedną z osób uczestniczących w spotkaniu z R. K. (1) w kawiarni hotelu (...) w W. (k. 8263v-8264, t. 42). S. T. (1) na okazanych mu fotografiach rozpoznał z całą pewnością E. M. (1), jako osobę którą widział w towarzystwie N. S. (1)(k. 4286, t. 22, k. 22035-22036, t. 110). Miało to miejsce po opuszczeniu przez S. T. (1) zakładu karnego w 1997 roku. Według jego zeznań spotkanie N. S. (1) z E. M. (1) widział najprawdopodobniej w hotelu (...). M. R. (1) również rozpoznał E. M. (1), którego widywał w (...)w W. w towarzystwie (...) i K. H. (1) (k. 2381-2382v, 2389, 2399, t. 13). Znajomość E. M. (1) i N. S. (1) potwierdził także C. M. (1) (k. 9234 – 9237, t. 47, k. 15973, t. 81), który zeznał, że w drugiej połowie 1997 roku lub w pierwszej połowie 1998 roku N. S. (1) poznał go w G. z E. M. (1). Do spotkania tego doszło w hotelu (...). C. M. (1) zeznał, że N. S. (1) przedstawił mu E. M. (1) jako biznesmena, z którym wspólnie prowadzić będzie działalność gospodarczą. Pomimo, że z pewną ostrożnością należy traktować zeznania K. P. (1) to jednak pierwsze z nich złożone 14 grudnia 2002 r. należy traktować jako wiarygodne. W trakcie tego przesłuchania świadek potwierdził, a co pozostaje w korelacji z innymi dowodami, że widział w towarzystwie N. S. (1)rozpoznanego przez siebie mężczyznę, którym był E. M. (1) (k. 2694v, t. 14). Świadek wówczas jeszcze nie kojarzył rozpoznanej osoby z E. M. (1). Dlatego też nie postrzegał jeszcze swoich zeznań na jego temat jako instrumentu dla realizacji swoich celów procesowych, więc rozpoznanie to uznać należało za bezintencjonalne i dlatego wiarygodne. Kolejne zeznania tego świadka w wyraźny sposób świadczyły o próbie ich wykorzystania na potrzeby innych postępowań, co szczególnie widoczne było w trakcie rozprawy głównej, kiedy to okazało się, że świadek poza dwoma wspomnianymi mężczyznami w ich towarzystwie widział także J. B. (1).

W kontekście tych zeznań o znajomości N. S. (1) z E. M. (1) jako wiarygodne stają się relacje J. G. (1), który początki znajomości tych osób umiejscawiał w latach osiemdziesiątych. Potwierdzeniem tego były zeznania innych świadków. R. P. (2), który zeznał, że prawdopodobnie widywał E. M. (1) w H. w latach 80 lub na początku 90 (k. 10364, t. 53). Jeździł wówczas M. (...). M. G. (1) także mówił o mężczyźnie o nazwisku M., który w tamtym czasie w H. jeździł takim samym samochodem (k. 10482, t. 53). L. T. mimo, iż nie miał wiedzy o znajomości E. M. (1) i N. S. (1), choć takiej nie wykluczał, również twierdził, że E. M. (1) widywał w tamtych latach w H. (k. 10513, t. 54).

Istotne zeznania dotyczące E. M. (1) złożyli M. W. (4) i L. P., którzy zajmowali się nielegalnym obrotem środkami odurzającymi i psychotropowymi na terenie USA i Polski. Po zatrzymaniu ich przez amerykańskie organy ścigania podjęli współpracę z (...) i uzyskali status świadków chronionych na terenie USA. M. W. (4) zatem rozpoznał E. M. (1) na okazywanych mu tablicach poglądowych (k. 8690, t. 44). Zeznał, że poznał go w połowie lat 80 dziesiątych (k. 8684, t. 44). Widywał go też w latach 1994-1995 w W. w hotelu (...) w towarzystwie osób z tzw. Miasta, a m.in. w towarzystwie S. (k. 8687-8688, t. 44). Wielokrotnie rozmawiał z E. M. (1) w trakcie podróży samolotem z USA do Polski. Z zeznań M. W. (4) wynikało, E. M. (1) posiadał dobrą orientację czym się zajmuje on i L. P. oraz kto zajmuje się obrotem kokaina na terenie Polski (k. 8676-8677, t. 44). Wedle M. W. (4) E. M. (1) zajmował się handlem bronią (k. 8677, t. 44). M. W. (4) znał również N. S. (1), lecz nie wiedział nic na temat jego znajomości z E. M. (1).

L. P. poznał natomiast E. M. (1) w C. w 1982 lub 1983 r.. W latach 1992-1993 r. spotykał go często na lotnisku jak latał do W.. Raz leciał z nim i E. M. (1) M. W. (4) (k. 8696-8697, t. 44). Zdaniem świadka E. M. (1) znał się z A. K. (2) ps. P. (k. 8699, t. 44). Słyszał także różne wersje od różnych osób, że E. M. (1) zajmuje się narkotykami (k. 8701-8702, t. 44).

Przytoczone zeznania są dla sądu istotne nie dlatego, że wskazują na określoną przestępczą działalność E. M. (1). W tym zakresie są one jednak bardzo enigmatyczne i nie mogłyby one posłużyć dla przypisania tej osobie jakiegokolwiek przestępstwa. Są one zaś ważne, bo pokazują sferę kontaktów tej osoby. Nie były to tylko niektóre środowiska polityczne, ale również członkowie grup przestępczych R. K. (1), N. S. (1), czy też przedstawiciele tzw. P.. Zestawienie tych dowodów z relacjami A. Z. (1) oczywiście wskazuje, że rzeczywiście E. M. (1) mógł pojawić się w towarzystwie osób, o jakich mówił świadek. C. to N. S. (1), A. Z. (2), czy też K. H. (1).

Weryfikując zeznania A. Z. (1) dochodzimy w końcu do momentu, który nie pozwala na to, by relacje tego świadka całkowicie potraktować jako niewiarygodne. Chodzi o rozpoznanie J. S. (1). We wcześniejszej części uzasadnienia wskazywano na nieudolność funkcjonariuszy Policji przy przeprowadzaniu okazań. Nie ulega jednak wątpliwości, że do okazania J. S. (1) nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Świadek rozpoznał tą osobę, a wcześniej w dniu 27 lutego 2002 r. zeznawał na jej temat posługując się nazwiskiem S. (k. 2460, t. 13). Mówił o dwóch osobach o imionach J. i J., którzy takie nazwisko mieli nosić. Miał ich widzieć w trakcie spotkania w W.. Oczywiście co charakterystyczne dla zeznań A. Z. (1) gdy składał zeznania na ten sam temat w dniu 19 sierpnia 1999 r. nie podawał takiego nazwiska, ale podawał imię J. oraz mówił o starszym mężczyźnie, który też był na tym spotkaniu (k. 2424, t. 13). Później mówił o tym, iż rozpoznany przez niego mężczyzna był generałem SB, czego wcześniej nie powiedział. Ponownie trudno wyjaśnić te różnice w relacjach świadka wyłącznie upływem czasu, bo w zeznaniach późniejszych jest podawane nazwisko, a w zeznaniach wcześniejszych nie. W ocenie sądu jest to wynikiem taktyki procesowej świadka, który nie tyle przypomina sobie okoliczności, o jakich uprzednio nie mówił, co dozuje informacje, by utrzymać zainteresowanie nim organów ścigania. Pomimo tych opisanych różnic w zakresie zeznań dotyczących J. S. (1) nie ma zdaniem sądu to wpływu na prawidłowość jego rozpoznania.

W kontekście zabójstwa M. P. (3) w mediach pojawiały się informacje na temat J. S. (1). W Załączniku nr 6 obejmującym materiały prasowe znajdują się kopie artykułów prasowych, w których mowa jest o J. S. (1) i wizycie u niego M. P. (3) wraz z E. M. (1) w dniu jego zabójstwa. Publikacje te pochodzą jeszcze z 1998 r.. W publikacjach tych nie ma jednak mowy na temat jego syna J. S. (2), którego też rozpoznawał A. Z. (1). Dla osoby, która interesowała się sprawą zabójstwa M. P. (3) J. S. (1) nie był osobą całkowicie przypadkową. Nie była to jednak osoba, której wizerunek był powszechnie dostępny. Jeżeli zdjęcia E. M. (1) można było zobaczyć w publikacjach prasowych już w 1998 r. to jednak wizerunek J. S. (1) nie był znany. Rozpoznanie zatem przez A. Z. (1) tej osoby oczywiście uwiarygodnia w tej części jego zeznania gdy mówi o spotkaniu z tą osobą na ternie W. i to dzielnicy W., gdzie J. S. (1) mieszkał i mieszka. Wypowiedzi te tym bardziej stają się wiarygodne gdy opisuje on, że w spotkaniu tym uczestniczy również E. M. (1), który przecież pozostawał z J. S. (1) w bliskich relacjach, co wynikało ze złożonych przez niego zeznań na rozprawie (k. 16262-16265, t. 83). A. Z. (1) przedstawia więc spotkanie osób, które się znały. Znajomość E. M. (1) i J. S. (1) ma charakter bezsporny, znajomość E. M. (1) z N. S. (1) wynika nie tylko z zeznań A. Z. (1) ale też innych przytoczonych dowodów. Zebrane przez oskarżyciela dowody wskazują jednak również na znajomość N. S. (1) i J. S. (1).

Przesłuchana w charakterze świadka B. B. (1) złożyła obszerne zeznania na temat osób blisko związanych z N. S. (1). Na jednej z tablic poglądowych rozpoznała J. S. (1) (k. 3921, t. 20). Zeznała, że wraz ze swym byłym mężem W. B. (1) pseudonim A. zaproszona została przez N. S. (1) na imprezę towarzyską do hotelu (...) w W.. W trakcie tego spotkania zauważyła N. S. (1) rozmawiającego z nieznanym jej mężczyzną tym samym, którego rozpoznała. Zachowanie ich w czasie rozmowy wskazywało na bliską zażyłość. N. S. (1) przedstawił ją temu mężczyźnie jako żonę „A.”. Mężczyzna przedstawił się B. B. (1) nazwiskiem, które zapamiętała ona jako francuskobrzmiące „S. (1)” lub podobne (k. 3928v-3929, t. 20). W trakcie dokonanego bezpośredniego okazania rozpoznała ona J. S. (1) – jako mężczyznę, którego widziała w towarzystwie (...) w hotelu (...) w W.. (k. 3934 – 3936, t. 21).

Pochodzący ze środowiska N. S. (1) S. T. (1) również rozpoznał na tablicy poglądowej J. S. (1), którego zresztą podobnie jak B. B. (1) zapamiętał po czerwonym nosie. Widział go w towarzystwie N. S. (1)w (...). Z tą osobą kojarzył nazwisko S. wypowiadane przez N. S. (1) (k. 4286v, 4287v, 4299v, t. 22, k. 22041, t. 110). Dodać też należy, iż świadek rozpoznał też J. S. (2), ale nie pamiętał gdzie go widział (k. 4301v, t. 22).

Rozpoznanie J. S. (1) przez A. Z. (1) nie można zatem uznać za przypadkowe. Także inne osoby wskazują na niego jako na osobę, z którą kontaktował się N. S. (1). Świadek nie tylko rozpoznaje zatem J. S. (1), ale opisuje spotkanie, na którym miał on być w towarzystwie osób, które znał. Wypowiedzi A. Z. (1) zasługują w tym zakresie na wiarę.

Relacje świadka na temat J. S. (1) pojawiają się w kontekście wspólnych z N. S. (1) interesów dotyczących przemytu narkotyków. Wedle natomiast zeznań M. W. (4), który w tym zakresie przytaczał słowa E. M. (1), obrotem kokainą na terenie Polski kierował starszy mężczyzna generał o nazwisku S. albo S.. M. W. (4) zacytował wypowiedź E. M. (1) o tym, iż dobrze, że nie wchodzą na rynek Polski z kokainą, bo by zostali „odjebani” gdyż tym interesem kieruje właśnie wspomniana osoba. Wcześniej zaś N. S. (1) mówił mu, że krajem trzęsą służby, a szczególnie jedna osoba (k. 8677, t. 44). Wskazać zatem w tym kontekście należy, iż J. S. (1) to były generał Służby Bezpieczeństwa.

Powtórzyć trzeba podobnie jak w przypadku E. M. (1), iż na podstawie opisanych dowodów nie można byłoby przypisać J. S. (1) żadnego przestępstwa. Przytoczone wypowiedzi uwiarygodniają jednak zeznania A. Z. (1) na temat tej osoby, gdyż spotkanie jakie opisał mogło mieć rzeczywiście miejsce w podobnym składzie osobowym, a również jego temat pokrywa się z treścią innych dowodów. Jednocześnie stwierdzić należy, iż A. Z. (1) na temat J. S. (1) podał informacje możliwe, że mające charakter fragmentaryczny, ale które w czasie, kiedy je podawał nie mógł zaczerpnąć z innych źródeł niż środowisko w jakim się obracał przed zatrzymaniem. Zeznań swoich w tym zakresie nie mógł z nikim uzgodnić. Nie mógł wiadomości tych pozyskać z mediów, bo w tym czasie w takiej perspektywie nie charakteryzowano J. S. (1). W ocenie sądu zatem opisując spotkanie z udziałem m.in. J. S. (1) i E. M. (1) świadek mówił prawdę opierając to na własnych spostrzeżeniach. Problem jednak polega na tym, iż spotkanie to świadek lokalizował w różnym czasie. Raz miało się ono odbyć przed spotkaniem w hotelu (...) między A. Z. (2), E. M. (1) i N. S. (1) a raz po tym zdarzeniu. W niektórych z zeznań, starając się chronologicznie opisywać przebieg wydarzeń związanych z przygotowaniami do zabójstwa M. P. (3) całkiem spotkanie to pomijał (przesłuchanie z dnia 22 stycznia 2002 r.). Pomimo także, że w większości przypadków mówił o tym iż dotyczyło ono obrotu narkotykami to jednak w czasie jednego z przesłuchań powiedział, iż miało ono dotyczyć spraw (...) to jest zabójstwa M. P. (3) (przesłuchanie z dnia 27 lutego 2002 r., k. 2459, t. 13). W jednolity sposób świadek opisywał zatem miejsce spotkania, osoby w nim uczestniczące, ale trudność mu sprawiało umiejscowienie go w czasie, a w konsekwencji również w różny sposób był przedstawiany przedmiot spotkania. Przy przyjęciu, że spotkanie nastąpiło po spotkaniu w hotelu (...) między A. Z. (2), E. M. (1) i N. S. (1) miało ono dotyczyć zabójstwa M. P. (3), a przyjęcie, że odbyło ono się przed tym zdarzeniem nie miało mieć ono z tymi przygotowaniami związku. Takie problemy ze zlokalizowaniem tego spotkania w czasie mogą wypływać zdaniem sądu z próby wprowadzenia tego zdarzenia do relacji na temat przygotowań do zabójstwa M. P. (3) mimo, że takiego związku ono nie miało, albo też o takim związku A. Z. (1) nie wiedział. Budzi zatem wątpliwości w zeznaniach świadka czasowe umiejscowienie tego spotkania w chronologii opisywanych przez niego zdarzeń powiązanych z podżeganiem do zabójstwa M. P. (3).

Nie ulega jednak wątpliwości, że A. Z. (1) był świadkiem takiego spotkania. W konsekwencji uwiarygodnienie relacji świadka w tym zakresie można częściowo przenieść na inne jego wypowiedzi. Rozpoznanie J. S. (1) uwiarygodnia bowiem wyniki innych okazań z udziałem świadka. Mimo bowiem braku kategoryczności rozpoznania J. S. (2) oraz ułomności tej czynności procesowej niepewne wskazanie tej osoby łączyć należy z rozpoznaniem J. S. (1) oraz zeznaniami A. Z. (1) na temat osób o imionach J. i J. oraz o ich nazwisku S. (t. 13, k. 2468v). Takie niejednoznaczne nawet wskazanie na J. S. (2) jako na osobę widzianą z J. S. (1), E. M. (1) i N. S. (1) w kontekście tych wypowiedzi świadka przemawia za uznaniem, że widział na tym spotkaniu również J. S. (2) syna J. S. (1).

Pomimo braku rozpoznania E. M. (1) przez A. Z. (1) w dniu 19 kwietnia 2000 r. (k. 174-177, załącznik I/K) w toku śledztwa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku VI Ds. 58/99, rażącego niedbalstwa przy przeprowadzeniu okazania E. M. (1) w toku niniejszej sprawy, w ocenie sądu uznać należy, iż świadek opowiadając o E. M. (1) w rzeczywistości miał na myśli tą osobę, która była mu okazywana w dniu 27 lutego 2002 r., z którą spotykał się R. K. (1) i którą widywano w towarzystwie innych osób ze środowisk zorganizowanej przestępczości. Rozpoznanie J. S. (1) uwiarygodnia bowiem, że osobą, którą świadek z nim widział był E. M. (1), pozostający z J. S. (1) w bliskich kontaktach. Brak jest bowiem informacji, by J. S. (1) miał innych znajomych o takiej samej tożsamości i podobnym wizerunku jak E. M. (1). Przyznać jednak należy, iż nieudolność organów ścigania zamiast ułatwić, utrudniała właściwą ocenę rozpoznania E. M. (1) przez A. Z. (1) i powodowała konieczność prowadzenia złożonego rozumowania, by wyniki tej czynności uwiarygodnić.

W trakcie bezpośredniego okazania A. Z. (1) (t. XIII k. 2474 – 2476, t. 13) wskazał J. H. jako jedną z osób, która brała udział w pierwszym spotkaniu w kawiarni hotelu (...) m.in. z udziałem K. H. (1). Przesłuchany w charakterze świadka J. H. (k. 5456 – 5457, t. 28) potwierdził swoją znajomość z K. H. (1). Stwierdził jednak, że nigdy nie przebywał na terenie T. z K. H. (1) i nigdy osobiście nie poznał N. S. (1). Zeznania te odnośnie wspólnego pobytu J. H. i K. H. (1) w T. są sprzeczne z zeznaniami M. N. (2) (k. 2718 – 2723, t. 14). M. N. (2) zeznał, że wiosną 1998 roku do prowadzonego przez niego, na terenie wyścigów konnych w S. sklepu jeździeckiego przyjechał znany mu osobiście T. N. (2) w towarzystwie dwóch mężczyzn. Jeden z nich przedstawił się imieniem K.. Z rozmowy jaką wówczas prowadzili wynikało, że umówieni są na spotkanie z N. S. (1) w hotelu (...). Na okazanych mu fotografiach M. N. (2) rozpoznał K. H. (1) i J. H. jako mężczyzn, którzy towarzyszyli T. N. (2). Przesłuchany w charakterze świadka T. N. (2) (k. 2522 – 2523 i nast.) potwierdził swoją znajomość z K. H. (1) i zeznał, że poznał go w zakładzie karnym w Szwecji, gdzie obaj odbywali kary pozbawienia wolności orzeczone za obrót narkotykami. Od tej pory utrzymywali wzajemne kontakty.

Ponownie stwierdzić należy, że okazanie A. Z. (1) J. H. było nieudolnie dokonane, ale świadek rozpoznał go już wcześniej z tablicy poglądowej (k. 2444-2445, t. 13), więc wyniki tej czynności uwiarygodnione zostały uprzednimi rozpoznaniem. Jeżeli zatem świadek opisał spotkanie, w jakim uczestniczył i J. H. i K. H. (1) to w świetle powyższych dowodów stwierdzić należy, iż rzeczywiście mógł te osoby widzieć na wspólnym spotkaniu, bo osoby te się znały. Brak jest natomiast dowodów, z których by wynikało, że A. Z. (1) dowiedział się o tym z innych źródeł niż własne spostrzeżenia. Należało zatem dać wiarę świadkowi, że te dwie osoby w swoim towarzystwie widział.

Weryfikując zeznania A. Z. (1) w perspektywie innych dowodów oczywiście istotne jest ich odniesienie do wyjaśnień A. Z. (2). Jak stwierdził bowiem nawet oskarżyciel w uzasadnieniu aktu oskarżenia „(…) zeznania A. Z. (1) dotyczące spotkania świadka z N. S. (1), E. M. (1) i A. Z. (2), w trakcie którego nakłaniano go do dokonania zabójstwa M. P. (3) zostały potwierdzone, na tyle na ile było to możliwe, zeznaniami innych świadków oraz wyjaśnieniami podejrzanego A. Z. (2).”(k. 26 uzasadnienia aktu oskarżenia). Niezbędne jest zatem przytoczenie tych wyjaśnień i okoliczności ich złożenia.

Postanowienie o przedstawieniu zarzutów wydane zostało wobec A. Z. (2) w dniu 23 listopada 2005 r. (k. 8574, t. 44). Już wcześniej, bo 26 lipca 2004 r. przeprowadzono konfrontację A. Z. (2) z A. Z. (1) dzięki, której oskarżony mógł się dowiedzieć o treści składanych przez świadka zeznań (k. 7955-7956, t. 41). Tego samego dnia kiedy wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów oskarżony został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Nie przyznał się on do popełnienia zarzuconego mu czynu. Wyjaśnił, że nie zna A. Z. (1), nigdy go nie widział, poza jednym przypadkiem kiedy z nim był konfrontowany. A. Z. (2) powiedział również, że nie zna E. M. (1). Nigdy go nie spotkał, ani go nie widział do kiedy E. M. (1) pojawił się w telewizji w związku z tą sprawą. W odniesieniu do N. S. (1) oskarżony wyjaśnił, iż do czasu jego śmierci spotkał się z nim 4 razy. (k. 8580, t. 44). W kontekście znajomości z N. S. (1) A. Z. (2) opowiedział o spotkaniu z nim, jakie miało miejsce w S.. Do S. pojechał oskarżony z A. K. (2) i jeszcze innymi osobami. W czasie wyjazdu już na terenie S. zostali zatrzymani przez policję A. K. (2) i inne osoby. A. Z. (2) rozpowszechniał później informacje, że zatrzymanie to spowodowane zostało przez N. S. (1) (k. 8581, t. 44). Oskarżony opowiedział również o swoim ostatnim spotkaniu z N. S. (1). Odbyło się to na długo przed jego śmiercią i na pewno nie było to jak mówił w 1998 r. Pojechał wówczas do S. na zaproszenie swojego kolegi A. J.. W związku z tym że w S. nie było wolnych pokoi musiał zająć pokój w hotelu (...), gdzie takie wolne pokoje były. Tam też przypadkowo na śniadaniu spotkał się z N. S. (1). W trakcie składanych wyjaśnień oskarżony zaprzeczył, by znał K. H. (1) PS. (...), K.. Potwierdził że znał R. B. (1), choć zastrzegł, że bliższych kontaktów z nim nie utrzymywał. Potwierdził również, że znał J. H. (k. 8583, t. 44). Wyjaśnienia te na rozprawie głównej oskarżony potwierdził. Przytoczoną treść wyjaśnień A. Z. (2) potwierdził także w trakcie konfrontacji z Z. R. (1), która odbyła się 23 czerwca 2006 r..

Tego samego dnia co konfrontacja z Z. R. (1) A. Z. (2) złożył wyjaśnienia, w których potwierdził treść zeznań złożonych przez Z. R. (2), a w szczególności treść rozmowy, jaka miała miejsce w hotelu (...) w M.. Oskarżony pamiętał, że rozmowa ta odbyła się w dniu pogrzebu N. S. (1). Rzeczywiście potwierdził oskarżony, że opowiedział wówczas świadkowi o spotkaniu, na którym był wraz z N. S. (1) i E. M. (1), gdzie mówiono o zleceniu zabójstwa M. P. (3). Według wyjaśnień oskarżonego, powiedział Z. R. (2) o tym w takim kontekście, że M. można oszukać, wziąć od niego pieniądze i nic nie zrobić. Według relacji A. Z. (2) na spotkaniu, o którym mówił był miesiąc wcześniej. Było to w okresie kiedy pozbawiony wolności był A. K. (2) ps. P. (1) i wszyscy którzy go znali w tym i oskarżony, próbowali mu pomóc we wcześniejszym wyjściu z więzienia. Dzień przed tym spotkaniem miał zadzwonić do oskarżonego Z. B. pseudonim K. (3)z L. który powiedział, że jest możliwość spotkania się z M.lub M., bo wówczas oskarżony nie zrozumiał dokładnie nazwiska, który ma możliwości wcześniejszego zwolnienia A. K. (2). Oskarżony zgodził się na udział w tym spotkaniu (k. 8782, t. 45). Tego samego dnia Z. B. zadzwonił do oskarżonego i przekazał, by następnego dnia rano pojechał do G. do hotelu (...), gdzie będzie czekał na niego N. S. (1) z drugim z mężczyzn. Oskarżony rzeczywiście pojechał do hotelu (...). Spotykał się tam z N. S. (1), który przedstawił mężczyznę o nazwisku M.. W trakcie rozmowy M. powiedział oskarżonemu, że ma możliwość pomocy we wcześniejszym zwolnieniu A. K. (2). M. zapytał go także czy nie zna kogoś kto przyjąłby zlecenie na zabójstwo P.. Jak powiedział oskarżony na pewno z ust M. padło takie nazwisko. Jak stwierdził oskarżony nazwisko to wtedy mu nic nie mówiło. Powiedział, że to w ogóle go nie interesuje, a interesuje go tylko wcześniejsze zwolnienie z więzienia A. K. (2). Jednocześnie oskarżonemu zaświtało w głowie, że może to być prowokacja N. S. (1). Obawiał się takiej prowokacji, ponieważ wiedział, że współpracuje on z policją. Jak powiedział A. M. (4), o którym mówił jest tym człowiekiem, którego zdjęcia widział później w telewizji i gazetach. Widział go tylko raz właśnie wtedy w hotelu w (...)(k. 8782, t. 45). Odpowiadając na pytanie A. Z. (2) powiedział, że w trakcie samej rozmowy siedzieli tylko we trzech natomiast wokół kręciło się mnóstwo znajomych N.. Oskarżony stwierdził także, że nie przypomina sobie, by wówczas zauważył A. Z. (1), który był z nim konfrontowany. Jak mówił oskarżony nie traktował tej rozmowy jako zlecenie tylko jako zapytanie czy nie zna kogoś kto by się tego podjął. Dodawał, że dopiero potem zaświtała mu myśl, że można oszukać M. na duże pieniądze i dlatego o tej rozmowie wspomniał Z. R. (1) (k. 8783, t. 45). Jeżeli chodzi o relacje między N. S. (1), i E. M. (1) oskarżony odnosił wrażenie, że byli dobrymi znajomymi. Mówili do siebie po imieniu i na ty.

Na rozprawie głównej oskarżony nie potwierdził wyjaśnień z k. 8781-8785. Potwierdził fakt, że bywał w hotelu (...) z R., ale nie rozmawiał z nim nigdy o zabójstwie M. P. (3) i rzekomym spotkaniu w (...). Potwierdził też, że znał K., o którym była mowa, który w tym czasie siedział w więzieniu.

W trakcie kolejnego przesłuchania z dnia 7 września 2006 r. A. Z. (2) potwierdził swoje wyjaśnienia dotyczące Z. B.. Oskarżony w trakcie przesłuchania powiedział, że wiele osób dzwoniło do niego przybywających w więzieniach. Powiedział również, że Z. B. ps. K. odwiedzał w szpitalu psychiatrycznym w L. oraz odwiedzał go wówczas gdy ten był aresztowany i przebywał w więzieniu w L.. A. Z. (2) nie potrafił jednak wskazać w jakich okresach przebywał Z. B. w więzieniu a w jakim okresie w szpitalu. Odnosząc się do rozmowy między nim N. S. (1) i E. M. (1) oskarżony powiedział, że rozmowa między nimi była bardzo krótka. W tym zakresie potwierdził już złożone wyjaśnienia (k. 8834, t. 45). Wedle A. Z. (2) odnosił on wrażenie, że zaproponowana przez E. M. (1) transakcja miała mieć charakter wiązany. Gdy jednak usłyszał złożoną propozycję szybko zakończył rozmowę i wyszedł. Jak powiedział oskarżony przestraszył się, że może to być prowokacja N.. A. Z. (2) gotów był zapłacić za uwolnienie P.każdą kwotę natomiast nie miał zamiaru nikogo zabijać ani wskazywać osoby, która mogłaby się tego podjąć. Kontynuując oskarżony powiedział, że potem pomyślał sobie, że można spróbować oszukać M. i wziąć od niego zaliczkę i spróbować wyłudzić pieniądze. Nie zastanawiał się jednak nad dokładnym sposobem realizacji takiego pomysłu (k. 8835, t. 45). W trakcie przesłuchania A. Z. (2) ustosunkował się również do jego pobytu w Areszcie Śledczym W. M. razem z J. M. (1). Powiedział, że nie zwierzał J. M. (1) natomiast kiedy pokazywano w telewizji jakieś programy na jego temat, gdzie były na przykład jego zdjęcia opowiadał mu na temat sytuacji jakie pokazywano i osób które były pokazywane. Opowiadał mu także, że ma zarzuty w sprawie zabójstwa P., że był na konfrontacji w G. i że jakiś zawodowy zabójca z G. opowiada na jego temat. Mówił także, iż ma zarzut dotyczący spotkania w G. lecz nie mówił by na takim spotkaniu był. Oskarżony stwierdził także, że opowiadał J. M. (1) o R. F.. To jednak były informacje powszechnie znane i nie mówił o znajomości z tą osobą. Jak powiedział oskarżony J. M. (1) po jakimś czasie zaczął mówić, że jego sprawę wykorzysta dla siebie by zostać zwolnionym albo zostać świadkiem koronnym. Na tym tle miał dojść między nimi do konfliktu. Wiedział o tym, że J. M. (1) jest kapusiem i był bardzo ostrożny w rozmowach z nim (k. 8837, t. 45).

Odnosząc się do tych wyjaśnień na rozprawie głównej A. Z. (2) potwierdził tylko, że K. odwiedzał w szpitalu w L. i Ł.. Z K. nigdy nie rozmawiał na temat tego spotkania. Jak dalej powiedział z J. M. (1) natomiast faktycznie siedział pod celą kilka miesięcy. Wiedział, że to konfident, bo był wspólnikiem Ż. i Ż. go prosił by mu powiedział żeby chociaż nie kapował na żonę Ż.. Wyjaśniał, że w telewizji były różne filmy z jego udziałem, z jego wakacji i opowiadał mu gdzie te zdjęcia były robione i tylko tyle mu opowiadał.

W czasie przesłuchania z 11 lutego 2008 r. (k. 9609 – 9615, t. 49) A. Z. (2) miał możliwość ustosunkować się do treści zeznań M. W. (4). Stwierdził wówczas że nie jest prawdą aby spotykał się w W. z E. M. (1). (k. 9011, t. 49). Zaprzeczył również by spotykał się z E. M. (1) w okolicznościach przedstawionych przez świadka. Zaprzeczył także, by znał M. W. (4) i L. P. ps. S.. Oskarżony powiedział także, że w trakcie gdy Z. B. odbywał karę pozbawienia wolności nie odwiedzał go już w zakładzie karnym. Mówił jednak, że przeważnie Z. B. wydzwaniał do niego (k. 9612, t. 49). Według oskarżonego żona Z. B. miała z nim stały kontakt i z tego powodu on też w tych sprawach by na bieżąco. Oskarżony potwierdził że znał F. F. (1), z którym poznał go prawdopodobnie Z. R. (2). Nie miał jednak żadnej wiedzy na temat znajomości F. F. (1)a z N. S. (1).

Swoje wyjaśnienia A. Z. (2) rozszerzył w trakcie przesłuchania z dnia 1 kwietnia 2009 r. (k. 10562 –10569, t. 54). Powiedział wówczas, iż przemyślał sprawę, skonsultował się również ze swoim obrońcą i chciał złożyć wyjaśnienia odnośnie zarzutu nakłaniania do dokonania zabójstwa generała M. P. (3), który mu przedstawiono. Według jego wyjaśnień E. M. (1) poznał na początku lat 90 – tych. W tamtym czasie bardzo często przebywał w Hotelu (...) w W., bo tam odbywały się nieoficjalne spotkania różnych grup przestępczych z tzw. miasta. Bywał w lobby barze na tzw. kanapach, bądź w kawiarni, bądź w restauracji na tzw. stołkach. W tych miejscach w tamtych czasach widywał E. M. (1). Początkowo nie wiedział kto to jest, on bywał w towarzystwie B. (1) oraz człowieka ze Szwecji, który miał legalną obstawę BORu , wtedy miał około 50 lat, był siwy i mówiło się że to jest człowiek służb. Człowiek ze Szwecji był znajomym K. „ K. (1)” , nazywanego też „ C.” . Mówiło się według oskarżonego, że K. „ K. (1)” pracuje dla tego pana ze Szwecji i zajmuje się narkotykami , które są przemycane do Szwecji. Znajomym tego człowieka ze Szwecji był M. zwany „ G.” (k. 10564, t. 54). Jak wynikało z wyjaśnień A. Z. (2) człowiek ze Szwecji, B. tj. J. B. (1) i E. M. (1) chcieli założyć kasyno w hotelu (...)w W.. Słyszał, że rozmawiali już na ten temat z ówczesnym dyrektorem hotelu (...)i mieli już obiecany lokal na kasyno. W tamtych czasach jak dalej wyjaśniał panował zwyczaj, że tzw. W. spotykała się o określonej porze w określonym miejscu. Był to hotel (...), o innej godzinie mógł być hotel (...). Pory i miejsca tych spotkań były znane i A. Z. (2) jak i inne osoby bywały tam, żeby dowiedzieć się o różnych sprawach i załatwić różne sprawy. Osoby bywające w tych miejscach znały się z widzenia, wiedziały o swoich nazwiskach i pseudonimach. Rozmawiali ze sobą, wymieniali luźne uwagi. Jak stwierdził oskarżony właśnie w takich okolicznościach poznał E. M. (1) (k. 10565, t. 54). Mówiło się o nim, że jest biznesmenem amerykańskim, ma jakiś związek ze służbami specjalnymi i narkotykami oraz, że wynajmuje apartament w hotelu (...). Mówiło się o nim, że ma dużo pieniędzy. Oprócz Hotelu (...), spotykał też E. M. (1) w restauracjach w hotelu (...) w W.. A. Z. (2) wyjaśnił, że w ich tzn. jego środowisku chodziła informacja, że E. M. (1) i jego znajomi są przez nich „ nietykalni”, bo są to osoby wysoko postawione, jacyś ministrowie, ludzie ze służb specjalnych i że tworzą jakąś fundację dla policjantów czy byłych policjantów i wtedy będą już zupełnie nietykalni.

Dalej kontynuując swoje wyjaśnienia oskarżony powiedział, że do spotkania z E. M. (1) w (...) doszło na dwa lub trzy tygodnie przed śmiercią N. S. (1). W tamtym okresie robił on wszystko, żeby załatwić wcześniejsze zwolnienie z więzienia P. tj. A. K. (2). Nie pamięta dokładnie kiedy, ale zadzwonił do niego K. tj. nieżyjący już Z. B. i powiedział, żeby pojechał do G. i spotkał się z N. S. (1), bo on potrafi załatwić wcześniejsze wyjście P.. Zagwarantował mu również, że ze strony N. nic mu nie grozi. Dlatego zdecydował się pojechać sam do G.. Nie pamiętał dokładnie daty tego wyjazdu.

Do G. dojechał około godziny 10 rano. Kiedy wszedł do restauracji zauważył N. siedzącego z mężczyzną, którym okazał się znany mu uprzednio E. M. (1) (k. 10567, t. 54). Oprócz nich przy stoliku nie było nikogo. Usiadł i zaczął rozmowę na temat zwolnienia P.. N. S. (1) powiedział mu, że jest to możliwe i że może to załatwić E. M. (1). Wtedy E. M. (1) powiedział, że dla niego jest to żaden problem , może zrobić to jednym telefonem, ale w zamian oczekuje, że on znajdzie kogoś, kto zabije generała P.. Potem dodał, że jest to policjant. E. M. (1) mówił też, że P. przeszkadza w interesach, które w przyszłości mogą być ich wspólnymi interesami. Oskarżony wtedy pomyślał, że jest to prowokacja N. i że ta rozmowa jest przez N. nagrywana. Miał mu wówczas powiedzieć: „ ja to przyjechałem rozmawiać o zwolnieniu P., a ty mi wyjeżdżasz z takimi tematami”. Oskarżony jak twierdził wstał od stolika i natychmiast wyszedł. Wsiadł w samochód i wrócił do W.. To był ostatni raz, kiedy widział E. M. (1) i N. S. (1) (k. 10567, t. 54). W kilka tygodni później w M. , po kilku drinkach, A. Z. (2) opowiedział o tej rozmowie Z. R. (2). Było to w dzień pogrzebu N. S. (1). Miał taki plan, żeby powiedzieć M., że ma takiego człowieka, który zabije P., wyciągnąć od niego pieniądze, a potem odwlekać sprawę w czasie i oszukać go w ten sposób. R. miał wówczas nakrzyczeć na oskarżonego i powiedział ,że to na pewno skończy się „kryminałem”. Jak wyjaśnił oskarżony nie był zaskoczony, że w hotelu (...) zobaczył N. S. (1) i E. M. (1), ponieważ wcześniej widywał M. i S. razem w hotelu (...) w W. w restauracji na pierwszym piętrze. Widział ich kilka razy, lecz nie potrafił sprecyzować kiedy to było, bo N. często bywał w hotelu (...). Mogło to być 1, 2 , 3 lata przed spotkaniem w (...) w G..

Jak twierdził oskarżony miał on również taką informację, choć nie potrafił powiedzieć od kogo, być może od P., że M. i N. znali się z wcześniejszego okresu z H., gdzie prowadzili jakieś wspólne interesy związane podobno z narkotykami, ale nie potrafił określić żadnych szczegółów (k. 10567, t. 54).

Oskarżony powiedział, że w restauracji (...) nie widział Z. a, po raz pierwszy zobaczył go podczas konfrontacji w tej sprawie. Na pewno nie siedział z nim przy stoliku, ani nie było go nigdzie w pobliżu. Oskarżony dodawał, iż kontaktował się z K. czyli Z. B. telefonicznie i odwiedzał go w więzieniu w L.. Widywał się z nim także, gdy przebywał na oddziale psychiatrycznym zamkniętym w L.. W L. odwiedzał B. legalnie, natomiast odwiedzał go też w C. w areszcie, ale nielegalnie. Załatwiał mu to „D.”. W tym czasie, kiedy Z. B. był pozbawiony wolności jego żona była w zaawansowanej ciąży i on ją woził na widzenia. Nie potrafił oskarżony dokładnie powiedzieć, gdzie K. był pozbawiony wolności w czasie, kiedy kontaktował się ze nim w sprawie zwolnienia P.. Oskarżonemu wydawało się, że było to w C.. Jak twierdził A. Z. (2) w areszcie czy zakładzie karnym w C. K. (2) miał dostęp do wszystkiego. On na stałe miał telefon komórkowy i oskarżony miał z nim codzienny kontakt. To wszystko było dzięki D. z L., który miał świetne układy w tym zakładzie karnym. A. Z. (2) opowiadał, iż była taka sytuacja jednego razu, że nawet pewnego dnia Naczelnik pozwolił K., aby wyszedł ze nim na wolność na kilka godzin. Według oskarżonego jeżeli zatem jego wizyty u K. nie są odnotowane w dokumentach nie dziwi go to, gdyż bywał tam nielegalnie.

Oskarżony wyjaśniał, że widywał E. M. (1) w (...) w S. kilka razy. Na pewno widział go w towarzystwie N. S. (1), ale nie za każdym razem. Wydawało mu się, że mogło to być rok, a nawet wcześniej przed śmiercią N. S. (1) (k. 10569, t. 54). A. Z. (2) nadmienił, że często jeździł do T., średnio był raz dwa razy w miesiącu i dlatego nie jest on w stanie podać bliższych dat, kiedy widział M.. Dodawał, iż dość często widywał w hotelu (...) w W. N. (1)a i K. (1) w towarzystwie E. M. (1). Oni sprawiali wrażenie, że są zaprzyjaźnieni. N. (1) i K. (1) chwalili się znajomością z M., opowiadali, że uczestniczyli w libacjach alkoholowych w jego apartamencie w (...). On sam nie zna nazwisk N. (1) i K. (1), K. (1) ma na imię S.. Wiedział natomiast, że N. (1) został zabity. Na rozprawie głównej oskarżony nie potwierdził tych wyjaśnień. Potwierdził te fragmenty, kiedy mówił, że odwiedzał K., że mu organizował ślub i, że jego żona u niego mieszkała.

W trakcie przesłuchania z dnia 7 października 2009 r. (k.11471 - 11474, t. 58) A. Z. (2) powiedział, iż zmarł jego obrońca i odwołuje jego dotychczasowe wyjaśnienia i nie ma nic wspólnego z tą sprawą (k. 11473, t. 58).

Oskarżony A. Z. (2) na rozprawie w dniu 10 lutego 2010 r. (k. 12145-12148, t. 62) nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że nie wie kto zabił M. P. (3), nie wie kto zaplanował to morderstwo ani też kto zlecił. Nie uczestniczył w spotkaniu w hotelu (...), nie uczestniczył w żadnym innym spotkaniu i nie rozmawiałem z nikim na ten temat. Wśród osób, które według a/o miały być na spotkaniu w hotelu (...) znał tylko N. S. (1). Kilka razy widział się z N. S. (1) i zawsze w tych spotkaniach brał udział A. K. (2). Oskarżony stwierdził, że był z N. S. (1) skonfliktowany, ponieważ przez niego aresztowano w połowie 90 lat jego przyjaciela A. K. (2) i za to naubliżał mu publicznie, wyzywał od kapusi. A. Z. (1) nie znał, zobaczył go po raz pierwszy na konfrontacji. E. M. (1) również nie znał. Nigdy się z nim nie spotkał, choć nie wykluczał, że przypadkowo mógł się znaleźć z nim w jednym miejscu. Przyznał, że w swoich wyjaśnieniach złożonych w śledztwie potwierdził, że uczestniczył w spotkaniu w hotelu (...), w rzekomym spotkaniu w hotelu (...) i na tym spotkaniu był E. M. (1), który zapytał go czy zna kogoś, kto by się podjął zabicia pana gen. M. P. (3), ale była to nieprawda. Jak powiedział doszło w pewnym momencie do porozumienia z prokuraturą. Miało ono polegać na tym, że on potwierdzi fakt spotkania i obecności M. na nim. Za to w niedługim czasie miał być uchylony wobec niego areszt, śledztwo umorzone, a on miał zostać świadkiem w tej sprawie. Jego ówczesny obrońca A. C. (1) zmarł jednak przed zakończeniem śledztwa. Oskarżony uważał, że on jest gwarantem, że prokuratura dotrzyma słowa. Kiedy pojechał, już po śmierci obrońcy do prokuratury na czynności, dowiedział się, że porozumienie jest nieważnie a ustalenie nieaktualne. Zrozumiał, że został wykorzystany i oszukany, że został sam bez mecenasa, bez gwaranta. Nie będzie świadkiem jak było ustalone a zostanie oskarżonym o podżeganie do zabójstwa M. P. (3). Dlatego odwołał nieprawdziwe zeznania, które były kierowane przez prokuraturę odnośnie jego rzekomego spotkania w hotelu (...) i oświadczył, że nie ma nic wspólnego ze śmiercią M. P. (3). Prawdziwe zaś wyjaśnienia złożył w pierwszym i ostatnim protokole. Oskarżony odmówił odpowiedzi na pytania.

Podstawowy wniosek, jaki nasuwa się z zestawienia zeznań A. Z. (1) z wyjaśnieniami A. Z. (2) jest taki, że nawet wówczas gdy oskarżony deklaruje współpracę z organami ścigania jego relacje są przeciwne wypowiedziom A. Z. (1) i wzajemnie się one wykluczają w najistotniejszej części dotyczącej spotkania w hotelu (...). Wedle oskarżonego na spotkaniu tym po pierwsze nie było A. Z. (1), a po drugie to nie A. Z. (2) podżegał do zabójstwa M. P. (3), a on był podżegany przez E. M. (1). Nadużyciem jest zatem twierdzenie, że wyjaśnienia oskarżonego potwierdziły zeznania A. Z. (1).

Zwrócić na wstępie należy uwagę, że wyjaśnienia A. Z. (2) dotyczące przedmiotowego spotkania oraz jego kontaktów z E. M. (1) zostały przez niego odwołane w czasie ostatniego przesłuchania w trakcie śledztwa i takie stanowisko zajął też na rozprawie głównej. W ocenie sądu jednak przedstawiona przez oskarżonego przyczyna takiego stanowiska nie jest wiarygodna. Jak powiedział doszło w pewnym momencie do porozumienia z prokuraturą w oparciu, o które miał on potwierdzić fakt spotkania z udziałem E. M. (1) dotyczącego podżegania do zabójstwa M. P. (3). W niedługim czasie miał być uchylony wobec niego areszt, śledztwo umorzone, a on miał zostać świadkiem w tej sprawie. Gwarantem tego porozumienia miał być ówczesny jego obrońca A. C. (1), który jednak zmarł przed zakończeniem śledztwa. A. C. (1) zmarł 29 sierpnia 2009 r..

W ocenie sądu treść wyjaśnień A. Z. (2) nie wskazuje jednak, że złożone one zostały w jakimś uzgodnieniu z prokuratorem. Relacje oskarżonego były weryfikowane standardowymi czynnościami procesowymi dla potwierdzenia ich prawdziwości. Weryfikacja ta dotyczyła kontaktów oskarżonego ze Z. B.. W tym zakresie prokurator zebrał informacje o okresach pozbawienia wolności tej osoby, dokonał oględzin akt osobowych Z. B. części A i B, a w tym jego dokumentacji lekarskiej (k. 8843 – 8858, t. 45). Z. B. przebywał w ZK C. w okresie od 2 czerwca 1997 r. do 19 maja 1998 r. (k. 8829, t. 45 – informacja z (...)). Jak wynikało z protokołu oględzin akt osobowych części A i B osadzonego Z. B. po jego tymczasowym aresztowaniu został przyjęty do AŚ L.. Następnie przebywał w różnych jednostkach penitencjarnych m.in. w AŚ L. a od 15 stycznia 1998 r. w ZK C.. Z dokumentów tych nie wynikało, by A. Z. (2) miał widzenia ze Z. B. albo też odwiedzał go w szpitalu psychiatrycznym. Z. B. zmarł w dniu 4 listopada 1998 r. W toku śledztwa przesłuchano m.in. B. B. (6) żonę Z. B., która zeznawała na temat pomocy udzielanej przez oskarżonego jej i mężowi (k. 9739v-9740, t. 50).

Wyjaśnienia A. Z. (2) skonfrontowane zostały również z zeznaniami M. W. (4), z których wynikała bardziej ścisła jego znajomość z E. M. (1) niż przedstawiana początkowo przez oskarżonego. Następstwem tej czynności była późniejsza zmiana relacji A. Z. (2) na temat E. M. (1) i okazało się, iż taką osobę uprzednio przed spotkaniem w hotelu (...) widywał. Wyraźnie więc treść wyjaśnień oskarżonego dostosowywana była do informacji, które pozyskiwał on o dowodach przeciwko niemu zebranych. Zmiana jego relacji w opisywanym zakresie nie nastąpiła, bo uzgodnił to z prokuratorem, ale dlatego, że oskarżyciel przedstawił dowody, z których wynikał inny obraz zdarzeń aniżeli przedstawiany przez oskarżyciela. Kolejne wyjaśnienia, w których szerzej opowiedziała o E. M. (1) jego znajomości z J. B. (1) były również przez prokuratora weryfikowane. Przesłuchani zostali R. L., E. W. (1), M. S. (2), S. S. (10), P. S. (2) którzy zeznawali na okoliczności dotyczące kontaktów A. Z. (2) z osobami jakie wskazywał w swoich relacjach. Takich czynności nie przeprowadza się jeżeli wyjaśnienia są uzgodnione, bo wówczas składa się relacje, które uzupełniają już zgromadzony materiał dowodowy.

Obrona oskarżonego miała charakter aktywny. Skorzystał on z prawa do składania wyjaśnień i przedstawiał on okoliczności, które z jednej strony miały kształtować jego pozycję jako osoby, która zarzucanego czynu się nie dopuściła, a z drugiej podważać zeznania osoby pomawiającej. Oskarżony częściowo do pewnych faktów się przyznawał, a częściowo wprowadzał informacje, które wskazywały, że chociażby A. Z. (1) nie mógł wiedzieć z własnych spostrzeżeń o przebiegu spotkania w hotelu (...). Podobną taktykę oskarżony zastosował w przypadku informacji przekazanych na jego temat przez M. W. (4). Oczywiście zdaniem sądu gdyby oskarżony nie miał całkowicie nic wspólnego ze spotkaniem w (...) nie podejmowałby ryzykownej gry przyznając się do udziału w określonych zdarzeniach, a które ściśle łączyły go z podżeganiem do zabójstwa M. P. (3). Jego wyjaśnienia były realizacją jego koncepcji obrony, a nie porozumienia z oskarżycielem. Wówczas gdy zmarł jego obrońca, który był twórcą takiej linii obrony oskarżony swoje wyjaśnienia odwołał tym bardziej, że zobaczył, iż obrona ta była nieskuteczna, bo postępowania wobec niego nie umorzono.

W związku z powyższym wiarygodność tych wyjaśnień, w których A. Z. (2) przyznał się do spotkania z E. M. (1) i N. S. (1), rozmowy na ten temat z Z. R. (2) oraz jego znajomości z E. M. (1) należy traktować ostrożnie, bo oskarżony świadomie mógł dla swej obrony wprowadzić do nich informacje nieprawdziwe, a aby je uwiarygodnić podawał też takie, które były zgodne z prawdą. Z pewnością prawdziwe będą te wypowiedzi, które znajdują potwierdzenie w innych dowodach. Przede wszystkim przytaczane już zeznania świadków dowodzą, że A. Z. (2) mógł kontaktować się z E. M. (1) zanim miało dojść do spotkania w hotelu (...). Nie była to więc dla niego osoba obca. Prawdziwe są jego wyjaśnienia dotyczące animozji jakie istniały między nim a N. S. (1) związanych z pomówieniem N. S. (1) o współpracę z Policją i przyczynienie się do zatrzymania A. K. (2). Potwierdził to chociażby L. T. (k. 3797v, t. 20). O takim rodzaju stosunków między tymi osobami mówił też J. S. (5) ( (...)- (...), (...)- (...), t. 82). Sam jednak charakter tych stosunków nie wykluczał, by do opisywanego przez oskarżonego spotkania z N. S. (1) nie mogło dojść. Jeżeli mimo takiego konfliktu, o jakim opowiadał sam A. Z. (2), w swoich wyjaśnieniach o takim spotkaniu opowiedział to jednak musiało to wynikać z przekonania, że takie spotkanie było możliwe. Składając wyjaśnienia, jakie miały służyć jego interesom z pewnością dobierał takie okoliczności do swych relacji by były one prawdopodobne z perspektywy wskazań doświadczenia życiowego. Konflikt o jakim opowiadał nie wykluczał zatem takiego spotkania.

Potwierdzeniem wyjaśnień A. Z. (2) dotyczących spotkania w hotelu (...) miały być zeznania Z. R. (2). Z. R. (2) w czasie przesłuchania z dnia 9 czerwca 2006 r. (k. 8773 – 8775, t. 45) złożył zeznania na temat czynu zarzuconego A. Z. (2). Stwierdził, że zeznania takie zdecydował się złożyć, ponieważ jak uważał, udział oskarżonego nie był taki jak mu się przypisuje, a był dużo mniejsze. Jak stwierdził świadek jego wiedza na ten temat sprowadza się do sytuacji, która miała miejsce w ostatnich dniach kwietnia 1998 r.. Było to po zabójstwie N. S. (1), a przed aresztowaniem A. Z. (2) 6 maja 1998 r.. W tym czasie świadek miał przebywać w M. w pensjonacie (...). Pewnego dnia w tym okresie był on z A. Z. (2) w hotelu (...), gdzie razem pili wódkę. Oskarżony miał mu wówczas powiedzieć o spotkaniu z M., który poszukiwał kogoś kto zastrzeli generała P.. Powiedział że chodzi o Komendanta Głównego Policji i, że można na tym zarobić spore pieniądze (k. 8774, t 45). Świadek miał wówczas powiedzieć A. Z. (2), żeby sobie dał z tym spokój, że są to bardzo poważne sprawy i cała policja zostanie postawiona na nogi. Z. R. (2) wręcz powiedział, że to wszystko wykrzyczał na oskarżonego. Świadek odpowiadając na pytania zeznał także, że ze słyszenia znał osobę M.. W środowisku, w którym wtedy się obracał miał on opinię człowieka, który prowadzi różne interesy, nie zawsze legalne. Jak powiedział świadek już później nie wracał z A. Z. (2) do tej rozmowy, nie pytał o szczegóły zwłaszcza, że kilka dni później A. Z. (2) został aresztowany. (k. 8775v, t. 45). Zeznania te świadek potwierdził w trakcie konfrontacji 23 czerwca 2006 r.. Stwierdził on nadto, iż zeznania takie złożył, ponieważ zorientował się, że sprawa sprowadzenia E. M. (1) do Polski jest bardzo trudna, a na podstawie posiadanej wiedzy uważa, iż A. Z. (2) jest niewinny. Kiedy natomiast E. M. (1) przyjedzie do Polski, zostaną mu przedstawione zarzuty swoimi wyjaśnieniami całkowicie uniewinni oskarżonego. Jego zdaniem jest to jedyna droga (k. 8777, t. 45).

Na rozprawie głównej Z. R. (2) zaprzeczył jednak by doszło do opisywanego przez niego rozmowy z A. Z. (2) i nic też nie było mu wiadomo by Z. w 1998r. podejmował jakieś działania zmierzające do zwolnienia A. K. (2) z zakładu karnego (k. 13660, t. 69). Potwierdził natomiast, że istniał między A. Z. (2) a N. S. (1) konflikt. Dochodziło jednak do spotkań między nimi, w czasie których kłócili się (k. 13661, t. 69). Odnośnie natomiast złożonych przez siebie zeznań w toku postępowania przygotowawczego świadek powiedział, iż zeznania jakie były składane w prokuraturze miały być wykorzystane do listu ekstradycyjnego E. M. (1). Jak zeznawał „Kiedyś na naszej rozprawie przed sądem adwokat przyszedł do mnie na dołek w czasie przerwy, miał on wtedy substytucje, nie pamiętam jego nazwiska i sugerował, że można by mi uchylić „N” i wytargować jakieś sytuacje gdybyśmy my pomogli w sprowadzeniu M. do Polski. Mówię o sobie i o uczestnikach rozpraw, o oskarżonych. To była sprawa o zarząd grupy (...). Ja nie bardzo poważnie to potraktowałem, mecenas sprawiał wrażenie niezrównoważonego, zresztą później został odsunięty od obrony, miał załamanie nerwowe. Ale w momencie jak nas konwojowano na rozprawy podjąłem temat z A. Z. (2). Okazało się, że on też ma taką informację od swojego mecenasa C.. Zaczęliśmy rozmawiać ustalać pewne rzeczy i efektem tego były te zeznania. Treść tych wyjaśnień co do rozmowy przeprowadzonej w M. na temat E. M. (1) to nie była prawda. Ja osiągnąłem korzyść. Prokurator przychylił się do tego żeby mi nie przedłużać aresztu. W innej sprawie. Chyba mi się pomyliły dwie sprawy, to na pewno nie było o zarząd grupy (...). To była sprawa, która do tej pory się toczy przed SO w Warszawie w VIII Wydziale Karnym. Zarzut postawiono mi w 2005r. W tej sprawie mi uchylono areszt i w tej sprawie była rozmowa z Z.. Ja negocjowałem z panem prokuratorem M.. W tamtej sprawie na rozprawach w tamtym czasie był inny prokurator. Była pani K. i pan T..” (k. 13662, t. 69). Wedle Z. R. (2) uzgodnił on z A. Z. (2), że złoży zeznania w prokuraturze i zeznają obaj, że w M. ta rozmowa miała miejsce. Jak mówił adwokat powiedział, że można coś na tym ugrać, żeby doprowadzić do ekstradycji. To był zdaniem świadka aktualny temat w tamtym czasie, prasa pisała, że prokuratura nie ma nowych dowodów do ekstradycji M. i oni to po prostu wykorzystali. Jak mówił świadek prokurator dotrzymał słowa i areszt został uchylony. Przyjechała pani prokurator Grześkiewicz i ona składała wniosek o nie przedłużanie aresztu wobec mnie. Jak powiedział to było powodem tych zeznań. Wskutek tych zeznań miał tez dojść do zmiany pozycji procesowej A. Z. (2), który miał zostać świadkiem a sprawa umorzona (k. 13663, t. 69).

Rzeczywiście wskazać należy, iż w sprawie Sądu Okręgowego w Warszawie VIII K 438/05 prokurator na rozprawie złożył wniosek o zmianę środka zapobiegawczego wobec Z. R. (2) (k. 14614 – 14658 protokoły rozpraw z 10.07.07, 18.07.07 w sprawie VIII K 438/05).

Poza wyjaśnieniami A. Z. (2) i zeznaniami Z. R. (2), które zresztą zostały odwołane nie ma innych dowodów, które potwierdzałyby rozmowę, jaką przeprowadzili na temat spotkania w hotelu (...). W ocenie sądu można uznać, że ich relacje miały określony cele procesowy i gdy został osiągnięty jak w przypadku Z. R. (2), albo gdy nie został jak w przypadku A. Z. (2) po prostu ze swoich wypowiedzi się wycofali. Zdaniem sądu mogło też istnieć szereg różnych sytuacji, pozwalających na uzgodnienie między nimi treści zeznań. Materiał dowodowy jaki został zebrany w związku z pobytem R. B. (1) w Areszcie Śledczym w K. wskazuje na wiele różnych zaniedbań przy izolacji osadzonych umożliwiających takie kontakty. Nadto stwierdzić należy, że udział w zainicjowaniu takich czynności oskarżonego i świadka miał adwokat, którego swoboda w kreowaniu linii obrony jest oczywiście większa. Do rozmowy, o jakiej mówili w ogóle więc nie musiało dojść, a wobec braku innych dowodów w tym zakresie wyjaśnienia A. Z. (2) na ten temat za wiarygodne uznać nie można. Mogły one być wyłącznie próbą skierowania śledztwa na inne tory, w zamierzeniu w kierunku korzystnym dla oskarżonego.

Jak jednak już uprzednio wskazano sam fakt złożenia wyjaśnień przez A. Z. (2) na temat spotkania z N. S. (1) i E. M. (1) może sugerować, że oskarżony ma wiedzę na temat takiego zdarzenia, ale przedstawia go jednak tylko w takim zakresie, jaki może mu przynieść korzyści procesowe. Weryfikacją zatem relacji A. Z. (2) mogą być zeznania samego A. Z. (1), bo w treści ich wypowiedzi mogą pojawić się elementy im wspólne. Problem jednak polega na tym, iż w zeznaniach A. Z. (1) nie przytacza on ani razu konkretnej wypowiedzi S. czyli A. Z. (2). Wszystkie wypowiedzi jakie padają na spotkaniu między świadkiem, E. M. (1), N. S. (1) i S. przypisywane są E. M. (1). Oczywiście świadek mówi w liczbie mnogiej o osobach, które miałyby podżegać do zabójstwa M. P. (3), ale zaznacza on, iż wiodącą osobą był E. M. (1) (k. 2424v, t. 13) i jeżeli padają konkretne wypowiedzi jemu je przypisuje. W trakcie jednego z ostatnich przesłuchań świadka powiedział nawet na pytanie jaka była rola S. w tym spotkaniu odpowiedział, że S. też był aktywny, ale co dokładnie mówił nie pamiętał, bo to było 11 lat temu(t. 54, k. 10614). Oczywiście świadek po 11 latach mógł już tego nie pamiętać, ale też i wcześniej nie mówił nic na ten temat.

W relacjach A. Z. (1) dotyczących A. Z. (2) widoczna jest ta okoliczność, jaką podnosiła biegła psycholog E. S. (2) wedle, której struktura zeznań świadka nie uwiarygodnia, że opisuje on zdarzenia, w którym rzeczywiście uczestniczył. Mimo bowiem deklaracji, że S. też był aktywny, mimo podawania pewnych informacji w liczbie mnogiej o E. M. (1) i A. Z. (2) to jednak rola A. Z. (2) gdyby sprowadzić ją do konkretnych jego wypowiedzi i zachowań była bierna. Na podstawie zeznań świadka nie można oskarżonemu przypisać żadnej konkretnej aktywności indywidualnie do niego przynależnej.

Gdyby oceniać zeznania w tym zakresie w perspektywie wskazań doświadczenia życiowego właściwie nie wiadomo w jakim celu A. Z. (2) miał być na tym spotkaniu. N. S. (1) znał się z E. M. (1), więc po co był potrzebny do tego by podżegać do zabójstwa osobę z kryminalnego środowiska T. A. Z. (2)? E. M. (1) mógł to uczynić sam. Nie wiadomo, by sam A. Z. (2) miał jakikolwiek interes w zabójstwie M. P. (3) dlaczego więc jechał z E. M. (1) do nielubianego N. S. (1) by rozmawiać o realizacji takiego zlecenia. Sam z pewnością we własnym środowisku dysponował osobami, które mogłyby się takiego działania podjąć. Nie musiałby jechać w tym celu do T.. Jeżeli zatem nie jest wykluczone, by A. Z. (2) spotkał się z N. S. (1) to z punktu widzenia wskazań doświadczenia życiowego wersja przedstawiona przez A. Z. (1) nie daje racjonalnej odpowiedzi dlaczego osoby te miały się spotkać w towarzystwie E. M. (1) i jaki interes w udziale w tym spotkaniu miał A. Z. (2).

Przypomnieć w tym kontekście należy, iż A. Z. (1) w trakcie wyjaśnień składanych w swojej sprawie w dniu 29 maja 1998 r. pomówił całkowicie bezpodstawnie S. czyli A. Z. (2) o zlecenie zabójstwa N. S. (1) (k. 12969, t. 66). S. (1) był dla świadka wówczas osobą, która miała zainteresować organy ścigania, zyskać dla niego ich przychylność. Wykorzystał ten pseudonim, bo na pewno wiedział o konflikcie między tymi osobami. Świadczy to jednak o tym, iż instrumentalnie takie pomówienie traktował. W świetle przedstawionych rozważań, a w szczególności enigmatyczności jego wypowiedzi na temat roli A. Z. (2) w trakcie spotkania w hotelu (...) rodzi się wątpliwość czy także i w przypadku sprawy zabójstwa M. P. (3) świadek nie chciał instrumentalnie wykorzystać osoby oskarżonego.

Zwrócić też należy uwagę, iż świadek nie rozpoznał początkowo A. Z. (2) na okazywanych mu zdjęciach. Stało się to co prawda w toku innego postępowania, ale omawiana już przyczyna braku takiego rozpoznania, podawana przez świadka, była całkowicie niewiarygodna (k. 174-177, załącznik I/K, k. 488, załącznik III/K). A. Z. (2) w omawianym okresie 1998 r. był osobą znaną w środowisku zorganizowanej przestępczości, zajmował wysoką w nim pozycję. Mógł też go widzieć A. Z. (1), nie jest to wykluczone. Nie rozpoznał go jednak 19 kwietnia 2000 r., a rozpoznał go w trakcie okazania w dniu 16 maja 2003 r. (t. 13, k. 2500-2502). Okazanie to jednak odbyło się w okresie, kiedy to A. Z. (2) po jego ucieczce z Polski, ukrywaniu się przed organami ścigania nie tylko był osobą znaną jako członek zorganizowanej grupy przestępczej tzw. P., ale również jego wizerunek był ujawniany w mediach (chociażby (...) z 10 lipca 2001 r. k. 13264 – 13272, t. 67).

O programie dotyczącym A. Z. (2) mówił m.in. K. Ł. (1), a co jego zdaniem było przyczyną rozmów z R. B. (1) na temat tzw. sprawy (...). Do emisji tego programu oglądanego przez osadzonego doszło w okolicach połowy 2001 r. (k. 5381-5382, t. 28). W związku z tym, że A. Z. (1) nie żyje nie ma możliwości wyjaśnić rozbieżności jego zeznań przy rozpoznaniu oskarżonego. Niewątpliwie jednak brak takiego pierwotnego rozpoznania nie uwiarygodnia zeznań świadka na temat tego oskarżonego. Z pewnością natomiast świadek interesował się okolicznościami sprawy, w jakiej zeznawał, o czym świadczyły zabezpieczone w jego celi informacje prasowe. Niewykluczone zatem, że przed okazaniem A. Z. (2) widział on w mediach wizerunek tej osoby. Ponownie należy stwierdzić, ze tej wątpliwości nie da się wyjaśnić, gdyż świadek nie żyje, a brak pierwotnego rozpoznania tej osoby jedynie te wątpliwości pogłębia.

Oceniając zeznania A. Z. (1) w kontekście wyjaśnień A. Z. (2) i szukając dowodów, które mogłyby różnice w tych relacjach wyjaśnić omówić też należy w tym miejscu wyjaśnienia i zeznania P. K.. Była to osoba, która była znana prowadzącym postępowanie, ale zdecydowała się ona na współpracę z organami ścigania dopiero po uzyskaniu statusu świadka koronnego.

W wyjaśnieniach z dnia 19 czerwca 2009 r. składanych w charakterze podejrzanego w Prokuraturze Apelacyjnej w Katowicach , świadek odtwarzał przebieg spotkania z A. Z. (2) pseudonim „S. (1)” do którego doszło zimą lub wiosną 1998r..Spotkali się w P. w restauracji na przystani. S. (1) był z jakimś mężczyzną, którego K. nie znał, ale rozmawiali na osobności. S. (1) miał się go wtedy zapytać, czy nie ma kogoś ze swoich R., który by w Polsce zrobił coś „na umowę zlecenie”, co jak się domyślał, miało oznaczać zlecenie zabójstwa. „S. (1)” chodziło o osobę, która nie ma w Polsce żadnych powiązań. K. zobowiązał się wtedy do sprowadzenia kogoś ze L.. Z. miał powiedzieć, że nie jest to jeszcze pilna sprawa, ale żeby pracował nad tym tematem. O przebiegu rozmowy K. opowiedział L. D. (załącznik I/B, k.42). W wyjaśnieniach tych świadek mówił także o „stypie” po pogrzebie „N.” do jakiej doszło w Hotelu (...) w M.. Na spotkaniu obecni byli m.in.: A. Z. (2), R. ps. „B. (2)”, M. D. (1) ps. „M.”, T. W. (1) ps. „S. (2)” oraz R. B. (1). Z. miał wtedy przypomnieć o swojej prośbie, dodając, że zaczyna mu się spieszyć. Z rozmowy wynikało, że „zlecenie” jest przysługą, w zamian za którą, ktoś pomoże Z. załatwić warunkowe zwolnienie dla A. K. (2) (załącznik I/B, k. 42 verte).

Świadek P. K. na rozprawie w dniu 31 marca 2011 zeznał, że wiosną 1998 r. w hotelu (...) A. Z. (2) zapytał, czy ma możliwość ściągnięcia kogoś ze wschodu do zrobienia „fajnej roboty”(k. 19051, t.96). Po tej rozmowie skonsultował się z L. D., który doradził mu żeby wstrzymał się z działaniem dopóki D. nie zorientuje się, o co chodzi. ”(k.19051, t.96).

Po ujawnieniu świadkowi tego protokołu przesłuchania z dnia 19 czerwca 2009 r. na rozprawie głównej w dniu 17 sierpnia 2011 r. P. K. nie był pewny w jakiej kolejności doszło do spotkań gdzie była omawiana kwestia sprowadzenia do Polski osób mających wykonać zlecenie (k. 20778, t. 104). Świadek potwierdził natomiast, że rzeczywiście w rozmowach jakie opisywał pojawiła się kwestia A. K. (2), jego wyjścia z więzienia i przysługi jaka miałaby być spełniona w zamian za jego uwolnienie. Powiedział, że były takie rozmowy, ale nie potrafił on ułożyć ich chronologicznie i nie pamiętał, jaka była ich kolejność i przy której to było rozmowie (k. 20779, t. 104). Potwierdził jednak, iż taką informację dostał i być może było to w rozmowie z D. i z A. a być może było z samym A.. Dokładnie tego nie pamiętał (k. 20780, t. 104).

W trakcie zeznań składanych 30 września 2010 w Prokuraturze Apelacyjnej w Łodzi, już w charakterze świadka koronnego, K. prostuje, że pierwsze spotkanie z „S.” odbyło się w W., nie pamiętał jednak gdzie. To na tym spotkaniu A. Z. (2) miał prosić o załatwienie wykonawcy ze (...). Potem widzieli się w (...) i P. (załącznik I/B, k. 162). Na rozprawie głównej w dniu 18 sierpnia 2011 r. zeznania te świadek potwierdził i zeznał, że przedstawiona chronologia zdarzeń podana w Ł. jest najbliższa prawdzie. Natomiast jest to tylko 90 procent. (k. 20854, t. 104).

W zeznaniach złożonych w dniu 17 sierpnia 2011 r. na rozprawie głównej, K. podkreślał, że „A. nie mówił mi, że potrzebuje R., żeby kogokolwiek zabić. Nie, ja wyciągnąłem taki wniosek (…) On nigdy nie powiedział do mnie wprost znajdź mi kogoś, żeby mi kogoś tutaj zabił. Nigdy czegoś takiego nie było” ”(k. 20779, t.104)

W ocenie sądu relacje świadka na temat udziału A. Z. (2) w sprowadzeniu do Polski osób, które miałyby się zająć wykonaniem jakiegoś zlecenia są na tyle niedokładne, że nie mogą one stać się podstawą do kategorycznych ustaleń. Z wypowiedzi świadka nie wynika w żaden sposób by zlecenie to miało dotyczyć zabójstwa M. P. (3). Świadek w ostateczności mimo różnej chronologii opisywanych spotkań nie pamiętał w czasie jakiej rozmowy i z kim mówiono o przysłudze, jaką należy wykonać w zamian za zwolnienie A. K. (2). Zeznania jakie wyżej przytoczono są zresztą jedynie niewielkim fragmentem zeznań świadka składanych w toku śledztwa i na rozprawie głównej. Analiza tych zeznań wskazuje na szereg różnych rozbieżności, jakie w nich się pojawiają i których świadek nie potrafi wytłumaczyć. Upływ czasu z pewnością ma wpływ na te trudności, lecz nie pozwala on na uzupełnienie luk w relacjach świadka dowolnymi informacjami. Wskazywany zresztą przez świadka wątek połączony był przez niego z jego przypuszczeniami dotyczącymi sprawców zabójstwa M. P. (3), którymi mieli być sprowadzeni przez niego do Polski Rosjanie. Wersja ta nie została jednak pozytywnie zweryfikowana. Z tego też powodu jest ona pominięta w rozważaniach sądu podobnie jak szeroko opisywane przez świadka relacje między nim a J. D. (1) nie miały one znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy.

P. K. poza opisem zdarzeń poprzedzających zabójstwo M. P. (3) mówi także o rozmowach i spotkaniach, jakie nastąpiły już później i które miały naświetlać przyczyny zabójstwa M. P. (3). 23 czerwca 2009 świadek zeznał w Prokuraturze Apelacyjnej w Katowicach, że na początku 2000 r. spotkał się z T. W. (1) i L. D. w okolicach O.. Rozmawiali o zabójstwie generała. L. D. powiedział, że za P. jeździły dwie niezależne grupy, które częściowo ze sobą współpracowały. Jedna była kontrolowana przez „B. (1)” za pośrednictwem „G.”, druga przez zarząd P. za pośrednictwem D.. Rosjanie mieli otrzymywać informacje od (...), którego zabito na terenie jego posesji w 1999. Zabójstwo (...) miało uniemożliwić dojście do „B. (1)” i E. M. (1), który „miał interes” w śmierci generała. P. K. zeznaje, że albo na zabójstwo P. zgodę musieli wyrazić D., albo działali w porozumieniu, względnie doszło do przypadkowej zbieżności interesów. (załącznik I/B, k. 53-54). W zeznaniach świadka z 15 października 2010 w Prokuraturze Apelacyjnej w Łodzi, P. K. opowiadał natomiast, że podczas pobytu na M. w 2000 r., w ośrodku agroturystycznym, którego nazwy nie pamięta, spotkał się z W. i Z.. T. W. (1) miał mu powiedzieć, że musiało tak być, że P. został zabity, bo M. zaproponował mu interes lub po prostu opowiedział o planowanym przemycie Heroiny (załącznik III/B, k. 464). M. był ściśle związany z B.. „S. (3)” nie mówił skąd ma informację, ale K. wiedział, że W. zna od wielu lat B. i tu upatrywał źródła informacji. Według relacji świadka, B. kazał posprzątać M. po tym, jak P. odmówił współpracy. M. „zaczął latać „od sklepu do sklepu” tzn. do „S.” i innych ludzi szukając pomocy w „posprzątaniu po sprawie” (załącznik III/B, k. 465). Jednocześnie B. miał działać samodzielnie, wykorzystując „nieodpowiednich ludzi” przez co W. i D. – „S. P. (1)” – musieli po nim posprzątać. (załącznik III/B, k. 465).

Relacje świadka na temat tych przyczyn zabójstwa M. P. (3) są jednak tylko pewnymi przypuszczeniami i jego dywagacjami. Nie pochodzą one z pierwotnego źródła, od osób, które miały bezpośredni udział w zabójstwie, a od T. W. (1), który po pierwsze nie potwierdził, by takie rozmowy ze świadkiem prowadził, a po drugie, który sam miał je posiadać z nieznanych źródeł. Opowieści te nie mają waloru dowodowego, są dowolnymi rozważaniami osób ze środowiska przestępczego, jakie opierają się na nieweryfikowalnych informacjach, bo pochodzących z nieustalonych co do wiarygodności źródeł.

P. K. w czasie przesłuchaniu w dniu 21 października 2010 w Prokuraturze Apelacyjnej w Łodzi K. stwierdził jednak nadto, że informacje o przebiegu śledztwa znał od T. W. (1), a on dostawał je zaś od „S. (4)”, na którego mówił „P. (2)”. (załącznik I/B, k. 172). P. K. zeznał, że „S. (1)” miał kontakty z wysoko postanowionym funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie „S. (4)” od nazwiska S.. Przyjaźnił się z T. W. (1) od końca lat ‘70, kiedy był jeszcze czynnym funkcjonariuszem policji lub Służby Bezpieczeństwa, a W. handlował pod „P. (3)”. Mówili na niego „P. (2)”, „S. (4)”, „różne były określenia, czasami jeszcze brzydsze”- prawdopodobnie miał na imię H. (k. 19042, t. 94). Z rozmów z W., które odbyły się na M. w 2000r., świadek dowiedział się, że P. (2) był niegdyś wysoko postawionym funkcjonariuszem. Po przemianach ustrojowych tacy jak on musieli uciekać ze „struktur”. Wchodzili w układy z dawnymi znajomymi i prywatyzowali różne firmy, zajmowali się „wysyłaniem bandytów na sklepy” a organa ścigania były bezradne (załącznik III/B, k. 465).

Wątek ten nie był weryfikowany w toku przesłuchań P. K. przez Prokuraturę Apelacyjną w Łodzi. Sąd nie jest zatem w stanie ustalić czy opisywana przez świadka osoba H. S. to ta sama osoba, która pozostawała w kontaktach towarzyskich z E. M. (1), J. S. (1) i M. P. (3). Przesłuchany na rozprawie w dniu 5 października 2011 r. H. S. zaprzeczył kontaktom z członkami grup przestępczych, a w szczególności z T. W. (1). Nie ulega wątpliwości, ze przesłuchany świadek w okresie PRLu był funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa, co może stanowić pewne odniesienie do zeznań P. K.. Sąd jednak dysponuje za małą ilością informacji, by H. S. powiązać ze sprawą podżegania do zabójstwa M. P. (3). Relacje natomiast P. K. w ostateczności okazały się nieprzydatne dla ustaleń prowadzonych w niniejszej sprawie i są one niewystarczająco kategoryczne, by na ich podstawie poszukiwać potwierdzenia udziału A. Z. (2) w podżeganiu do zabójstwa M. P. (3). Oparte są w dużym stopniu na przypuszczeniach świadka oraz enigmatycznych informacjach, które uzyskane zostały przez świadka w okolicznościach, co do których czasu i miejsca sam świadek nie ma pewności. Wywodzi zresztą z nich wnioski całkowicie różne od kierunku śledztwa jakie było prowadzone przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie, a jakie jest aktualnie prowadzone przez Prokuraturę Apelacyjną w Łodzi.

Kolejnym dowodem, jaki należy poddać analizie, by szukać wsparcia dla zeznań A. Z. (1) są zeznania J. N. (1). W piśmie z dnia 20 czerwca 2010 r. J. N. (1) zwracał się do Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi o pomoc w uzyskaniu przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności (załącznik nr 2 do załącznika IV/W, k. 663). W trakcie zeznań z dnia 7 stycznia 2010 r. świadek zobowiązał się do złożenia zeznań przeciwko A. Z. (2) i E. M. (1) jeżeli przesłuchujący spowodują, że w dniu 25 stycznia 2010 r. otrzyma on przerwę w odbywaniu kary. Wówczas miało być rozpoznawane zażalenie na odmowę uwzględnienia jego wniosku o taką przerwę przez sąd apelacyjny. Świadek został poinformowany, iż nie ma możliwości w obowiązującym stanie prawnym warunkowego składania zeznań a przesłuchujący nie mogą zobowiązać się do spowodowania udzielania świadkowi przerwy w odbywaniu kary (k. 577, załącznik III/W). Świadek jednak zdecydował się na złożenie zeznań w późniejszym czasie i złożył je w dniu 26 marca 2010 r.. Według jego relacji w styczniu lub na początku lutego 1998 r. był w pensjonacie (...) w S., prowadzonym przez mężczyznę o imieniu R. właściciela hotelu, a który powiedział mu, że w (...) jest N. S. (1). Świadek postanowił tam pojechać, bo przypomniał sobie o długu, jaki miał on wobec niego (k. 579, załącznik III/W). Dalsze w tym zakresie zeznania składał on po złożeniu wniosku o zachowaniu w tajemnicy okoliczności umożliwiających ujawnienie jego tożsamości. Kiedy zatem kontynuując J. N. (1) przybył już do hotelu (...) zobaczył przy stoliku N. S. (1), A. Z. (1) i jeszcze jednego mężczyznę. Gdy świadek upomniał się o dług został pobity przez dwóch pierwszych mężczyzn, a gdy oni wyprowadzali go z hotelu zobaczył wychodzącego z toalety S. (k. 585, załącznik III/W). Świadek postanowił jednak wrócić do hotelu, a wówczas przy stoliku zobaczył poza wskazanymi już osobami D. Z. (1). Jak powiedział kojarzył, że także wtedy był w hotelu H. G. (1) ps. S. (5), choć nie był pewny tego na 100%. Świadka wyprowadzono ponownie i pobito (k. 586, załącznik III/W). Wedle J. N. (1) po 2-3 miesiącach został aresztowany A. Z. (1), a później pojechał on do N. S. (1) celem dokonania rozliczenia (k. 586, załącznik III/W).

J. N. (1) nie ukrywał w swych zeznaniach, że o spotkaniu w hotelu (...) rozmawiał z A. Z. (1) w trakcie wspólnego osadzenia w Areszcie Śledczym w G.. Stąd także wiedział, ze uczestnikiem tego zdarzenia był E. M. (1). Jego zdaniem A. Z. (1) chciał by on złożył zeznania i potwierdził, że widział w (...) M. i S. (k. 587, załącznik III/W). Świadek nawet stwierdził, iż A. Z. (1) podsuwał mu gazety, by sobie przypominał i złożył zeznania na temat tego spotkania, bo mówił mu że był wówczas pijany i prawie nic nie pamięta.

Celem weryfikacji zeznań świadka uzyskane zostały dokumenty potwierdzające zatrudnienie w Hotelu (...) osoby o imieniu R.. Taka osoba rzeczywiście pracowała w tym hotelu, ale nie była jego właścicielem, a jak wynika ze świadectw pracy był tam zatrudniony jako szatniarz, kierownik sali i pracownik fizyczny. Nie pracował tam jednak w okresie o jakim świadek opowiadał. Właścicielami hotelu byli i są nadal J. J. (4) i I. T. (k. 24589, t. 123). H. G. PS. (...) oczywiście w czasie, o jakim opowiadał J. N. (1) nie mógł być w hotelu (...), ponieważ od 27 grudnia 1997 r. do 14 listopada 2000 był on pozbawiony wolności na terenie Niemiec (k. 25654-25655, 25759-25761, 25841, t. 128, 129 - informacja o okresie pozbawienia wolności H. G. wraz z tłumaczeniem). Osoba ta nie była i nie mogła być świadkiem zajścia opisanego przez J. N. (1) (k. 24744 – 24745, t. 124).

Weryfikując dalej zeznania świadka wskazać należy, iż nie odpowiada prawdzie następstwo czasowe opisywanych przez niego zdarzeń, ponieważ nie mógł on spotkać się z N. S. (1), po zatrzymaniu A. Z. (1) w 1998 r., ponieważ N. S. (1) zmarł zanim doszło do jego aresztowania. Próba weryfikacji zeznań J. N. (1) w zakresie okoliczności towarzyszących zdarzeniu, które mogłoby mieć związek z niniejszą sprawą wypadają negatywnie dla ich wiarygodności. W ocenie sądu wpływ na to ma niewątpliwie choroba świadka.

Jak wynika z dokumentacji lekarskiej zabezpieczonej w sprawie (k. 23429 kopia orzeczenia o niepełnosprawności, k. 23430-23433 kopia dokumentacji lekarskiej, t. 117, k. 24336-24534, t. 122 dokumentacja lekarska) u świadka w trakcie obserwacji sądowo-psychiatrycznej w 2002 r. rozpoznano u niego zespół paranoidalny oraz padaczkę pourazową. Z zaświadczenia zakładu opieki zdrowotnej Aresztu Śledczego w G. z dnia 11 maja 2009 r. wynikało natomiast, że rozpoznano u niego m.in. schizofrenię paranoidalną, padaczkę pourazową, organiczne zaburzenia osobowości i skłonność do autoagresji i samouszkodzeń.

Według biegłego psychologa A. B., który uczestniczył w przesłuchaniu świadka i jego badaniu psychologicznym zdolności postrzegania i odtwarzania spostrzeżeń przez świadka J. N. (1) są obniżone pod względem jego możliwości i aktualnego wieku. Zauważalny jest ogólny regres funkcji poznawczych, wynikający w dużej mierze z nadużywania w przeszłości przez badanego alkoholu, jak też licznych urazów głowy skutkujących uszkodzeniem centralnego układu nerwowego i wpływających niekorzystnie na omawiane zdolności. Świadek w zakresie zarówno pamięci świeżej jak i długotrwałej może przejawiać chwilowe - w zależności od jego aktualnego stanu psychicznego - zaburzenia pamięci; przy czym jest to proces niezależny od woli badanego, który oddziaływał negatywnie na otworzenie przez niego postrzeżeń. Według biegłego należy również zauważyć że na zdolności postrzegania i odtwarzania spostrzeżeń świadka może zakłócająco wpływać proces chorobowy w przebiegu schizofrenii paranoidalnej którą rozpoznano u badanego w 2002 r.; przy czym osłabienie wymienionych zdolności uzależnione jest od stopnia nasilenia objawów choroby (k. 25845, t. 129).

Podsumowując zatem zeznania J. N. (1) stwierdzić należy, iż po części są one wynikiem zaburzeń pamięci związanymi z chorobą, na jaką cierpi świadek, a po części mogły być one zasugerowane różnymi informacjami, do jakich świadek miał dostęp, dotyczącymi podżegania do zabójstwa M. P. (3), a które przy rodzaju schorzeń świadka, mogły zostać w sposób zniekształcony przetworzone w jego pamięci i zrelacjonowane jako jego własne spostrzeżenia. Zeznania te nie mogą mieć więc wpływu ani na potwierdzenie, ani na zakwestionowanie zeznań A. Z. (1).

Dokonując oceny zeznań A. Z. (1) stwierdzić należy, iż świadek był zdolny do prawidłowego zapamiętywania i odtwarzania postrzeżeń. Był jednak osobą skłonną do kłamstwa, manipulacji, instrumentalizującą swoją pozycję świadka, wykorzystując ją dla realizacji swoich celów procesowych. W toku prowadzonego postępowania składał on fałszywe zeznania oraz fałszywie pomawiał inne osoby o udział w przestępstwie. Zmieniał swoje zeznania, a przyczyny tych modyfikacji, jakie podawał nie były wiarygodne. Zmiany tych relacji zmierzały jednak z pewnością w kierunku uniknięcia odpowiedzialności karnej, bo tak kształtował ich treść, by nie narazić się na postawieniu mu zarzutów w sprawie o podżeganie do zabójstwa M. P. (3). Jednocześnie mając świadomość własnej pozycji procesowej oraz znaczenia jego zeznań dla prowadzonego postępowania dozował informacje dotyczące przedmiotu procesu. Poszerzał te informacje co nie miało żadnego usprawiedliwienia w towarzyszących tym zeznaniom okolicznościom. W ten sposób utrzymywał zainteresowanie swoją osobą organów ścigania starając się je wykorzystać dla uzyskania korzyści również w okresie odbywanej już kary pozbawienia wolności.

Pomimo takich właściwości osobistych świadka zdaniem sądu udało się pozytywnie zweryfikować część jego zeznań. Sąd przyjął bowiem, że z uwagi na zmienność tych zeznań, istotne rozbieżności w ich treści i instrumentalny sposób traktowania roli świadka przez A. Z. (1) za wiarygodne można uznać te jego depozycje, które potwierdzone zostaną innymi dowodami. W tym zakresie za wiarygodne więc uznano jego zeznania dotyczące jego spotkania z udziałem N. S. (1) z J. S. (1), J. S. (2) i E. M. (1). Za wiarygodne również uznano jego relacje dotyczące tego, że E. M. (1) przekazywał informacje o tym, iż M. P. (3) jest obserwowany przez osoby, które działają na jego zlecenie. W ocenie sądu A. Z. (1) z uwagi na jego pozycję w środowisku trójmiejskiej przestępczości miał także dostęp do informacji dotyczących podżegania do zabójstwa M. P. (3).

Sąd nie ma jednak pewności czy w opisywanych przez A. Z. (1) zdarzeniach brał on osobiście udział, czy tylko o nich słyszał. Wyjątkiem jest spotkanie z J. S. (1). W ocenie sądu weryfikacja zeznań A. Z. (1) w tym zakresie jest pozytywna. Rzeczywiście widział taka osobę w towarzystwie innych osób, jakie wymieniał. Różnice jednak na temat pozostałych okoliczności tego spotkania, a w szczególności czy miało ono związek z zabójstwem M. P. (3) nie pozwalają na dalsze w tym zakresie kategoryczne ustalenia. Jest to związane z tymi samymi wątpliwościami, jakie można odnieść do pozostałych fragmentów jego relacji. Generalnie wątpliwości te sprowadzają się do tego czy informacje jakie przekazywał pochodziły z bezpośrednich jego spostrzeżeń, czy też były zasłyszane od innych osób, a on jedynie złożył je w całość przypisując sobie określoną rolę, jakiej w rzeczywistości nie pełnił. Sąd nie ma pewności czy wszystkie osoby, o jakich świadek opowiadał uczestniczyły w zdarzeniach jakie opisywał i czy czasem nie zatajał udziału innych osób, które w swoich zeznaniach pominął. Zeznania A. Z. (1) są dla sądu sygnałem, że rzeczywiście posiadał on wiedzę na temat podżegania do zabójstwa M. P. (3), ale sąd nie ma pewności do źródeł tych informacji. Relacje tego świadka są dla sądu również sygnałem, że kierunek śledztwa prowadzonego w przedmiocie podżegania do zabójstwa M. P. (3) opierał się na rzeczywistych podstawach. Pewne jednak wątki nie zostały pogłębione przez oskarżyciela i stąd sąd nie ma możliwości szerszej pozytywnej weryfikacji zeznań A. Z. (1). W szczególności nie zostały zabezpieczone żadne dowody, które wskazywałyby na konkretne przestępstwa, jakich mieliby się dopuścić J. S. (1) czy też E. M. (1) we współdziałaniu z N. S. (1) czy też J. B. (1) w zakresie chociażby przemytu narkotyków. Informacje na temat takiej działalności tych osób miały charakter szczątkowy, enigmatyczny i nie mogłyby stanowić podstawy dla przypisania im jakiegokolwiek czynu zabronionego. Wedle zeznań A. Z. (1) i wypowiedzi innych świadków na ten temat działalność ta mogła być powiązana z przyczynami podżegania do zabójstwa M. P. (3). Zebrane przez oskarżyciela w tym zakresie informacje w sposób jednak niedostateczny uwiarygodniały relacje świadka.

Utrudnieniem oceny zeznań A. Z. (1) był też fakt, iż zmarł on przed rozpoczęciem przewodu sądowego (k. 12797, t. 65 skrócony odpis aktu zgonu). Nie pozwoliło to na wyjaśnienie rozbieżności w zeznaniach świadka. Brak jednak takiej możliwości nie może oskarżonych obciążać.

Zdaniem sądu za pożądane należy uznać działania organów ścigania zmierzające do pozyskania ze środowisk przestępczych osób, które zrywając kryminalną solidarność obciążać będą innych przestępców, przyczyniając się do pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej. Powinno to się jednak odbywać w sposób przejrzysty dla stron i sądu by oskarżyciel nie naraził się na zarzut handlu zeznaniami, czy też oferowania korzyści, jakie takim osobom w świetle przepisów postępowania karnego nie przysługują. W ocenie sądu oskarżyciel w toku prowadzonej sprawy w swojej postawie wobec świadka A. Z. (1) naruszył zasady legalizmu i obiektywizmu. Oportunistyczna taktyka pracy ze świadkiem spowodowała, że prokurator dał przyzwolenie świadkowi na składanie fałszywych zeznań i fałszywe pomówienie. Mimo oczywistych w tym zakresie wniosków samego oskarżyciela (negatywnie zweryfikowany wątek F. Fengarasa i L. M.) nie postawiono świadkowi w tym zakresie żadnych zarzutów. Obawa przed utratą zeznań świadka spowodowała, że A. Z. (1) nie postawiono żadnych zarzutów dotyczących podżegania przez niego S. S. (3) do zabójstwa M. P. (3), co umożliwiło świadkowi faktyczne wycofanie się z takich zeznań. Brak reakcji prokuratora na manipulacje świadka świadczył o braku obiektywizmu, bo wykorzystywane były w toku postępowania przeciwko innym podejrzanym z zeznań A. Z. (1) wyłącznie okoliczność na ich niekorzyść. Takie z tych relacji wyraźne okoliczności niekorzystne dla niego samego nie spowodowały jednak zmiany pozycji procesowej świadka na podejrzanego. Nadto z zeznań M. W. (2) wynikało, że świadek A. Z. (1) był osoba chwiejną emocjonalnie, wielokrotnie w czasie rozmów z innymi osobami a nawet z funkcjonariuszem Policji kwestionował prawdziwość swoich zeznań. W ocenie sądu zatem taka postawa oskarżyciela pozwalała przynajmniej jak się okazało na pewien czas na to, że świadek nie odwoła swoich zeznań, które były podstawą do postawienia zarzutów innym osobom. Postawienie takich zarzutów A. Z. (1) mogło natomiast uniemożliwić wykorzystanie uzyskanych w drodze przesłuchania świadka informacji. Dla takiego postępowania nie było jednak podstawy prawnej.

Okoliczności te krytyczne dla działań prokuratora o tyle są istotne przy ocenie zeznań A. Z. (1), że stosowanie zasad procesu karnego w stosunku do tej osoby takich jak wobec każdej innej mogłoby spowodować całkowitą zmianę treści jego depozycji. Celem postępowania karnego jest oczywiście pociągnięcie sprawców przestępstwa do odpowiedzialności karnej, ale ma to nastąpić przy zastosowaniu przepisów postępowania karnego. Odstąpienie od stosowania tych przepisów może bowiem doprowadzić do tego, że osoba niewinna taką odpowiedzialność karną poniesie. Zastosowanie zaś jasnych reguł postępowania wobec A. Z. (1) mogłoby doprowadzić do rzeczywistej weryfikacji jego postawy procesowej i wyjaśnić przyczyny fałszywych jego zeznań.

W toku przewodu sądowego nie został przesłuchany bezpośrednio na rozprawie E. M. (1). Jak wynika z akt sprawy k. 14359, 15303, 15342, 15362, 15391 – 15392, 15417 – 15418, 15421, 15755 sąd podejmował czynności by bezpośrednio od E. M. (1) uzyskać stanowisko dotyczące skorzystania przez niego z prawa do odmowy składania zeznań. Takie stanowisko zostało uzyskane od jego pełnomocnika w Stanach Zjednoczonych. Dla potwierdzenia tych oświadczeń sąd następnie w drodze międzynarodowej pomocy prawnej podjął czynności by bezpośrednio od świadka w tym zakresie stanowisko uzyskać. (k. 18729-18745, 19018). W dniu 11.01.2012 r. po ponad 6 miesiącach sąd otrzymał od władz amerykańskich odpowiedź na wniosek o realizację pomocy prawnej. Z dokumentów dotyczących realizacji wniosku państwa polskiego o pomoc prawną wynika, że E. M. (1) odmawia składania jakichkolwiek oświadczeń w toku sprawy XVIII K 346/09 (k. 21882-21896, tłumaczenie 22045-22053). Sąd jednocześnie nie ma możliwości wpływu na sposób realizacji pomocy prawnej przez państwo obce i ma obowiązek opierać się na dokumentach, które zostały mu przekazane w ramach realizacji tej międzynarodowej pomocy prawnej. Sądowi znane jest oczywiście stanowisko procesowe E. M. (1) w sprawie dotyczącej jego ekstradycji (k. 20551-20566, załącznik t. 113). Kwestionował on swoje sprawstwo znajomość z N. S. (1) i A. Z. (2) i A. Z. (1). Oskarżyciel natomiast nie wnosił o jego bezpośrednie przesłuchanie na rozprawie głównej. Oddalił również w trakcie śledztwa wniosek o przesłuchanie E. M. (1) bo jest on poszukiwany międzynarodowym listem gończym (k. 11476, t. 58), a w toku postępowania dowodowego podnosił, że jego przesłuchanie nie jest możliwe do wykonania (k. 265, t. 132). Mając zatem na uwadze znane powszechnie stanowisko procesowe E. M. (1) prowadzenie dalszych czynności zmierzających do jego przesłuchania po uzyskaniu w drodze międzynarodowej pomocy prawnej jednoznacznego stanowiska o tym, iż zeznań nie będzie składał było zbędne.

W odniesieniu do czynu zarzucanego R. B. (1) w pkt. I aktu oskarżenia oczywiście największe znaczenie mają zeznania Z. G. (1). Można też stwierdzić, iż jego relacje dotyczące samego podżegania go przez oskarżonego do zabójstwa M. P. (3) mają spójny charakter. Są one konsekwentne, a jedynie w toku kolejnych przesłuchań jego zeznania są uzupełniane o kolejne szczegóły, które jednak nie zmieniają kierunku tych relacji i nie wykraczają poza ich tożsamość. Nikt nie był oczywiście bezpośrednim świadkiem propozycji udziału w zabójstwie składanej przez R. B. (1) świadkowi, ale nie jest to argument mogący wpłynąć na ocenę jego wiarygodności, ponieważ jak wskazuje doświadczenie życiowe rozmowy takie przeprowadza się pod nieobecność innych osób, by jak najmniejszy ich krąg miał dostęp do tych informacji. Z. G. (1) spotkania z R. B. (1) i jego propozycje umiejscawia w określonych okolicznościach czasu i miejsca. Nie są to zdarzenia, do których doszło w nieznanym miejscu i nieoznaczonym czasie. Podaje też osoby, które towarzyszyły tym zdarzeniom, choć same nie były wprowadzone w przebieg tych rozmów.

Nie ulega zatem wątpliwości, że Z. G. (1) i R. B. (1) spotkali się w dniu 30 kwietnia 1998r w G. na uroczystościach pogrzebowych N. S. (1). Następnego dnia po pogrzebie N. S. (1) część jego uczestników udała się do S. na posesję P. N.. Potwierdzają to świadkowie, którzy w tym wyjeździe uczestniczyli oraz sam P. n., do którego oni przyjechali (k. 5728, t. 29 – zeznania P. N. , k. 5718-5719, t. 29 – zeznania M. J. (2), k. 5694, t. 29 – zeznania K. P. (3), k. 18451, t. 93 – zeznania K. N. (1), k. 15857, t. 81 – zeznania A. M. (1)). Kolejnego dnia R. B. (1), K. P. (3), M. J. (2) udali się samochodem kierowanym przez Z. G. (1) do W.. Po drodze zatrzymali się w Zajeździe (...) w pobliżu O., gdzie postanowili przenocować i również okoliczności te potwierdzają uczestnicy tego wyjazdu. Następnego dnia w godzinach rannych wszyscy czterej mężczyźni udali się na lotnisko O. w W.. R. B. (1) był tam umówiony z J. B. (2), który udawał się na M.. Okoliczność tą potwierdził J. B. (2) (k. 15686, t. 80).

W ocenie sądu również nie jest wykluczone, że dochodziło do spotkań Z. G. (1) z R. B. (1) w połowie maja 1998 roku przy restauracji (...) w K., w połowie czerwca 1998 roku, kiedy obaj spotkali się w agencji towarzyskiej S. w C. oraz pod koniec sierpnia lub na początku września 1998 roku przy restauracji (...) w K.. Osoby te przecież się znały czemu nawet oskarżony nie zaprzecza, by tak było po pogrzebie N. S. (1), więc do spotkań takich mogło dojść. Kluczowe zatem czy w trakcie opisywanych przez Z. G. (1) spotkań z oskarżonym ten podżegał go do zabójstwa M. P. (3) i w tym zakresie oczywiście istotne stało się bezpośrednie przesłuchanie Z. G. (1) na rozprawie głównej.

Świadek przesłuchiwany na rozprawie głównej w dniu 19 maja 2010 r. potwierdził, że był na pogrzebie N. S. (1), uczestniczył także w stypie. Jak powiedział oskarżony B. prawdopodobnie także był na pogrzebie i stypie. Było to jednak zdaniem świadka kilkanaście lat temu i nie pamiętał, o czym wtedy rozmawiali i co robili. Nie wykluczał, że po tym pogrzebie gdzieś razem jechali. Świadek dodał nadto: „Trudno mi odpowiadać na takie pytania, czy oskarżony R. B. (1) przekazywał mi jakieś informacje dotyczące zlecenia zabójstwa M. P. (3), minęło wiele lat. Nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie. (…) Składałem wielokrotnie zeznania w tej sprawie, ale w tamtym czasie byłem pod wpływem środków psychotropowych. W 2001r. i później byłem tymczasowo aresztowany, pozbawiony wolności byłem od 1999r. aż do stycznia 2010r. Środki psychotropowe są w czarnym obiegu w każdym areszcie śledczym, uzyskiwałem je z nielegalnego źródła w areszcie, był to klonozepan, relanium. (…) Środki psychotropowe zażywałem często, zażywałem co tydzień, co drugi dzień, w tej chwili nie jestem uzależniony. Nikomu nie sygnalizowałem w czasie przesłuchania, że zażyłem taki środek. W czasie, gdy byłem pozbawiony wolności były ze mną wykonywane czynności procesowe w innej sprawie. Uczestniczyłem w procesie sądowym we własnej sprawie, wówczas zażywałem środki.” (k. 13793-13794, t.70).

W toku rozprawy świadkowi odczytane zostały protokoły jego przesłuchań, w których składał zeznania dotyczące podżegania go do zabójstwa M. P. (3). Po ujawnieniu zeznań z k. 5645-5646 świadek zeznał, iż nie pamięta tych zeznań i w ogóle jest zaskoczony, że zeznania, które złożył są takiej treści. Jak stwierdził nie przypomina sobie, aby ktokolwiek namawiał go do zabójstwa M. P. (3) (k. 13796 t. 70). Po ujawnieniu jednych z kolejnych protokołów z k. 8656-8657 Z. G. (1) powiedział także: „W dniu dzisiejszym nie odczuwam chyba żadnej obawy. W tych protokołach znajdują się informacje o różnych zdarzeniach, które mogły mieć miejsce, są ludzie, których znam, miejsca. Być może jakieś informacje, które tam są, są prawdziwe, bo żyłem w tamtych czasach, ale nie mogę ich potwierdzić. Byłem wiele razy przesłuchiwany, może coś mi zasugerowano, nie pamiętam, mogę tylko przypuszczać. Trudno mi się wypowiedzieć, na temat tego, czy zeznania, jakie złożyłem w czasie, gdy je składałem mogłem uważać za prawdziwe. Nie przypominam sobie bym podejmował jakieś działania, by zdyskredytować oskarżonych. Ja nie mam kontaktu z panem B., kiedyś chyba nie miałem z nim konfliktu. (…). Nie miałem powodu, żeby obciążać oskarżonego B., tym, że podżegał mnie do zabójstwa, ale dla mnie te zeznania są niezrozumiałe. Niezrozumiałe są w tym sensie, że jestem zaskoczony ich treścią.” (k. 13796, t. 70).

W czasie tego samego przesłuchania świadek po zastanowieniu podczas przerwy w rozprawie nie wykluczał, że mógł zostać zmanipulowany, bo jakaś musiała być przyczyna tych zeznań. Nie miał jednak pojęcia, w jaki sposób miałby zostać zmanipulowany. To były jedynie jego teoretyczne przypuszczenia. Wydawało mu się, że mógł zostać zmanipulowany przez osoby, które przesłuchiwały go w tej sprawie. Mogły mu zostać zasugerowane jakieś wypowiedzi i to są jego przypuszczenia (k. 13799, t. 70). Świadek dodawał jeszcze: „Nie przypominam sobie, żeby pan B. do czegokolwiek mnie nakłaniał, namawiał, jestem zdziwiony, że takie moje zeznania są w aktach. Nie przypominam sobie takich zdarzeń, by w trakcie nich uczestniczyłem ja i B. i aby wynikało z nich, że oskarżony B. popełnił jakieś przestępstwo, aczkolwiek z oskarżonym spotkałem się kilka razy.” (k. 13799, t. 70).

Na rozprawie głównej Z. G. (1) wycofał się zatem ze swoich zeznań dotyczących R. B. (1). Zakwestionował by ten do zabójstwa M. P. (3) go namawiał. Dla weryfikacji tych oświadczeń sąd pozyskał dokumenty, które pozwoliłyby na ustalenie czy rzeczywiście świadek w trakcie składania zeznań w niniejszej sprawie znajdował się pod wpływem środków odurzających czy też substancji psychotropowych.

Dołączone zostały odpisy wyroków wydanych wobec Z. G. (1) (k. 15583-15653, t. 80). Z treści tych orzeczeń nie wynika by świadek w czasie czynów miał ograniczoną poczytalność. Na podstawie tych orzeczeń uzyskano odpisy protokołów rozpraw, w jakich uczestniczył świadek w czasie zbliżonym do czasu składnych przez niego zeznań w niniejszej sprawie (k. 16659-16781, t. 85). Jak wynika z treści tych protokołów Z. G. (1) w trakcie rozpraw składał wyjaśnienia, odnosił się do wyjaśnień składanych w toku śledztwa, składał oświadczenia procesowe, zadawał świadkom pytania. Nie podnosił ani razu, by jego stan zdrowia uniemożliwiał udział w rozprawie głównej. Jego zachowania na rozprawie głównej nie budziły niczyich wątpliwości. W toku prowadzonych postępowań wydanych orzeczeń nie próbował podważać tym, iż w trakcie rozpraw znajdował się pod wpływem środków psychotropowych.

Do akt sprawy dołączono wykonywane w stosunku do świadka opinie psychologiczną i sądowo psychiatryczną z 1995 r., bo jak wynikało z pisma Sądu Okręgowego w Bielsku – Białej jedynie takie opinie sporządzono w sprawie III K 11/02 (k. 16047-16049, t. 82). Z treści tych opinii nie wynika by istniały podstawy do kwestionowania jego poczytalności. Brak jednak innych opinii wydawanych w prowadzonych wobec niego sprawach dowodzi, ze nie istniały wątpliwości co do jego poczytalności.

Do akt sprawy dołączone zostały także akta osobowe część B pozbawionego wolności Z. G. (1) (k. 22618-23219, t. 114-116). Z akt tych nie wynika, by u świadka znaleziono jakiekolwiek środki odurzające, bądź substancje psychotropowe. Żadne z rozmów przeprowadzanych z wychowawcami nie świadczyły, by świadek znajdował się pod wpływem takich środków. Z akt tych wynika natomiast, że w okresie kiedy składał zeznania w niniejszej sprawie był on uczniem na terenie zakładu karnego liceum ogólnokształcącego, a w trakcie nauki uzyskiwał pozytywne wyniki (k. 22653, 22656, t. 114).

Opisane wyżej dokumenty świadczą o tym, iż Z. G. (1) w okresie kiedy składał w niniejszej sprawie zeznania nie pozostawał pod wpływem środków odurzających lub substancji psychotropowych. Jego aktywność procesowa, udział w rozprawach, zachowanie w trakcie izolacji na terenie aresztu śledczego dowodzi, że określone czynności musiał wykonywać z zachowaniem pełnej świadomości. Udział w nich pod wpływem takich substancji zostałby z pewnością zauważony. Ani natomiast sąd, ani prokurator, funkcjonariusze policji, funkcjonariusze służby więziennej nie dostrzegli by w takim stanie świadek się znajdował.

W ocenie sądu zatem Z. G. (1) na rozprawie głównej w niniejszej sprawie złożył fałszywe zeznania powołując się na to, iż w toku śledztwa w czasie gdy był przesłuchiwany pozostawał pod wpływem środków psychotropowych i nie pamiętał jakie zeznania w tej sprawie składał.

Jednocześnie świadek zakwestionował by jego obawy spowodowały zmianę stanowiska procesowego na rozprawie głównej. Oczywiście gdyby świadek rzeczywiście obawiał się oskarżonego z pewnością na rozprawie, by o takich groźbach ze strony R. B. (1) nie powiedział. Z żadnego jednak dowodu przeprowadzonego w tej sprawie nie wynika, że taka motywacja mogła wpłynąć na zachowanie świadka. Rzeczywiście okoliczności, o jakich opowiadał w toku śledztwa mogły stwarzać zagrożenie dla jego osoby z uwagi na to kogo i czego dotyczyły. Mówił o tym zresztą świadek w czasie jednego z przesłuchań (k. 5607, t. 29). Jednak okoliczności te nie stanowiły przeszkody do złożenia takich zeznań, a zatem ewentualne obawy nie mogły na świadka oddziaływać w takim stopniu by jednak ze swych zeznań się wycofał.

Zdaniem sądu dla oceny postawy świadka należy odnieść się do zeznań M. W. (2), która składała zeznania odnoszące się do sporządzanych przez nią notatek z rozpytań Z. G. (1). Podstawą do tego były otrzymane przez sąd dokumenty Rozpracowania operacyjnego kryptonim Generał, w którym takie notatki się znajdowały, a nie znajdowały się one w aktach niniejszej sprawy. Składając zeznania w dniu 11 kwietnia 2013 r. świadek zeznała, iż Z. G. (1) powiedział, że jeśli nie będzie uwzględniony art. 60 to on po prostu się wycofuje. Tę deklarację wedle świadka składał już pod koniec jej pracy. Świadek nie pamiętała dokładnie w którym roku. Ten art. 60 miałby zostać zaś zastosowany w postępowaniu, które toczyło się przeciwko niemu w K. albo w B.. Jak dalej świadek zeznawała ustalano ze Z. G. (1), że jeżeli jego zeznania zostaną w 100 % potwierdzone to zgodnie z przepisami prawa zostanie skierowany wniosek, czy do sądu, czy prokuratury wniosek, czy informacja, że udzielił takich zeznań i że będzie mógł skorzystać z nadzwyczajnego złagodzenia kary. Dodawała jednak, że nikt nie był w stanie mu tego zagwarantować, bo to byłaby decyzja sądu prowadzącego jego sprawę. M. W. (2) zeznała także, że jakaś tam sprawa była dotycząca D. G. (1), ale już nie pamiętam czego to dokładnie dotyczyło (k. 24739, t. 124).

Po okazaniu notatki z 14.10.2002 r. załącznik nr 11 rozpracowanie operacyjne kryptonim Generał k. 2-5 świadek zeznała, że nie pamięta jej treści i nie mogła sobie przypomnieć nic związanego z D. G. (1) (k. 24739, t. 124).

Po okazaniu notatki z 26.01.2005 r. załącznik nr 11 rozpracowanie operacyjne kryptonim Generał k. 9 M. W. (2) powiedziała, że pamięta opisaną w niej sytuację. Świadek zeznała: „Ja pojechałam do niego, miałam jakąś kwestię z nim wyjaśnić i on po prostu w ten sposób zareagował, ale chodziło mu cały czas o tą 60 – tkę. Dokładnie mu wytłumaczyłam o co chodzi z ta 60- tką i bo większość nie rozumie, że ta 60 – tka, gdzie do innej sprawy składa się zeznania jest do uznania sądu a tak jak większość przestępców uważał, że to jest rola prokuratora.” (k. 24741, t. 124).

Po okazaniu notatki z k. 1 z załącznika nr 11 rozpracowanie operacyjne kryptonim Generał M. W. (2) potwierdziła, że sporządziła tą notatkę, ale nie pamiętała jak doszło do tej rozmowy (k. 24741, t. 124).

Na okoliczność rozmów prowadzonych z M. P. (2) przesłuchany został również Z. G. (1). Po okazaniu notatki z 14.10.2002 r. załącznik nr 11 rozpracowanie operacyjne kryptonim Generał k. 2-5 i z k. 6-8, 9 stwierdził, iż takich rozmów sobie nie przypomina (k. 25763, 25764, t. 129).

Świadek przyznał natomiast, że to on sporządzał pismo z k. 10 z tomu 11 załącznika Rozpracowania Operacyjnego Generał. Wysnuł jednak, iż wniosek, że ktoś mógł mu to pismo podyktować, bo jest w nim zawarta informacja, że składał zeznania obciążające R. B. (1). On zaś nie rozmawiałem z nikim na ten temat, że składał takie zeznania (k. 25765, t. 129).

Po okazaniu k. 1 z tomu 11 załącznika Rozpracowania Operacyjnego Generał Z. G. (1) powiedział: „To jest chyba jedyna rzecz jaką pamiętam, to jest na szczęście ostatnia wizyta pani policjantki, to było to tuż przed opuszczeniem przez mnie zakładu karnego. Pamiętam, że przyszła i powiedziała mi, że zostało zakończone śledztwo przeciwko panu B. i akt oskarżenia został wysłany do sądu. Pani policjantka pytała mnie o zdrowie, czy się lepiej czuję i to wszystko. Nie przypominam sobie w ogóle abym rozmawiał z panią policjantką o tym że odwołam zeznania dotyczące B.. Nie mam pojęcia kto to jest ten M.. Nie przypominam sobie takiej wypowiedzi o tym, by M. mówił mi, że nie ma sprawy, żebym skorzystał z 60-tki, pani policjantka po prostu pisała to co chciała. Ja nic nie wymyśliłem, jak się okazuje to pani policjantka wymyśliła, ona pisała wszystkie protokoły.”

Notatki urzędowe sporządzone przez funkcjonariuszy Policji w toku postępowania karnego i dla jego celów zgodnie z art. 174 k.p.k. i 393§3 k.p.k. nie mogą zastępować zeznań świadków oraz stanowić dokumentu, jaki mógłby zostać ujawniony w toku rozprawy głównej. Notatki te mogą być jedynie źródłem informacji i dlatego M. W. (2) oraz Z. G. (1) na okoliczności prowadzonych między nimi rozmów zostali przesłuchani. Z zeznań M. W. (2) wynika bezspornie, że Z. G. (1) pomawiając R. B. (1) o podżeganie do zabójstwa M. P. (3) liczył na nadzwyczajne złagodzenie kary. Od zastosowania tej instytucji uzależniał podtrzymanie swoich zeznań i groził, że się z nich wycofa jeżeli nie zostanie wobec niego zastosowany art. 60 k.k.

Z. G. (1) kwestionował i na pierwszej rozprawie głównej w dniu 19 maja 2010 r. i na rozprawie w dniu 15 maja 2013 r. by rzeczywiście uzyskanie nadzwyczajnego złagodzenia kary, albo warunkowego przedterminowego zwolnienia z odbycia reszty kary były powodami złożenia zeznań obciążających R. B. (1). Na drugiej z tych rozpraw świadek stwierdził: „Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, czy w tych rozmowach coś negocjowałem, mogę powiedzieć, że wyrok łączny był 14 lat, warunkowe zwolnienie miałem z 4 miesięcy a prokuratura cały czas protestowała wobec mojego warunkowego zwolnienia więc o jakich targach tutaj może być mowa.” Twierdził, też, że nie pamięta, czy jego obrońca prowadził jakieś rozmowy z prokuratorami (k. 25764, t. 129).

Z. G. (1) w niniejszej sprawie przesłuchiwany był również i w terminie 10 lutego 2012 r., kiedy to okazywane mu były dokumenty również przekazane sądowi przez Prokuraturę Apelacyjną w Łodzi, stanowiące akta podręczne prokuratorów prowadzących sprawę3. W aktach tych znajdowało się szereg dokumentów procesowych istotnych w ocenie sądu dla oceny wiarygodności zeznań świadków, bo wskazujących na ich motywacje procesową przy składaniu zeznań, a które nie zostały udostępnione wraz z wniesieniem aktu oskarżenia ani sądowi ani stronom. W szczególności chodzi o okazywane na rozprawie świadkowi dokumenty w postaci pism jego i jego obrońców.

Z. G. (1) potwierdził zatem, że sporządził pismo z k. 20664 załącznika 114. Jak powiedział: „To jest moje pismo i mój podpis. Nie przypominam sobie, czy takie pismo wysyłałem, ale to jest moje pismo. Zapoznałem się z treścią tego pisma. Ja nie przypominam sobie abym wystosował takie pismo, ale potwierdzam, że jest napisane przeze mnie. Prawdopodobnie jest ono z okresu, kiedy zażywałem te środki psychotropowe. Nie wiem, w jakich okolicznościach zostało ono sporządzone, może ktoś mi je podyktował, nie mam pojęcia.

Po okazaniu pism z k. 20007 załącznik 111 i z k. 19932 załącznik 110 świadek zeznał natomiast, że absolutnie nie przypomina sobie tych pism i nie ma pojęcia o tym czy obrońcy takiej treści pisma składali (k. 22001, t. 110). Na pytanie czy wiadomo mu coś na temat uzgodnień, negocjacji obrońcy z prokuraturą w jego sprawie? Odpowiedział, że nie (k. 22002, t. 110).

W ocenie sądu zeznania M. W. (2) i treść pism procesowych Z. G. (1) i jego obrońców świadczą jednoznacznie o tym, iż świadek pomawiał R. B. (1), by uzyskać określone korzyści procesowe. Wówczas natomiast kiedy ich nie uzyskał wycofał się ze swoich zeznań. W konsekwencji uznać należy, iż Z. G. (1) zeznawał fałszywie na rozprawie głównej nie tylko gdy twierdził, że zeznania w tej sprawie składał pod wpływem środków psychotropowych, ale także wówczas gdy mówił, iż nie miał powodów by obciążać oskarżonego tym, by on podżegał go do zabójstwa (k. 13796, t. 70). Świadek oczywiście taki powód miał.

Jeżeli zatem świadek złożył fałszywe zeznania, ponieważ prokurator w jego przekonaniu nie wywiązał się z obietnic zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary to zdaniem sądu również mógł on złożyć fałszywe zeznania po to by takie korzyści uzyskać. Z. G. (1) nie ma bowiem skrupułów by fałszywe zeznania złożyć, nawet wówczas gdy nie realizuje to żadnego jego procesowego interesu, a wręcz może go to narazić na odpowiedzialność karną. Złożone przez niego fałszywe zeznania na rozprawie głównej były tylko z jego strony rewanżem wobec, w jego poczuciu bierności prokuratora, w sprawie uzyskania dla niego nadzwyczajnego złagodzenia kary. Jeżeli więc w takiej sytuacji jest on skłonny do złożenia nieprawdziwych zeznań to zdaniem sądu tym bardziej mógłby być do tego skłonny wówczas gdy pewne korzyści chciałby w taki sposób uzyskać. Zeznania złożone przez świadka nie wynikały przecież z jakiejś głębokiej przemiany moralnej. Nie miały one charakteru bezwarunkowego. Były one związane z określonymi okolicznościami procesowymi i dlatego z tej perspektywy należy je oceniać.

Oczywiście przedstawione rozumowanie nie prowadzi od razu do wniosku, że również składane w toku śledztwa zeznania świadka były fałszywe. Rozumowanie to obniża oczywiście wiarygodność świadka, ale nie niweczy faktu złożenia takich zeznań. W głosach stron prokurator zresztą stwierdzał, że co prawda świadek się ze swych relacji wycofał, ale zeznania te pozostały, a zdaniem oskarżyciela znajdują one potwierdzenie w innych dowodach.

W ocenie sądu gdy poddaje się analizie pomówienie Z. G. (1) nie może mieć najistotniejszego znaczenia dla oceny wiarygodności tych wypowiedzi weryfikacja okoliczności czasu i miejsca. Zrozumiałe jest, że osoba, która chce uzyskać nadzwyczajne złagodzenie kary składa zeznania w taki sposób, by można je było przynajmniej w części pozytywnie zweryfikować. Lokalizuje zatem zdarzenia, o jakich opowiada, w takich okolicznościach by wskutek ich sprawdzenia okazało się, że rzeczywiście mogło do nich dojść i są osoby, które byłyby w stanie to potwierdzić. Jeżeli założy się, iż dana osoba w sposób fałszywy te okoliczności przedstawia to już od jej poziomu inteligencji zależy w jakim stopniu wersja taka okaże się starannie skonstruowana. Spójność zatem takiego przekazu, w takiej sytuacji, nie świadczy o wiarygodności zeznań, a jedynie o dokładności pracy świadka nad taką spójnością pomówienia.

Dla sądu przy weryfikacji zeznań Z. G. (1) – świadka co do wiarygodności, którego można mieć poważne wątpliwości z uwagi na złożenie fałszywych zeznań- najważniejsze są te dowody, z których mogłoby wynikać, iż rzeczywiście był on podżegany do zabójstwa M. P. (3). Oczywiście z uwagi na charakter działań, jakie wedle zeznań świadka miał podejmować R. B. (1), krąg osób do, których takie informacje mogły dojść jest ograniczony. W ocenie sądu tylko takie jednak informacje mogą przywrócić, przynajmniej częściowo, w zakresie pomówienia R. B. (1) o podżeganie do zbrodni zabójstwa, wiarygodność świadka wobec jego postawy, która taka wiarygodność podważyła.

Pierwsze zeznania na temat podżegania go przez R. B. (1) do zabójstwa M. P. (3) złożył on 11 października 2001 r. (k. 5601 – 5605, 29). Świadek nie wykluczył w trakcie tego przesłuchania, że kiedyś mógł komuś przypadkowo powiedzieć o tym, że otrzymał on zlecenie zabójstwa gen. P.. Powiedział: „mogło to wypłynąć przypadkowo, jako element jakiejś rozmowy” (k. 5605, t. 29). Protokołu tego świadek nie podpisał i w czasie kolejnego przesłuchania w dniu dnia 28 listopada 2001 r. k. 5607 – 5614 zeznał, iż było to związane z jego obawami. W czasie tego przesłuchania powiedział, że świadomie nigdy nie mówił o rozmowie z B., nie wykluczał sytuacji, że mógł to zrobić pod wpływem alkoholu (k. 5613, t. 29).

Z. G. (1) mimo przesłuchań jakie odbyły się 17 kwietnia 2002 r. (k. 5617 – 5618, t. 29), 3 października 2002 r. (k. 5619 – 5620, t. 29) dopiero w czasie przesłuchania z dnia 13 listopada 2002 (k. 5621 – 5623, t. 29) zeznał, iż mógł powiedzieć o zleceniu jakie dostał A. S. i A. M. (5). A. M. (5) powiedział o tym w trakcie imprezy zorganizowanej przez w/w pod mostem w O. (impreza połączona z pieczeniem świniaka)- siedzieli wtedy w samochodzie (biały blaszany furgon), M. żalił się na swoje problemy z C., tj. R. K. (5), pytał, czy można go jakoś zlikwidować. Świadek wówczas powiedział: „Jak przez mgłę przypominam sobie, że powiedziałem mu „a co to za problem jeśli udało się odpalić P.””. Wtedy jak stwierdził Z. G. (1) być może powiedział mu o swoim zleceniu na P.. W odniesieniu do A. S. Z. G. (1) nie wykluczył, że powiedział A. S. o zleceniu w trakcie jednej z imprez, gdzie spożywano alkohol. A. S. mówił mu bowiem, że jest w konflikcie z B., wobec czego często rozmawiali o tym ostatnim. Dlatego też Z. G. (1) nie wykluczył, że obgadując B. mógł wspomnieć o zleceniu jakie od niego dostał (k. 5622-5622v, t. 29). W zeznaniach tych świadek stwierdził także, iż w końcu czerwca 2000 roku znaleziono u niego w celi telefon komórkowy, na który dzwonił do niego chyba T. K. (2). Powiedział mu on, że B. chce „odpalić” G. i podejmuje też w tym celu starania, żeby wyciągnąć go z więzienia (k. 5622v, t. 29).

W swoich kolejnych zeznaniach wątku tego już nie poruszał. Nie można było również uzupełniająco przesłuchać Z. G. (1) na te okoliczności, bo jak stwierdził zaskoczony był ich treścią i ich już nie pamiętał.

Na temat imprezy zorganizowanej pod mostem w O. nie mógł się wypowiedzieć A. M. (5), ponieważ jak ustalił prokurator zmarł on w Kolumbii w czasie próby przemytu narkotyków (k. 15 uzasadnienia a/o). Na temat wspomnianej imprezy zeznania złożył natomiast L. G., który potwierdził, że miała ona miejsce i byli na niej A. M. (5), G. D., T. K. (2), a jego brat przywiózł też M. J. (2) (k. 5649v, t. 29). Świadek ten potwierdził także okoliczności śmierci A. M. (5).

Wedle prokuratora zeznania Z. G. (1) znajdują potwierdzenie w relacjach T. K. (2). Świadek ten również był wielokrotnie przesłuchiwany. W czasie przesłuchania z dnia 25 października 2001 r. k. 5660 – 5663

Świadek ten potwierdził, że znał A. M. (5) i ostatni raz widział go na spotkaniu pod mostem w O., gdzie piekli świniaka, tam byli również obecni Z. G. (1), R. N., Alpino, J., i inni. Świadek w trakcie tego przesłuchania stwierdził jednak, iż Z. G. (2) nigdy nie mówił mu o popełnianych przez siebie przestępstwach, ani o otrzymywanych zleceniach zabójstwa (k. 5662, t. 29). W czasie kolejnych przesłuchań z dnia 18 kwietnia 2002 r. (k. 5664 – 5665, t. 29), z dnia 13 sierpnia 2002 r. (k. 5666 – 5667, t. 29), z dnia 2 października 2002 r., (k. 5668 – 5669, t. 29), z dnia 3 grudnia 2002 r. (k. 5670 – 5671, t. 29) świadek podtrzymywał swoje zeznania jakie wcześniej składał.

Dopiero w czasie przesłuchania z dnia 14 listopada 2002 r. (k. 5672 – 5673, t. 29) T. K. (2) zeznał, że kilkakrotnie w trakcie swojego pobytu w areszcie kontaktował się telefonicznie z G., przestrzegał go przed B.. Powiedział, że w maju 2000 r. świadek przebywał z R. B. (1) w P., kiedy byli na jakiejś stadninie pod P. usłyszał rozmowę telefoniczną oskarżonego, w trakcie której powiedział, że trzeba odpalić G., bo „dał mu carte blanche, a on się nie wywiązał”, po tej rozmowie powiadomił o tym telefonicznie G. (k. 5672v.-5673). Pobyt i R. B. (1) i T. K. (2) w stadninie koni w K. koło M. potwierdził M. K. (3) (k. 5706, t. 29).

Wedle dalszych zeznań T. K. (2) złożonych tego dnia Z. G. (1) mówił mu o tym, że miał od R. B. (1) zlecenie na wysoko postawioną osobę, ale nie podjął się zlecenia. R. B. (1) mówił wtedy Z. G. (1), że jeżeli ta sprawa wyjdzie na jaw, to poniesie on tego konsekwencje. T. K. (2) skojarzył ten fakt z rozmową z R. B. (1) i dlatego ostrzegł Z. G. (1) (k. 5673, t. 29).

Powyższe informacje mają oczywiście odniesienie do zeznań Z. G. (1), jakie złożył on w dniu 13 listopada 2002 r. (k. 5622v, t. 29). Wówczas świadek mówił o tym, iż takie informacje przekazywał mu T. K. (2). Najbardziej znamienne dla zbieżności tych informacji jest czas przesłuchań obu świadków, kiedy takie zeznania złożyli. Wskazać należy, iż mimo szeregu przesłuchań wcześniejszych dopiero w dniach 13 i 14 listopada 2002 r. zdecydowali się oni złożyć zeznania na temat okoliczności, o jakich wcześniej nie mówili. Z. G. (1) przypomniał sobie komu powiedział o zleceniu zabójstwa M. P. (3), a T. K. (2) o tym, iż R. B. (1) groził Z. G. (1). Razem świadkowie opowiedzieli zgodnie, że właśnie w tej sprawie T. K. (2) telefonował do Z. G. (1).

W trakcie kolejnego przesłuchania z dnia 28 stycznia 2003 r. ( (...), t. 29) T. K. (2) uzupełnił swoje zeznania i powiedział, iż w 1998 roku, chyba na przełomie sierpnia i września była impreza nad S. w O., w której uczestniczyli m.in. A. M. (5) i Z. G. (1). W pewnym momencie zobaczył jak dwaj mężczyźni siedzą w samochodzie. O. drzwi i zapytał czemu tam siedzą. Wówczas usłyszał jak A. M. (5) mówił Z. G. (1), że ma problemy z C. K., a wtedy Z. G. (1) powiedział coś o tym, że miał zlecenie na P. to i z K. można zrobić porządek. T. K. (2) odebrał słowa Z. G. (1) w ten sposób, że miał zlecenie na P., ale nie wie czy tak było w rzeczywistości. Zaraz potem Z. G. (1) i A. M. (5) wysiedli z auta i nie kontynuowali tej rozmowy. Po jakimś czasie impreza ta przeniosła się do mieszkania matki A. M. (5) w dzielnicy Z.. Kiedy został sam z Z. G. (1) w kuchni zapytał go o jakim zleceniu mówił wcześniej. G. powiedział wtedy świadkowi, że chodziło o zlecenie od B., o zabójstwo wysoko postawionej osoby, jak je wykona to będzie miał wpływy na Ś. i dostanie 30 tysięcy dolarów albo 100 tysięcy złotych, powiedział, że chodziło o zabójstwo P., ale nie przyjął tego zlecenia. Z. G. (2) prosił o dyskrecję, mówił, że R. B. (1) groził mu, że jeżeli komuś o tym powie, to poniesie tego konsekwencje. Z. G. (1) mówił, że propozycję od B. dostał kiedy nocowali we czterech w jakimś hotelu po powrocie z jakiejś imprezy, ale nie mówił szczegółów (k. 5676-5677, t. 29). Jeszcze raz świadek nawiązał także do wcześniej opisywanych gróźb, jakie wypowiadał R. B. (1) w odniesieniu do Z. G. (1), iż trzeba S. odpalić, o czym świadek powiedział przez telefon Z. G. (1). W trakcie pobytu na stadninie kiedy rozmawiał z R. B. (1) ten chwalił się swoimi kontaktami, mówił, że nie takich ludzi „ściągało się ze świecznika politycznego”. Poprzez te słowa uznał, iż to, oskarżony stał za zabójstwem gen. P.. B. nic o tym nie mówił, ale tak świadek skojarzył jego słowa. (k. 5677, t. 29).

W kolejnych swoich zeznaniach T. K. (2) podtrzymywał treść ostatnich złożonych i nie wprowadzał już nowych istotnych informacji. Te jednak zeznania z 14 listopada 2002 r. i 28 stycznia 2003 r. z jednej strony stanowią wsparcie dla zeznań Z. G. (1), bo potwierdzają, iż R. B. (1) podżegał go do zabójstwa M. P. (3), a z drugiej jednak strony są przeciwne relacjom Z. G. (1), bo nie mówił on, by takie informacje przekazywał T. K. (2). T. K. (2) odniósł się do sytuacji, która miała sprowokować wypowiedzi Z. G. (1) na temat zlecenia zabójstwa, bo też mówił o imprezie pod mostem w O., ale przecież wedle zeznań Z. G. (1) takich informacji nie przekazywał przecież T. K. (2). Ponadto wskazać też należy, iż obaj świadkowie o groźbach R. B. (1) wobec Z. G. (1) wypowiadanych w maju 2000 r. wiedzieli znacznie wcześniej niż zeznania na ich temat składane. Jeżeli o tych groźbach T. K. (2) opowiedział Z. G. (1) telefonicznie już w końcu czerwca to dlaczego o tym świadek nie powiedział w czasie wcześniejszych przesłuchań przed 13 listopada 2002 r., jeżeli na współpracę z organami ścigania zdecydował się w tym zakresie już w październiku 2001 r. i potem szereg razy był przesłuchiwany. Zdarzenie o jakim mowa miało zaś ścisły związek z treścią zeznań świadka. Ponadto Z. G. (1) opowiadał o swoich obawach ze strony R. B. (1), a jednak nie podawał wspomnianego zdarzenia jako dowodu na takie zagrożenie.

Wątpliwości te nie mogły zostać usunięte poprzez przesłuchanie Z. G. (1), bo był on zaskoczony treścią swoich zeznań, więc nie można było uzyskać od niego na ten temat rzetelnych informacji. Szansą na to było przesłuchanie T. K. (2), ponieważ akurat on nie utrzymywał, iż w czasie składania zeznań był pod wpływem środków psychotropowych.

Na rozprawie w dniu 2 grudnia 2010 r. T. K. (2) powiedział jednak, że nie przypomina sobie nic na temat kontaktów między R. B. (1) a Z. G. (1). Zeznał, iż nie wie, na jakiej stopie była zażyłość pomiędzy Z. G. (1) a oskarżonym B. Nie uczestniczył w ich spotkaniach, i nie może nic powiedzieć w tej kwestii (k. 17271-17272, t. 88). W dalszej części zeznania świadka były nadal wymijające. Nie potrafił określić na czym polegała ich znajomość, choć twierdził, ze osoby te się znały. Na pytanie co Z. G. (1) mówił świadkowi na temat jego kontaktów z R. B. (1)? Świadek odpowiedział: „Ja nie pamiętam dokładnie, ale Z. G. (1) zajmował się handlem narkotykami i nie pamiętam tego, coś tam mi mówił w czasie imprezy takiej, ale ja w dniu dzisiejszym nie jestem w stanie tego doprecyzować.” Świadek nie pamiętał jednak co mu wówczas na ten temat Z. G. (1) mówił. (k. 17274, t. 88). T. K. (2) nie potrafił też wyjaśnić, dlaczego był wielokrotnie przesłuchiwany w tej sprawie i jak doszło do tego, że zeznania te zaczął składać. Nie pamiętał świadek także czy Z. G. (1) mu opowiadał kiedykolwiek o tym, by R. B. (1) zlecał mu jakieś poważne przestępstwa. Nie pamiętał także czy w związku z pobytem z R. B. (1) w stadninie pod P. w miejscowości M. wystąpiły tam jakieś wydarzenia, które dotyczyłyby również Z. G. (1) (k. 17277, t. 88). Świadek zaprzeczył także, by w jego obecności była prowadzona rozmowa na temat zabójstwa generała M. P. (3) bądź wysokiego oficera Policji z W. (k. 17279, t. 88).

Po ujawnieniu świadkowi na rozprawie zeznań złożonych w dniu 14 listopada 2002 r., które stanowiły taki przełom w relacjach świadka T. K. (2) potwierdził odczytane zeznania, ale na pytanie czy przypomina sobie opisywaną sytuację powiedział, że mogła być taka sytuacja, ale on nie pamięta tego dokładnie i nie odtworzy szczegółów. Na pytanie co zdecydowało, o tym, iż w czasie tego przesłuchania świadek opowiedział o fakcie, który miał miejsce w 2000 r., a wcześniej był przesłuchiwany i o takim zdarzeniu nie mówił. T. K. (2) stwierdził, że nie potrafi tego wyjaśnić. Powiedział także, iż wydaje mu się, że rozmawiał ze Z. G. (1) na temat rozmowy R. B. (1), w której powiedział, że trzeba Z. G. (1) „odpalić”. (k. 17285, t. 88). Świadek nie był też w stanie wyjaśnić rozbieżności między jego zeznaniami z 25 października 2001 r., kiedy mówił także o imprezie pod mostem w O. a zeznaniami z 14 listopada 2002 r., kiedy odnosił się do tego zdarzenia, ale podał szereg okoliczności wcześniej przez niego nie ujawnianych. Natomiast na pytanie, które z tych zeznań są prawdziwe, bo przecież relacje te istotnie się różnią świadek powiedział, iż nie może oceniać wartości materiału dowodowego, a tak jak wtedy to pamiętał tak zeznawał (k. 17286, t. 88).

Po ujawnieniu zeznań z 28 stycznia 2003 r., które najpełniej opisywały okoliczności dotyczące podżegania do zabójstwa Z. G. (1) świadek je potwierdził, ale odpowiadając na pytania nie pamiętał dlaczego po takim czasie przypomniał sobie okoliczności, o jakich zeznawał i co go skłoniło by je sobie uporządkować. Nie umiał odpowiedzieć na pytanie dlaczego po takim czasie złożył takiej treści zeznania (k. 17286-17287, t. 88).

Odnosząc się do informacji przekazanej przez Z. G. (1) o propozycji R. B. (1) T. K. (2) powiedział, że była to taka rozmowa w formie luźnej i nie było to na zasadzie, że Z. G. (1) przekazywał mi to w formie jakiejś informacji tylko to tak wynikło z kontekstu rozmowy. Jak powiedział „Być może ja opatrznie zrozumiałem pewne słowa, ale dzisiaj nie potrafię doprecyzować. Powiedziałem, że była to luźna rozmowa, bo było to w trakcie imprezy.” (k. 17287-17288, t. 88). Świadek nie potrafił logicznie jednak powiedzieć czy rozmowę, jaką przeprowadził ze Z. G. (1) nie pamiętał w trakcie wcześniejszych składanych przez siebie zeznań czy też z jakichś powodów nie chciał wówczas o tym mówić (k. 17288, t. 88). Dodał też, iż w dniu rozprawy z uwagi na znaczny upływ czasu nie jest w stanie chronologicznie i precyzyjnie odtworzyć opisywanych wydarzeń. Nie przypominał sobie także, by został przez kogoś poinformowany, że Z. G. (1) przed nim składał już na ten temat zeznania (k. 17288, t. 88).

Treść wypowiedzi T. K. (2) na rozprawie głównej w oczywisty sposób świadczy o tym, iż świadek nie chciał składać zeznań na rozprawie głównej. Odpowiadał wymijająco, powoływał się na niepamięć, automatycznie potwierdzał odczytywane mu zeznania, mimo deklaracji, że opisywanych przez siebie wydarzeń nie pamięta. Z pewnością taki sposób wypowiedzi świadka nie wzmacnia jego wiarygodności. Wyraźna niechęć do mówienia prawdy nie uwiarygodnia jego zeznań z etapu śledztwa. Przede wszystkim jednak wskutek przesłuchania świadka nie udało się wyjaśnić istotnych rozbieżności w jego zeznaniach. Z pewnością bowiem jego relacje z postępowania przygotowawczego nie miały charakteru konsekwentnego. Uległy one w pewnym momencie istotnej modyfikacji i nie są znane rzeczywiste przyczyny takiej zmiany zeznań. Dopiero bowiem od 14 listopada 2002 r. świadek zaczął opowiadać o informacjach uzyskanych od Z. G. (1) na temat podżegania go przez R. B. (1) do zabójstwa M. P. (3). Nie jest bowiem wiarygodne wytłumaczenie, że świadek powiedział o tym, bo sobie o tym przypomniał i uporządkował swoje spostrzeżenia. Okoliczności, o jakich mówił świadek w trakcie zeznań z dnia 14 listopada 2002 r. i 28 stycznia 2003 r. podał on dość szczegółowo, cytował konkretne wypowiedzi swoich rozmówców. W ocenie sądu struktura tych wypowiedzi przeczy, by świadek wcześniej okoliczności tych nie pamiętał i dopiero sobie je przypomniał. Przypomnienie sobie konkretnych wypowiedzi czy to R. B. (1), czy też Z. G. (1), po tym jak się ich nie pamiętało sprzeczne jest ze wskazaniami doświadczenia życiowego. Wskutek procesu przypominania bez dodatkowego impulsu odtwarzane są ogólne jednak spostrzeżenia na temat określonego zdarzenia, a rzadziej konkretne wypowiedzi już uprzednio wyparte z pamięci. Zdaniem sądu zatem albo świadek wypowiedzi te pamiętał już wcześniej, ale o tym nie zeznał i nie jest znany powód najpierw zatajenia tych informacji, a potem ich ujawniania, albo też świadek nie odtwarzał żadnych zapomnianych spostrzeżeń tylko na potrzeby przesłuchania je podał. W toku rozprawy nie udało się wyjaśnić dlaczego informacje na temat rozmowy telefonicznej, jaką prowadził R. B. (1) w M., a dotyczącej Z. G. (1) świadek wyjawił dzień po tym, jak do tego zdarzenia odniósł się w czasie przesłuchania sam Z. G. (1). Czy była to tylko przypadkowa koincydencja?

Wskutek przesłuchania Z. G. (1) i T. K. (2) na rozprawie głównej spowodowanej postawą świadków nie udało się zatem wyjaśnić dlaczego mimo, że z zeznań Z. G. (1) wynikało, iż nie opowiadał on T. K. (2) o zleceniu zabójstwa M. P. (3), jakie otrzymał on od R. B. (1), T. K. (2) jednak twierdził, iż się tego od Z. G. (1) dowiedział. Nie udało się wyjaśnić dlaczego mimo szeregu przesłuchań na temat podżegania do zabójstwa M. P. (3) Z. G. (1) dopiero 13 listopada 2002 r. powiedział, iż mógł takie informacje na ten temat pod wpływem alkoholu przekazać A. M. (5), który zresztą czasie składania tych zeznań już nie żył. Nie udało się wyjaśnić dlaczego po złożeniu tych zeznań następnego dnia przesłuchiwany T. K. (2) odnosząc się do tego samego zdarzenia jakie opisywał z udziałem A. M. (5) Z. G. (1) powiedział o źródle informacji na temat podżegania do zabójstwa M. P. (3). Oczywiście tego rodzaju zbieżności stanowią o wiarygodności dowodów jeżeli podawane są przez świadków w sposób konsekwentny od początku ich zeznań. Jeżeli jednak mimo współpracy, na jaką zdecydował się Z. G. (1) z organami ścigania, ujawnia on te okoliczności dopiero po ponad roku, mimo szeregu uprzednich przesłuchań, w czasie, kiedy na podobne zeznania decyduje się osoba, która pozostawała z nim w przeszłości w bliskich stosunkach to jednak może to budzić wątpliwości. Budzi wątpliwości tym bardziej, że żaden z tych świadków nie chce tych wątpliwości usunąć i przyjmuje postawę albo kontestacji swoich poprzednich zeznań, albo uników przed wyjaśnieniem tych kwestii.

W ocenie sądu istotne dla omówienia tych kwestii są zeznania, jakie złożył na rozprawie głównej P. B.. Jest to osoba, która znała zarówno oskarżonego R. B. (1), Z. G. (1), a w szczególności T. K. (2). Jest to osoba o tyle wiarygodna dla wyjaśnienia tych zagadnień, że pozostaje w konflikcie procesowym z R. B. (1), czego najlepszym dowodem był przebieg rozprawy, ale też różnorakie wnioski dowodowe samego oskarżonego i jego obrońców jak i oświadczenia oskarżonego składane na rozprawach. P. B. jest zaś z drugiej strony osobą przychylnie jak wynikało z treści jego wypowiedzi nastawioną do Z. G. (1) i T. K. (2). Nie można zatem pomówić go o to, że składał zeznania w interesie R. B. (1). Takie twierdzenie byłoby niezgodne z zasadami prawidłowego rozumowania.

Na rozprawie w dniu 17 listopada 2010 r. P. B. otwarcie powiedział: „I K. i G. mają chyba problem z zeznaniami w tym procesie, ja odnoszę wrażenie, że się czują niekomfortowo. Nie mnie to oceniać. K. się czuje niekomfortowo, bo miał obiecane wsparcie z prokuratury i nie ma tego wsparcia, dzwoni do mnie. A G. też mówi, że miał obiecane wsparcie i dostał 3 miesiące wokandy z 10-letniego wyroku, no.” (k. 16841, t. 86). Do świadka miał dzwonić T. K. (2), który mówił, że nie dostał wokandy, że nie tak miało być. P. B. mówił, że on nie chciał tego słuchać, bo on nie wie, kto z kim, gdzie się w tej sprawie poukładał i dlaczego. Kiedy zatem T. K. (2) schodził na te tematy w rozmowie telefonicznej świadek ucinał rozmowę. Dodawał jednak: „To, że K. mówi, że musi jechać do W. i będzie zeznawał i opowiada mi historię cały czas o tym procesie i widzę, że jest to dla niego temat, ja na przykład nic nie wiem w tej sprawie, więc ja mogę stanąć przed Wysokim Sądem i powiedzieć nie wiem. A co on wie i dlaczego go swędzi to, co wie albo nie wie no to ja tego nie wiem i też tego nie chcę wiedzieć (k. 16841- 16842, t. 86)

Jednocześnie P. B. mówił o Z. G. (1) i T. K. (2) i jego roli w relacjach między nimi: „Odniosłem takie wrażenie, że chcą się ze mną naradzić w sprawie zeznań. Tu nie ma nic do przybliżania, jestem znany z tego, że znam się na prawie, że umiem wiele rzeczy wytłumaczyć, podeprzeć się paragrafami, parę spraw przegrać, parę wygrać, 4 razy siedziałem, mam duże doświadczenie, niektórzy mogą myśleć, że mogę im poradzić w jakimś temacie (k. 16841, t. 86).

Niewątpliwie zatem słowami świadka stwierdzić należy, iż Z. G. (1) i T. K. (2) mieli problem ze swoimi zeznaniami i rozwiązali go w ten sposób, że Z. G. (1) otwarcie się ich wyparł, a T. K. (2) faktycznie wycofał. Taka postawa świadków nie może zdaniem sądu uwiarygodniać ich zeznań.

Jak wynika z przeprowadzonego rozumowania Z. G. (1) miał procesowy interes by pomawiać R. B. (1) o udział w przestępstwie. Wskazują na to znajdujące się w aktach sprawy dokumenty procesowe jego i jego obrońców, ale także i zeznania M. W. (2). o tym, iż taki interes procesowy miał T. K. (2) wynika z zeznań P. B.. Jak już sąd zaznaczał dla sądu pożądaną jest sytuacja, że oskarżyciel pozyskuje ze środowiska przestępczego świadków, by uzyskać dowody popełnienia przestępstwa i oferuje w tym zakresie tym świadkom określone korzyści przewidziane przepisami prawa np. nadzwyczajnego złagodzenia kary. Takie postępowanie jest oczywiście prawnie dopuszczalne. Służy ono do zerwania przestępczej solidarności, która utrudnia ściganie sprawców przestępstw. Takie działania powinny być jednak jawne dla sądu i wszystkich stron postępowania, ponieważ motywacja świadków jest istotna przy ocenie ich zeznań. Nie są jednak sądowi znane przyczyny dla których dokumenty wskazujące na taką motywację nie są sądowi i stronom udostępniane.

Przed rozpoczęciem przewodu sądowego w niniejszej sprawie złożony został wniosek o przekazanie sprawy prokuratorowi do uzupełniania istotnych barków postępowania przygotowawczego. Między innymi uzasadnieniem tego wniosku było wyłączenie na etapie śledztwa do odrębnego postępowania sprawy R. B. (1) i A. Z. (2), co powodowało, że z częścią dokumentów postępowania przygotowawczego strony nie mogły się zapoznać, gdyż pozostawiono je w sprawie, z której sprawa oskarżonych została wyłączona. Wniosek ten nie został uwzględniony. Sąd nie dopuszczał bowiem przekonania, że prokurator działający w interesie publicznym i zgodnie z zasadą obiektywizmu może jakieś dokumenty korzystne dla oskarżonych ukrywać. Zresztą pewne dokumenty, o jakie chodziło stronom zostały później do akt sprawy dołączone. To co jednak nastąpiło w toku procesu te wyobrażenia przerosło. Sąd otrzymał z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi kopie akt podręcznych prokuratorów prowadzących śledztwo w niniejszej sprawie. Stanowią one załączniki do akt niniejszego postępowania. W dokumentach tych znajduje się natomiast szereg pism procesowych również świadków, z których wynika ewidentny ich interes procesowy w składaniu określonych zeznań. Takim dokumentom nie były nadane żadne klauzule informacji niejawnych i powinny się one znaleźć aktach postępowania. To przecież dopiero z tych dokumentów sąd i strony dowiedziały się o pismach procesowych Z. G. (1) i jego obrońców. Nie jest znany cel, dla którego pisma te zostały przechowane przed sądem i pozostałymi, poza prokuratorem, stronami postępowania w aktach podręcznych. W każdym razie dokonana przez oskarżyciela selekcja dokumentów nie służyła jawności postępowania i prowokowała do różnorakich przypuszczeń dotyczących negocjacji między prokuratorem a świadkami, co najważniejsze utrudniała ocenę dowodów, a jest to szczególnie widoczne w przypadku zeznań Z. G. (1). Nie ulega wątpliwości, że znaczny wpływ na dokonywaną ocenę tych zeznań mają dokumenty jakie sąd uzyskał nie od prokuratora wnoszącego akt oskarżenia, ale z innych źródeł.

Podobnie istotne były dokumenty udostępnione przez Ministra Spraw Wewnętrznych dotyczących Rozpracowania operacyjnego kryptonim Generał4. Zawarte były w tych dokumentach informacje dotyczące rozpytań świadków. Notatki te nie stanowią oczywiście dowodu w sprawie. Są jedynie źródłem informacji, ale informacje te potwierdzone zostały przez M.

Tekst jest bardzo długi i został skrócony. Pełną wersję znajdziesz w bazie źródłowej.

Powołane sygnatury

III Ds 11/07, III Ds 11/072, III K 11/02, IV K 148/05, IV K 242/00, IV K 260/05, V Ds 2/10, V Ds 66/09, VI Ds 20/98, VI Ds 58/99, VI Ds 77/98, VIII K 438/05